THE ANTIPRIEST. ANTY-KAPŁAN

THE ANTIPRIEST. ANTY-KAPŁAN

+

W 1972 roku Yves Dupont opublikował Historię studenta seminarium nr 1025, która szczegółowo opisuje prawdziwą historię komunistycznej infiltracji Kościoła katolickiego. Mniej więcej w tym samym czasie TAN Books opublikował fabularyzowaną wersję tej pracy jako AA-1025. Ta praca jest dość popularna, ale bezużyteczna w przedstawianiu argumentów za tym, co mogło się wydarzyć w latach 60-tych w Kościele katolickim. Co ważne, jest to prawdziwa historia napisana przez samego konspiratora. Odkryto go, gdy miał wypadek samochodowy. Prowadził dziennik swoich perfidnych postępków jako antyapostoł. Ale to nie jedyny dowód na to, że Wróg, Diabeł, prowadzi ludzi do infiltracji Kościoła katolickiego. Papież święty Pius X ostrzegał w Pascendi: To, że nie zwlekamy w tej sprawie, jest konieczne zwłaszcza dlatego, że zwolenników błędu należy szukać nie tylko wśród jawnych wrogów Kościoła; leżą ukryte, rzecz, której należy głęboko ubolewać i której należy się obawiać, w jej piersi i sercu, i są bardziej złośliwe, tym mniej rzucają się w oczy. Nawiązujemy, Czcigodni Bracia, do wielu świeckich katolików, co więcej, co jest o wiele bardziej godne ubolewania, do szeregów samego kapłaństwa, którzy udając miłość do Kościoła, pozbawieni mocnej ochrony filozofii i teologii, co więcej, całkowicie przesiąknięci trującymi doktrynami nauczanymi przez wrogów Kościoła i zatraceni we wszelkiej skromności, chełpią się reformatorami Kościoła; i odważniej ustawiając się w linii ataku, atakujcie wszystko, co najświętsze w dziele Chrystusa, nie oszczędzając nawet osoby Boskiego Odkupiciela, którego z świętokradczą śmiałością sprowadzają do prostego, zwykłego człowieka. Papież Pius IX wcześniej kazał mu dostarczyć Stałą Instrukcję Alta Vendita. Nakazał go opublikować, ponieważ szczegółowo opisywał masoński plan infiltracji Kościoła katolickiego w celu jego zniszczenia. Jest to reprodukowane tutaj, jak również inny krótki artykuł o trzeciej grupie pracującej nad infiltracją Kościoła katolickiego. Musimy pamiętać, że diabeł nienawidzi Kościoła katolickiego i jego jedynym pragnieniem jest zniszczenie go, aby więcej dusz skazało się na wieczną nędzę razem z nim w piekle. Musimy pamiętać, że Diabeł jest naszym prawdziwym wrogiem. Ludzie mogą współpracować z Diabłem, ale Diabeł jest prawdziwym wrogiem stojącym za tymi spiskami. Papież Pius IX wcześniej kazał mu dostarczyć Stałą Instrukcję Alta Vendita. Nakazał go opublikować, ponieważ szczegółowo opisywał masoński plan infiltracji Kościoła katolickiego w celu jego zniszczenia. Jest to reprodukowane tutaj, jak również inny krótki artykuł o trzeciej grupie pracującej nad infiltracją Kościoła katolickiego. Musimy pamiętać, że diabeł nienawidzi Kościoła katolickiego i jego jedynym pragnieniem jest zniszczenie go, aby więcej dusz skazało się na wieczną nędzę razem z nim w piekle. Musimy pamiętać, że Diabeł jest naszym prawdziwym wrogiem. Ludzie mogą współpracować z Diabłem, ale Diabeł jest prawdziwym wrogiem stojącym za tymi spiskami. Papież Pius IX wcześniej kazał mu dostarczyć Stałą Instrukcję Alta Vendita. Nakazał go opublikować, ponieważ szczegółowo opisywał masoński plan infiltracji Kościoła katolickiego w celu jego zniszczenia. Jest to reprodukowane tutaj, jak również inny krótki artykuł o trzeciej grupie pracującej nad infiltracją Kościoła katolickiego. Musimy pamiętać, że diabeł nienawidzi Kościoła katolickiego i jego jedynym pragnieniem jest zniszczenie go, aby więcej dusz skazało się na wieczną nędzę razem z nim w piekle. Musimy pamiętać, że Diabeł jest naszym prawdziwym wrogiem. Ludzie mogą współpracować z Diabłem, ale Diabeł jest prawdziwym wrogiem stojącym za tymi spiskami. Jest to reprodukowane tutaj, jak również inny krótki artykuł o trzeciej grupie pracującej nad infiltracją Kościoła katolickiego. Musimy pamiętać, że diabeł nienawidzi Kościoła katolickiego i jego jedynym pragnieniem jest zniszczenie go, aby więcej dusz skazało się na wieczną nędzę razem z nim w piekle. Musimy pamiętać, że Diabeł jest naszym prawdziwym wrogiem. Ludzie mogą współpracować z Diabłem, ale Diabeł jest prawdziwym wrogiem stojącym za tymi spiskami. Jest to reprodukowane tutaj, jak również inny krótki artykuł o trzeciej grupie pracującej nad infiltracją Kościoła katolickiego. Musimy pamiętać, że diabeł nienawidzi Kościoła katolickiego i jego jedynym pragnieniem jest zniszczenie go, aby więcej dusz skazało się na wieczną nędzę razem z nim w piekle. Musimy pamiętać, że Diabeł jest naszym prawdziwym wrogiem. Ludzie mogą współpracować z Diabłem, ale Diabeł jest prawdziwym wrogiem stojącym za tymi spiskami.

=====================

In 1972 Yves Dupont published the Story of Seminary Student 1025, which details a true story of Communist infiltration into the Catholic Church. About the same time TAN Books published a fictionalized version of this work as AA-1025. This work is quite popular, but useless in presenting the case for what may have happened in the 1960's to the Catholic Church. The important point is that this is a true story written by the conspirator himself. It was discovered, when he was in a car accident. He had kept a diary of his perfidious dealings as an Anti-Apostle. But this is not the only proof that The Enemy, the Devil, has been guiding people to infiltrate the Catholic Church. Pope Saint Pius X warned in Pascendi: That We make no delay in this matter is rendered necessary especially by the fact that the partisans of error are to be sought not only among the Church's open enemies; they lie hid, a thing to be deeply deplored and feared, in her very bosom and heart, and are the more mischievous, the less conspicuously they appear. We allude, Venerable Brethren, to many who belong to the Catholic laity, nay, and this is far more lamentable, to the ranks of the priesthood itself, who, feigning a love for the Church, lacking the firm protection of philosophy and theology, nay more, thoroughly imbued with the poisonous doctrines taught by the enemies of the Church, and lost to all sense of modesty, vaunt themselves as reformers of the Church; and, forming more boldly into line of attack, assail all that is most sacred in the work of Christ, not sparing even the person of the Divine Redeemer, whom, with sacrilegious daring, they reduce to a simple, mere man. Pope Pius IX earlier had the Permanent Instruction of the Alta Vendita delivered to him. He ordered it published, as it detailed the Masonic plan to infiltrate the Catholic Church in order to destroy it. This is reproduced here as well as another short item on a third group working to infiltrate the Catholic Church. We must remember that the Devil hates the Catholic Church and his sole desire is to destroy it so that more souls will damn themselves to eternal misery with him in Hell. We must remember that the Devil is our real enemy. Men may work with the Devil, but the Devil is the real enemy behind these conspiracies.

The Real Story Of AA ? 1025: The Confession Of Mikolaj The Antipriest Paperback – November 16, 2014

+

 

 

 

 

 

 
INTRODUCTION


         This is the story of a man who dedicated his life to the Party. Nothing but the Party mattered for him; his dedication was complete, absolute, uncompromising, unrelenting. But a human being is more than a cog in a machine; a mechanical part has no soul, but man has – even though he may regard himself as no more than a thinking animal. In fact, the higher animals respond to love. For man, love is essential. But love is not to be found in the Party Machine: “If you get caught, we will disavow you”, his chief warned him.

Many men find love in marriage, or, if not in marriage, at least in their children. A few, however, are celibate all their life: scientists, composers, men of God. Even then, human warmth is not entirely lacking: Beethoven knew human admiration, and Fr. Damien was loved by his lepers. In the last resort, a man completely bereft of human love can still turn to God. But a man who has no human love at all and no belief in God, and who chooses celibacy to better serve a Party that manufactures hatred will either break down, become insane and perhaps commit suicide, or seek oblivion in drink and gradually destroy himself. Unless, of course, this man gives himself the illusion of a human dialogue by keeping a diary or writing his memoirs.

This is the story of a man who wrote his memoirs, about which he had had dreams for many nights until it had become an obsession. He yielded to the urge to write them though not understanding why. “Anyway, it does not matter”, he ruminated, “for no one will ever read this; I shall destroy it in due course.”

This man was a Communist agent who became a Catholic priest to better destroy the Church. He was ordained in the early forties, died in the late sixties, and his confessions survived him. He had overlooked one very important fact, however, that no man is master of his own life. He died in hospital as the result of a car accident. His papers were found in his briefcase, and read by the Catholic nurse who looked after him.

We are not relating the story out of sympathy for this Anti-Priest. His ruthlessness, his contempt of man, his demonic hatred of God and His Church, preclude such feelings of sympathy. We sincerely hope, however, that the grace of repentance was given to him before consciousness left him.

The reason we are relating this story is to reveal that, as early as 1938, there were over one thousand Communist agents ordained as Catholic priests or studying for the priesthood. They formed an efficient network of Anti-Priests whose main function was the infiltration, subversion and control of the Catholic press and Publishing Houses with the aid of Soviet money. New ideas were to be spread, a new religion was to be promoted. How well they have succeeded can be seen in a comparison of their avowed aims with the state of the Church since the Council. The reader will be able to judge for himself.

The state of the Catholic Church today bears witness to the success of the Communist subversion. Incredible as the current crises may have seemed some l8 years ago, it is here now for everyone to see. Surely; the Pontiffs who have followed Pius XII must assume some responsibility for this, for such is the meaning of leadership: to accept responsibility. Their greatest error, no matter what their motives may have been, has been to throw the doors of the Church wide open just when the enemy was trying to get in, and they should have been strengthening the locks.

THE ANTI-PRIEST

THE CONFESSION OF MIKOLAJ, THE ANTI-PRIEST
This man has no name, but we shall call him Mikolaj because he came from Poland where he was born in 1917 (Pope John Paul II came from Poland and was born in 1920), perhaps from Russian parents fleeing the Revolution. He was found wandering along a road at the age of three, by a Polish Doctor and his wife, both devout Catholics. The year of his birth must have been determined by the Doctor because the child, who was crying, spoke only a little Polish and a little Russian and did not even know his own name. The Polish couple had no child of their own; they adopted him and loved him as their own son. In his confession, Mikolaj related that his foster parents were very good to him, very generous, full of affection, and that this recollection, even fifty years later, filled him with “seething Anger”. For he had been trained, as an agent of the devil, to hate what normal people respect and love; memories of his childhood were like intruders trying to move his heart and bring about his conversion. He could not bear them, he had to hate them, and hate also those who were responsible for these sweet memories.

The child grew into a boy of quiet disposition and studious habits. His intelligence and capacity for learning appear to have been extraordinary, and so was his ambition. The latter seems to have played an important part in his downfall at the age of 14 or 15 when, one evening, shortly before a planned visit to Rome and Paris, he overheard his parents express their concern about his passport and his legal status as an adopted child. He was shattered! ( Tragic events played an important roll in this agents life – Pope John Paul’s mother died when he was nine years old, his older brother died when he was twelve, and his father died when he was twenty-one during the Nazi occupation of Poland. Is it not possible that he sympathized with communists who were in a fierce struggle with Germany? ) He had been brought up to believe that these two were really Mother and Father to him, and to discover this was not the truth was a great shock to him. He could not get over it; they died in his heart as effectively as if they had died physically; they ceased to be “Mum and Dad”; they became “Those People”.

Distracted almost out of his mind, he fled from the house immediately. He decided to leave Poland, and made for the Russian border. A schoolmate of his had an uncle in Russia, in Leningrad to be precise, where he was as a high-ranking public servant. A few days later, with a letter of introduction in his hand, he called at the uncle’s home in Russia. The uncle noticed his alertness, intelligence and ambition, and was favorably impressed. “If you wish to succeed, my lad”, he told him, “first of all you must study some foreign languages ( Pope John Paul is conversant in eight languages and has some knowledge of many more.) and absorb the doctrine of the Party.”

For the next six years, Mikolaj studied furiously and absorbed the Marxist doctrine in its entirety. The uncle, as he soon found out, was a high-ranking official in the Secret Police. There is little doubt that his interest for the young man had been aroused by considerations which had little to do with affection or sympathy. The boy was highly intelligent, had no parents or relative to divide his allegiance or interfere with his Marxist studies, and he was ambitious. In fact, the perfect raw material with which to form a good agent. Other factors, too, contributed to this: Mikolaj had an enormous capacity for work, a remarkable memory, and he despised all women and the “fools” who love them too much. This would exclude emotional involvements with the fair sex.

The six years of study completed, Mikolaj, now 20, was called to the office of the Uncle who told him point-blank: “I am going to send you abroad to become a militant atheist on the world scene. Your main duty will be to fight all religions, but the Catholic religion in particular because of its efficient structures. In order to achieve this you will enter a seminary and become a Catholic priest. But you must return to Poland and seek reconciliation with your foster parents who will be delighted to hear of your “vocation” and who will help you to become a priest.

Mikolaj had mixed feeling: the idea of being a secret agent filled him with elation, but the command to see his “parents” again and act the part of a loving son for the six long years which he would spend in the seminary, was abhorrent to him. Self-control is one of the qualities of a secret agent. In this case, however, Mikolaj could not quite conceal his feelings even after 6 years of training in Marxist’ schools. The Uncle remarked on this, which had Mikolaj blush, and drew a further remark from the Uncle: “A secret agent does not blush, has no blood in his veins, has no heart, loves no one not even himself. He is the Thing of the Party, and the Party can devour him alive and without warning. Wherever you are, get it into your head that you will be watched. At the first sign of weakness we shall get rid of you (1). And, of course, if you are in danger, do not rely on us; you will be disavowed.” Answered Mikolaj: “I know all this very well, but I beg to ask why I should show love and affection to my false parents when I feel nothing but hatred for them” – “Hatred has no room in our service, except the hatred of God following Lenin’s example; we kill without hatred simply to serve the Party. You must see your parents again, but you will not enter a Polish seminary; you will be sent overseas, perhaps to Canada, where discipline is not as strict as in Europe, and there is less likelihood of discovery. Besides, with that madman now in Germany we have every reason to fear a war in Europe.”

The Uncle gave him further instructions and reminders: “Persecution is useless; we don’t want any martyrs as long as we are not in complete control of the West. Religion must be destroyed by dialectics. [Dialectic: The art or practice of examining statements logically as by question and answer.] You are to send me a report every week. After a while you will be put in touch with the rest of the network and you will be responsible for ten other agents; but you will not know who they are, and they will not know you. To reach them and to reach you everything will go through this office. We already have many priests in those countries which are afflicted with Catholicism, one is a bishop. We have observers everywhere. Some, especially trained for the purpose, scan the newspapers of the whole world every day and send us reports on the development of ideas in the West. Our foreign policy is based on these. Thus we will be able to see how effective your own work is. You will have to spread new ideas; ideas that may appeal to some stupid pen-pusher who will take them up and publicize them. No one is more vain than a writer; give him an idea, and he will say that it is his own, write about it, enlarge upon it, and thus further our aims. We rely a great deal on writers and journalists; there is no need for us to train them, they work for us without realizing it. You will receive letters from us. You will recognize every letter as genuine by the code numbers SS 1025, which is your own. SS means Seminary Student. Yes, there are 1024 others …

This was an unforgettable evening for Mikolaj. This interview with the Uncle must have taken place circa 1937 when the power of Hitler was rising in Germany. Soviet Russia was then the only Communist nation in the world. Pius XI was our Pope. Teilhard de Chardin was still largely unknown but he was already writing furiously and “pushing” ideas favourable to Marxism. Since the Soviets did not control half of Europe as they do today, their facilities must have been limited. Yet they had 1025 agents working in the Church. What is the extent of Communist penetration now, in 1972? It is not unreasonable to suppose that it is much deeper than in 1937, and it is almost certain that many of these agents are now bishops and cardinals. Moreover, to any impartial observer of Vatican affairs, since 1963, it is fairly certain that some are now occupying high positions in the Vatican itself. There have indeed been facts which simply cannot be accounted for except by ascribing them to Communist influence in the Vatican.

