ŚWIAT W WALCE OBRONNEJ PRZECIW ŻYDOSTWU

Article Index

ŚWIAT W WALCE OBRONNEJ PRZECIW ŻYDOSTWU

SPIS RZECZY.

Kilka słów od tłómaczy

F. Roderich-Stoitheim, Lipsk (Niemcy): Liga pokoju ras odnośnie do spraw k u l tu r y Dr. Molle, Oran (Algier): Aryjczycy wszystkich krajów, łączcie się!

Egon van Winghene, Rotterdam (Holandja): Etyczno-kulturalne znaczenie walki z judaizmem

Alfred Rosenberg, Monachium (Niemcy): Kryzys myśli narodowej i socjalnej

Inż. Rudolf Jung, Praga (Rzeczpospolita Czechosłowacka): Kapitalizm a ży d o s tw o

Adolf Bauer, Wiedeń (Austrja): Zagadnienia socjalne a kwestja żydowska

Teodor Fritsch, Lipsk (Niemcy): Jak winna być rozwiązana kwestja żydowska ?

 

E. Saxlund, Oslo (Norwergja): Rasy nie posiadające k o r z e n i Tibor von Eckhardt, Budapeszt (Węgry): Międzynarodowy nacjonalizm Leon Haubenberger, Wiedeń (Austrja): Żydostwo a masonerja

Prof. A. C. Cuza, Jassy (Rumunja): Żydowski problem w Rumunji i doktryna »Obrony Naródowo-Chrze ścijańskiej”

J. Lopez, Algier: Przerwijcie m i lc z e n ie !

Piotr Mataloni, Rzym (Włocliy): Żydowski polip p r a s ow y

Józef Dobeljak, Słowenja (Jugosławja): Żydostwo w państwie S. H. S.

Ks. Gaston Duperron, Paryż (Francja): Francja a kwestja żydowska

Aleksander Nieczwołodow, Sceaus Seine (Francja): Rosja a żydostwo

Piotr Nitskow, Sofja (Bułgarja): Żydzi w B u łg a rji

Rachid, Aleksandrja (Egipt): Plaga egipska

Dr. W. Fehrmann, St. Gallen (Szwajcarja): Ruch antyserrficki w Szwajcarji i program „Szwajcarskiej Straży Chrześcijańskiej“

Erwin Brandt, Kopenhaga-Hellerup (Danja): Kwestja żydowska w Danji

 

G. St., Lwów (Polska): Antyżydowska walka obronna w Polsce Józef Banister, Londyn (Anglja): Anglja pod ż y d a m i L Prescott-Decie, Londyn (Anglja): Budząca się A n g l ja R. Cooper, Londyn (Anglja) Problem żydowski w A n g l j i

Piotr Beckwith, New-York (Północna Ameryka): Żydowski nacjonalizm w Stanach Zjednoczonych

W. Sch„ Portland, Oregon (Północna Ameryka): List z Ameryki

Dr. Ivan Żmavc, Praga (Republika Czechosłowacka): Światowa walka i ukształtowanie się świata

KILKA SŁÓW OD TŁÓMACZY.

Broszurę tę, będącą tłómaczeniem pracy „Die Weltfront”, wydanej przez H. Krebsa i O. Pragera w Aussig, podajemy Szan. Czytelnikom bez wszelkich wstępów i komentarzy. Treść jej dostatecznie sama za siebie mówi, zawierając bądź rzeczowe referaty z dziedziny żydoznawstwa, bądź interesujące sprawozdania o stanie kwestji żydowskiej i pracy antyżydowskiej naszych współplemieńców aryjskich w poszczególnych krajach świata, oraz o ich wzajemnym kontakcie i współpracy między sobą, dążącej do wyswobodzenia się od gwałtem wciskanego nam na szyj ę jarzma. Nadmieniamy tylko, że licząc się z ewentualnemi drażliwościami p. Prokuratora, (choć zaznaczamy, że dzieło to rozchodzi się szeroko za granicą), wprowadziliśmy w niektórych miejscach pewne zmiany, łagodząc zbyt dosadne zwroty, a nawet opuszczając poszczególne ustępy, zwłaszcza w artykule T. Fritscha.

Nadto uznaliśmy za stosowne uzupełnić niektóre rozdziały przedrukiem odpowiednich artykułów dziennikarskich, oznaczając je w tekście jako przypisek tłómaczy.

Zakopane, w lipcu 1927.

Romuald Warosz Albin Rodecki

Niemcy.

LIGA POKOJU RAS ODNOŚNIE DO SPRAW KULTURY.

Przez F. Roderich-Stoltheima, Lipsk.

Duch niepokoju ogarnia świat. Narody i rasy, które dotychczas czuły się uciskane, domagają się swoich pełnych praw człowieczych. Buntują się przeciw swoim gnębicielom. Odczuwanie przeciwieństw rasowych zaostrzyło się i w przyszłości grozi ludzkości wybuchem walk o nieobliczalnych rozmiarach. Jeżeli ma się zapobiec wielkiemu nieszczęściu, to potrzeba do tego porozumienia, wszelkie wątpliwości wyjaśniaj ącego. Naglącą potrzebą jest rozważne i sprawiedliwe nowe ustalenie wzajemnego stosunku narodów i ras do siebie. Żadnej rasie nie można przyznać przywileju uciskania, podbijania i wyzyskiwania innych ras. Pokojowy rozkwit ludzkiej kultury domaga się, ażeby wszystkie narody i rasy wzajemnie uznawały swoje prawo do życia i poręczały sobie wzajemnie utrzymywanie swojej odrębności i

narodowej kultury. Historja uczy, że plemiona ludów mogły się podnieść do najwyższej doskonałości tylko przez rozwinięcie swoich specjalnych naturalnych zdolności. Kultura oznacza swobodne rozwinięcie jakiejś specjalnej twórczej odrębności. Dlatego nikt nie ma prawa przeszkadzać naturalnemu rozwojowi Jakiegokolwiek ludu. Wszystkie zatem narody i rasy powinny przez pokojową umowę przyznać sobie prawo stanowienia o sobie w rozwoju cech swego ducha.

