Twierdzenie Watykanu, że papież odpowiedział Dubii, jest sensacyjną mistyfikacją

Podjęta przez Dykasterię ds. Nauki Wiary wraz z Komunikatem Watykańskim próba złagodzenia ciosu spowodowanego publikacją dubii pięciu kardynałów skrywa prawdę: papież tak naprawdę nie odpowiedział, a jest o wiele więcej do powiedzenia.

Vatican claim Pope replied to Dubia is a sensational mystification

The attempt by the Dicastery for the Doctrine of the Faith together with Vatican Communication to cushion the blow caused by the publication of the five cardinals’ dubia, conceals the truth: the pope did not really respond and there is much more to say.

 

If one does not have the grounds, one tries cunning and deception. This is the only way to explain the move made today (2 October) by the newly-appointed Prefect of the Dicastery for the Doctrine of the Faith, Cardinal Victor Manuel Fernández, who published on the Dicastery's website the first Dubia sent to the Pope by the five cardinals on 10 July and the reply signed by Pope Francis. But the questions and answers are part of a single document that bears the date 25 September. In fact, this date refers to the request that Fernández himself made to the Pope to publish the salient parts of his reply, which dates back to 11 July. This gives the impression that 25 September is in fact the date of the reply.

An effect clearly intended, so much so that the date of 11 July does not appear at the bottom of the Pope's reply. And furthermore, Fernández totally ignores the second request for clarification from the five cardinals, which is dated 21 August and in which it is expressly stated that the Pope's letter of 11 July does not in fact answer their questions at all. And indeed, the cardinals say, "your replies have not resolved the doubts we had raised, but have, if anything, strengthened them".

Moreover, the letter published by the Dicastery for the Doctrine of the Faith is not the full letter (here is the Pdf of the full letter) received only by Cardinals Burke and Brandmüller, which also has an introduction and conclusion not included in the document proposed by Cardinal Fernández. In the missing part, in addition to the perceived obvious annoyance at the initiative of the five cardinals, the Pope chastises them by stating that "it is not good to be afraid" of the “questions" and "interrogatives" collected in the process of preparing the Synod. And we know very well how they were collected (see here and here).

In any case, what appears evident is that in order to parry the blow of the Dubia made public this morning, a colossal operation of mystification has been set up in the Vatican to deceive Catholic public opinion and pass off as closed an issue that is instead more open than ever. And all possible Vatican structures have been mobilised to this end.

 

Podjęta przez Dykasterię ds. Nauki Wiary wraz z Komunikatem Watykańskim próba złagodzenia ciosu spowodowanego publikacją dubii pięciu kardynałów skrywa prawdę: papież tak naprawdę nie odpowiedział, a jest o wiele więcej do powiedzenia.

Jeśli nie ma się podstaw, próbuje się podstępu i oszustwa. Tylko w ten sposób można wytłumaczyć posunięcie podjęte dzisiaj (2 października) przez nowo mianowanego prefekta Dykasterii ds. Nauki Wiary, kardynała Victora Manuela Fernándeza, który opublikował na stronie internetowej Dykasterii pierwszy list Dubii wysłany do Papieża przez pięciu kardynałów w dniu 10 lipca i odpowiedź podpisana przez papieża Franciszka. Jednak pytania i odpowiedzi stanowią część jednego dokumentu opatrzonego datą 25 września. W rzeczywistości data ta nawiązuje do prośby, którą sam Fernández skierował do papieża o opublikowanie najistotniejszych fragmentów swojej odpowiedzi, datowanej na 11 lipca. Sprawia to wrażenie, że faktycznie datą odpowiedzi jest dzień 25 września.

Skutek wyraźnie zamierzony, do tego stopnia, że ​​data 11 lipca nie pojawia się na dole odpowiedzi Papieża . Co więcej, Fernández całkowicie ignoruje drugą prośbę pięciu kardynałów o wyjaśnienia, datowaną na 21 sierpnia, w której wyraźnie stwierdzono, że list papieża z 11 lipca w rzeczywistości w ogóle nie odpowiada na ich pytania. I rzeczywiście, mówią kardynałowie, „wasze odpowiedzi nie rozwiały zgłoszonych przez nas wątpliwości, a wręcz je wzmocniły”.