The next few days Mikolaj spent most of his time studying a few confidential files the Uncle had given him. Before he left Russia a number of further interviews with the Uncle took place. During one of these he told the Uncle of his own ideas on how best to combat religion in the West. An open and bitter opposition had already been ruled out; persuasion through dialectics, lectures, debates, dialogues and colloquies was the latest method favoured by Moscow, and it was to develop considerably after World War II. In almost all such talks the Communist speakers, who were highly-trained dialecticians, outsmarted their opponents and often silenced them completely, thus winning many “converts” in the audience. Press reports of such talks further helped to spread Marxist ideas and lent respectability to the Communists who, it was thought, had become “reasonable”. The method has indeed proved extremely successful; the penetration of Marxist thinking in the West is now so thorough that echoes of it are quite a common occurrence even in the Catholic press. ( In the United States the more successful and notable liberal media are: The National Catholic ReporterU. S. Catholic, and the Jesuits’ America. The major offender from the conservative approach that constantly defends legal only Pope John Paul II is The Wanderer. There are others.) To complement this method, however, Mikolaj had devised a more sinister scheme primarily designed to change Catholic doctrine. Briefly, instead of combating the religious feeling of the people, it consisted in exalting it in a wrong direction and towards some unrealistic objective. The Uncle who, at first had seemed somewhat amused, now listened with great interest (decidedly, he thought, this young man is above average).

Mikolaj went on: “We must put it into their heads, and especially priests, that the time has come to seek and work for the merging of all religions ( This has been and is being strongly promoted by Pope John Paul II ). We must, in particular, promote among Catholics a feeling of guilt concerning the “ONE TRUTH” which they claim they alone possess. We must convince them that this attitude is a monstrous sin of pride, and that they must now seek reconciliation with other religions. This thought must be made to grow and be uppermost in their minds.”

Answered the Uncle: “Very well! But don’t you think that this scheme is somewhat unrealistic?” – “Not at all!”, said “Mikolaj, “I myself was a Catholic up to the age of 15, and a very devout one at that; I think it should be comparatively easy to convince Catholics that there are holy persons among Protestants, Mussulmans [Muslims] and Jews. And since they are holy, they also are the members of the “Communion of Saints” in which Catholics believe. Starting from this, we will say that to keep these people out of the Church is an insult to God. Of course, we shall drop the term “Communion of Saints”; we shall substitute for it some other expression such as “Community of Believers” or “People of God”. This will shift the accent from the supernatural to the natural, from the heavenly to the earthly, which is what we want. (1a) The whole Catholic terminology can and must be changed. To those who object we shall reply that the meaning has not changed and that we must adapt our expressions to the modern way of thinking, which is what progress is about. And since Catholic intellectuals, like most intellectuals, seek and value the praise of others, they will be mortally afraid of being “behind the times”; they will accept the new terms and promote them among the ignorant people. There is a whole area to be investigated here; I can do no more than outline the plan…

And how do you envision that Universal Church to which you would have everyone rushing?

  • That new Church must be simple. The concept of God must be vague, general and impersonal, not entailing any definite obligations, not demanding sacrifices, and, of course, not providing any inspiration to the people. The universal brotherhood of men must be emphasized above all things. It should not be difficult to persuade Catholics that the Commandment “Love they neighbour as thyself” requires no less than that. In order to make them forget God we must get them to worship the human race. This, however, is a long-term effort: it may take 20, 30 or even 50 years; we must be prepared to wait, but I am confident that we shall succeed…
  • - Very well, we shall examine your idea. Come back next week and we shall give you our reply. Meanwhile, get ready for your departure for Poland”.The following week Mikolaj called at the Uncle’s office as arranged. The Uncle told him that his Chief was here and wanted to meet him. Mikolaj was overjoyed, for it was obvious that such a powerful Official would not come merely to signify his refusal; he must have been favourably impressed. Completely self-possessed, Mikolaj met the great Chief. However, he instantly disliked his appearance which was one of gross brutality and vulgarity. He reflected that this must be the sort of man who enjoys watching the most cruel tortures in prisons; a true sadist. Mikolaj was above all an intellectual; he disliked the idea of torture which he saw as a mark of weakness and stupidity on the part of the torturer. The Chief looked at him in a manner that bore right through him. Mikolaj felt uneasy. Point-blank, the Chief asked: “What do you have most at heart?” – “The victory of the Party”, said Mikolaj. “Good! From today onwards you will be on the roll of our active agents. You will have responsibilities, you will issue orders. But make no mistake about it: we expect to see the fruits of your work in newspapers, books and theological reviews. It is up to you. We have a specialist team of readers whose function it is to analyze the religious writings of the whole world. We will watch your progress. However, I am confident that you will be able to handle this…”

    Mikolaj reflected that this brute, after all, was no fool; he had correctly assessed his exceptional ability and his outstanding intelligence of which he never doubted himself. He felt completely sure that he would succeed, for he knew well the weak spot of Catholics, which is Charity.With “Charity” it is always possible to instill remorse in the hearts of people, and a remorseful person is inevitably in a state of lesser resistance and, therefore, of higher receptivity to alien ideas and suggestions. This is psychologically certain, just as certain as pure mathematics. With “Charity” it will be possible to persuade Catholics it is a sin to criticize Protestants, Jews and Mussulmans [Muslims]; and that to criticize their beliefs is, in fact, the same as criticizing them. Thus, Catholics will gradually accept the beliefs of the other religions and their own faith will wane. The honesty and scruples of Catholics, Mikolaj thought, is the opening through which we shall enter their fortress; it is the fault in the rock that can be plugged with explosives, the weakness which makes a dialogue with them extremely rewarding.

    A few days later, Mikolaj was back in Poland. He somewhat dreaded his first meeting with his foster father, so he arranged to come “home” when the Doctor was likely to be out. He rang the door-bell, and it was his foster mother who came and opened the door. Here is the account of his return:

    “She had aged considerably, she did not have any make-up on. She looked ill. She began to shake with emotion, then she cried. Really, women are no good except locked up in harems for the convenience of men in their necessities. Naturally, I begged her to pardon me; that was part of the game. But I knew that this business would be promptly settled, so overcome with joy would she be. Thus, I would not have to abase myself before my foster father when he came home. To see me as a priest of God must have been her most cherished dream; so, without any more ado, I told her of my “irresistible” vocation. The old goose was so happy that she nearly fainted. From then on she would have believed anything I said. And when was I for the first time aware of the “call of God”? Well, I said, it all came suddenly through an apparition. (I had not intended to tell her anything like that, but the idea came to me there and then; I knew this sort of thing would appeal to her, and it amused me anyway). Of course, the Doctor was rather suspicious of the supernatural, but that did not matter, on the contrary: any disagreement between the two could only strengthen my own position, and while they were arguing how my vocation came about, it would not occur to them that I may not have had any vocation at all. So I told her in great detail my story of that wonderful heavenly visitation. I said St. Anthony of Padua had come to me, and, to make the picture even nicer, I added that he was carrying the Infant Jesus in his arms. The silly old cow was near to ecstasy. Just then, however, the Doctor arrived and I was relieved to be able to speak to a sensible person after all that nonsense, but I saw immediately that he would have nothing of my story. Never mind! That will make the game even more exciting …”

    “The next day we went to see the bishop. He was kind, but reserved. That was just what I had expected. I knew very well that he would not send me to the seminary the next day! My perseverance would prove that my vocation was genuine. Throughout the interview I assumed an air of perfect humility with my eyes cast down except when I was spoken to. He advised me to go and see a Religious Priest who was known for his ability to “discern the spirits”. This jargon means that the fellow was supposed to read people’s hearts! So I went to see him. Our interview was a protracted one, and I did not like the character. He spoke slowly, deliberately and his speech was punctuated with long, heavy pauses that were rather unpleasant. Of course, I said nothing of my “apparitions”; my mother would have most certainly told him already, and my reserve in this respect would look very edifying indeed. I played the part of a very humble young man, and I am sure that I played it most excellently. However, I took some pride in confessing to him that I had never known any girl or woman, and that I was not at all interested in the weaker sex which, in my opinion, has no other function than that of childbearing. I felt sure that he would condone such an outburst of juvenile pride, and it would show him how earnest I was. The “holy” man, however, set a few traps for me; he tried to pin me down on some contradictions. How childish! I was fully trained for that sort of thing. He also asked me why I left my foster parents six years earlier, and why I had never written to them. I thought it would be best not to attempt to justify my past behavior. On the contrary, an admission of human weakness was more likely to move his heart. So I told him in quavering tones that this folly of mine would be the remorse of my whole life. But, I added, the immense sorrow which I caused to my “dear” mother would be more than repaid by the lasting bliss of my priestly vocation, for nothing could make her more happy than that. He agreed, and I now felt certain that he would not have the heart to deprive my aging mother of such great happiness. Our conversation grew more and more friendly as the hours went by, and, when we parted, we were like two old friends…”

    “Because of this I was thunderstruck when, a few days later, the bishop told me quietly that, in this priest’s opinion, I did not have a vocation. It was as though the earth had split under my very feet…”

    I reported the setback to the Uncle through a priest-agent who had been appointed to that function. The reply came promptly and it was a terse one: “Destroy the obstacle“. After pondering a few days on the best way to “destroy the obstacle”, a task which I did not relish, I decided to put to good use the special training in bare-hand combat which I had received in Russia. But it would be better if this took place outside the priest’s monastery. I arranged through my comrade the priest-agent that he should invite the Religious to his home…”

    “And so it was done. I had felt humiliated and angry at having been rejected by the old coot, and when our second interview took place, I demanded to know his reasons. He calmly answered that he did not have any reason himself, but that the Lord had given him the “discerning of spirits” (1 Cor.12:10). I could see that the man was not pretending, he really believed what he said, but his wholly unscientific reason did not satisfy me. How can you argue with a man who believes in magic? Even his seraphic smile irritated me; that old man behaved like a child. I told him that I would not hesitate to kill him if this could help me to enter the seminary. He answered quietly that he knew this. I was flabbergasted! For a long moment we looked at each other without saying a word. Then he broke the heavy silence and said slowly: “You know not what you are doing.” I must confess that I felt then extremely uncomfortable: this man could read my mind; he possessed powers which I did not understand. My comrade the priest, who was in the room, sensed that I was faltering. He signaled to me discreetly. In a flash I realized that I was finished unless I carried out the Uncle’s orders there and then. I sprang to my feet and with two neat karate blows I killed the old man.In1938, very few people in the West knew the possibilities afforded by this Japanese art, and I was grateful to my Russian masters for teaching me how to kill “cleanly”. Those two blows had caused his heart to stop, and his death would be normally diagnosed as a heart failure. The next day, however, I had a rash all over my body, a symptom of emotional stress; how stupid of me! …”

    “I was fully confident now that I would eventually enter the seminary, and I was already making plans for the future especially as regard my work for the Party. I was to inject into Catholic thinking a whole set of new values and a new train of thought. I was to foster remorse in their hearts, a gnawing sense of guilt, quoting the Gospel: “Be ONE as the Father and I are ONE.” That sense of guilt must grow into an obsession to the point of rehabilitating Martin Luther. They will be made to believe that schisms and heresies were caused by their own intransigence, that the time had come for them to atone and make reparation by throwing their arms open to their Protestant brethren and confessing their own sin of pride and stubbornness. Of course, we shall not tamper with the Creed except for the word “Catholic” which must be changed to “Universal” or “Christian” as the Protestants use. But we shall not use the name of God except when necessary. We shall speak of man, stress his dignity and nobility. We must transform the language and thinking pattern of every Catholic. We must foster the mystique of the human race. At first, we shall say that God exits, but we shall point out that God remains forever outside the field of human experience, and experience is what counts for sensate beings. We shall lay much stress on experience and sensory perceptions. The positive, the experimental and the sensorial must be the basis of the new thinking. We shall say that, since God is invisible, the best way to serve him is to set up a universal Church in which all men can meet as brothers in mutual good-will, love, and understanding. This new mystique must finally obfuscate the concept of God of whom we shall speak less and less, except for saying that we are God because God is in everyone of us. In this manner, we shall re-direct the religious yearnings and superstitions of the people. We shall deify Man…

    “Once Catholics have accepted this new mystique, we shall tell them to strip their churches bare of statues and ornaments because these things are unessential and abhorrent to their dear Protestant and Jewish brethern. Thus all symbols of Catholic worship and devotion will go by the boards, and when they are gone devotions will go too. Yes, we shall promote an iconoclastic zeal especially among the younger generation. They themselves will destroy that jumble of statues, pictures, vestments, reliquaries, organs, etc. It would be a good idea, too, to spread a “prophecy” that says: “You shall see married priests, and you shall hear the Mass in the language of the people.” This should make our task easier. We shall incite women to assert their right to the priesthood, and we shall make the Mass more popular by allowing home Masses that can be said by the father or the mother of the family. Once this practice is established we shall campaign for the abolition of the parish system as antiquated and not in keeping with the needs of modern times. Churches can then be turned into museums, meeting halls, theaters, storerooms and other useful functions…”

    “All sorts of exciting ideas came surging into my head, and I coded my whole program before sending it to Moscow. Looking back on these days, I now feel a legitimate pride at having been the first to suggest these ideas to the Party. It is now plain that these were the right ideas, far superior to a mere dialectical attempt at destroying religious belief. Some time later, an order came from Moscow: “New assignment: go to Rome.” And so I left Poland for what was going to be my lifetime work.”

    Once in Rome I met a priest-professor who was in our network. He was a scholar and a scriptural expert. He was then busy preparing a new English version of the Bible, but his work was still secret. In that new version the old cliches about the Virginity of Mary, the Real Presence and like fables were to be adroitly amended and re-interpreted. Instead of “Virgin” Mary will be called “maid”. The “brethren” of Jesus will become His “brothers”. The “Real Presence” will be explained as a feeling, or experience, when “Christians are gathered together in His name”. The notion of “gathering” is an important one to promote the community spirit. Those who do not conform to the Group will be reproved as trouble-makers and bad Christians. We must absolutely stifle individual attitudes if we are to control the Group as we please, and the control of the Group is essential for the establishment of Communism. The professor also taught me a sensible way to say Mass since, within six years, I shall be obliged willy-nilly to say it also. He never actually pronounced the words of the Consecration; he simply muttered some words that sounded like it. This was possible since the Rubrics require that the words be said in a low voice. Later, of course, the Mass will be radically modified; we shall play down the sacrificial aspect, we shall exalt it as a meal taken by the Community. In case some reactionary priests refuse to conform, and insist on saying the old prayers, we shall direct that the Canon in its entirety be said aloud. This will also make it possible for the people to say the words with the priests, and once this is possible we shall rule that it is indispensable also. Thus the Mass will cease to be the privilege of the priest alone…”

    “The professor was already working on a draft for a New Order of the Mass, and he urged me to do likewise because, he said, it was greatly desirable that we should give the people different kinds of Masses; this will help destroy unity, the mainstay of Catholic power. All this would be a great deal easier if we succeeded in having one of our agents elected as pope. Failing this, however, we would probably be able to sway the Cardinals sufficiently to obtain the election of a progressive pope who will ratify whatever our agents put on his desk in the name of progress.”

