Paweł Lisicki o nowelizacji ustawy o IPN: To kapitulacja

– To kompletnie przegrana wojna o pamięć, o polską pozycję. To jest niestety jaskrawy przykład pokazujący, na czym polega realna polityka. Ona polega na tym, że silniejsi wymuszają pewne zachowania na słabszych – powiedział o nowelizacji ustawy o IPN w Radiu Wnet redaktor naczelny "Do Rzeczy" Paweł Lisicki.

– Nie dysponowaliśmy żadnymi środkami do przeprowadzenia tej wojny. Nie mamy polskich instytutów chroniących polską pamięć poza granicami kraju. Nie mamy też środków by to zmienić. Nie mamy przyjaznej nam grupy naukowców, którzy inaczej postrzegają II wojnę światową na Zachodzie. Nie mamy własnych ośrodków, przy pomocy których naszą wersję moglibyśmy przekazywać. Nie mając żadnych środków do prowadzenia wojny, wypowiadamy ją najsilniejszej armii, a potem się dziwimy, że przegrywamy. To taka forma amatorszczyzny, jeśli chodzi o uprawianie polityki zagranicznej, że trudno było mi zrozumieć, jak się można było na to zdecydować – wyjaśniał. 

– Deklarację traktuję jako osłodę na otarcie łez. Chodzi o to, aby do wewnętrznej opinii nie pokazywać tego, co się wydarzyło naprawdę. To, co się wydarzyło, to forma pewnej kapitulacji wobec nacisków USA i Izraela. Paradoks polega na tym, że moim zdaniem to się wydarzyło za późno. Sukces polega na tym, że szybko podpisano kapitulację. Wiem, że to brzmi paradoksalnie, ale tak jest. Nie udawajmy, że to wygrana wojna. To kompletnie przegrana wojna o pamięć, o polską pozycję - mówił redaktor naczelny "Do Rzeczy".

https://tysol.pl/a20999-Pawel-Lisicki-o-nowelizacji-ustawy-o-IPN-To-kapitulacja


People in this conversation

Comments (2)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

przeciez musza istniec dziesiatki innych podpisow Anny Walentynowicz by nawet srednio zdolny grafolog mogl przeprowadzic analize z tymi na liscie pozostawionym w hotelu aby stwierdzic czy sa one prawdziwe… I dziwie sie ,ze Cenckiewicz jeszcze...

przeciez musza istniec dziesiatki innych podpisow Anny Walentynowicz by nawet srednio zdolny grafolog mogl przeprowadzic analize z tymi na liscie pozostawionym w hotelu aby stwierdzic czy sa one prawdziwe… I dziwie sie ,ze Cenckiewicz jeszcze tego nie zrobil.

Read More
Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

List Anna Walentynowicz.

Historyk Sławomir Cenckiewicz w swej książce pt. „Anna Solidarność” na stronie 437 zamieszcza list Anny Walentynowicz i Janiny Natusiewicz skierowany do Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. List ten jest datowany na 10...

List Anna Walentynowicz.

Historyk Sławomir Cenckiewicz w swej książce pt. „Anna Solidarność” na stronie 437 zamieszcza list Anny Walentynowicz i Janiny Natusiewicz skierowany do Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. List ten jest datowany na 10 kwietnia 2010 roku w Warszawie.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/zamachwarszawski/710-zamach-warszawski-oszustwo-listu-anny-walentynowicz


List ten „niesamowity” – wg Cenckiewicza – jest faktycznie niesamowity, ale ze zgoła innych względów niż autor sugeruje.

Jest wysoce zastanawiające to, że list ten – korespondujący – z uroczystościami w Katyniu nie został tam do Katynia zabrany i wręczony Lechowi Kaczyńskiemu, a pozostawiony w hotelu. Byłoby to i uroczyście, i na czasie, gdyby list taki odczytano w Katyniu i tam wręczono Prezydentowi, bo pisanie listów dziękczynnych i podawanie go „kuchennymi drzwiami” jest mało podniosłe, a może i dwuznaczne.

Druga sprawa, która zastanawia, to graficzny kształt podpisu Anny Walentynowicz. Pierwsze, co uderza, to że oba podpisy wyglądają tak, jakby złożone były ręką jednej i tej samej osoby. Poza tym – jest to uwaga grafologa – osoba, która tak się podpisuje, jest raczej młoda i ma rękę – wg niego – wyrobioną w pisaniu.

Jak wiemy, obie damy nie były już młode. Anna Walentynowicz cierpiała na reumatyzm lub podobne, a wyrobionej ręki w pisaniu nigdy nie miała.

Oczywiście nikt nie ma pojęcia, jakie były faktyczne losy tego „listu”. Poza tym na kopii od kopii podpisu nie można zbytnio polegać.

Zastanawia jednak niefrasobliwość autora historyka w zamieszczeniu tego dokumentu w takiej formie.

Załóżmy – jeżeli list ten jest fałszywy (nieautentyczne podpisy i naznaczony dziwnymi okolicznościami odnalezienia), to jakie byłyby okoliczności z tym związane (podejrzenia)? Przypuszczenie jest dość proste w swej wymowie:

Zamachowcy chcieli dać ślad pobytu Anny Walentynowicz i Janiny Natusiewicz i w hotelu, i w Warszawie w dniu “9 na 10″ kwietnia 2010. A jeżeli tak, to tych dam nie było w tym hotelu, skoro ślad taki trzeba było fabrykować. Możliwe, że nie było ich nawet w Warszawie.

Jeżeli podpisów i miejsca znalezienia listu nie da się nijak usprawiedliwić, to byłby to przyczynek do zbadania „okęckich” okoliczności zamachu, no i roli dziennikarzy w kształtowaniu kłamstwa smoleńskiego.



(-)Krzysztof Cierpisz

20130630



http://gazetawarszawska.net/zamach/zamach-warszawski/545-zamach-warszawski-oszustwo-listu-anny-walentynowicz

Read More
Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location