Co więcej, list opublikowany przez Dykasterię ds. Nauki Wiary nie jest pełnym listem ( tutaj jest plik PDF z pełnym listem ) otrzymanym jedynie przez kardynałów Burke'a i Brandmüllera, który zawiera także wstęp i zakończenie nie zawarte w proponowanym dokumencie przez kardynała Fernándeza. W brakującej części, poza dostrzegalną oczywistą irytacją z inicjatywy pięciu kardynałów, Papież karci ich stwierdzeniem, że „niedobrze jest bać się” „pytań” i „przesłuchań” zebranych w procesie przygotowania Synodu i doskonale wiemy, w jaki sposób zostały zebrane (patrz tutaj i tutaj ).

W każdym razie oczywiste wydaje się to, że aby odparować upubliczniony dziś rano cios Dubii , w Watykanie zorganizowano kolosalną operację mistyfikacji, aby oszukać katolicką opinię publiczną i uznać za zamkniętą kwestię, która zamiast tego bardziej otwarty niż kiedykolwiek. I w tym celu zmobilizowano wszystkie możliwe struktury watykańskie.

 

https://newdailycompass.com/en/vatican-claim-pope-replied-to-dubia-is-a-sensational-mystification


People in this conversation

Comments (2)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

Sodomia nie podlega reinterpretacji i wyższym stopniom zrozumienia w Kościele.
Franciszek odpowiada Kardynałom:

Pyt 1 (f) „Magisterium nie jest nadrzędne wobec Słowa Bożego, ale prawdą jest również, że zarówno teksty Pisma Świętego, jak i...

Sodomia nie podlega reinterpretacji i wyższym stopniom zrozumienia w Kościele.
Franciszek odpowiada Kardynałom:

Pyt 1 (f) „Magisterium nie jest nadrzędne wobec Słowa Bożego, ale prawdą jest również, że zarówno teksty Pisma Świętego, jak i świadectwa Tradycji wymagają interpretacji, która pozwoli odróżnić ich odwieczną treść od uwarunkowań kulturowych. Jest to widoczne na przykład w tekstach biblijnych (takich jak Wj 21, 20-21) oraz w niektórych interwencjach magisterialnych, które tolerowały niewolnictwo (por. Mikołaj V, Bulla Dum Diversas, 1452). Nie jest to kwestia błaha, biorąc pod uwagę jej ścisły związek z odwieczną prawdą o niezbywalnej godności osoby ludzkiej. Teksty te wymagają interpretacji. To samo odnosi się do niektórych rozważań Nowego Testamentu na temat kobiet (1 Kor 11, 3-10; 1 Tm 2, 11-14) oraz do innych tekstów Pisma Świętego i świadectw Tradycji, których nie można dziś powtarzać w sposób materialny.”

Franciszek powołuje się na prawo Starego Testamentu, które zostało zniesione przez 10 Przykazań, które doskonale i ponadczasowo, sformułowane przez Boga, obowiązują do dziś. Jeśli Kościół pisał o niewolnictwie, to pisał o rzeczach istniejących w świecie, ponieważ działał w świecie. Ekspansja islamu, niewolnictwo chrześcijan u islamistów, mężczyzn i kobiet, których zamieniano w seksualne przedmioty użycia i nie jest przez Franciszka zauważona. Powołuje się on na dokumenty o niewolnictwie Saracenów, którzy zajmując tereny chrześcijańskie, wprowadzali ucisk przede wszystkim religijny narodów chrześcijańskich. Niewolnictwo chrześcijan u Saracenów było gorsze od śmierci. Jeśli się wspomina o niewolnictwie Saracenów u chrześcijan, nie należy zamilczać szkód, jakie Saracenii wyrządzili narodom chrześcijańskim.

Obłudą Franciszka jest także to, że wspomina o kulturowej zmianie roli kobiet w historii, do której Kościół rzekomo musi się dostosować, jednocześnie nie widząc, jakiemu niewolnictwu była poddawana kobieta u Saracenów, nad których niewolnictwem biadoli, nie widząc tego, że w religii islamskiej trwa do dziś odwieczne, satanistyczne niewolnictwo kobiet. Skoro drzazgą w oku jest niewolnictwo Saracenów w historii, czemu nie niewolnictwo chrześcijan u Żydów i Saracenów. Skoro mówi o kobietach, dlaczego nie ma ani słowa o niewolniczej roli kobiet w islamie, w wielu miejscach trwającym do dziś? Dlaczego nie odnosi się do zwyczajowego handlu kobietami, praktykowanym w islamskich krajach do dziś?