    “I was fascinated by the things the professor told me, and I tried to elicit from him the names of some of the other priests and seminarists who were members of our network, but he said he knew little about it. He did say, however, that we had a few professors teaching in the Roman seminaries, and he gave me the name of another professor, a Frenchman, who was giving singing lessons in Rome. He was a member of the Communist Party, and I was told that I could trust him completely. I later met him and befriended him. One day, as we were strolling through the streets of Rome, he said: “Imagine this city without a cassock in sight; how wonderful it would be!” “Yes”, I nodded, “the cassock must go. After all, they could say Mass in a jacket or jumper!” From my Catholic upbringing I understood how vocations often assert themselves in young children: in his cassock, the priest stands out as a man different from the rest. The child likes him and wants to emulate him. But destroy the cassock, and you will destroy the priest. In this way many vocations will die in the bud…”


    INTERLUDE. – Mikolaj’s confessions are far from being complete. There are numerous gaps in his narrative, and when he relates some incidents and circumstances of his seminary days and priesthood it is not always clear whether he is in Rome or in some other city. Obviously, it was not his intention to write an autobiography; rather, he yielded to the inner urge of unburdening his conscience even though he would have denied this himself. I think there exist a few indications in his narrative that he had not completely lost the Faith, but he was furiously attempting to fight it off. (The sin against the Holy Ghost). After all, the devil himself believes in God but he hates God nevertheless. True, Mikolaj’s avowed aim was to eradicate religious sentiment among Catholics through the subversion of the press, newspapers and publishing houses, but if he had had no other motivation why should he have been careful not to say the true form of the Consecration when celebrating Mass? Was he afraid that the Consecration might effect something real! Again, he was obviously impressed by the extraordinary powers of the religious priest whom he killed in Poland. Then, there was his morbid hatred of the miraculous medal that a young lady of his acquaintance in Rome used to wear round her neck. This has little to do with the religious feeling of the Catholic people at large. As the head of a Communist network he must have been far too busy studying reports, issuing orders and, generally, supervising the infiltration of the Catholic press to bother about the “superstition” of a lone young lady who insisted on wearing the miraculous medal. Every informed Catholic knows that this medal, which was given to Catherine Laboure in 1830, has indeed worked many miracles. Mikolaj was a well-informed anti-Catholic; he knew what the medal was about. Hence his hatred of it. He would not admit, of course, that miracles do exist, but he had no scientific explanation for “those things” in spite of the very high degree of intelligence which he prided himself on possessing, and “those things” kept cropping up throughout the history of the Church with disturbing insistence.

    Between 1940 and 1960 he pursued his program with unrelenting zeal. That he was successful is evidenced by the fact that Moscow put at his disposal practically unlimited funds. As early as 1940, he campaigned for the suppression of altars, Latin, statues, kneelers, crucifixes, etc. (2) A bare table was to replace the altar; this was more “communal” and more in keeping with the “emerging consciousness of modern man as a social person”. Concelebrated Masses must be encouraged; all men are ONE, you see (that’s in the Gospel), and priests in particular must be as ONE. This was the avowed reason on which he fed to theological reviews. The real reason is that concelebrated Masses would contribute to the destruction of the Mass itself as the Act of Christ; the Mass would become a human affair, a communal memorial, and no one would know exactly at what precise moment the Consecration would take place, nor by whom exactly it was effected. Then, again, the Mass must be “desacralized”; its farrago of “absurd” symbols and genuflections must go. This was the requisite for the merging of all religions. (3)

    “The merging of all religions”, continues Mikolaj in his confessions, “and the brotherhood of man, must always be re-asserted as the basicmotivation for all the changes. “Love thy neighbor as thyself” will be our scriptural justification. The greatest change, and the most desirable one, is the suppression of the papacy; but this appeared very difficult to me in view of Christ’s promise: “Thou art the Rock, and upon this Rock I shall build my Church”. We shall therefore endeavour to undermine the authority of the pope in every possible way, and we shall try to enlist his ( the pope’s ) cooperation to introduce the changes that will make this possible. We shall promote the concept of Episcopal Equality and the priesthood of the laity. When the bishops are elected by the people, and the pope is no more than the president of the bishops, our victory will be near at hand (4). When, moreover, the parish system has been destroyed through the proliferation of home Masses celebrated by layfolk in their capacity as “priests”, the Mass itself will cease to be. When, finally, the bishops elected by the people are admitted to vote in a conclave, then the papacy will be in our hands…”

    “All must be done in the name of love. Also in the name of love, we shall promote the idea that God is far too loving to want His only Son to die a cruel death for us and to want to create an everlasting hell. Christ will be described as a good man and great revolutionary, and hell as a superstition of the Dark Ages. We shall no longer mention sin, and Angels will be relegated to the realm of mythology and fairy tales. Once the people cease to fear God, they will soon forget Him. Our task is to promote these ideas among the Catholic elite via the theological journals which we control, and they in turn will promote them in the Church as their own ideas. We shall also encourage many new translations of the Bible; the greater the number of translations, the better; it will help to create confusion. The number of Catholic scholars who are itching to produce their own versions – undoubtedly the best ever produced in their own eyes – is not lacking; all they need is a little prodding from us. We are faced with a huge task; many problems remain to be solved: the Rosary, Lourdes, and the twenty odd feasts of Mary are annoying things, but we shall be patient. In any case, we will have to draw up a new calendar and dispose of many Marian feasts as well as many other Saints. The new calendar must look as bare as the table on which they will say the new Mass…”

    “Such is the substance of the orders which I issued to the network. The following year I began to work on the draft of a new catechism which would be acceptable to all believers. It must be practical, human, non-committal, and ambiguous. It must stress the humanity of Christ who, in fact, was a brother of ours. But the word “charity” is to be banished absolutely; we shall say “love” instead. Love can be many things, but charity has an intolerable religious connotation. We shall say, of course, that it means the same and the change is more conformable to modern usage. Concerning the precepts of the Church, we shall say that Christians are now fully mature and adult, that the precepts were necessary when the people were ignorant and uneducated, but that it is more fitting to adult Christians to let their own consciences decide. God, in any case, is far too great and remote to worry about our eating meat on Fridays!”

    “Private confession is a waste of time; we shall promote a communal penitential rite with emphasis on sins committed against our brothers. The precept of Sunday attendance will be modified too. We shall say that, because of the working conditions in this modern age, people need their Sunday to relax in the countryside away from the city’s fumes. They should be allowed to attend Mass on Saturday, even on Friday. God did not say what day was to be reserved. In all cases we shall stress the primacy of the individual conscience over set rules and petty preceptswhich are unworthy of an adult man and an insult to his dignity (5). We shall retain the “Our Father” for the time being, but we shall replace “Thee” by “You” and we shall find suitable substitutes for such words as “forgive, temptations, trespasses” and other similar nonsense. The seven sacraments will receive our special attention. The first I would like to abolish is baptism, (6) but it will have to stay for a while; we shall say that Original Sin is not the sin of Adam and Eve who, in any case, never existed; we shall re-interpret it. (7). Baptism, then, will merely be a ceremony marking the coming of a new member into the human brotherhood.

    We shall do likewise with every sacrament. Concerning marriage, it shall not be refused to those priests who wish to receive it…”

    In the Mass, the words ”Real Presence” and “Transubstantiation” must be deleted. We shall speak of “Meal” and “Eucharist” instead. We shall destroy the Offertory and play down the Consecration and, at the same time, we shall stress the part played by the people. (8). In the Mass, as it is today, the priest turns his back to the people and fills a sacrificial function which is intolerable. He appears to offer his Mass to the great Crucifix hanging over the ornate altar. We shall pull down the Crucifix, substitute a table for the altar, and turn it around so that the priest may assume a presidential function. The priest will speak to the people much more than before: to achieve this, we shall shorten what is now called the Mass proper, and we shall add many readings to what is called the Foremass. (9). In this manner the Mass will gradually cease to be regarded as an act of adoration to God, and will become a gathering and an act of human brotherhood. All these points will have to be elaborated in great detail and they may take anything up to 30 years before they are implemented, but I think that all my objectives will be fulfilled by 1974. (10)…”

    “Thus I laboured for twenty long years. Pius XII died in 1958. When John XXIII announced a new council, my interest was greatly stimulated. I reported to my chiefs that this was perhaps the last battle: no effort should be spared. They were obviously of the same opinion because they immediately appointed me to the highest position in the West European network, and they gave me unlimited financial backing through our Bank in Switzerland. Hearing that Pope John had appointed a commission to draw the schemas of the forthcoming Council, I immediately started to work on counter-schemas with the help of avant-garde theologians who had been won over to our way of thinking. Thanks to my contacts I managed to obtain copies of the projected papal schemas; they were terrible! I was in a cold sweat! If these schemas are carried, my work of 20 years will have been in vain. (11). I hastily put the finishing touch to my counter-schemas, and I circulated them. Eventually, they were tabled in the Council. (12). Thanks to the cooperation of some bishops whose thinking had been conditioned previously, the majority of bishops, reactionary but ill-prepared, were completely disconcerted by the highly efficient and coherent interventions of our friends; most of my counter-schemas were carried…”

    “But I am not satisfied: many of my schemas, although they were accepted, have been watered down by Pope Paul himself in contempt of the majority vote at the Council. Fortunately, the revised versions contain many ambiguities; in this manner, it will be possible to initiate further changes, alleging that they are in the spirit of the Council. At any rate, Pope Paul is a progressive and a humanist; it should not be difficult to manipulate him and obtain sweeping changes in the near future. However, we must begin to work for Vatican III even now. Vatican III, as I see it, will mean the destruction of the Church and the death of God… Then, I shall come forward, not to nail Christ upon His Cross, but God Himself into His coffin.”


    CONCLUSION
    Mikolaj, the Anti-Priest, is dead. His immense pride, his presumption, his blasphemies, have ended on a hospital bed. He has now been judged by God Almighty whom, in his delirious hatred, he wanted to ‘nail into His coffin’. Who was Mikolaj? No one knows. He carried no identification papers. But we are not so much concerned with individual agents as with their work and their aims. There are thousands of Mikolajs in the Church today, and they are at the controls. Who was the priest-professor who, as early as 1938, was working on the draft of a New Mass? Again, we do not know. We only know that he had a high teaching post in Rome and that he was a Communist agent. No matter how secret their work may have been, there have been a few instances of leakage, especially on the part of those who had less to fear from their own indiscretions. Thus, to a French diplomat who said that “he could not visualize how a Communist regime could succeed in France”, Mr. M. Mikoyan, the then Vice-President of the Supreme Soviet, answered: “You are underrating the influence of Communism and the support which it receives in your Catholic milieux, including the high spheres of the Hierarchy and the most influential of Catholic publications. It is through these that Communism will be established in France.” (13)

    This was no idle boast on the part of Mr. Mikoyan. The Communists have concentrated on France because French thought, for better or for worse, has always had a great influence on the rest of the world. It is no exaggeration to say that the French Catholic press is sold out to Marxism, and this was so long before Vatican II. The French Hierarchy has had modernistic tendencies, if not outright Modernist ideas, for many decades past. For instance, First Holy Communion was never given to little children as St. Pius X instructed, and, in many cases, not until children had reached the age of puberty. Just after World War II, the very name of Holy Communion was replaced by such terms as “Profession of Faith”, with the implication that the child became the doer (professing his faith), and Christ ceased to be the doer (giving Himself to the child). This was thought to be fitting because the child, being nearly grown up, could decide for himself whether or not to “profess his faith” whilst the notion, of “graces” given to little children through the Sacrament was distasteful to those who did not believe in the Real Presence. Such subtle heresies were quite common in France. As early as 1946, statues were taken out of some churches, altars pulled down, and tables set up. The rest of the world knew nothing about it. Pius XII condemned the practice, but he was ignored. The French hierarchy, therefore, was a fruitful terrain for the Communists to work on, and so were the French Catholic Publishing Houses whose newspapers, books, reviews, journals, were read by the leading intellectuals of European Catholicism. Vatican II, therefore, was undoubtedly the victory of that brand of French Catholic theology which Pius XII had condemned, and the victory also of the Communist agents who controlled the press. Many of these had teaching posts in Rome, and many today are at work in the Roman Congregations. Some of the decrees issuing from the Congregations are worded in such a way that they cannot possibly have been prepared by genuine Catholics. At any rate, this opinion of mine is shared by some Traditionalist bishops who know more than I do. Let us now wait until 1974 to see if Mikolaj’s prophecy will be fulfilled. The “death” of the Church, however, will not last more than 3 days (or 3 years in biblical language), and she will rise again over the corpses of her enemies. We need not fear for the Church, but we must feel great concern for the innumerable priests and bishops who have accepted the changes and are promoting them in the name of obedience. Let us pray for them and for the Pope that they may be enlightened.

    T H E   E N D
     
    Communist Principals are a Product of the GOALS of Freemasonry.
    The Communist Manifesto was written by Karl Marx, a Freemason.
                                        

    1) Not an empty threat; the week before his scheduled ordination, an agent who had been studying in a French seminary went to see his Superior and said: “You have all been so nice to me that I feel compelled to tell you the truth: I cannot take the Holy Orders; I was sent here by the Communist Party.” Eight days later he was murdered.


    la) In this regard, it is interesting to read what Paul VI had to say during his audience of October 29th, 1969: “Communion…means more than Community (which is merely an exterior social fact…it means more than Assembly…it means the Church animated by an interior principle which is not only sentimental, cultural or ideal, but mystical and real…” The following week, referring again to the term “community”, the Pope said: “The Church is the Mystical Body of Christ…the Church is a Communion…A superficial and considerably impudent phraseology has penetrated into the common language of the Church…” This superficial and imprudent phraseology, however, was deliberately introduced by the Communists to achieve a specific objective. In all modern catechetical textbooks, notwithstanding the Pope’s warning, the “community” is emphasized ‘usque ad nauseam!’, and the term “Mystical Body of Christ” has been dropped.


    2) We have here the photograph of a new-style Mass which was taken in France circa 1945; the priest was facing the people, he was using a table, the table was placed right in the middle of the congregation, and it was bare. The caption presented the Mass as a “meal”. Most Catholics, specially in Australia, were then blissfully unaware of these new trends. When these new trends became discernible during the first session of the Council, “World Trends” was founded. It was probably the first English-language bulletin to oppose the new ideas. This is no idle boast, it is a fact: as early as 1962 we knew what was taking place. Many readers who thought we were exaggerating have since written to us saying that our early warnings were, in fact, very mild in consideration of what has happened since.


    3) Twenty-five signs of the Cross, twelve genuflections and many lesser acts of reverence have been eliminated in the New Mass. The New Mass was rejected in 1967 by the Synod of Bishops (it is now the ‘thing’ to put all the blame on the bishops). Undeterred by this opposition, Bugnini, the Lateran University Professor who was dismissed by John XXIII, and who put the final touches to the New Mass with the help of non-Catholic ministers, obtained its ratification by Paul VI; the bishops, then, felt they had to accept it. (Bugnini has since been made an archbishop by Pope Paul).


    4) Pius XII may not have been aware of the Communist subversion, but he was very much aware that new ideas were being put forward in theological reviews, and he condemned them in two Encyclicals, “Humani Generis” on modern errors in general, and “Mediator Dei” on the liturgy in particular. Reading these Encyclicals now would in all probability shake many Catholics out of the complacency which they have shown towards the recent changes.


    5) “Christian morality . . . is based on love, not on the observation of certain laws and rules. . . Too much emphasis has been placed on keeping the Commandments of God and the Church as the guide for Christian living.” (Word and Worship Series, 8th Gr. Teacher’s Manual, p. 224, now in use in US Catholic schools with the approval of the bishops.) Again: “We consider man as a breakthrough of mind into the world. In man the process of evolution has become conscious of itself.” (p. 18, “The Mystery of Christ”, 10th Grade). Farther in the same book: “Man is evolution become conscious of itself.” (p. 52) (Nothing about our first parents). Again: “‘God’s Laws’ (their quotations marks) are reasonable living arrangements that human beings, helped by God . . have been able to legislate for themselves. . . The ancient description of God as laying down laws from the outside should not be taken literally. It is more true that God inspires laws from within.” (p. 50, 51) – (In your own conscience; and the consensus of all consciences form “the reasonable living arrangements”. Morality is a question of majority; But we, Traditionalist Catholics, believe that God gave His law to Moses, and that He worked an awe-inspiring public miracle on this occasion; just as He did in 1917 at Fatima through Our Lady, which, again, was witnessed by many people; was recorded by the press, and photographs of it preserved.) The power of God is greater than the imagination of the heretics who are now in charge of our children in Catholic schools, here in Australia as well as elsewhere, with at least the tacit consent of bishops and archbishops.


    6) To the best of my knowledge, the sacrament of baptism was the first to have been tampered with by the Conciliarist Church.


