Z całą pewnością podniosą się liczne głosy oburzenia, głównie ze strony PiS, partii, która w okresie swoich rządów jako pierwsza zezwoliła na „marsz równości”. A prezes Jarosław Kaczyński wyszedł wtedy na ulice pochodu i z zaciekawieniem przyglądał się tym zboczeńcom.
To taka sama krytyka i hipokryzja jak obecna, krzykliwa retoryka Czarniaka w kwestii niszczenia kopalń, ETS, wpuszczania do Polski ukraińskich ludożerców etc., a przecież sam to wszystko sygnował — choć udaje, że nic się nie stało.
PiS nie zrobił również nic, by ukrócić „terror” rzekomego sądu TSUE, a jednocześnie — mimo werbalnej krytyki — bezustannie tolerował tę antyeuropejską, jak twierdzą niektórzy, organizację.
Mamy tu do czynienia z klasycznym atakiem „poziomym” na porządek prawny Polski. Państwo członkowskie UE, które samo zalegalizowało związki uznawane w Polsce za patologiczne lub sprzeczne z podstawowymi zasadami naszego porządku publicznego, będzie próbowało – za pośrednictwem orzeczeń TSUE i polskich sądów apelacyjnych – przeforsować uznanie takich małżeństw również w Polsce.
Repertuar tych „związków” jest bardzo szeroki i obejmuje m.in.:
- poligamię,
- małżeństwa nieletnich (gdy prawo kraju dopuszcza),
- związki z osobami zmarłymi (nekrofilia w formie symbolicznej lub prawnej),
- zoofilię,
- robotofilię / relacje człowiek–maszyna uznane za małżeństwo.
Można sobie wyobrazić scenariusz, w którym obywatel Polski jedzie do państwa członkowskiego, zawiera tam formalny „związek małżeński” z np. krokodylem, lalką seksualną, sztuczną inteligencją albo zmarłą osobą – a następnie wraca do Polski i żąda na podstawie zasady swobodnego przepływu osób oraz orzecznictwa TSUE uznania tego małżeństwa przez polskie organy stanu cywilnego, ZUS, sądy rodzinne itp.
Czy polski porządek publiczny (art. 36 Prawa prywatnego międzynarodowego) i konstytucyjna definicja małżeństwa (art. 18 Konstytucji) są w stanie skutecznie się temu oprzeć – to już osobne, bardzo poważne pytanie.
- Retoryczne.
Bo czy po takim orzeczeniu SA znajdzie się w Polsce jakiś sąd, który się temu sprzeciwi? Czy będzie jakiś USC, który takie dokumenty odrzuci? Absolutnie nie. Polacy są — w powszechnej ocenie — doszczętnie zdegenerowani umysłowo, pozbawieni wstydu i odpowiedzialności.
Będzie nawet gorzej: taki „młodożeniec”, ożeniony z krokodylem, powołując się na zapisy Konstytucji o ochronie życia rodzinnego, zażąda, aby gmina zbudowała mu basen dla „krokodylego” współmałżonka. Uzasadni to tym, że inaczej ta para nie może się rozmnażać.
I tak to pójdzie.
Red. Gazeta Warszawska
+
SKANDAL! NSA nakazuje transkrypcję aktu ślubu homoseksualistów
20 marca, 2026