Pyt 2 (d) W kontaktach z ludźmi nie wolno nam jednak zatracić duszpasterskiej miłości, która powinna przenikać wszystkie nasze decyzje i postawy. Obrona obiektywnej prawdy nie jest jedynym wyrazem owej miłości, która składa się również z życzliwości, cierpliwości, zrozumienia, czułości i zachęty. Dlatego nie możemy stać się sędziami, którzy wyłącznie odmawiają, odrzucają, wykluczają.

Nigdy Kościół nie odmawiał, nie odrzucał i nie wykluczał dla samej przyjemności odmawiania, odrzucania i wykluczania. Kościół bronił obiektywnej prawdy, ale z doświadczeń naszej Redakcji Kościół przygarnia i ratuje do dziś co się da. Im człowiek bardziej upodlony, tym w konfesjonale otrzymuje więcej mocy, współczucia i nadziei, nawet jeśli sam nie wierzy, że mógłby się podnieść z grzechów. Nie mówiąc o całej dobroczynnej, oświatowej, miłosiernej działalności Kościoła w historii świata. Jednak przy takiej miłości, jaką Kościół odwiecznie ofiaruje, wymaganie szacunku i uznania dla obiektywnej prawdy jest najcenniejszym wyrazem miłości. Miłość taka nie pozwala upaść na dno i w poczuciu współtowarzyszenia iść do piekła, ale uświadamia, że trzeba walczyć i do walki o zbawienie uzdalnia, daje narzędzia. Co jest warta miłość, która towarzyszy, aż pozwoli człowiekowi wejść w przepaść i stracić życie? Nie jest nic warta. Miłość bez prawdy nie istnieje. Miłość bez ram odpowiedzialności także nie. Co jest warta deklaracja męża, że kocha, skoro sypia z innymi kobietami? Jak ma się ta dialektyka Franciszka do sytuacji bolejącej, zdradzonej i upokorzonej żony? Może by chciał, żeby żona towarzyszyła mężowi z zdradach, jako trzecia? Czy to zachęta do wszelkich zboczeń duchowości i moralności?

Swą obłudę i zakłamanie udowadnia sam Franciszek, który ludzi przywiązanych do Tradycji Świętej uznaje za obłudnych, skostniałych, i w imię swojego „otwarcia” odrzuca i pogardza ludźmi przywiązanymi do Tradycji Świętej. Tak by pogardził żoną, która nie chce towarzyszyć mężowi „z miłości” w jego zdradzieckich eskapadach. Tę sytuację powinno się przełożyć na grunt doktryny i dyscypliny, aby ukazać, że tak można zniszczyć każdą wartość, każdą instytucję, każde prawo dla chimery „towarzyszenia”. Jak z rodziny „towarzyszenie” może uczynić dom publiczny, tak samo z dyscypliny i doktryny kościelnej może zrobić konglomerat zbrodni i bezprawia, co widzimy. Niszczenie dyscypliny kościelnej, fałszowanie święceń i prawa kościelnego, walka z prawami modlitwy poprzez eliminację Tradycyjnej Liturgii Kościoła, bezprawne wykluczanie kapłanów tradycyjnych, a obdarzanie godnościami sodomitów. Czy nie to miała na myśli Apokalipsa, ukazując obraz Wielkiej Nierządnicy z Babilonu (babilońska sodomia), siedzącej na siedmiu wzgórzach? Chyba nie przez przypadek.

Pyt 2 (e) Roztropność duszpasterska musi zatem właściwie rozeznać, czy istnieją formy błogosławieństwa, (tu chodzi o błogosławieństwo homoseksualnych związków) o które prosi jedna lub więcej osób, które nie niosą ze sobą fałszywego wyobrażenia o małżeństwie. Gdy bowiem prosi się o błogosławieństwo, jest to prośba o pomoc od Boga, błaganie o umiejętność lepszego życia, ufność pokładana w Ojcu, który może pomóc nam żyć lepiej.

Związków homoseksualnych pod żadnym pozorem nie można błogosławić. Jest pytanie, czy homoseksualiści ze świata tego naprawdę chcą, skoro marsze sodomickie używają wizerunków Pana Jezusa, Krzyża i Matki Najświętszej w sposób profanujący świętości Kościoła. Jest to raczej owocem nie tępionej sodomii w kościelnych strukturach, kiedy homoseksualiści przejęli wiele władzy w Kościele i są ustanawiani na najwyższych urzędach watykańskich. Tak naprawdę chyba tylko im zależy, z racji swojej funkcji w Kościele, na tym, by Kościół, łamiąc prawo kościelne i Boskie, zaakceptował ich zboczenie jako normę dopuszczalną w hierarchii Kościoła.