    7 ) How well the subverters have succeeded can be gauged from the following: “We are all born with inbuilt obstacles, such as ignorance, laziness, selfishness. This state of being born with in-built obstacles to our development is what we Catholics call “Original Sin”. (Page 26, “An Overview”, a book of the “To Live is Christ” series, used in US Catholic schools with the blessing of the bishops.


    8) Many of the prayers in English say “we” instead of “I”; they thus give to the layman a priestly function which he does not possess.


    9) In the New Mass, the Offertory and Canon have been fused to form the “Eucharistic Prayers” of which there are four (the 2nd is quite short), and the Foremass is now called “Liturgy of the Word” with many readings added. The physical presence of Our Lord in the Host is nowhere affirmed clearly, and the word “Consecration” has been replaced by “Narrative”; no longer a RE-ENACTMENT, but only a STORY. 35 prayers have been eliminated, that is, 70% of the Old Mass. We would do well to remember that Paul VI has not given absolute force of law to the New Mass despite the forged paragraph that has been included in every altar Missal.


    10) Concerning this paragraph generally, consider the following excerpts from a modern catechetical book: “The Mass is our Christian-friendship meal. The food we eat at Mass represents our sharing of ourselves with one another. But because we believe that Christ is really alive in us (my emphasis), this sharing of ourselves is also a sharing of Christ with one another.” (This is the new definition of the Real Presence.) This passage is in “The Mystery of Christ”, page 215. Again: “When we Christians gather to celebrate the Lord’s Supper (a Lutheran term, – my remark), we are celebrating our belief that we are history-makers. The Mass is a dinner at which Revolutionaries gather in the presence of their Leader to celebrate what has been accomplished and to commit themselves to the completion of what has been begun.” (“The Developing Human Community”, page 75. This very title underlines three common modern errors: 1st – that the purpose of this life is to “develop” along secular lines; 2nd – that “human” pursuits are more important than spiritual efforts; 3rd – that the “Community” is more important than the person. These are all Marxist tenets, and they are now found in virtually every modern catechetical textbook.)

    ( It has been published that Pope John XXIII was a Freemason. Today a Masonic Lodge –Propaganda Due(“P2″), believed to have been established in 1966– is considered to have many cardinals, bishops, and on-tract monsignors as members. It should be kept in mind that communistic principals were originated by Karl Marx, a freemason.)


    11) Pope John was aware of the penetration of the Church by Communists. The members of his commission were obviously hand-picked. His commission was as traditional as his Encyclical “Veterum Sapientia”. Pope John, however, had an easy-going disposition and, in many instances, he was prevailed upon to make questionable decisions.


    12) IDO-C played an important part in this. Whether IDO-C had been infiltrated by Communists, I will not say; but IDO-C had made its own the very ideas promoted by Communist agents in priestly garb.


    13) Cf. “La Pensée Catholique”, May-June 1972, page 97. (By courtesy of Marie Carré)


    ADDENDA
    Pope John knew of the existence of the Communist network within the Church. The late René Malliavin, French writer, who had befriended Cardinal Roncalli during the latter’s sojourn in Paris, went to Rome in 1959 to visit Roncalli who had since become John XXIII. He brought with him a dossier on the penetration of the Church by Communists. Pope John immediately granted him an unscheduled private audience, to the dismay of the Monsignori who were responsible for the Pope’s strict time-table. The date was April 28th. René Malliavin gave Pope John evidence of the Communist infiltration, and the Holy Father asked him to continue his investigations on his return to Paris, and to keep him informed. (Cf. René Malliavin, in “Ecrits de Paris”, May 1969, cited in “Pensée Catholique”, May-June 1972.)


    In 1950, NATO’s Intelligence Service had discovered the “Anti-Church” network and, very probably, conveyed the information to the Vatican. Agents were trained in special Communist schools before being sent to Catholic seminaries and universities. Naturally, NATO ‘s findings were hardly mentioned, if at all, in the world press. (Cf. “DU FOND de l’Abime”, by Paul Scortesco, p. 21)


    Pierre de Villemarest, in his book “Espionnage Soviétique en France”, gives further precisions: these special Communist schools exist in Crimea for the training of Latin American seminarists; and in Latvia for the training of Scandinavian, North European, and English speaking seminarists.


    On the same subject, Frank A. Capell has written several interesting articles, e. g. Vol. XII, No. 2, of Nov. 26th, 1971. (Herald of Freedom, Box 3, Zarephath, N. J. 08890, USA. 25¢ each copy.)


    Readers will now understand why I recently wrote that ‘many of the decisions issuing from the Vatican are made by the Enemy’! And these are the decisions which we are expected to accept in the name of OBEDIENCE: They are the decisions by which the majority of our priests have been led to conform to the new trends, assuring us, however, that “nothing fundamental has been changed”: The decisions by which, almost overnight, papers such as the CATHOLIC WEEKLY and THE ADVOCATE, once staunchly orthodox, have been led to “sell” the very ideas planted by Communist agents. Indeed, when I first arrived in this country 23 years ago I was very favourably impressed by the excellence of the Catholic press here; less intellectual than the French press, yes; but much more spiritual and authentically Catholic. Times have changed; no one dares dissent. (Editor’s notes)


    (This report was prepared thanks to the information contained in a little book which was published in France in the 2nd quarter of 1972, namely, “ES 1025″, by Marie Carré; Editions Segieb, B.P. 6, 78 – Fréneuse, France. (Approximately $1.50) This report, however, is not a verbatim translation of the book, and many details gathered from other sources concerning Communist agents in general, have been added to it. But Mikolaj is not a fictitious character although his name is.)


    Please distribute this booklet widely, especially among the clergy. Every priest, brother and nun in Australia should have a copy. We can tackle the task of addressing and mailing the envelopes (19,800) but the cost is beyond our financial means.

    Pope & Bishops – Index                Freemasonic Activities of John Paul IIHomosexual – Index                    Freemason – Index
    The Why of Life                Duties of Fathers – Pope, bishops, priests
      09/01   Masonry Exposed – World domination with a one world universalist type
    free thinking religion. Any recognition of a god, including Satan, is acceptable.
    Homosexuals, Freemasons and Others – Infiltrate the Catholic Church

    Humanum Genus – Encyclical of Pope Leo XIII on Freemasonry, 1884 AD
    This is unchangeable teaching of the Church in regard to Freemasonry
    and its subdivisions at all levels throughout the Universe.

    Albert Pike – Sovereign Pontiff of Universal Freemasonry
    “Yes, Lucifer is God, and unfortunately Adonay is also God.”

    Status of Catholics Becoming Freemasons – 1981 AD
    Clarification concerning confusions following Vatican Council II

    Declaration on Masonic Associations – Sacred Congregation for Doctrine of Faith, 1983

    Secret Meanings of Masonic Symbols and Goals – by Robert Goldsborough

==========

(Communism in the Church)

WORLD TRENDS – December 1972

 

Postal Address: P. 0. Box 180,
Hawthorn, Vic. 3122, Australia.
Editor & Publisher, Y. L. Dupont

(Throughout this article, capitals have been used
when referring to Divinity, divine attributes, and holy
things in general, including quoted passages.)

[Recommended Introductory Reading: Dan 8:11f; 9:27; 11:31f; &12:10f]

/http://www linklink - skasowane - strona zostala przejeta przez filmy porno/

red. GW 2020331


NOTE: Items in square brackets [ ] were marginal notes and have been added. Minor spelling corrections have also been made. Emphasis and some comments in ( ) have been added. Otherwise everything is as received in about the mid 1970’s.


A very informative Audio Tape for Additional Information

How Modernists, Marxists, Homosexuals and
Masons have Infiltrated the Catholic Church

by Fr. John F. O’Connor

Order from:   Catholic Treasures  –  (818) 359-4893    |    (800) 257-4893


 http://www.gazetawarszawska.net/antykosciol/475-the-anti-priests

 

 

 

WSTĘP


         Oto historia człowieka, który poświęcił swoje życie Partii. Liczyło się dla niego tylko Partia; jego poświęcenie było całkowite, absolutne, bezkompromisowe, nieubłagane. Ale człowiek to coś więcej niż trybik w maszynie; część mechaniczna nie ma duszy, ale człowiek ma – nawet jeśli może uważać się za jedynie myślące zwierzę. W rzeczywistości wyższe zwierzęta reagują na miłość. Dla człowieka miłość jest niezbędna. Ale miłości nie można znaleźć w Party Machine: „Jeśli zostaniesz złapany, wyrzekniemy się ciebie”, ostrzegł go jego szef.

Wielu mężczyzn znajduje miłość w małżeństwie, a jeśli nie w małżeństwie, to przynajmniej w swoich dzieciach. Jednak niektórzy żyją w celibacie przez całe życie: naukowcy, kompozytorzy, mężowie Boży. Nawet wtedy nie brakuje ludzkiego ciepła: Beethoven znał ludzki podziw, a ks. Damien był kochany przez swoich trędowatych. W ostateczności człowiek całkowicie pozbawiony ludzkiej miłości może jeszcze zwrócić się do Boga. Ale człowiek, który nie ma w ogóle ludzkiej miłości i nie wierzy w Boga, i który wybiera celibat, aby lepiej służyć partii, która wytwarza nienawiść, albo się załamie, popadnie w szaleństwo i być może popełni samobójstwo, albo szuka zapomnienia w piciu i stopniowo się zniszczy. Chyba że ten człowiek, oczywiście, stwarza sobie złudzenie ludzkiego dialogu, prowadząc dziennik lub pisząc swoje wspomnienia.

Oto historia człowieka, który spisał swoje wspomnienia, o których śnił mu się przez wiele nocy, aż stało się to jego obsesją. Uległ pokusie napisania ich, chociaż nie rozumiał dlaczego. „W każdym razie to nie ma znaczenia”, przemyślał, „bo nikt tego nigdy nie przeczyta; Zniszczę go we właściwym czasie.

Ten człowiek był komunistycznym agentem, który został księdzem katolickim, aby lepiej zniszczyć Kościół. Święcenia kapłańskie przyjął na początku lat czterdziestych,  zmarł pod koniec lat sześćdziesiątych, a jego wyznania przetrwały. Przeoczył jednak jeden bardzo ważny fakt, że nikt nie jest panem własnego życia. Zmarł w szpitalu w wyniku wypadku samochodowego. Jego dokumenty zostały znalezione w jego teczce i przeczytane przez katolicką pielęgniarkę, która się nim opiekowała.

Nie opowiadamy tej historii z sympatii dla  tego Anty-Kapłana . Jego bezwzględność, pogarda dla człowieka, demoniczna nienawiść do Boga i Jego Kościoła wykluczają takie uczucia sympatii. Mamy jednak szczerą nadzieję, że łaska skruchy została mu dana, zanim opuściła go świadomość.

Powodem, dla którego opowiadamy tę historię, jest ujawnienie, że  już w 1938 roku było ponad tysiąc komunistycznych agentów wyświęconych na księży katolickich lub przygotowujących się do kapłaństwa. Utworzyli skuteczną sieć anty-kapłanów, których głównym zadaniem była infiltracja, dywersja i kontrola katolickiej prasy i wydawnictw za pomocą sowieckich pieniędzy.  Miały być rozpowszechniane nowe idee, miała być promowana nowa religia. O tym, jak dobrze im się to udało, można zobaczyć, porównując deklarowane przez nich cele ze stanem Kościoła od czasów Soboru. Czytelnik będzie mógł sam ocenić.

Dzisiejszy stan Kościoła katolickiego świadczy o sukcesie komunistycznej działalności wywrotowej. Niewiarygodne, jak obecne kryzysy mogły wydawać się jakieś 18 lat temu, teraz są dostępne dla wszystkich. Pewno; Papieże, którzy poszli za Piusem XII, muszą wziąć na siebie pewną odpowiedzialność za to, ponieważ takie jest znaczenie przywództwa: przyjąć odpowiedzialność. Ich największym błędem, bez względu na to, jakie były ich motywy, było otworzenie na oścież drzwi Kościoła właśnie wtedy, gdy wróg próbował wejść, a oni powinni byli wzmocnić zamki .

ANTY-KAPŁAN

WYZNANIE MIKOŁAJA ANTYKAPŁANA
Ten człowiek nie ma imienia, ale nazwiemy go Mikołajem, ponieważ  pochodził z Polski, gdzie urodził się w 1917 r.  ( Papież Jan Paweł II pochodził z Polski i urodził się w 1920 r.), być może od rosyjskich rodziców uciekających przed rewolucją. Został znaleziony błąkającego się po drodze w wieku trzech lat przez polskiego lekarza i jego żonę, oboje pobożnych katolików. Rok urodzenia musiał ustalić lekarz, bo płaczące dziecko mówiło tylko trochę po polsku i trochę po rosyjsku, a nawet nie znało swojego imienia. Polska para nie miała własnego dziecka; przyjęli go i pokochali jak własnego syna. W wyznaniu Mikołaj opowiadał, że przybrani rodzice byli dla niego bardzo dobrzy, bardzo hojni, pełni serdeczności i że to wspomnienie, nawet po pięćdziesięciu latach, napełnia go „kipiącym gniewem”. Jako agent diabła został wyszkolony, by nienawidzić tego, co normalni ludzie szanują i kochają; wspomnienia z dzieciństwa były jak intruzi próbujący poruszyć jego serce i doprowadzić do nawrócenia.

Dziecko wyrosło na chłopca o spokojnym usposobieniu i pilnych nawykach. Wydaje się, że jego inteligencja i zdolność uczenia się były niezwykłe, podobnie jak jego ambicja.  Wydaje się, że to ostatnie odegrało ważną rolę w jego upadku  w wieku 14 lub 15 lat, gdy pewnego wieczoru, na krótko przed planowaną wizytą w Rzymie i Paryżu, usłyszał, jak rodzice wyrażają zaniepokojenie jego paszportem i statusem prawnym jako adoptowane dziecko. Był zdruzgotany!  ( Tragiczne wydarzenia odegrały ważną rolę w życiu tego agenta – matka papieża Jana Pawła II zmarła, gdy miał dziewięć lat, jego starszy brat zmarł, gdy miał dwanaście lat, a jego ojciec zmarł, gdy miał dwadzieścia jeden lat, podczas hitlerowskiej okupacji Polski. Czy nie jest możliwe, że sympatyzował z komunistami, którzy toczyli zaciętą walkę z Niemcami?  ) Wychowano go w przekonaniu, że ta dwójka była dla niego naprawdę matką i ojcem, a odkrycie, że to nieprawda, było dla niego wielkim szokiem. Nie mógł tego przeboleć; umarli w jego sercu tak skutecznie, jak gdyby umarli fizycznie ; przestali być „mamą i tatą”; stali się „tymi ludźmi” .

Rozproszony prawie do utraty zmysłów, natychmiast uciekł z domu. Zdecydował się opuścić Polskę i skierował się w stronę granicy rosyjskiej. Jego kolega ze szkoły miał wujka w Rosji, a dokładniej w Leningradzie, gdzie był wysokim urzędnikiem państwowym. Kilka dni później, z listem polecającym w ręku, odwiedził dom wujka w Rosji. Wuj zauważył jego czujność, inteligencję i ambicję i był pod pozytywnym wrażeniem. „Jeśli chcesz odnieść sukces, mój chłopcze”, powiedział mu, „przede wszystkim musisz nauczyć się kilku języków obcych (  papież Jan Paweł mówi w ośmiu językach i zna trochę więcej ) i przyswoić doktrynę Partii ”.

Przez następne sześć lat Mikołaj studiował z zawziętością i wchłonął w całości doktrynę marksistowską. Wujek, jak się wkrótce dowiedział, był wysokim funkcjonariuszem SB. Nie ma wątpliwości, że zainteresowanie młodzieńcem wzbudziły względy, które niewiele miały wspólnego z uczuciem czy sympatią. Chłopiec był bardzo inteligentny, nie miał rodziców ani krewnych, którzy mogliby podzielić jego lojalność lub ingerować w jego marksistowskie studia, i był ambitny. W rzeczywistości doskonały surowiec, z którego można stworzyć dobry środek. Złożyły się na to też inne czynniki: Mikołaj miał ogromną zdolność do pracy, znakomitą pamięć, a do tego gardził wszystkimi kobietami i „głupcami”, którzy zanadto je kochali. Wykluczyłoby to emocjonalne związki z płcią piękną.