Wszystkie uczciwie narody są gotowe uznać tę zasadę. Wszystkie cywilizowane szczepy posiadają ducha wzajemnego szacunku i tolerancji. Jest tylko jeden jedyny wyjątek. Jeden naród, a mianowicie żydowski, który od tysięcy lat żyje w urojeniu swego szczególnego znaczenia i odrębności, uważa się za wyższy od wszystkich innych ludów i domaga się ich podboju. Otacza swoje pretensje nimbem boskiej obietnicy, nazywa się „narodem wybranym” i żąda przywilejów przed wszystkimi innymi. Naród żydowski oddziela się przez swoje przepisy od ludzkości kulturalnej. Jego prawa odrzucają wszelką wspólnotę z ludami nieżydowskiemi, a nawet odmawiają im praw człowieka i pretensji do nazwy człowieka. Przepisy rabinów stawiaj ą nieżyda na jednym poziomie ze zwierzętami. Uznaj ą wszystkich nieżydów za nieczystych i patrzą na nich z pogardą. Jest to już tylko dalszą konsekwencj ą, jeżeli żydzi z tego wywodzą pretensję, że są jedynymi ludźmi w pełni uprawnionymi do pożądania dla siebie wszystkich bogactw świata i panowania nad wszystkiemi innemi narodami.

Przez takie pojmowanie sprawy stają się żydzi tajnymi wrogami wszystkich cywilizowanych ludów, bo mądrość uczy ich troskliwego ukrywania swoich myśli i zamiarów. Pozornie podporządkowuj ą się stosunkom, zwyczajom i prawom ludów nieżydowskich, uzyskuj ą w ich państwach prawa obywatelskie, nie zapominając jednak ani na chwilę swej ścisłej przynależności do swych pobratymców rasowych i swego odrębnego prawa, które ich łączy i stawia poza nawias państwowej społeczności. Zachowują oni w ten sposób nie tylko swoją odrębną narodowość, lecz tworzą w rzeczywistości — mimo swego rozprószenia po całym świecie — ciągle jeszcze osobne silne państwo, które stoi w tajnem przeciwieństwie do państwa jawnego, w cichości strzeże wszędzie swoich odrębnych interesów, a państwu nieżydowskiemu o ile możności szkodzi.

Łatwo można pojąć, że ta ukryta zdrada wszelkie korzyści oddała w ręce żydów i mimo ich mniejszości dała im olbrzymią przewagę. Tak musimy stwierdzić haniebny fakt, że uczciwe, pracowite narody dostały się pod panowanie narodu moralnie najniżej stojącego.

Żydostwo wzmogło swoją przewagę przez podsycanie niepokoju pomiędzy innemi ludami. Wygrywało ono nie tylko każdy naród i każdą rasę przeciw drugiemu narodowi, względnie drugiej rasie, lecz uczyło także walki klasowej wśród narodów. Podczas gdy wszyscy walczyli ze sobą, żydzi żyli w zgodzie ze sobą i chwycili berło w swe ręce. Wśród powszechnej niezgody umocnili swe przywileje, swoje panowanie nad światem. Kapitał zrabowany wszystkim narodom daje im do tego siłę.

Podczas gdy ludy tęskniły za pokojem, plemię Judy podżega wszędzie do wojny. Ono zawsze zyskuje, gdy inni walczą ze sobą.

Karmi się nędzą i nieszczęściem innych.

Potworna wojna światowa była — jak stwierdzono — dziełem wielkiej finansjery żydowskiej, która jej potrzebowała do usunięcia niewygodnych rządów i do ostatecznego zaprowadzenia swojej dyktatury światowej. Dzieło się udało, a teraz istnieje dla oszukanych uczciwych ludzi jeden tylko cel: uwolnienie się z tych niegodnych kajdan.

Niechaj poszczególne narody i rasy zawierają między sobą przymierza celem pielęgnowania swych odrębności, celem utrzymania czystości swej krwi i celem popierania swoich celów kulturalnych: to wszystko nie powinno dla nich stanowić przeszkody w zespoleniu się przeciw wspólnemu wrogowi wobec wielkiego wspólnego niebezpieczeństwa. Żydostwo jest wrogiem nie jednego narodu czy jednej rasy, lecz wszystkich twórczych, uczciwych narodów

i ras, jest ono wspólnym ciemiężycielem i wyzyskiwaczem. Dlatego wszystkie ludy muszą się przedewszystkiem zwrócić przeciw temu powszechnemu wrogowi ludzkości i porozumieć się w sprawie koniecznych środków zaradczych. W tym celu zakładamy ligę pokoju ras odnośnie do spraw kultury i zapraszamy uczciwych, a jasno patrzących ludzi wszystkich narodów, by nam podali rękę do wspólnego dzieła oswobodzenia. Cały szereg innych właściwości, które w stosunkach towarzyskich rażą tak zwanych chrześcijan, jak zbyt hałaśliwe i pełne zarozumiałości zachowanie sie, chęć błyszczenia i wysuwania się na front, chełpliwość i próżność, brak taktu, właściwości, któremi bezsprzecznie odznacza się wielka część żydów, są wrodzonemi właściwościami tej rasy.