Ich spoufalenie ze świętościami Kościoła, dostęp do największych tajemnic kapłaństwa w połączeniu z praktykowaniem sodomii pozbawiło ich wiary, wrażliwości, i oddało świętości Boskie w ręce najsprytniejszych wrogów, którzy są przepełnieni i upici goryczą wobec Kościoła, małżonki niepokalanego Baranka.

Dla takich mantra o „jedności” i „towarzyszeniu” ma być sposobem na lud katolicki, który pozbawi Kościół możliwości samoobrony i wpędzi hierarchów wierzących w syndrom sztokholmski. Sodomici nie mają żadnych moralnych skrupułów, zaś przyzwoici ludzie chcą działać zgodnie z prawem. Dla sodomitów słowa pozornie pełne miłości są autoryzacją praktykowania ich zboczeń, a dla ludzi zwykłych plastrem miodu, który zakituje i zasłodzi ich usta i umysły tak, by nie mieli możliwości obrony. W tej dialektyce ktoś, kto się sprzeciwia sodomii obwoływany jest jako zły człowiek, który potępia i odrzuca. Kościół nie może z powodu raka sodomii pozwolić, by sodomici na urzędach błogosławili w autorytecie Kościoła siebie i innych sodomitów, gdyż Kościół przewidywał dla nich, jeśli się nie nawrócą, inne błogosławieństwa, których nie da się inaczej zinterpretować.

O tych, którzy obcowali z mężczyznami albo dopuścili się innych poważnych grzechów:

„Ci, którzy obcują z mężczyznami i zwierzętami, mordercy, truciciele, cudzołożnicy i bałwochwalcy zasługują na jednakową karę. Stosuj więc wobec nich ten sam przepis, który masz w odniesieniu do innych. Tych zaś, którzy przez trzydzieści lat pokutowali za nieświadomie popełnioną nieczystość, bez wahania powinniśmy przyjąć do wspólnoty: brak rozeznania a nadto dobrowolne wyznanie winy i tak długie wyłączenie ze wspólnoty sprawia, że zasługują na wybaczenie. Przez całe niemal ludzkie pokolenie zostali wydani szatanowi, aby się oduczyli haniebnych uczynków. Nakaż więc niezwłocznie przyjąć ich z powrotem, zwłaszcza jeśli wylewają łzy wzruszające twoją łagodność, a ich zachowanie zasługuje na współczucie.”
Bazyli Wielki, kan. 7. Kanony Ojców Greckich.

„Każdy człowiek jest napełniony albo Duchem Świętym albo duchem nieczystym: nie ma innej możliwości i nic tu zmienić nie można. Paraklet bowiem nienawidzi wszlekiego kłamstwa a diabeł wszelkiej prawdy. (…) Jeśli więc z woli Boga istnieją różnice płci dla płodzenia licznego potomstwa, to jasne, że z Jego wolą zgadza się też związek mężczyzny i kobiety, a nie obrzydliwy kontakt sprzeczny z naturą oraz niezgodne z prawem uczynki, które sprzeciwiają się woli Boga. Przeciwny naturze jest grzech sodomitów oraz obcowanie płciowe ze zwierzętami, niezgodne z prawem sa cudzołóstwo i rozpusta. Spośród tych praktyk jedne stanowią bezbożność, inne nieprawość, i wreszcie grzech a żadna z nich nie uniknie kary stosownie do swej wagi. Pierwsi z tychże grzeszników powodują rozkład świata działając wbrew naturze i przeciw naturze (…)Prawa zakazują tego wszystkiego. Słowo Boże mówi tak: Nie będziesz obcował z mężczyzną tak jak się obcuje z kobietą, bo taki człowiek jest przeklęty, i ukamienujcie ich, gdyż popełniają obrzydliwość każdego kto by obcował ze zwierzęciem zabijecie, gdyż przekroczył prawo wobec ludu.”
Konstytucje Apostolskie VI 27, 4 i 28, 1-4

„Nie będziesz uwodził chłopców, gdyż grzech pochodzący z Sodomy sprzeciwia się naturze, a miasto to złupił ogień zesłany przez Boga. Taki jest przeklęty!”
Konstytucje Apostolskie, VII, 10

„Kto obnaża się przed mężczyznami będzie odsunięty od Komunii przez czternaście lat.”
Poenae pro lapsis ss. Apostolorum 19, Kary świętych Apostołów dla upadłych. 19.