Po sześciu latach nauki Mikołaj, obecnie 20-letni, został wezwany do gabinetu wujka, który powiedział mu wprost: „  Wyślę cię za granicę, abyś został wojującym ateistą na scenie światowej. Twoim głównym obowiązkiem będzie walka ze wszystkimi religiami, ale w szczególności z religią katolicką ze względu na jej sprawne struktury. Aby to osiągnąć, wstąpisz do seminarium i zostaniesz księdzem katolickim.  Ale musisz wrócić do Polski i szukać pojednania z przybranymi rodzicami, którzy z radością usłyszą o twoim „powołaniu” i pomogą ci zostać księdzem.

Mikołaj miał mieszane uczucia: myśl o byciu tajnym agentem napełniała go uniesieniem, ale rozkaz, by znowu zobaczyć się z „rodzicami” i odegrać rolę kochającego syna przez sześć długich lat, które spędzi w seminarium, był odrażający. do niego. Samokontrola to jedna z cech tajnego agenta. W tym przypadku jednak Mikołaj nie mógł do końca ukryć swoich uczuć nawet po 6 latach nauki w szkołach marksistowskich. Stryj zauważył to, co Mikołaj się zarumienił, i od Wujka wyciągnął dalszą uwagę: „Tajny agent się nie rumieni, nie ma krwi w żyłach, nie ma serca, nikogo nie kocha, nawet siebie. Jest rzeczą Partii, a Partia może go pożreć żywcem i bez ostrzeżenia. Gdziekolwiek jesteś, wbij sobie do głowy, że będziesz obserwowany. Przy pierwszej oznaki słabości pozbędziemy się ciebie (1). I oczywiście, jeśli jesteś w niebezpieczeństwie, nie polegaj na nas; zostaniesz wyparty”. Odpowiedział Mikołaj: „Wiem to wszystko bardzo dobrze, ale błagam, dlaczego miałbym okazywać miłość i przywiązanie moim fałszywym rodzicom, skoro czuję do nich tylko nienawiść” – „W naszej służbie nie ma miejsca na nienawiść, z wyjątkiem nienawiści do Boga na wzór Lenina; zabijamy bez nienawiści, aby tylko służyć Partii.  Musisz znowu zobaczyć się z rodzicami, ale nie wstąpisz do polskiego seminarium; zostaniesz wysłany za granicę, być może do Kanady, gdzie dyscyplina nie jest tak surowa jak w Europie, a prawdopodobieństwo wykrycia jest mniejsze. Poza tym mając tego szaleńca w Niemczech, mamy wszelkie powody, by obawiać się wojny w Europie”.

Wujek dał mu dalsze instrukcje i przypomnienia: „Prześladowanie jest bezużyteczne; nie chcemy żadnych męczenników, dopóki nie będziemy w pełni kontrolować Zachodu. Religię należy zniszczyć dialektyką. [Dialektyka: sztuka lub praktyka logicznego rozpatrywania stwierdzeń za pomocą pytań i odpowiedzi.]  Masz co tydzień przesyłać mi raport. Po chwili zostaniesz połączony z resztą sieci i będziesz odpowiedzialny za dziesięciu innych agentów; ale wy nie będziecie wiedzieć, kim oni są, a oni was nie poznają. Aby dotrzeć do nich i dotrzeć do Ciebie, wszystko przejdzie przez to biuro. Mamy już wielu księży w krajach dotkniętych katolicyzmem, jeden jest biskupem. Wszędzie mamy obserwatorów. Niektórzy, specjalnie do tego przeszkoleni, przeglądają codziennie gazety całego świata i przesyłają nam raporty o rozwoju idei na Zachodzie. Na nich opiera się nasza polityka zagraniczna. Dzięki temu będziemy mogli zobaczyć, jak efektywna jest Twoja własna praca. Będziesz musiał rozpowszechniać nowe idee; pomysły, które mogą spodobać się jakiemuś głupiemu maniakowi, który podejmie je i opublikuje. Nikt nie jest bardziej próżny niż pisarz; daj mu pomysł, a on powie, że jest to jego własny, napisz o tym, rozwiń go, a tym samym przybliżysz nasze cele. W dużym stopniu polegamy na pisarzach i dziennikarzach; nie ma potrzeby, abyśmy ich szkolili, pracują dla nas, nie zdając sobie z tego sprawy. Będziesz otrzymywać od nas listy. Każdą literę rozpoznasz jako autentyczną po numerze kodu SS 1025, który jest Twoim własnym. SS oznacza seminarzystę. Tak, jest jeszcze 1024 innych…

To był niezapomniany wieczór dla Mikołaja. Ta rozmowa z Wujem musiała mieć miejsce około 1937 roku, kiedy w Niemczech rosła potęga Hitlera. Rosja Sowiecka była wówczas jedynym krajem komunistycznym na świecie. Pius XI był naszym papieżem. Teilhard de Chardin był jeszcze w dużej mierze nieznany, ale już pisał z wściekłością i „forsował” idee sprzyjające marksizmowi. Ponieważ Sowieci nie kontrolowali połowy Europy tak jak dzisiaj, ich możliwości musiały być ograniczone. A jednak mieli 1025 agentów pracujących w Kościele. Jaki jest zasięg komunistycznej penetracji teraz, w 1972 roku? Nie jest nierozsądne przypuszczać, że jest znacznie głębszy niż w 1937 roku i jest prawie pewne, że wielu z tych agentów jest teraz biskupami i kardynałami. Co więcej, każdemu bezstronnemu obserwatorowi spraw Watykanu od 1963 r. jest całkiem pewne, że niektórzy zajmują obecnie wysokie stanowiska w samym Watykanie. Rzeczywiście były fakty, których po prostu nie można wyjaśnić inaczej, jak tylko przypisując je wpływom komunistów w Watykanie.

Kilka następnych dni Mikołaj spędził większość czasu na studiowaniu kilku poufnych akt, które dał mu wujek. Przed wyjazdem z Rosji odbył się szereg kolejnych wywiadów z Wujkiem. Podczas jednego z nich opowiedział wujowi o swoich pomysłach, jak najlepiej zwalczać religię na Zachodzie. Otwarta i zaciekła opozycja została już wykluczona; perswazja poprzez dialektykę, wykłady, debaty, dialogi i kolokwiów była najnowszą metodą faworyzowaną przez Moskwę i miała się znacznie rozwinąć po II wojnie światowej. W prawie wszystkich takich rozmowach komunistyczni mówcy, którzy byli wysoce wyszkolonymi dialektykami, przechytrzyli swoich przeciwników i często całkowicie ich uciszyli, zdobywając w ten sposób wielu „nawróconych” słuchaczy. Prasowe doniesienia o takich rozmowach dodatkowo pomogły szerzyć idee marksistowskie i przyniosły szacunek komunistom, którzy, jak sądzono, Metoda rzeczywiście okazała się niezwykle skuteczna; penetracja myśli marksistowskiej na Zachodzie jest obecnie tak dogłębna, że ​​jej echa są dość częstym zjawiskiem nawet w prasie katolickiej.  (W Stanach Zjednoczonych odnoszące większe sukcesy i godne uwagi liberalne media to:  The National Catholic Reporter ,  US Catholic i jezuici  America . Głównym winowajcą konserwatywnego podejścia, które nieustannie broni jedynie legalności papieża Jana Pawła II, jest  The Wanderer . inne.) Aby uzupełnić tę metodę, Mikołaj miał jednak opracował bardziej złowrogi plan, mający na celu przede wszystkim zmianę doktryny katolickiej. Krótko mówiąc, zamiast zwalczać uczucia religijne ludzi, polegały one na wywyższaniu ich w złym kierunku i ku nierealnemu celowi.  Wujek, który na początku wydawał się nieco rozbawiony, teraz słuchał z wielkim zainteresowaniem (zdecydowanie, pomyślał, ten młody człowiek jest ponadprzeciętny).

Mikołaj kontynuował:  „Musimy wbić im do głów, a zwłaszcza księżom, że nadszedł czas, aby szukać i pracować nad połączeniem wszystkich religii (to było i jest  mocno promowane  przez papieża Jana Pawła II). Musimy w szczególności promować wśród katolików poczucie winy z powodu „JEDNEJ PRAWDY”, którą, jak twierdzą, posiadają wyłącznie oni. Musimy ich przekonać, że taka postawa jest potwornym grzechem pychy i że muszą teraz szukać pojednania z innymi religiami.  Ta myśl musi wzrastać i zajmować pierwsze miejsce w ich umysłach”.

Odpowiedział wujek: „Dobrze! Ale nie sądzisz, że ten schemat jest trochę nierealny? – „Wcale nie!”, powiedział „Mikołaj, „sam byłem katolikiem do 15 roku życia, i to bardzo pobożnym; Myślę, że powinno być stosunkowo łatwo przekonać katolików, że są święte osoby wśród protestantów, muzułmanów [muzułmanów] i Żydów.  A ponieważ są święci, są także członkami „Wspólnoty Świętych”, w którą wierzą katolicy. Wychodząc od tego, powiemy, że trzymanie tych ludzi z dala od Kościoła jest obrazą dla Boga. Oczywiście porzucimy termin „obcowanie świętych”; zastąpimy to innym wyrażeniem, takim jak „Wspólnota wierzących” lub „Lud Boży”. To przesunie akcent z nadprzyrodzonego na naturalny, z niebiańskiego na ziemski, czego właśnie chcemy. (1a) Cała terminologia katolicka może i musi zostać zmieniona.  Tym, którzy sprzeciwiają się, odpowiemy, że znaczenie się nie zmieniło i że musimy dostosować nasze wyrażenia do nowoczesnego sposobu myślenia, na którym polega postęp. A ponieważ katoliccy intelektualiści, podobnie jak większość intelektualistów, szukają i cenią sobie pochwały innych, będą śmiertelnie bali się bycia „poza czasem”; zaakceptują nowe warunki i będą je promować wśród ignorantów. Do zbadania jest tu cały obszar; Nie pozostaje mi nic innego jak naszkicować plan…

A jak wyobrażasz sobie ten Kościół Powszechny, do którego chciałbyś, żeby wszyscy się spieszyli?

  • -  Ten nowy Kościół musi być prosty. Pojęcie Boga musi być niejasne, ogólne i bezosobowe, nie pociąga za sobą żadnych określonych zobowiązań, nie wymaga poświęceń i oczywiście nie może inspirować ludzi. Ponad wszystko należy podkreślić powszechne braterstwo ludzi.  Nie powinno być trudno przekonać katolików, że przykazanie „Kochaj bliźniego jak siebie samego” wymaga nie mniej niż tego. Aby zapomnieli o Bogu, musimy sprawić, by czcili rodzaj ludzki. Jest to jednak wysiłek długoterminowy: może zająć 20, 30, a nawet 50 lat; musimy być przygotowani na czekanie, ale jestem przekonany, że nam się uda…
  • - Dobrze, przeanalizujemy twój pomysł. Wróć w przyszłym tygodniu, a my damy ci naszą odpowiedź. A tymczasem szykuj się do wyjazdu do Polski”. W następnym tygodniu Mikołaj zjawił się zgodnie z ustaleniami w biurze Wujka. Wujek powiedział mu, że jest tu jego Szef i chce się z nim spotkać. Mikołaj był uszczęśliwiony, bo wiadomo było, że tak potężny Urzędnik nie przyjdzie tylko po to, by zaznaczyć swoją odmowę; musiał być pod wrażeniem. Całkowicie opanowany Mikołaj spotkał wielkiego Wodza. Jednak od razu nie spodobał mu się jego wygląd, który był pełen brutalności i wulgarności. Pomyślał, że to musi być człowiek, który lubi oglądać najokrutniejsze tortury w więzieniach; prawdziwy sadysta. Mikołaj był przede wszystkim intelektualistą; nie podobała mu się idea tortur, którą postrzegał jako oznakę słabości i głupoty oprawcy. Szef spojrzał na niego w sposób, który przebił go na wylot. Mikołaj poczuł się nieswojo. Szef wprost zapytał: „Co leży Ci najbardziej na sercu?” – „Zwycięstwo Partii” – powiedział Mikołaj. "Dobry! Od dzisiaj będziesz na liście naszych aktywnych agentów. Będziesz miał obowiązki, będziesz wydawał rozkazy. Ale nie oszukujmy się: spodziewamy się zobaczyć owoce waszej pracy w gazetach, książkach i przeglądach teologicznych.  To zależy od Ciebie. Mamy wyspecjalizowany zespół czytelników, których zadaniem jest analiza pism religijnych całego świata. Będziemy obserwować Twoje postępy. Wierzę jednak, że poradzisz sobie z tym…”

    Mikołaj pomyślał, że ten bydlak nie jest jednak głupcem; prawidłowo ocenił swoje wyjątkowe zdolności i wybitną inteligencję, w którą nigdy w siebie nie wątpił. Był całkowicie pewien, że mu się uda, bo  dobrze znał słaby punkt katolików, jakim jest Miłosierdzie.Za pomocą „Miłości” zawsze można zaszczepić w sercach ludzi wyrzuty sumienia, a osoba skruszona nieuchronnie znajduje się w stanie mniejszego oporu, a zatem większej wrażliwości na obce idee i sugestie. Jest to psychologicznie pewne, tak samo pewne jak czysta matematyka. „Miłosierdziem” będzie można przekonać katolików, że krytykowanie protestantów, Żydów i muzułmanów [muzułmanów] jest grzechem; i że krytykowanie ich przekonań jest w rzeczywistości tym samym, co krytykowanie ich. W ten sposób katolicy będą stopniowo akceptować wierzenia innych religii, a ich własna wiara zaniknie. Uczciwość i skrupuły katolików , myślał Mikołaj,  to otwór, przez który wejdziemy do ich twierdzy; to uskok w skale, który można zatkać materiałami wybuchowymi, słabość, która sprawia, że ​​dialog z nimi jest niezwykle satysfakcjonujący.