Socjalny demokrata August Bebel, „Sozialismus und Antisemitismus“, str. 25.

Żaden lud nie przybija do krzyża swego ideału, a kogo jakiś lud przybija do krzyża, ten z pewnością nie odpowiada ideałowi tego ludu.

Paweł de Lagarde, „Deutsche Schriften“ , 1886. str. 210.

Algier.

Doktor Molle, burmistrz Oranu, (Algier), do dziennika „Der Tag“.

ARYJCZYCY WSZYSTKICH KRAJÓW, ŁĄCZCIE SIĘ!

Szanowni Panowie!

Dziękuj ę Panom za wyrazy radości, które Panowie przesłali mi w imieniu bojowników partii narodowo-socjalistycznei i idei antysemickiej w Czechosłowacji z powodu, że ludność, Oranu w obronie swojego prawa i swojej wolności przeciw panowaniu żydowskiemu przecież zwyciężyła. Wyrażam Panom w imieniu wszystkich moich przyjaciół, którzy prawie wyłącznie należą do klasy pracującej, moje najserdeczniejsze podziękowanie i zapewniam, że list Panów zostanie im odczytany i że spotka się on z ich najżywszem zrozumieniem. Proszę mi pozwolić podać Panom w krótkości kilka wzmianek o tem, co u nas zaszło:

Od przeszło 20 lat były władze'orańskie pod wyłączną kontrolą żydowskiej grupy wyborców, która stanowiła zaledwie czwartą część wyborców miasta. Dzięki dostatecznie znanej, rozkładczej działalności żywiołów żydowskich i dzięki interwencji wszystkich administracyjnych i finansowych czynników kraju byli wszyscy nieżydzi oddani pod jarzmo i nie byli w stanie swej liczebnej przewadze dać wyraz także pod względem prawnym.

Z kilku odważnymi i niezależnymi przyjaciółmi, którzy nie obawiali się ogromnej potęgi, z jaką mieliśmy walczyć, zabrałem się przed rokiem do dzieła. Jedynie tylko przez skromny dziennik popierani, który nosi tytuł: „Petit Oranais” („Mały Orańczyk”) i który przyjmował nasze odezwy, zwróciliśmy się do ludności Oranu, do biednych i wydziedziczonych naszego miasta i obudziliśmy ich uczucia godności i dumy, które głęboko w ich sercu drzemały. Chociaż zagrożeni zgubą, wszelkiemi możliwemi sposobami bojkotowani, ośmieszani i wyszydzani, przez władze administracyjne umieszczani na indeksie, w naszem życiu prywatnem atakowani i prześladowani według wiecznie tej samej taktyki hebrajskiej, to jednak tem niezrażeni dalej kroczyliśmy raz obraną drogą i mieliśmy tę niezaprzeczoną satysfakcj ę, że lud roboczy nas zrozumiał i popierał. Pismo Panów „Der Tag” jest pionierem narodowego socjalizmu i antysemityzmu, a to bez wątpienia znaczy, że poza niem stoją dzieci ludu, których serca bij ą jeszcze dla wzniosłych celów, że potrafią stanąć w obronie czystości swej krwi, swej rasy, swego narodu. To znaczy także, że oni wiedzą, iż każdy społeczny postęp poza nacjonalizmem jest karykaturą i że żydowski internacjonalizm oznacza cofnięcie się do niewolnictwa starożytności. Tak myślą robotnicy orańscy, którzy się koło nas skupili. Zdemaskowaliśmy wobec nich zapłaconą kłamliwą prasę i pouczyliśmy ich, że naszej

aryjskiej kulturze zagraża niebezpieczeństwo zagłady w azjatyckim potopie; odkryliśmy im bezecne stosunki, jakie zachodzą między żydowską plutokracją a żydowskim komunizmem. Uwierzyli nam i dzisiaj wyciągają ręce ponad morza i kraje i życzą sobie iść ręka w rękę ze swymi braćmi w Czechosłowacji. I ażeby mały przykład, jaki daUśmy tu w Oranie, przyniósł korzyść naszej sprawie aryjskiej, chciałbym, zanim skończę, wyrazić jedno z naszych najgorętszych życzeń:

Jest mojem życzeniem, by narodowe stronnictwa całego świata poznały konieczność życiową, która polega na tem, że muszą się one zwrócić bezpośrednio do ludu z jej wyjaśnieniem.

Jeżeli świat burżuazyjny jest skorumpowany, jeżeli jest sprzedajny i nie jest zdolny do najmniejszej reakcji, to klasa robotnicza w głębi swej duszy posiada jeszcze niespożyte siły.

I nim skończę, niech mi wolno będzie powtórzyć argument, który naszym przyjaciołom wśród robotników nieustannie stawialiśmy przed oczy: Chcemy przedewszystkiem bronić naszej krwi, naszej rasy, która z narodem ściśle jest związana. Jeżeli musimy sobie zdobywać swobodę ruchu w stosunku do ludzi i partyj, to takie postępowanie usprawiedliwia nas ze stanowiska społecznego i przebacza nam to, bo nie możemy inaczej postępować. Jeżeli spojrzymy na drugą stronę barykady, to widzimy ledwo zamaskowanego waszego najokrutniejszego przeciwnika, żyda i żydowską plutokracj ę, żyda i wrogi kulturze bolszewizm.

Rosyjski generał Spirydowicz widział świat aryjski między kowadłem żydowskiego kapitalizmu a młotem żydowskiego bolszewizmu.

Niech Panowie czynią bez ustanku wszystko, ażeby Waszym pobratymcom rasowym, a mianowicie prostaczkom wśród nich, i wydziedziczonym wskazać niebezpieczeństwo, zerwać im opaskę z oczu, a nie wątpię, że okaże się możliwem, iż Panowie także przyczynią się ze swej strony do zniszczenia naszych odwiecznych wrogów.