„Dopuszczając się nierządu z kobietą poślubioną Chrystusowi lub mężowi albo ze zwierzęciem, lub z mężczyzną, do końca życia powinni żyć dla Boga jako umarli dla świata” Wypis z Księgi Dawida (EXcD) 5. Księgi Pokutne Kościoła.

„Ktokolwiek nadal będzie żył w takiej niewstrzemięźliwości, która niezgodna jest z naturą, z powodu której nadchodzi gniew Boży na buntowników, oraz pięć miast zniszczył ogniem, a zostanie to odkryte, jeśli jest duchownym, zostanie wyłączony ze stanu duchownego albo zmuszony do pobytu w klasztorze w celu odbycia pokuty; jeśli jest osobą świecką będzie poddany ekskomunice oraz całkowicie odsunięty od wspólnoty wiernych.”
Sobór laterański, III kan. 11.

„Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, 10 ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego”
1 Kor 6,9

Skoro Kościół w taki sposób w Piśmie Świętym i Tradycji, w ustach Ojców Kościoła, wypowiadał się na temat grzechu sodomii, ukazując stosunek Boga do sodomii choćby w Sodomie i Gomorze, jak można praktykować błogosławieństwa osób w związkach homoseksualnych? Kościół sodomitów wykluczał, albo okładał wieloletnią pokutą, a duchownych pozbawiał urzędów i zsyłał na długotrwałą pokutę, aby nie zarażali innych duchownych. Tymczasem od jednego nie wytępionego sodomity zaraza sodomii rozprzestrzenia się w hierarchii, przejmuje urzędy i profanuje świętości, liturgię, szaty kapłańskie. Dozwala na zmiany i fałszowanie kościelnych ustaw, aby sodomici pożywiali się z kościelnych godności i dóbr, pasożytowali ma kościelnym majątku, autorytecie, urzędach. Niewytępiona sodomia w Kościele, który miał błogosławieństwo Boże z powodu służenia zbawieniu dusz, tworzy sytuację pasożytowania na Kościele ludzi bezbożnych i bez sumienia. Sprowadza na Kościół przez opieszałość hierarchów gniew Boży i zniszczenie. Jak mówią święte pisma, świat zostaje zniszczony przez sodomię i Kościół przez sodomię woła o Bożą karę na kardynałów, biskupów, na Stolicę Piotrową, która zamiast leczyć dusze, zapewniać zbawienie, zaraża sodomią kolejne urzędy w imię „niewykluczania”.

Dobre sobie. Franciszek powinien dostać gangreny i lekarze wówczas powinni mu powiedzieć, że nie można amputować zakażonej części ciała, bo nie można wykluczać gangreny z jego ciała. Byłoby to wykluczeniem, brakiem miłości dla naturalnej potrzeby gangreny do rozwoju i istnienia, wszak zdrowe komórki jego ciała powinny iść na obrzeża i peryferia, aby towarzyszyć gangrenie w jej drodze do samodzielnego poszukiwania prawdy i samorealizacji. Ogarnięte gangreną komórki nie mogą się poczuć odrzucone, i wykluczone przez lekarzy. Wszak lekarze nie mogą oceniać, że gangrena niszczy ciało Franciszka, nie mogą radykalnie oddzielić dobrych komórek od złych, bo byliby sztywni i skostniali, nie szliby za powiewem „ducha świętego”, chcąc odrzucić zdecydowanie złego ciała od zdrowej reszty. Są przecież w gangrenie cząstki dobra, od których on, Franciszek wiele dobrego może się nauczyć. Choćby intensywny rozwój, istnienie, jest dobrem, które przecież jest pożądane przez Boga, jak wielość religii. Prawda?

Sodomia w Kościele jest więc taką gangreną i nie da się zreinterpretować jej w żaden inny sposób. Nie da się inaczej zreinterpretować gangreny, i Franciszek by się o tym dowiedział, gdyby dotknęła jego ciała. Na innym ciele niż swoje, Franciszek może próbowałby udowadniać „obiektywne” wartości chorobowego rozkładu, który może wzbogacać ciało ludzkie w wartości, których zdrowe komórki nie umieją docenić. Dokładnie tak, jak „wzbogaca” Kościół sodomia, a zdrowi duchowo, wierni katolicy, nie umieją tego docenić. Że to tylko sprawa niewidocznej duszy, zaciemnionej przez satanizm pogańskich kultów i nieczystości niezgodnych z naturą, Franciszek może mataczyć i udawać, że nie wie, o co chodzi, podpisując pisma i dokumenty, pisane mu przez sodomitów.
https://swietatradycja.wordpress.com/2023/10/05/sodomia-nie-podlega-reinterpretacji-i-wyzszym-stopniom-zrozumienia-w-kosciele/

Read More
Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

Tu jeszcze trzeba dodać, o co chodzi z tymi dubiami, dla osób niezorientowanych. Otóż: "Sygnatariusze petycji wyrażają zaniepokojenie „widząc, że są pasterze, którzy wątpią w zdolność Ewangelii do przemiany ludzkich serc i ostatecznie proponują...