    Kilka dni później Mikołaj był z powrotem w Polsce. Trochę bał się swojego pierwszego spotkania z przybranym ojcem, więc umówił się, że wróci „do domu”, kiedy Doktora prawdopodobnie nie będzie. Zadzwonił domofonem i właśnie jego przybrana matka przyszła i otworzyła mu drzwi. Oto relacja z jego powrotu:

    „Znacznie się postarzała, nie miała na sobie żadnego makijażu. Wyglądała na chorą. Zaczęła się trząść ze wzruszenia, a potem rozpłakała się. Naprawdę, kobiety są do niczego, chyba że zamknięte w haremach dla wygody mężczyzn w ich potrzebach. Oczywiście błagałem ją o przebaczenie; to było częścią gry. Wiedziałem jednak, że ta sprawa zostanie szybko załatwiona, więc będzie przepełniona radością. W ten sposób nie musiałam się poniżać przed moim przybranym ojcem, kiedy wracał do domu. Zobaczenie mnie jako kapłana Bożego musiało być jej największym marzeniem; więc bez zbędnych ceregieli powiedziałem jej o moim „nieodpartym” powołaniu. Stara gęś była tak szczęśliwa, że ​​prawie zemdlała. Odtąd uwierzyłaby we wszystko, co powiedziałem. A kiedy po raz pierwszy zdałem sobie sprawę z „wezwania Bożego”? Cóż, powiedziałem, to wszystko przyszło nagle przez zjawę. (Nie zamierzałem jej powiedzieć czegoś takiego, ale pomysł przyszedł mi do głowy od razu; wiedziałem, że takie rzeczy jej się spodobają, a mimo to mnie to bawiło). Oczywiście Doktor był raczej podejrzliwy w stosunku do zjawisk nadprzyrodzonych, ale to nie miało znaczenia, wręcz przeciwnie: jakikolwiek spór między nimi mógłby tylko wzmocnić moją pozycję, a kiedy oni spierali się, skąd wzięło się moje powołanie, nie przyszłoby mi do głowy im, że być może w ogóle nie mam powołania. Więc opowiedziałem jej bardzo szczegółowo moją historię tego cudownego niebiańskiego nawiedzenia. Powiedziałem, że przyszedł do mnie św. Antoni z Padwy i żeby obraz był jeszcze ładniejszy, dodałem, że niesie na rękach Dzieciątko Jezus. Głupia stara krowa była bliska ekstazy. W tym momencie jednak zjawił się Doktor i odetchnąłem z ulgą, że po tych wszystkich bzdurach mogę porozmawiać z rozsądną osobą, ale od razu wiedziałem, że nie będzie miał nic z mojej historii. Nieważne! To sprawi, że gra będzie jeszcze bardziej ekscytująca…”

    „Następnego dnia poszliśmy zobaczyć się z biskupem. Był miły, ale powściągliwy. Właśnie tego się spodziewałem. Wiedziałem dobrze, że następnego dnia nie wyśle ​​mnie do seminarium! Moja wytrwałość miała dowodzić, że moje powołanie jest szczere. Przez cały wywiad przybierałem minę idealnej pokory ze spuszczonymi oczami, z wyjątkiem sytuacji, gdy ktoś do mnie mówił. Poradził mi, abym udał się do księdza zakonnego, który był znany ze swojej zdolności „rozpoznawania duchów”. Ten żargon oznacza, że ​​ten gość miał czytać w ludzkich sercach! Więc poszedłem go zobaczyć. Nasz wywiad był długi i nie podobała mi się ta postać. Mówił powoli, z rozmysłem, a jego mowa była przerywana długimi, ciężkimi pauzami, które były raczej nieprzyjemne. Oczywiście nie powiedziałem nic o moich „objawieniach”; moja matka z pewnością już by mu powiedziała, Grałem rolę bardzo skromnego młodzieńca i jestem pewien, że zagrałem ją doskonale. Jednak z dumą wyznałem mu, że nigdy nie znałem żadnej dziewczyny ani kobietyi że w ogóle nie interesowała mnie płeć słabsza, która moim zdaniem nie pełni żadnej innej funkcji niż rodzenie dzieci. Byłam pewna, że ​​wybaczyłby taki wybuch młodzieńczej dumy i pokazałby mu, jak bardzo jestem szczera. „Święty” człowiek zastawił jednak na mnie kilka pułapek; próbował mnie przygwoździć do jakichś sprzeczności. Jakie dziecinne! Byłem w pełni wyszkolony do tego rodzaju rzeczy. Zapytał mnie również, dlaczego sześć lat wcześniej opuściłem przybranych rodziców i dlaczego nigdy do nich nie napisałem. Pomyślałem, że najlepiej będzie nie próbować usprawiedliwiać mojego wcześniejszego zachowania. Wręcz przeciwnie, przyznanie się do ludzkiej słabości z większym prawdopodobieństwem poruszyłoby jego serce. Więc powiedziałem mu drżącym głosem, że ta moja głupota będzie wyrzutami sumienia całego mojego życia. Ale dodałem ogromny smutek, jaki sprawiłem mojej „drogiej” matce, byłby więcej niż odpłacony trwałą błogością mojego powołania kapłańskiego, ponieważ nic nie mogło jej bardziej uszczęśliwić niż to. Zgodził się i teraz byłam pewna, że ​​nie miałby serca pozbawić mojej starzejącej się matki tak wielkiego szczęścia. W miarę upływu godzin nasza rozmowa stawała się coraz bardziej przyjazna, a kiedy się rozstawaliśmy, byliśmy jak dwaj starzy przyjaciele…

    „Dlatego byłem wstrząśnięty, gdy kilka dni później  biskup powiedział mi cicho, że w opinii tego księdza nie mam powołania.  To było tak, jakby ziemia rozstąpiła się pod moimi stopami…

    Porażkę zgłosiłem Wujowi przez księdza-agenta, który został wyznaczony do tej funkcji. Odpowiedź nadeszła szybko i była zwięzła: „Zniszcz przeszkodę”. Po kilku dniach zastanawiania się, jak najlepiej „zniszczyć przeszkodę”, zadanie, które mi się nie podobało, postanowiłem zrobić dobry użytek ze specjalnego przeszkolenia w walce wręcz, które przeszedłem w Rosji. Ale byłoby lepiej, gdyby odbywało się to poza klasztorem księdza. Zaaranżowałem przez mojego towarzysza księdza-agenta, aby zaprosił zakonnika do swojego domu…”

    „I tak się stało. Czułem się upokorzony i zły, że zostałem odrzucony przez starą łyszkę, a kiedy odbyła się nasza druga rozmowa, zażądałem poznania jego powodów. Spokojnie odpowiedział, że sam nie miał żadnego powodu, ale że Pan dał mu „rozeznawanie duchów” (1 Kor 12:10). Widziałem, że ten człowiek nie udaje, naprawdę wierzy w to, co mówi, ale jego całkowicie nienaukowy rozum mnie nie satysfakcjonuje. Jak możesz dyskutować z człowiekiem, który wierzy w magię? Irytował mnie nawet jego seraficki uśmiech; ten starzec zachowywał się jak dziecko. Powiedziałem mu, że nie zawaham się go zabić, jeśli to pomoże mi wstąpić do seminarium. Odpowiedział cicho, że o tym wie. byłem oszołomiony! Przez dłuższą chwilę patrzyliśmy na siebie bez słowa. Potem przerwał ciężką ciszę i powiedział powoli: „Nie wiecie, co czynicie”. Muszę wyznać, że czułem się wtedy wyjątkowo nieswojo: ten człowiek potrafił czytać w moich myślach; posiadał moce, których nie rozumiałem. Mój towarzysz ksiądz, który był w pokoju, wyczuł, że się waham. Dyskretnie dał mi znak. W mgnieniu oka zdałem sobie sprawę, że jestem skończony, jeśli nie wykonam natychmiast rozkazów Wujka. Zerwałem się na równe nogi i dwoma zgrabnymi ciosami karate zabiłem starca.W 1938 roku bardzo niewielu ludzi na Zachodzie znało możliwości, jakie daje ta japońska sztuka, i byłem wdzięczny moim rosyjskim mistrzom za nauczenie mnie, jak zabijać „na czysto”. Te dwa ciosy spowodowały zatrzymanie akcji serca, a jego śmierć zostałaby normalnie zdiagnozowana jako niewydolność serca. Jednak następnego dnia dostałem wysypki na całym ciele, będącej objawem stresu emocjonalnego; ale jestem głupi! …”

    „Byłem teraz całkowicie przekonany, że w końcu wstąpię do seminarium i już snułem plany na przyszłość, zwłaszcza jeśli chodzi o moją pracę w partii. Miałem zaszczepić w myśleniu katolickim cały zestaw nowych wartości i nowy tok myślenia. Miałem zasiać w ich sercach wyrzuty sumienia, dręczące poczucie winy, cytując Ewangelię: „Bądźcie JEDNO jak Ojciec, a ja JEDNO”. To poczucie winy musi przerodzić się w obsesję aż do resocjalizacji Marcina Lutra. Wmówi się im, że schizmy i herezje były spowodowane ich własnym nieprzejednaniem, że nadszedł dla nich czas, aby pokutować i dokonać zadośćuczynienia, otwierając ramiona przed protestanckimi braćmi i wyznając własny grzech pychy i uporu. Oczywiście nie będziemy manipulować Credo, z wyjątkiem słowa „katolicki”, które należy zmienić na „powszechny” lub „chrześcijański”, jak używają protestanci. Ale  nie będziemy używać imienia Boga, chyba że jest to konieczne. Będziemy mówić o człowieku, podkreślać jego godność i szlachetność. Musimy zmienić język i sposób myślenia każdego katolika. Musimy pielęgnować mistykę rasy ludzkiej. Na początku powiemy, że Bóg odchodzi, ale zwrócimy uwagę, że Bóg pozostaje na zawsze poza polem ludzkiego doświadczenia, a dla istot zmysłowych liczy się doświadczenie. Położymy duży nacisk na doświadczenie i percepcję zmysłową. To, co pozytywne, eksperymentalne i zmysłowe, musi być podstawą nowego myślenia. Powiemy, że ponieważ Bóg jest niewidzialny, najlepszym sposobem służenia Mu jest założenie Kościoła powszechnego, w którym wszyscy ludzie mogą się spotykać jako bracia we wzajemnej dobrej woli, miłości i zrozumieniu. Ta nowa mistyka musi w końcu zaciemnić koncepcję Boga, o którym będziemy mówić coraz mniej, z wyjątkiem stwierdzenia, że ​​jesteśmy Bogiem, ponieważ Bóg jest w każdym z nas.  W ten sposób zmienimy kierunek religijnych tęsknot i przesądów ludzi. Przebóstwimy Człowieka… ”

    „Kiedy katolicy zaakceptują tę nową mistykę, powiemy im, aby obnażyli swoje kościoły z posągów i ozdób, ponieważ te rzeczy są nieistotne i odrażające dla ich drogich protestanckich i żydowskich braci. W ten sposób  wszystkie symbole katolickiego kultu i pobożności znikną z tablic , a kiedy znikną, odejdą również nabożeństwa. Tak, będziemy propagować obrazoburczą gorliwość zwłaszcza wśród młodego pokolenia. Oni sami zniszczą tę plątaninę posągów, obrazów, szat liturgicznych, relikwiarzy, organów itp.  Dobrze byłoby też rozpowszechnić „proroctwo”, które mówi: „Zobaczycie księży żonatych i usłyszycie Mszę św. w języku ludu”. To powinno ułatwić nam zadanie. Będziemy zachęcać kobiety do ubiegania się o prawo do kapłaństwa i popularyzować Mszę św., dopuszczając Msze domowe,  które może odprawiać ojciec lub matka rodziny. Gdy ta praktyka zostanie ustalona, ​​będziemy prowadzić kampanię na rzecz zniesienia systemu parafialnego jako przestarzałego i niezgodnego z potrzebami współczesności. Kościoły można następnie przekształcić w muzea, sale konferencyjne, teatry, magazyny i inne przydatne funkcje…”

    „W mojej głowie pojawiały się różne ekscytujące pomysły i zakodowałem cały program, zanim wysłałem go do Moskwy. Patrząc wstecz na te dni, czuję teraz uzasadnioną dumę z tego, że jako  pierwszy zasugerowałem Partii te idee. Teraz jest jasne, że były to słuszne  idee, znacznie lepsze od zwykłej dialektycznej próby zniszczenia wierzeń religijnych. Jakiś czas później przyszedł rozkaz z Moskwy: „ Nowe zadanie: jedź do Rzymu ”. I  tak wyjechałem z Polski  do pracy, która miała być moim życiem.”

    „ Kiedyś w Rzymie spotkałem księdza-profesora, który był w naszej sieci. Był uczonym i znawcą Pisma Świętego. Był wtedy zajęty przygotowywaniem nowej angielskiej wersji Biblii, ale jego praca nadal była tajna.  W tej nowej wersji stare stereotypy o  Dziewictwie Maryi, Rzeczywistej Obecności i tym podobne bajki miały zostać zręcznie zmienione i ponownie zinterpretowane. Zamiast „Dziewicy” Maryja będzie nazywana „dziewicą”. „Bracia” Jezusa staną się Jego „braćmi”. „Prawdziwa obecność” zostanie wyjaśniona jako uczucie lub doświadczenie, kiedy „chrześcijanie zgromadzą się w Jego imię”. Pojęcie „gromadzenia” jest ważne dla promowania ducha wspólnoty. Ci, którzy nie dostosują się do Grupy, zostaną potępieni jako wichrzyciele i źli chrześcijanie. Musimy całkowicie stłumić indywidualne postawy, jeśli mamy kontrolować Grupę tak, jak nam się podoba, a kontrola Grupy jest niezbędna do ustanowienia komunizmu. Profesor nauczył mnie też rozsądnego sposobu odprawiania Mszy św., bo za sześć lat będę zmuszony, chcąc nie chcąc, odprawiać ją także. W rzeczywistości nigdy nie wypowiedział słów Konsekracji; po prostu wymamrotał kilka słów, które tak brzmiały. Było to możliwe, ponieważ Rubryki wymagają, aby słowa były wypowiadane cichym głosem. Później oczywiście Msza zostanie radykalnie zmodyfikowana; pomniejszamy aspekt ofiarny, wywyższamy go jako posiłek spożywany przez Wspólnotę . W przypadku, gdy niektórzy reakcyjni księża odmówią dostosowania się i będą nalegać na odmawianie starych modlitw, zarządzimy, aby Kanon w całości został odmówiony na głos. Umożliwi to również ludowi wypowiedzenie słów z kapłanami, a gdy będzie to możliwe, uznamy, że jest to również niezbędne. W ten sposób Msza przestanie być przywilejem samego kapłana…”

    „Profesor pracował już nad projektem nowego porządku Mszy i nalegał, abym zrobił to samo, ponieważ, jak powiedział, jest wielce pożądane, abyśmy dawali ludziom różne rodzaje Mszy; pomoże to zniszczyć jedność, ostoję katolickiej władzy. Wszystko to byłoby o wiele łatwiejsze, gdybyśmy odnieśli sukces w wyborze jednego z naszych agentów na papieża. Gdyby jednak to się nie udało, prawdopodobnie bylibyśmy w stanie wpłynąć na kardynałów wystarczająco, by doprowadzić do wyboru postępowego papieża, który ratyfikuje wszystko, co nasi agenci postawią na jego biurku w imię postępu” .

    „Byłem zafascynowany tym, co powiedział mi profesor i próbowałem wydobyć od niego nazwiska niektórych innych księży i ​​seminarzystów, którzy byli członkami naszej sieci, ale powiedział, że niewiele o tym wie. Powiedział jednak, że mamy kilku profesorów nauczających w seminariach rzymskich i podał mi nazwisko innego profesora, Francuza, który udzielał lekcji śpiewu w Rzymie. Był członkiem partii komunistycznej i powiedziano mi, że mogę mu całkowicie zaufać. Później go spotkałem i zaprzyjaźniłem się z nim. Pewnego dnia, gdy spacerowaliśmy ulicami Rzymu, powiedział: „Wyobraźcie sobie to miasto bez sutanny w zasięgu wzroku; jakie to by było cudowne!” „Tak”, skinąłem głową, „sutanna musi odejść. Mogli przecież odprawiać Mszę w marynarce lub swetrze!” Z mojego katolickiego wychowania zrozumiałam, jak często pojawiają się powołania u małych dzieci: w swojej sutannie ksiądz wyróżnia się jako człowiek inny niż reszta. Dziecko go lubi i chce go naśladować. Ale zniszczcie sutannę, a zniszczycie kapłana. W ten sposób wiele powołań umrze w zarodku…”


    INTERLUDIUM. – Wyznania Mikołaja są dalekie od kompletności. W jego narracji jest wiele luk, a kiedy opowiada o niektórych wydarzeniach i okolicznościach z czasów seminarium i kapłaństwa, nie zawsze jest jasne, czy jest w Rzymie, czy w jakimś innym mieście. Oczywiście nie było jego zamiarem napisanie autobiografii; raczej uległ wewnętrznemu pragnieniu uwolnienia się od ciężaru sumienia, chociaż sam by temu zaprzeczył. Myślę, że w jego narracji jest kilka wskazówek, że nie stracił całkowicie Wiary, ale zaciekle próbował z nią walczyć. (Grzech przeciwko Duchowi Świętemu). W końcu sam diabeł wierzy w Boga, ale mimo to nienawidzi Boga. PRAWDA, Zdeklarowanym celem Mikołaja było wykorzenienie uczuć religijnych wśród katolików poprzez działalność wywrotową w prasie, gazetach i wydawnictwach , ale jeśli nie miał innej motywacji,  dlaczego  miałby uważać, by nie wypowiadać prawdziwej formy konsekracji podczas odprawiania Mszy? Czy bał się, że Konsekracja może spowodować coś  rzeczywistego ! Znów był pod wrażeniem niezwykłych mocy zakonnego  księdza, którego zabił w Polsce. Do tego chorobliwa nienawiść do cudownego medalika, który znajoma mu młoda dama w Rzymie nosiła na szyi. Ma to niewiele wspólnego z uczuciami religijnymi ogółu katolików. Jako szef komunistycznej siatki musiał być zbyt zajęty studiowaniem raportów, wydawaniem rozkazów i generalnie nadzorowaniem infiltracji prasy katolickiej, żeby przejmować się „przesądem” samotnej młodej damy, która upierała się przy noszeniu cudownego medalika. Każdy świadomy katolik wie, że ten medalik, który otrzymała Katarzyna Laboure w 1830 roku, rzeczywiście zdziałał wiele cudów. Mikołaj był dobrze poinformowanym antykatolikiem; wiedział, o co chodzi z tym medalem. Stąd jego nienawiść do niego. Nie przyznałby się oczywiście, że cuda istnieją,