Z wyrazami naszej braterskiej sympatji kreślę się z Wysokiem poważaniem Dr. Molle,

burmistrz Oranu, Algier.

Pytania, które żyda najbardziej interesują, są: Dlaczego? Naco? Co nam z tego? Jego żywotnym interesem jest zysk. Nieżydowską rzeczą jest uważać pewną czynność jako cel sam dla siebie, nieżydowsltą rzeczą jest nawet życie prowadzić bez celu, zdając się na los; nieżydowską rzeczą jest odczuwanie niewinnej radości z przyrody.

Werner Sombart, „Die Juden und das Wirtschaftleben“ (1911) str. 320.

Ani na protestantów ani na katolików nie słyszy się tylu skarg, jak na żydów. Dlaczego? Ponieważ wszelkie zło, jakie ci powodują, ma swoje źródło nie w jednostkach, lecz w ustroju tego ludu: Żydzi są podobni do gąsienic i do chmar szarańczy, które kraje objadają.

Napoleon I, we francuskiej radzie stanu z 30/4. 180G. według Dictionnaire 1854 (Hob. 74).

Holandia.

Egon van Winghene. Rotterdam.

ETYCZNO-KULTURALNE ZNACZENIE WALKI Z JUDAIZMEM.

Czy naszą kulturę pojmujemy w wyższem etycznem znaczeniu, czy też w potocznem znaczeniu codziennego życia, czy przez to rozumiemy tradycję naszych przodków, mającą

swe oparcie w przeszłości, czy też tylko uszlachetnienie, zdążające ku przyszłości: we wszystkich jej dziedzinach daje się dzisiaj zauważyć bezsprzecznie niebezpieczny upadek. Każdy jednak, kto oczu umyślnie nie zamyka, kto cokolwiek zadaje sobie trudu, aby zrozumieć problem na podstawie widocznych oznak ostatnich dziesięcioleci, spostrzeże, iż we wszystkich ważnych dziedzinach naszego życia religijnego, etycznego, narodowego, artystycznego, naukowego, politycznego i gospodarczego powód tego widocznego upadku leży w chytrej, podziemnej, rozkładczej czynności międzynarodowego żydostwa, które od czasu wyemancypowania się bez przeszkody wciska się do społeczeństwa aryjsko- chrześcijańskiego, — wszystko jedno, czy chodzi o żydów ortodoksów, przechrztów czy mieszańców.

Kwestja żydowska jest — dowodzą nam tego badania i doświadczenia ostatnich czasów coraz bardziej niedwuznacznie — przedewszystkiem kwestją etycznego, czystego światopoglądu. Przeważna część aryjczyków i chrześcijan do dzisiejszego dnia w swej dobroduszności nie uświadomiła sobie tego, że żydostwo przez swoje sztuczki prowadzi do bezwzględnego cynicznego materializmu właściwy naszej rasie idealizm, który w swej nieskalanej czystości przez wieki całe umiał odczuwać entuzjazm do tego, co jest piękne, wzniosłe i szlachetne, do wierności, prawa, obowiązku, zaufania, obyczajności i wstydliwości.

Pod postacią tajnych lub swoje rzeczywiste cele zręcznie ukrywaj ących form organizacyjnych najrozmaitszego rodzaju pasożytuj ą obce rasowo elementy w sposób z dziesięciolecia w dziesięciolecie coraz bardziej natarczywy na kulturalnych ustrojach i na państwowych oraz społecznych organizacjach aryjskich, chrześcijańskich narodów, podkopuj ąc i obalaj ąc wszystkie przez wieki wypróbowane, uświęcone zasady prawa i logiki, sprawiedliwości i rozumu, religji i etyki, — zasady, które naszym przodkom były tak właściwe i tak drogie, przyczem dla wielkiej, nic nie przeczuwaj ącej masy rola ich jest nieznana, gdyż czynią to wszystko zawsze w perfidnem zamaskowaniu.

Jakie są podstawy świata aryjskiego od prawie trzech tysiącleci?

Celtyckie przywiązanie do gleby, grecki ideał piękności, rzymskie poczucie prawa, gallickie poczucie honoru, germańska obyczajność, słowiańska łagodność: to wszystko przyczyniło się do wytworzenia naszej dzisiejszej kultury, W ciągu prawie dwu tysięcy lat te podstawy kultury świata aryjskiego zjednoczyła i uszlachetniła chrześcijańska nauka o zbawieniu, owa nauka, która od początku do końca jest jednym płomiennym protestem przeciw naukom faryzeuszowskim i późniejszym tradycjom talmudu żydowskiego.

Te aryjskie, przez etykę chrześcijańską udoskonalone podstawy kultury uzdolniły ludy aryjskie i zlane z niemi z biegiem wieków zarjanizowane szczepy europejskie — do tego, by mogły się stać i do niedawna pozostać niezaprzeczalnymi panami i władcami świata.

Od Madrytu do Moskwy, od Londynu do Aten, od Sztokholmu do Palerno rozwinęła się w ten sposób narodowo wielostronna, etycznie jednak całkiem jednolita ario-chrześcijańska kultura, opieraj ąc się na przykładzie, danym przez przodków.

Kultura — jako czynnik duchowy, w przeciwieństwie do cywilizacji, maj ącej na względzie jedynie dobro cielesne — to znaczy: tradycja.