Tu jeszcze trzeba dodać, o co chodzi z tymi dubiami, dla osób niezorientowanych. Otóż: "Sygnatariusze petycji wyrażają zaniepokojenie „widząc, że są pasterze, którzy wątpią w zdolność Ewangelii do przemiany ludzkich serc i ostatecznie proponują im, nie zdrową doktrynę, lecz nauki «według własnych pożądań» (por. 2 Tm 4, 3). Dodają, że niepokoi ich również, że ludzie nie rozumieją, iż Boże miłosierdzie nie polega na ukrywaniu naszych grzechów, ale jest o wiele większe, ponieważ pozwala nam odpowiedzieć na Jego miłość poprzez przestrzeganie Jego przykazań, to znaczy nawrócić się i uwierzyć w Ewangelię (por. Mk 1, 15).

W związku z tym stawiają pięć pytań:

1. Czy jest możliwe, aby Kościół nauczał dziś doktryn sprzecznych z tymi, których nauczał wcześniej w sprawach wiary i moralności, czy to przez papieża „ex cathedra”, czy też w definicjach soboru powszechnego, czy w powszechnym zwyczajnym nauczaniu biskupów rozsianych po całym świecie (por. „Lumen gentium” 25)?

2. Czy jest możliwe, aby w pewnych okolicznościach pasterz mógł błogosławić związki między osobami homoseksualnymi, sugerując w ten sposób, że zachowanie homoseksualne jako takie nie byłoby sprzeczne z prawem Bożym i drogą osoby ku Bogu? W związku z tym „dubium” należy podnieść kolejne: czy nauczanie podtrzymywane przez powszechne zwyczajne Magisterium pozostaje w mocy, zgodnie z którym każdy akt seksualny poza małżeństwem, a w szczególności akty homoseksualne, stanowi obiektywnie ciężki grzech przeciwko prawu Bożemu, niezależnie od okoliczności, w jakich ma miejsce i intencji, z jaką jest spełniany?

3. Czy Synod Biskupów, który ma się odbyć w Rzymie, obejmujący jedynie wybraną reprezentację pasterzy i wiernych, będzie sprawował, w kwestiach doktrynalnych lub duszpasterskich, w których zostanie wezwany do wypowiedzenia się, Najwyższą Władzę Kościoła, która należy wyłącznie do Papieża i, zjednoczonego z nim jako głową Kolegium Biskupów (por. kan. 336 KPK)?

4. Czy Kościół mógłby w przyszłości mieć władzę udzielania święceń kapłańskich kobietom, zaprzeczając tym samym, że wyłączne zastrzeżenie tego sakramentu dla ochrzczonych mężczyzn należy do samej istoty sakramentu święceń, którego Kościół nie może zmienić?

5. Czy penitent może ważnie otrzymać sakramentalne rozgrzeszenie, jeśli wyznając swój grzech, odmawia w jakikolwiek sposób wyrażenia zamiaru niepopełniania go ponownie?

Wspomnianych pięciu kardynałów 21 sierpnia przekazało papieżowi Franciszkowi i prefektowi Dykasterii ds. Nauki Wiary pięć swoich „dubia” (wątpliwości) dotyczących wielu kluczowych punktów doktryny i moralności. Obecnie postanowili je upublicznić.

Wspomniani purpuraci to były prefekt trybunału Sygnatury Apostolskiej, 75-letni Amerykanin kard. Raymond Leo Burke, były przewodniczący Papieskiego Komitetu Nauk Historycznych, 94 letni Niemiec, kard. Walter Brandmüller, 90-cio letni były arcybiskup Guadalajary w Meksyku kard. Juan Sandoval Íñiguez, kard. Robert Sarah, 78-letni Gwinejczyk, były prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów oraz 91-letni Chińczyk Joseph Zen Ze-kiun SDB, były biskup Hong Kongu".

https://www.gosc.pl/doc/8514025.Kolejne-dubia-Pieciu-kardynalow-prosi-Ojca-Swietego-o

Read More
Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location