    W latach 1940-1960 realizował swój program z niesłabnącym zapałem. O tym, że mu się to udało, świadczy fakt, że Moskwa oddała mu do dyspozycji praktycznie nieograniczone środki finansowe. Już w 1940 r. prowadził kampanię na rzecz zniesienia ołtarzy, łaciny, posągów, klęczników, krucyfiksów itp. (2) Nagi stół miał zastąpić ołtarz; było to bardziej „wspólne” i bardziej zgodne z „wyłaniającą się świadomością współczesnego człowieka jako osoby społecznej”. Należy zachęcać do Mszy koncelebrowanych; widzicie, wszyscy ludzie są JEDNYM (to jest w Ewangelii), aw szczególności kapłani muszą być JEDNYM. To był jawny powód, dla którego karmił się recenzjami teologicznymi. Prawdziwym powodem jest to, że Msze koncelebrowane przyczyniłyby się do zniszczenia samej Mszy jako Aktu Chrystusa; Msza stałaby się sprawą ludzką, wspólną pamiątką i nikt nie wiedziałby dokładnie, w którym dokładnie momencie nastąpi Konsekracja ani przez kogo dokładnie została dokonana. Następnie ponownie  Msza musi zostać „zdesakralizowana”; cała masa „absurdalnych” symboli i przyklęknięć musi zniknąć. Było to warunkiem połączenia wszystkich religii . (3)

    „Połączenie wszystkich religii”, kontynuuje Mikołaj w swoich wyznaniach, „i braterstwo ludzi, muszą być zawsze potwierdzane jako podstawowa  motywacja wszystkich zmian. „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” będzie naszym biblijnym uzasadnieniem. Największą i najbardziej pożądaną zmianą jest zniesienie papiestwa;  ale wydawało mi się to bardzo trudne w świetle obietnicy Chrystusa: „Ty jesteś Skałą i na tej Skale zbuduję mój Kościół”. Dlatego będziemy starali się podważyć autorytet papieża wszelkimi możliwymi sposobami i postaramy się pozyskać jego (  papieskie ) współpracy na rzecz wprowadzenia zmian, które to umożliwią. Będziemy promować ideę Równości Biskupiej i kapłaństwa świeckich. Kiedy biskupi zostaną wybrani przez lud, a papież będzie tylko przewodniczącym biskupów, nasze zwycięstwo będzie bliskie (4). Co więcej, kiedy system parafialny zostanie zniszczony przez mnożenie się domowych Mszy odprawianych przez świeckich jako „kapłanów”, sama Msza przestanie istnieć. Kiedy w końcu biskupi wybrani przez lud zostaną dopuszczeni do głosowania na konklawe, wtedy papiestwo będzie w naszych rękach…”

    „Wszystko musi być czynione w imię miłości. Również w imię miłości będziemy propagować ideę, że Bóg jest zbyt kochający, by chcieć, by Jego jedyny Syn umarł za nas okrutną śmiercią i chcieć stworzyć wieczne piekło.  Chrystus zostanie opisany jako dobry człowiek i wielki rewolucjonista, a piekło jako przesąd średniowiecza. Nie będziemy już wspominać o grzechu , a Anioły zostaną zdegradowane do królestwa mitologii i baśni. Kiedy ludzie przestaną się bać Boga, wkrótce o Nim zapomną . Naszym zadaniem jest promowanie tych idei wśród katolickiej elity za pośrednictwem kontrolowanych przez nas czasopism teologicznych, a oni z kolei będą je promować w Kościele jako swoje własne idee. Będziemy również zachęcać do wielu nowych tłumaczeń Biblii; im większa liczba tłumaczeń, tym lepiej; pomoże to stworzyć zamieszanie.  Liczba uczonych katolickich, którzy nie mogą się doczekać stworzenia własnych wersji – bez wątpienia najlepszych, jakie kiedykolwiek powstały w ich własnych oczach – nie brakuje; wszystko, czego potrzebują, to trochę szturchańca z naszej strony. Stoimy przed ogromnym zadaniem; wiele problemów pozostaje do rozwiązania: różaniec, Lourdes i dwadzieścia różnych świąt maryjnych są rzeczami irytującymi, ale bądźmy cierpliwi. W każdym razie będziemy musieli sporządzić nowy kalendarz i pozbyć się wielu świąt maryjnych oraz wielu innych świętych. Nowy kalendarz musi wyglądać tak obnażony jak stół, na którym będą odprawiać nową Mszę…”

    „Taka jest treść rozkazów, które wydałem sieci. W następnym roku  zacząłem pracować nad projektem nowego katechizmu, który byłby do przyjęcia dla wszystkich wierzących. Musi być praktyczny, ludzki, niezobowiązujący i niejednoznaczny.  Musi podkreślać człowieczeństwo Chrystusa, który w rzeczywistości był naszym bratem. Ale słowo „miłosierdzie” ma zostać całkowicie wygnane; zamiast tego powiemy „miłość”. Miłość może być wieloma rzeczami, ale dobroczynność ma nieznośne religijne konotacje . Powiemy oczywiście, że oznacza to samo, a zmiana jest bardziej zgodna z nowoczesnym użyciem. O przykazaniach Kościoła powiemy, że chrześcijanie są już w pełni dojrzali i dorośli, że przykazania były konieczne, gdy ludzie byli ignorantami i niewykształconymi, ale że dla dorosłych chrześcijan bardziej stosowne jest pozostawienie decyzji własnemu sumieniu. W każdym razie Bóg jest zbyt wielki i odległy, by przejmować się tym, że jemy mięso w piątki !”

    „Prywatna spowiedź to strata czasu; będziemy promować wspólnotowy obrzęd pokutny z naciskiem na grzechy popełnione przeciwko naszym braciom . Zmodyfikowane zostanie również przykazanie obecności w niedzielę. Można powiedzieć, że ze względu na warunki pracy w dzisiejszych czasach ludzie potrzebują niedzieli na wypoczynek na wsi z dala od miejskich spalin. Powinni mieć  możliwość uczestniczenia we Mszy Świętej w sobotę , nawet w piątek. Bóg nie powiedział, jaki dzień ma być zarezerwowany. We wszystkich przypadkach będziemy podkreślać prymat indywidualnego sumienia nad ustalonymi zasadami i drobnymi nakazamiktóre są niegodne dorosłego człowieka i uwłaczające jego godności (5). Na razie zachowamy „Ojcze nasz”, ale „Ty” zastąpimy „Ty” i znajdziemy odpowiednie substytuty takich słów jak „przebacz, pokusy, wykroczenia” i inne podobne bzdury. Naszą szczególną uwagę zwrócimy na siedem sakramentów. Pierwszą rzeczą, którą chciałbym znieść, jest chrzest, (6) ale będzie musiał zostać na jakiś czas; powiemy, że grzech pierworodny nie jest grzechem Adama i Ewy, którzy w każdym razie nigdy nie istnieli; zinterpretujemy to na nowo. (7). Chrzest będzie więc jedynie ceremonią oznaczającą przyjście nowego członka do ludzkiego braterstwa.

    Tak samo postępujemy z każdym sakramentem. Jeśli chodzi o małżeństwo, nie można odmówić go tym kapłanom, którzy chcą go przyjąć…”

    „ We Mszy należy skreślić słowa „rzeczywista obecność” i „przeistoczenie”. Zamiast tego będziemy mówić o „Posiłku” i „Eucharystii”.. Zniszczymy Offertorium i pomniejszamy Konsekrację, a jednocześnie podkreślamy rolę, jaką odegrał lud. (8). We Mszy św., tak jak dzisiaj, kapłan odwraca się plecami do ludu i spełnia funkcję ofiarną, która jest nie do zniesienia. Wydaje się, że ofiarowuje swoją Mszę do wielkiego Krucyfiksu wiszącego nad ozdobnym ołtarzem. Zburzymy Krucyfiks, w miejsce ołtarza postawimy stół i obrócimy go tak, aby ksiądz mógł objąć funkcję przewodniczącego. Kapłan będzie przemawiał do ludu znacznie więcej niż wcześniej: aby to osiągnąć, skrócimy to, co teraz nazywa się Mszą właściwą, i dodamy wiele czytań do tego, co nazywa się Foremmasą. (9). W ten sposób Msza stopniowo przestanie być uważana za akt adoracji Boga, a stanie się zgromadzeniem i aktem ludzkiego braterstwa.

    „W ten sposób pracowałem przez dwadzieścia długich lat. Pius XII zmarł w 1958 roku. Kiedy Jan XXIII ogłosił zwołanie nowego soboru, moje zainteresowanie znacznie wzrosło. Poinformowałem moich wodzów, że to być może ostatnia bitwa: nie należy szczędzić wysiłków. Byli oczywiście tego samego zdania, bo od razu mianowali mnie na najwyższe stanowisko w zachodnioeuropejskiej sieci i dali mi nieograniczone wsparcie finansowe za pośrednictwem naszego Banku w Szwajcarii. Słysząc, że papież Jan powołał komisję do sporządzenia schematów przyszłego soboru, natychmiast przystąpiłem do pracy nad kontr-schematami z pomocą awangardowych teologów, którzy zostali przekonani do naszego sposobu myślenia. Dzięki kontaktom udało mi się zdobyć kopie projektowanych papieskich schematów; były straszne! oblał mnie zimny pot! Jeśli te schematy zostaną zrealizowane, moja 20-letnia praca pójdzie na marne . (11). Pospiesznie dopracowałem moje kontr-schematy i rozpowszechniłem je. Ostatecznie zostały one przedłożone Radzie. (12). Dzięki współpracy niektórych biskupów, których myślenie zostało wcześniej uwarunkowane, większość biskupów, reakcyjnych, ale źle przygotowanych, była całkowicie zdezorientowana wysoce skutecznymi i spójnymi interwencjami naszych przyjaciół;  większość moich kontr-schematów została zrealizowana…

    „Ale nie jestem usatysfakcjonowany: wiele moich schematów, mimo że zostały zaakceptowane, zostało rozwodnionych przez samego papieża Pawła z pogardą dla większości głosów na soborze  . Na szczęście poprawione wersje zawierają wiele niejasności; w ten sposób będzie można zainicjować dalsze zmiany, twierdząc, że są one w duchu soborowym. W każdym razie papież Paweł jest postępowcem i humanistą; manipulowanie nim i uzyskanie gruntownych zmian w najbliższej przyszłości nie powinno być trudne . Jednak już teraz musimy zacząć pracować dla Soboru Watykańskiego III. Sobór Watykański III, tak jak go widzę, będzie oznaczał zniszczenie Kościoła i śmierć Boga… Wtedy wystąpię nie po to, by przybić Chrystusa do Jego Krzyża, ale samego Boga do Jego trumny” .


    ZAKOŃCZENIE
    Mikołaj Anty-Kapłan nie żyje. Jego ogromna duma, jego zarozumiałość, jego bluźnierstwa skończyły się na szpitalnym łóżku. Został teraz osądzony przez Boga Wszechmogącego, którego w swojej szaleńczej nienawiści chciał „przybić gwoździami do swojej trumny”. Kim był Mikołaj? Nikt nie wie. Nie miał przy sobie żadnych dokumentów tożsamości. Ale nie tyle zajmujemy się pojedynczymi agentami, co ich pracą i celami. Dziś w Kościele są tysiące Mikołajów i to oni zasiadają za sterami. Kim był ksiądz-profesor, który już w 1938 r. pracował nad projektem nowej Mszy? Znowu nie wiemy. Wiemy tylko, że zajmował wysokie stanowisko nauczycielskie w Rzymie i że był agentem komunistycznym. Bez względu na to, jak tajna mogła być ich praca, było kilka przypadków przecieków, zwłaszcza ze strony tych, którzy mieli mniej powodów do obaw z powodu własnej niedyskrecji. Tak więc francuskiemu dyplomacie, który powiedział, że „nie wyobraża sobie, jak reżim komunistyczny mógłby odnieść sukces we Francji”, pan M. Mikojan, ówczesny wiceprzewodniczący Rady Najwyższej, odpowiedział: „Nie doceniacie wpływu komunizmu i poparcie, jakie otrzymuje w waszych środowiskach katolickich, włączając w to wysokie sfery Hierarchii i najbardziej wpływowe publikacje katolickie. To dzięki nim we Francji zostanie ustanowiony komunizm”. (13)

    Nie była to czcza przechwałka ze strony pana Mikojana. Komuniści skoncentrowali się na Francji, ponieważ myśl francuska, na dobre i na złe, zawsze miała wielki wpływ na resztę świata. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że francuska prasa katolicka jest zaprzedana marksizmowi, a było to na długo przed Soborem Watykańskim II. Hierarchia francuska od wielu dziesięcioleci ma tendencje modernistyczne, jeśli nie wręcz idee modernistyczne. Na przykład Pierwszej Komunii Świętej nigdy nie udzielano małym dzieciom, jak zalecał św. Pius X, aw wielu przypadkach dopiero po osiągnięciu przez dzieci wieku dojrzewania. Tuż po II wojnie światowej samą nazwę Komunii Świętej zastąpiono terminami „wyznanie wiary”, z sugestią, że wykonawcą stało się dziecko (wyznawanie wiary), a sprawcą przestał być Chrystus (oddając się dziecko). Uważano to za stosowne, ponieważ dziecko, będąc prawie dorosłe, mogło samo decydować, czy „wyznawać swoją wiarę”, podczas gdy pojęcie „łask” udzielanych małym dzieciom przez sakrament było niesmaczne dla tych, którzy nie wierzyć w Prawdziwą Obecność. Taki subtelne herezje były dość powszechne we Francji. Już w 1946 r. z niektórych kościołów usunięto pomniki, rozebrano ołtarze i ustawiono stoły . Reszta świata nic o tym nie wiedziała. Pius XII potępił tę praktykę, ale został zignorowany. Francuska hierarchia była zatem owocnym terenem dla komunistów, podobnie jak francuskie katolickie wydawnictwa, których gazety, książki, recenzje, czasopisma czytali czołowi intelektualiści europejskiego katolicyzmu.  Sobór Watykański II był zatem bez wątpienia zwycięstwem tej odmiany francuskiej teologii katolickiej, którą potępił Pius XII zwycięstwo także komunistycznych agentów, którzy kontrolowali prasę. Wielu z nich pracowało jako nauczyciele w Rzymie, a wielu z nich pracuje obecnie w kongregacjach rzymskich. Niektóre z dekretów wydanych przez Kongregacje są sformułowane w taki sposób, że nie mogły być przygotowane przez prawdziwych katolików.  W każdym razie moją opinię podzielają niektórzy tradycjonalistyczni biskupi, którzy wiedzą więcej ode mnie. Poczekajmy teraz do 1974 roku, aby zobaczyć, czy przepowiednia Mikołaja się spełni. „Śmierć” Kościoła nie potrwa jednak dłużej niż 3 dni (lub 3 lata w języku biblijnym) i zmartwychwstanie nad trupami swoich wrogów. Nie musimy obawiać się o Kościół, ale musimy odczuwać wielką troskę o niezliczonych księży i ​​biskupów, którzy przyjęli zmiany i promują je w imię posłuszeństwa.  Módlmy się za nich i za Papieża, aby zostali oświeceni.

    KONIEC
     
    Komunistyczni zwierzchnicy są wytworem CELÓW masonerii.
    Manifest komunistyczny został napisany przez Karola Marksa, masona.
                                        

    1) Nie pusta groźba; tydzień przed planowanymi święceniami agent, który studiował we francuskim seminarium, udał się do swojego przełożonego i powiedział: „Wszyscy byliście dla mnie tak mili, że czuję się w obowiązku powiedzieć wam prawdę: nie mogę przyjąć święceń kapłańskich ; Przysłała mnie tu partia komunistyczna”. Osiem dni później został zamordowany.


    la) W związku z tym warto przeczytać, co Paweł VI miał do powiedzenia podczas audiencji 29 października 1969 r.: „Komunia… znaczy więcej niż Wspólnota (która jest jedynie zewnętrznym faktem społecznym… znaczy więcej niż Zgromadzenie… oznacza Kościół ożywiony wewnętrzną zasadą, która jest nie tylko sentymentalna, kulturowa czy idealna, ale mistyczna i rzeczywista…” W następnym tygodniu, odnosząc się ponownie do terminu „wspólnota”, Papież powiedział: „Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa… Kościół jest wspólnotą… Do języka powszechnego Kościoła przeniknęła powierzchowna i zdecydowanie bezczelna frazeologia…” Ta powierzchowna i nieroztropna frazeologia została jednak celowo wprowadzona przez komunistów dla osiągnięcia określonego celu. Niezależnie od tego, we wszystkich współczesnych podręcznikach katechetycznych ostrzeżenie Papieża, „wspólnota” jest podkreślona „usque ad znudzenia!”,a termin „Mistyczne Ciało Chrystusa” został usunięty.