Kulturę posiada, kto swoje pojęcia o uszlachetnieniu ludzi opiera na zrozumieniu i na czci dla wielkości, czystości swojej rodziny, swoich przodków, swego rodu, swego narodu, swojej rasy. Tak posiada szlachta, mieszczanin, chłop swoją odziedziczoną kulturę. Bo kultura jest gromadzeniem z przeszłości tego, co jest dobre, szlachetne, piękne. Niedaremnie najsilniejsze są owe narody, które zachowuj ą kult przodków. Dopiero całkowite zapuszczenie korzeni w ideałach przeszłości daje każdej kulturze etyczne podstawy. Ale etycznie działać, etycznie czuć — to znaczy: w swoich myślach, w swoich uczuciach zgadzać się z Bogiem, z duszą, z duchem, z sercem, a zwłaszcza z krwią swoich przodków. Na tych tylko myślach polegaj ą czyste ideały rodziny, ojczyzny i narodu, wiary, czci i wierności. Kto pozwala obcym

 

oszustom i uwodzicielom odebrać sobie tę zgodę ze swymi przodkami, ten traci związek ze swoją kulturą i oparcie etyczne.

Niechaj to pozwolą sobie powiedzieć przedewszystkiem ci, którzy chciwie słuchają „robiących” w etyce i hiperetyce proroków dzisiejszej doby, pozbawionej głów i przewodników, Bezanta i Rutherforda, Keyserlinga i Steinera, Bergsona i Coudenhove’go — samych żydów, ludzi żydowskiego pochodzenia lub żydofilów — tych twórców „gmin etycznych”, „poważnych badaczy Pisma”, teozofów                  i antropozofów, „wiedzy

chrześcijańskiej” („Christian Science”), „chrześcijańskiego związku młodzieży” („Christian Young Men Association”) i jak się te wszystkie kulturę hańbiące forpoczty wolnomularstwa nazywają.

Kto nam takie pojmowanie kultury i etyki, która daje nawewnątrz nieskończony spokój, a nazewnątrz nieskończoną siłę, chce przez obłudne frazesy, ujmuj ące obietnice i inne podstępne środki walki „reformować”, w rzeczywistości zaś rozkładać, kto więc nam odbierać: podstawę kultury i etyki, ten jest naszym najgorszym wrogiem. Zwalczanie go jest najwyższym obowiązkiem etycznym!

Rzeczą obojętną jest, czy przytem ten wróg wykonuje swoją robotę rozkładczą z samej tylko lekkomyślnej przyjemności, znajdowanej w wywołanej przez siebie zgniliźnie czy też z planową piekielną myślą, aby nas pod względem moralnym i etycznym systematycznie osłabiać, by nasz zdrowy opór złamać, a potem swoje panowanie łatwiej zaprowadzić.

Popatrzmy jednak wstecz do dziejów świata: Nie sama tylko chęć rozwinięcia potęgi, lecz poważne etyczne momenty kulturalne kierowały naszymi przodkami, gdy aryjski świat chrześcijański wszystkiemi drgnieniami serca bronił swej kultury przed najazdem tatarskich Mongołów na Wschodzie, przed Turkami na południowym Wschodzie, przed Arabami w Hiszpanji, a w nowszych czasach przeciw Murzynom w Ameryce.

I teraz mianoby nam odmówić tego etycznego uprawnienia do walki obronnej o naszą egzystencję z nieprzyjacielem wielokrotnie niebezpieczniejszym, — z żydostwem? Z nieprzyjacielem, który walczy nie otwarcie i uczciwie, lecz podstępem, mamieniem, ponętnemi, lecz złudnemi fałszami i bronią mimikry? Z nieprzyjacielem, który obłudnemi, dwuznacznemi komunałami o równości, liberaliźmie, braterstwie ludów, postępie ludzkości, demokracji, komunizmie, a z drugiej strony ułudą dzisiejszego kapitalistycznego nihilizmu nas deprawuje, aby nad nami zapanować? Z nieprzyjacielem, który nie od jednej tylko granicy, lecz — jako trojański koń, którego łatwowiernie zabraliśmy w obręb naszych murów — we wszystkich aryjskich krajach równocześnie się zjawia? Z nieprzyjacielem, który nietylko tajnie, lecz także internacjonalnie jest zorganizowany i swoje siły czerpie z wszystkich krajów i obozów? Z nieprzyjacielem, który zagnieździł się równocześnie we wszystkich politycznych i społecznych ruchach, tak chrześcijańskiej, monarchistycznej, liberalnej, demokratycznej czy socjalistycznej, jak i kapitalistycznej czy komunistycznej tendencji?

Otwórzmy tylko oczy! Rzućmy okiem naokoło siebie. Pozwólmy oddziaływać na siebie faktom historji świata od wyemancypowania się żydów, naukom historji kultury obydwu ostatnich stuleci, a przedewszystkiem historji życia codziennego, o ile mimo fałszów żydowskiej prasy mogą nam być w prawdziwem świetle znane; czy jakikolwiek szczery Aryjczyk, jakikolwiek wierzący chrześcijanin może dziś jeszcze zaprzeczyć, że nasza arjochrześcijańska etyka, a przez to nasza arjo-chrześcijańska kultura ze wszystkch stron jest nadżarta i nadgniła? Czy może on zaprzeczyć, że przy tej zgniliżnie żywiołem czynnym, ferment wywołuj ącym, rozkładczym jest wszędzie żydowski duch, żydowszczyzna, jednem słowem żydostwo? I wobec tego walka przeciw takiej zgniliżnie i jej krzewicielom miałaby być rzeczą nieetyczną?

 

Wymieńmy z całej masy oczywistych faktów tylko kilka: Według żydowskiego sposobu myślenia można za pieniądze mieć wszystko: zaszczyty i stanowisko społeczne, powodzenie i jasnowłose kobiety. Czy wreszcie walka przeciw zabijającej truciźnie takiego zepsucia miałaby być nieetyczna?

Należałoby tu przeczytać objaśniające w tym względzie wyznania żydów Artura Trebitscha: „Deutscher Geist oder Judentum”, Ottona Weiningera: „Geschlecht und Charakter” („Płeć i charakter”), Hugona Bettauera: „Die Stadt ohne Juden” („Miasto bez żydów”), ale także Meistera: „Juda’s Schuldbuch” (Księga win Judy”) i hrabiny Salburg: „Hochfinanz; die Psyche des Geldes” („Wielka finansjera; dusza pieniądza”).

Żydowski dziennikarz, który ma w swem ręku prawie całą prasę kuli ziemskiej, podaje — na komendę kahału i masonerji — od dziesiątek lat z faktycznych wydarzeń zawsze tylko to do naszej wiadomości, co nie przemawia przeciw interesom, przeciw dążeniu jego narodu do zapanowania nad światem i przeciw owym „trzystu”, którzy — jak wiadomo — rządzą światem. To utrzymywanie społeczeństwa aryjskiego w ślepocie jest dla żydów' przez to umożliwione, że telegraf, kabel, agentury, posiadające monopol radjotelegrafji, znajdują się wszędzie już w rękach ich rasy. Prawdziwych przyczyn i związków tego wszystkiego, co od dziesiątek lat dzieje się na kuli ziemskiej, my Aryjczycy i chrześcijanie tylko się domyślamy. Czy może nieetyczną ma być rzeczą, że przeciw temu djabeiskiemu systemowi tumanienia i oszukiwania, uprawianemu przez prasę żydowską, musi prowadzić się walkę przez oświecanie nieuświadomionych?

(Należy tu przeczytać tyczące się tej sprawy pisma Dr. Józefa Eberle: „Grossmacht Presse” („Mocarstwo Prasa”) i Teodora Fritscha (jun.): „Der jüdische Pressepolyp” („Żydowski polip prasowy”).

Literat żydowski zatruwa duszę młodzieży aryjskiej ową pornografią, która pod pokrywką wolności prasy i sztuki w gazetach, na scenie, w kinie, na koncercie i na wystawach, we wszystkich dziedzinach sztuki, literatury i mody pozbawia młodzież aryjską poczucia honoru i wstydliwości, psuje jej dobry smak i odbiera jej wszelkie zrozumienie dla czystych uczuć estetycznych i naturalnej piękności.

Czy może także wobec prawie wyłącznie przez żydów szerzonego zepsucia pod względem moralnym i zmysłowym jest antyjudaizm nieetyczny?

Porównaj: Herwig Wartner: „Erotik und Rasse” („Erotyka i rasa”), oraz A. Rosenberg: „Der Fali Bettauer” („Afera Bettauera”).

Żydowski beletrysta zachwala Aryjczykowi płytki materializm we wszystkich błyskotliwych odcieniach. Nie oszczędza żadnej dziedziny życia publicznego i prywatnego, aby zwodniczemi sztuczkami żonglerskiemi swego często zmienianego stylu nasz idealizm oplwać, zachwiać, nadwerężyć.

I walka przeciw takiemu omamianiu miałaby być nieetyczna?

Porównaj:    Stoltheim: „Das Rätsel des jüdischen Erfolges” („Zagadka powodzenia

żydowskiego”), Henryk Ford: „Der internationale Jude” (Żyd międzynarodowy), Duńczyk Bogebjerg: „Jödisk Aand” i Norweg E. Saxlund: „Jöder og Gojim” („Żydzi i goje”).

Żyd zniekształca system kapitalistyczny: każe Aryjczykowi pracować, a zysk z pracy zabiera dla siebie. Czy może nie postępujemy etycznie, jeżeli zwalczamy taką lichwę?

Porównaj: Chamberlain: „Grundlagen” („Podstawy”) i prof. Adolf Wahrmund: „Das Gesetz des Nomadentums” („Ustawa Nomadów”), Edward Drumont: „La France juive” („Francja żydowska”), Dr. Clarke: „England under the Heel of the Jew”, i Fedor: „Brechung der Zinsknechtschaft” („Oswobodzenie się od czynszowniczej niewoU”).

Zyd podżega aryjskiego robotnika przeciw aryjskiemu właścicielowi, aż temu wszystko zostanie odebrane. Łup jednak otrzymuje nie aryjski robotnik, lecz żydowski podżegacz.

 

Dotąd załamywał się zawsze jedynie kapitalizm aryjski, nie żydowski.

Czy wobec takiego oczywistego oszukiwania ludzi nie jest antysemityzm etyczny?

(Porównaj: Paumgarttcn: „Arbeiter, auf ein Wort!” („Robotniku, na jedno słówko!”, Grimpen: „Judentum und Sozialdemokratie” („Żydostwo i socjalna demokracja”), Scłieibler: „Vom Sozialismus zum Judaismus” („Od socjalizmu do judaizmu”), Dr. von Strasser: „Die Weltherrschaft des Finanzkapitals” („Panowanie kapitału nad światem”), Hugo Schiissler: „Die praktische Lösung der sozialen Frage” („Praktyczne rozwiązanie kwestji socjalnej”) i Drechsler: „Mein politisches Erwachen” („Moje polityczne przebudzenie się”).

Albo czy jest to etycznie, jeżeli żydowski wielki kapitał żydowskiemu bolszewizmowi służy i dostarcza mu środków do organizowania zagłady narodu rosyjskiego i jeśli potem, po skończonej robocie katowskiej, ten sam bolszewizm bezwstydnie umizgasię do kapitalizmu i w swoich różnych legacjach zagranicznych zaprasza tę samą finansjerę na uroczystości, podczas których hula się i ucztuje na złotych naczyniach wymordowanych członków carskiego dworu?