    2) Mamy tutaj fotografię Mszy św. w nowym stylu, która została wykonana we Francji około 1945 roku; ksiądz był zwrócony twarzą do ludzi, używał stołu, który stał pośrodku zgromadzenia i był pusty. Podpis przedstawiał Mszę jako „posiłek”. Większość katolików, zwłaszcza w Australii, była wówczas błogo nieświadoma tych nowych trendów. Kiedy te nowe trendy stały się dostrzegalne podczas pierwszej sesji Rady, powołano do życia „Trendy Światowe”. Był to prawdopodobnie pierwszy anglojęzyczny biuletyn, który sprzeciwił się nowym pomysłom. To nie czcza przechwałka, to fakt: już w 1962 roku wiedzieliśmy, co się dzieje. Wielu czytelników, którzy uważali, że przesadzamy, napisało do nas od tego czasu, mówiąc, że nasze wczesne ostrzeżenia były w rzeczywistości bardzo łagodne, biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się później.


    3) Dwadzieścia pięć znaków krzyża, dwanaście przyklęknięć i wiele pomniejszych aktów czci zostało usuniętych z Nowej Mszy. Nowa Msza została odrzucona w 1967 roku przez Synod Biskupów (teraz „rzeczą” jest położyć wszystkie zrzucić winę na biskupów). Niezrażony tą opozycją, Bugnini, profesor Uniwersytetu Laterańskiego, który został odwołany przez Jana XXIII i który dopracował Nową Mszę z pomocą duchownych niekatolickich, uzyskał jej ratyfikację od Pawła VI; biskupi uznali zatem, że muszą to zaakceptować. (Od tego czasu Bugnini został arcybiskupem przez papieża Pawła).


    4) Pius XII mógł nie być świadomy komunistycznej działalności wywrotowej, ale był bardzo świadomy tego, że w przeglądach teologicznych wysuwano nowe idee i potępił je w dwóch encyklikach, „Humani generis” na temat współczesnych błędów w ogóle, oraz „Mediator Dei” w szczególności na temat liturgii. Czytanie teraz tych encyklik najprawdopodobniej wytrąciłoby wielu katolików z samozadowolenia, jakie okazali wobec ostatnich zmian.


    5) „Chrześcijańska moralność. . . opiera się na miłości, a nie na przestrzeganiu pewnych praw i zasad. . . Zbyt duży nacisk położono na przestrzeganie przykazań Bożych i Kościoła jako przewodnika życia chrześcijańskiego”. (Seria Word and Worship, 8th Gr. Teacher's Manual, s. 224, obecnie używana w amerykańskich szkołach katolickich za zgodą biskupów.) Ponownie: „Uważamy człowieka za przełom umysłowy w świecie. W człowieku proces ewolucji stał się świadomy”. (str. 18, „Tajemnica Chrystusa”, klasa 10). Dalej w tej samej książce: „Człowiek jest ewolucją, która staje się świadoma siebie”. (s. 52) (Nic o naszych pierwszych rodzicach). Ponownie: „'Prawa Boże' (ich cudzysłów) to rozsądne warunki życia, które istoty ludzkie wspierają z pomocą Boga. . mogli samodzielnie stanowić prawo. . . Starożytnego opisu Boga jako ustanawiającego prawa z zewnątrz nie należy brać dosłownie. Bardziej prawdziwe jest to, że Bóg inspiruje prawa od wewnątrz”. (s. 50, 51) – (W swoim własnym sumieniu; a zgoda wszystkich sumień tworzy „rozsądne warunki życia”. Moralność jest kwestią większości; Ale my, tradycjonalistyczni katolicy, wierzymy, że Bóg dał Swoje prawo Mojżeszowi, i że przy tej okazji dokonał budzącego podziw publicznego cudu, tak jak uczynił to w 1917 roku w Fatimie przez Matkę Bożą, co ponownie było świadkiem wielu ludzi; zostało to odnotowane przez prasę i zachowały się zdjęcia). moc Boża jest większa niż wyobraźnia heretyków, którzy teraz opiekują się naszymi dziećmi w katolickich szkołach, tak jak uczynił to w 1917 r. w Fatimie przez Matkę Bożą, co znowu było świadkiem wielu ludzi; została nagrana przez prasę i zachowała się jej fotografia.) Moc Boża jest większa niż wyobraźnia heretyków, którzy teraz opiekują się naszymi dziećmi w katolickich szkołach, tak jak uczynił to w 1917 r. w Fatimie przez Matkę Bożą, co znowu było świadkiem wielu ludzi; została nagrana przez prasę i zachowała się jej fotografia.) Moc Boża jest większa niż wyobraźnia heretyków, którzy teraz opiekują się naszymi dziećmi w katolickich szkołach, tutaj w Australii,  jak i gdzie indziej, przynajmniej za milczącą zgodą biskupów i arcybiskupów.


    6) O ile mi wiadomo, sakrament chrztu był pierwszym, który został sfałszowany przez Kościół Koncyliarny.


    7) Jak dobrze wywrotowcy odnieśli sukces, można ocenić na podstawie następujących informacji: „Wszyscy rodzimy się z wbudowanymi przeszkodami, takimi jak ignorancja, lenistwo, egoizm. Ten stan narodzin z wbudowanymi przeszkodami dla naszego rozwoju jest tym, co my, katolicy, nazywamy „grzechem pierworodnym”. (Strona 26, „Przegląd”, książka z serii „Żyć to Chrystus”, używana w amerykańskich szkołach katolickich z błogosławieństwem biskupów.


    8)  Wiele modlitw w języku angielskim mówi „my” zamiast „ja”; w ten sposób dają laikowi funkcję kapłańską, której on nie posiada.


    9) W Nowej Mszy Ofertorium i Kanon zostały połączone w „Modlitwy Eucharystyczne”, z których są cztery (druga jest dość krótka), a Pierwsza Msza nazywa się teraz „Liturgią Słowa” z wieloma dodanymi czytaniami . Fizyczna obecność Naszego Pana w Hostii nigdzie nie jest wyraźnie potwierdzona, a słowo „konsekracja” zostało zastąpione słowem „narracja”; już nie RE-ENAKTYWACJA, ale tylko HISTORIA.  Usunięto 35 modlitw, czyli 70% Starej Mszy. Warto pamiętać, że Paweł VI nie nadał nowej Mszy absolutnej mocy prawnej, pomimo sfałszowanego paragrafu, który został zawarty w każdym mszale ołtarzowym  .


    10) Odnośnie tego akapitu ogólnie, rozważmy następujące fragmenty ze współczesnej książki katechetycznej: „Msza jest naszym chrześcijańskim posiłkiem przyjaźni. Jedzenie, które jemy podczas Mszy św., reprezentuje nasze dzielenie się sobą nawzajem. Ale ponieważ wierzymy, że Chrystus naprawdę żyje w nas (podkreślenie moje), to dzielenie się sobą jest także dzieleniem się Chrystusem między sobą”. (To jest nowa definicja Rzeczywistej Obecności.) Ten fragment znajduje się w „Tajemnicy Chrystusa”, strona 215. Ponownie: „Kiedy my, chrześcijanie, gromadzimy się, aby celebrować Wieczerzę Pańską (termin luterański – moja uwaga), jesteśmy świętujemy naszą wiarę w to, że jesteśmy twórcami historii. Msza jest obiadem, na którym rewolucjoniści zbierają się w obecności swojego Przywódcy, aby celebrować to, co zostało osiągnięte i zobowiązać się do ukończenia tego, co się zaczęło”. („Rozwijająca się społeczność ludzka”, trzy powszechne współczesne błędy: 1. – że celem tego życia jest „rozwój” według świeckich linii; 2. – że dążenia „ludzkie” są ważniejsze niż wysiłki duchowe; 3. – że „Społeczność” jest ważniejsza niż osoba. To wszystko są marksistowskie doktryny , które można znaleźć w praktycznie każdym nowoczesnym podręczniku katechetycznym).

    (Opublikowano, że papież Jan XXIII był masonem. Dziś uważa się, że loża masońska – Propaganda Due („P2”), założona w 1966 r., ma wielu kardynałów, biskupów i prałatów traktatowych jako członków Należy pamiętać, że zasady komunistyczne zostały zapoczątkowane przez masona Karola Marksa.)


    11) Papież Jan był świadomy penetracji Kościoła przez komunistów. Członkowie jego komisji byli oczywiście wybierani ręcznie. Jego zlecenie było tak tradycyjne, jak jego encyklika „Veterum Sapientia”. Papież Jan miał jednak łagodne usposobienie i w wielu przypadkach był zmuszany do podejmowania wątpliwych decyzji.


    12) IDO-C odegrało w tym ważną rolę. Nie powiem, czy IDO-C było infiltrowane przez komunistów; ale IDO-C przyjęło idee promowane przez komunistycznych agentów w kapłańskich strojach.


    13) Por. „La Pensée Catholique”, maj-czerwiec 1972, strona 97. (Dzięki uprzejmości Marie Carré)


    DODATEK
    Papież Jan wiedział o istnieniu sieci komunistycznej w Kościele. Nieżyjący już René Malliavin, francuski pisarz, który zaprzyjaźnił się z kardynałem Roncallim podczas jego pobytu w Paryżu, udał się do Rzymu w 1959 roku, aby odwiedzić Roncalliego, który później został Janem XXIII. Przywiózł ze sobą dossier dotyczące penetracji Kościoła przez komunistów. Papież Jan natychmiast udzielił mu nieplanowanej prywatnej audiencji, ku konsternacji prałatów, którzy byli odpowiedzialni za ścisły harmonogram papieża. Data była 28 kwietnia. René Malliavin przedstawił papieżowi Janowi dowody komunistycznej infiltracji, a Ojciec Święty poprosił go, aby po powrocie do Paryża kontynuował śledztwo i informował go na bieżąco. (Por. René Malliavin, w „Ecrits de Paris”, maj 1969, cytowane w „Pensée Catholique”, maj-czerwiec 1972.)


    W 1950 r. służby wywiadowcze NATO odkryły siatkę „antykościelną” iz dużym prawdopodobieństwem przekazały tę informację Watykanowi. Agenci byli szkoleni w specjalnych komunistycznych szkołach, zanim zostali wysłani do katolickich seminariów i uniwersytetów. Naturalnie w prasie światowej prawie nie wspominano o ustaleniach NATO, jeśli w ogóle. (Por. „DU FOND de l'Abime”, Paul Scortesco, s. 21)


    Pierre de Villemarest w swojej książce „Espionnage Soviétique en France” podaje dalsze szczegóły: te specjalne szkoły komunistyczne istnieją na Krymie w celu szkolenia seminarzystów z Ameryki Łacińskiej; oraz na Łotwie w celu szkolenia seminarzystów ze Skandynawii, Europy Północnej i języka angielskiego.


    Na ten sam temat Frank A. Capell napisał kilka interesujących artykułów, m.in. XII, nr 2, z 26 listopada 1971 r. (Herald of Freedom, Box 3, Zarephath, NJ 08890, USA. 25 centów za każdy egzemplarz).


    Czytelnicy zrozumieją teraz, dlaczego niedawno napisałem, że „wiele decyzji podejmowanych przez Watykan jest podejmowanych przez Nieprzyjaciela”! I to są decyzje, które mamy przyjąć w imię POSŁUSZEŃSTWA: Są to decyzje, dzięki którym większość naszych księży dostosowała się do nowych trendów, zapewniając nas jednak, że „nic fundamentalnego nie zostało zmienione ”: Decyzje, dzięki którym niemal z dnia na dzień gazety takie jak TYGODNIK KATOLICKI i THE ADVOCATE, kiedyś mocno ortodoksyjne, zostały skłonne do „sprzedawania” idei podsuniętych przez komunistycznych agentów. Rzeczywiście, kiedy po raz pierwszy przybyłem do tego kraju 23 lata temu, byłem pod bardzo pozytywnym wrażeniem doskonałości tutejszej prasy katolickiej; mniej intelektualny niż prasa francuska, tak; ale o wiele bardziej duchowy i autentycznie katolicki. Czasy się zmieniły; nikt nie śmie się sprzeciwić. (Notatki redaktora)


    (Ten raport został przygotowany dzięki informacjom zawartym w małej książeczce, która została opublikowana we Francji w drugim kwartale 1972 r., a mianowicie „ES 1025″, autorstwa Marie Carré; Editions Segieb, BP 6, 78 – Fréneuse, Francja. ( Około 1,50 $) Ten raport nie jest jednak dosłownym tłumaczeniem książki i dodano do niego wiele szczegółów zebranych z innych źródeł, dotyczących agentów komunistycznych w ogóle. Ale Mikołaj nie jest postacią fikcyjną, chociaż ma takie imię.)


    Prosimy o szerokie rozpowszechnienie tej broszury, zwłaszcza wśród duchowieństwa.  Każdy ksiądz, brat i zakonnica w Australii powinien mieć kopię. Możemy podjąć się zadania zaadresowania i wysłania kopert (19 800), ale koszt przekracza nasze możliwości finansowe.

    Papież i biskupi – Indeks                 Działalność masońska Jana Pawła II Homoseksualista – Indeks                     Wolnomularstwo – Indeks
    Dlaczego życiowe                 obowiązki ojców – papieża, biskupów, księży
      09/01    Masoneria zdemaskowana  – Światowa dominacja z jedną światową, uniwersalistyczną,
    wolnomyślicielską religią. Każde uznanie boga, w tym Szatana, jest dopuszczalne.
    Homoseksualiści, masoni i inni  – infiltrują Kościół katolicki

    Humanum Genus  – Encyklika papieża Leona XIII o masonerii, 1884 r.
    Jest to niezmienne nauczanie Kościoła w odniesieniu do masonerii
    i jej oddziałów na wszystkich poziomach w całym wszechświecie.

    Albert Pike  – Najwyższy Kapłan Powszechnej Masonerii
    „Tak, Lucyfer jest Bogiem i niestety Adonay jest także Bogiem”.

    Status katolików stających się masonami  – 1981 AD
    Wyjaśnienie dotyczące zamieszania po Soborze Watykańskim II

    Deklaracja o stowarzyszeniach masońskich  – Święta Kongregacja Nauki Wiary, 1983

    Sekretne znaczenie masońskich symboli i celów  – Robert Goldsborough

==========

(Komunizm w Kościele)

ŚWIATOWE TRENDY – grudzień 1972

 

Adres pocztowy: P. 0. Box 180,
Hawthorn, Vic. 3122, Australia.
Redaktor i wydawca, YL Dupont


(W całym artykule, w odniesieniu do Boskości, boskich atrybutów i ogólnie świętych rzeczy, w tym cytowanych fragmentów, użyto wielkich liter.)

[Zalecana lektura wprowadzająca: Dan 8:11n; 9:27; 11:31 f; &12:10f]

 

/http://www link - skasowane - strona zostala przejeta przez filmy porno/

red. GW 2020331

 


UWAGA: Pozycje w nawiasach kwadratowych [ ] były uwagami marginalnymi i zostały dodane. Dokonano również drobnych poprawek ortograficznych. Dodano podkreślenia i niektóre komentarze w ( ). Poza tym wszystko jest takie, jak w połowie lat siedemdziesiątych.


Bardzo pouczająca taśma audio zawierająca dodatkowe informacje

„ Jak moderniści, marksiści, homoseksualiści i
masoni przeniknęli do Kościoła katolickiego
 ”
ks. Johna F. O'Connora

Zamówienie od: Skarby Katolickie – (818) 359-4893 |    (800) 257-4893


 http://www.gazetawarszawska.net/antykosciol/475-the-anti-priests


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location