Czy nie byłoby izeczą o wiele etyczniejszą walczyć z takim żydowskim cynizmem? (Porównaj: R. Nilostonski: „Der Blutrausch des Bolschewismus” („Upajanie się bolszewizmu krwią”). Pułkownik Rezanof: „La Troisieme Internationale Communiste” („Trzecia mię­dzynarodówka komunistyczna”), Prof. Karol Sarolea: „Impressions of sowiet Russia” („Wrażenia z Rosji sowieckiej”) i Karol Kramar: „Die russische Krisis” („Rosyjski kryzys”). Jednym ze specjalnych potężnych środków żydostwa jest masoneria.

Gdzie chodzi o polityczną robotę wywrotową, o podłości życia publicznego, o zerwanie z tradycj ą i kulturą, tam „królewska sztuka” macza swe ręce, chociaż twierdzi, że „w ukryciu tylko szlachetnie działa”. Poco jednak te grube zasłony, jeżeli rzeczywiście chce się czynić dobrze bez żadnych ubocznych celów? Czy walka z tą niebezpieczną obłudą żydowską także nie jest etyczna?

(Porównaj: Killwinning: ,,Die Juden in der Freim urerei” („Żydzi w masonerji”), Ludwik Daste: „Les Juifs et le Sociétés Secretes” („Żydzi a tajne stowarzyszenia”), A. Rosenberg: „Das Verbrechen der Freimaurerei” („Zbrodnia masonerji”), Ernest Jouin: „L e Péril judeo- maçonnique” („Niebezpieczeństwo żydowsko-masońske”). Dr. Walther: „Freimaurerei” („Maionerja”), Mrs. Webster: „Secret Sociétés and Subversive Movements” (Pani Webster: „Tajne stowarzyszenia i ruchy wywrotowe”), Dargon: „The Nameless Order” („Związek anonimowy”), oraz książki Dr. Wichtla: „Weltfreimaurerei, Weltrevolution, Weltrepublik” („Światowa masonerja, światowa rewolucja, światowa rzeczpospolita”) i „Freimaurermorde” („Morderstwa masonerji”).

Władza powinna od kilku wybranych i powołanych przejść na lud, — mówią żydzi: Czy jednak każda rewolucia nie stawia żydowskich potentatów na czele państw? Sam lud zawsze wychodzi z próżnemi rękami.

Czy wobec tej perfidji antyjudaizm może nie jest etyczny?

(Porównaj: Barruel: „Memoires pour servir a l’histoire du Jacobinisme” („Pamiętniki służące do historji jakobinizmu”), Nesta Webster: „World Revolution” („Rewolucja światowa”). Kernholt: „Vom Ghetto zur Macht” („Od Getta do potęgi”). Madison Grant: „The Passing of the Great Race” („Przeszłość wielkiej rasy”) i Roger Lambelin: „L’ImperiaHsme d’Israël” („Imperjalizm Izraela”).

Arystokracja prawie wszystkich krajów splugawiła swą krew przez małżeństwa z żydami.

Czy walka przeciw takiemu plugawieniu nie jest etyczna?

(Porównaj: Piekl: „Semi — Gotha” i hrabia Gobineau: „Essais über die Ungleichheit der Menschenrassen” („Rozprawy o nierówności ras ludzkich”), Dr. Dinter: „Die Sünde wider das Blut” („Grzech przeciw krwi”), Grete Urbanitzky: „Das andere Blut” („Inna krew”). Monarchje przyjęły za marną mamonę setki rodzin żydowskich do chrześcijańskiej szlachty i w ten sposób oddały wyższe stany na łup zażydzenia.

 

Czy walka przeciw takiemu nadużyciu nie jest etyczna?

Należy sobie kazać podać akta w odnośnych wydziałach ministerstw spraw wewnętrznych w Brukseli, Berlinie i Wiedniu i czytać Marra „Sieg des Judentums über das Germanentum” („Zwycięstwo żydostwa nad Germanami”). Staje się rzeczą coraz bardziej widoczną, że żydowskie decydujące czynniki ciągle usiłują wnosić pieniądze i swego ducha do Kościoła katolickiego, aby go moralnie nie dopuścić do zajęcia jasnego stanowiska wobec kwestji żydowskiej. Ale mój proboszcz ewangelicki mówi mi, że musi chrzcić bogatych żydów, bo tylko u nich można znaleźć dość pieniędzy, których potrzebuje na utrzymanie swego kościoła. Najbardziej potępienia godnym czynem Kościoła — bo obraża on nasze etyczne poczucie czystości — jest w wielkiej liczbie i bez wyboru dokonywane przyjmowanie rzekomo nawróconych żydów do społeczności chrześcijańskiej. Czy to wszystko nie prowadzi do zażydzenia aryjskiego chrześcijaństwa? I czy walka z takienii smiitnerni stosunkami nie jest czynem etycznym?

(Porównaj: Teodor Fritsch: .„Handbuch der Judenfrage” („Podręcznik kwestji żydowskiej”), Hans Griese: „Gibt es eine Schuld der Kirche und der Schule?” („Czy istnieje wina Kościoła i szkoły”) oraz A. Valentino: „The assault of Heaven” („Skok z nieba”) i prof. Rohling: („Talmud-Jude”).

Niech wystarczy ten mały, »faktycznych stosunków nie wyczerpujący wybór. Czy wobec tego mamy, jak dotychczas, nadal pozostać bezczynnymi? Czy mamy bezmyślnie przypatrywać się, jak naszą dumną aryjską rasę, jak nasz idealny chrześcijański światopogląd zupełnie nam co do istoty obcy zwodziciele, obłudnicy, kuglarze i oszuści bezlitośnie bezczeszczą, psuj ą, zarażaj ą i osłabiaj ą fałszywemi naukami, które nie wytrzymuj ą żadnej poważnej krytyki.

Nie!

Z całej swojej hardej duszy protestanckiej mówię: Nie!! — i jeszcze raz: Nie!!!

Należy to również do perfidnego sposobu walki wroga naszej kultury, że w nieuświadomionych wśród nas — a liczą się oni na legjony — ciągle wmawia, że walka z żydami jest tylko niesmaczną rzeczą mody albo brzydkiem okazywaniem nienawiści i zawiści.— Ta walka — tak nam mówią— objawia się wyłącznie tylko przez dorywcze pogromy lub w niegodnych atakach głupich pism humorystycznych i podżegaj ących. — Nie! Bezcelowe pogromy i niedorzeczne judzenie przeciw żydom są tylko objawami naszej ślepoty, w której nas ci utrzymuj ą, którzy nie chcą pozwohć nam zobaczyć, jak niebezpieczny jest nieprzyjaciel! Jeżeli ktoś, maj ąc oczy zawiązane, bywa katowany, wówczas będzie on bezmyślnie bił naokoło siebie, nie trafiając jednak dręczyciela ani razu. Tak dochodzi do pogromów i dorywczych bezwartościowych, bo bezskutecznych wybuchów wściekłości tego lub owego dręczonego ludu.

(Porównaj: „Protokoły mędrców Syjonu”).

My jednak chcemy utrzymywanemu w ślepocie Aryjczykowi zerwać opaskę z oczu. Powinien on najpierw przejrzeć i zrozumieć, a potem dopiero działać. Pierwszą więc rzeczą jest: uświadomienie — drugą: zjednoczenie się, bez względu na różnice narodowe i wyznaniowe. Bo nie o naszą narodowość tylko, nie o nasze wyznanie tylko toczy się bój. Toczy się on o coś o wiele ważniejszego: o wszystko, co nam jest miłe i drogie, — o naszą kulturę, o nasz idealizm, o naszą etykę!

Niema żadnej nadziei możności stawiania skutecznego oporu żydowskiej zarazie, która już wszystkie dziedziny życia publicznego i prywatnego rozkłada, i żydowskiemu gwałtowi, który z nas chce zrobić niewolników pod względem politycznym, społecznym i gospodarczym, jak długo nie spróbujemy zorganizować wspólnego ruchu kulturalnego,

 

etycznego i społecznego odporu w całej Europie i Ameryce — a więc przedewszystkiem dla Aryjczyków i dla chrześcijan, W tej naszej wspólnej walce obronnej zostałyby uwzględnione zarówno nasze narodowe, jak i nasze religijne ideały. Wobec przeszło 120-letniego zaniedbania głupiego stosowania hasła równości i marzenia o ludzkości na wyłączną korzyść jednego narodu, który jest naszym odwiecznym wrogiem, możemy my arjo-chrześcijanie zaradzić temu tylko wtedy, jeżeli przeciw wspólnemu strasznemu niebezpieczeństwu podamy sobie ręce, stojąc jako Aryjczycy ponad narodami, a jako chrześcijanie między wyznaniami. Oklepany, dla narodów zabójczy, bo rozdzielający je na klasy, komunał: „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!” powinien zniknąć raz na zawsze. Na jego miejsce przychodzi o wiele wspanialsze hasło: „Aryjczycy wszystkich krajów, łączcie się!”. Wtedy z pewnym widokiem ostatecznego powodzenia naszego ruchu obronnego będzie mogło zabrzmieć takie hasło bojowe:

„Aryjczycy do walki!!”

„Precz z żydami!!!”

Żaden naród na świecie nie jest tak bardzo ubogi pod względem prawdziwej religji, jak Semici i ich pobratymcy, żydzi, a my, którzyśmy byli wybrani do tego, aby najgłębszy i najwznioślejszy światopogląd religijny rozwijać jako światło i życie i ożywcze powietrze naszej całej kultury — własnemi rękoma zawiązaliśmy soobie tętnicę i utykając kroczymy jako parobcy żydowscy za arką przymierza Jehowy.

Hanston Stewait Chamberlain (według Hammera, 1911, 10 zeszyty

 


People in this conversation

Comments (2)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

Ad Maria Flis - Czekamy na swój czas. Na razie nic więcej nie możemy zrobić. Pewne rzeczy muszą dojrzeć, ale one cały czas dojrzewają, bez przerwy. Ostatecznie szejtan przegra, bo on zawsze przegrywa. Proszę być dobrej myśli - Bóg nagrodzi !

Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

"... o stanie kwestji żydowskiej i pracy antyżydowskiej naszych współplemieńców aryjskich w poszczególnych krajach świata, oraz o ich wzajemnym kontakcie i współpracy między sobą, dążącej do wyswobodzenia się od gwałtem wciskanego nam na szyję...

"... o stanie kwestji żydowskiej i pracy antyżydowskiej naszych współplemieńców aryjskich w poszczególnych krajach świata, oraz o ich wzajemnym kontakcie i współpracy między sobą, dążącej do wyswobodzenia się od gwałtem wciskanego nam na szyję jarzma."!

- Coś niesamowitego! A gdzie się to podziało? Ta świadomość, współpraca i samoobrona! Czy wszystkich tych mądrych Aryjczyków zabrał do siebie Bóg, bo śmierć naturalna lub wojna (czyli żydzi) ich wykosiła?

Read More
Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location