NYT. The Secret History of the War in Ukraine. Historia amerykańskiej wojny na ukrainie i polskiej głupoty w Polsce EN/PL


 W zasadzie nic nowego czy odkrywczego poza jednym:
Polska, tym obłąkańczym, bezwstydnym, udziałem w tej zbrodniczej wojnie,
żydowskiej napaści na narody na wschodzie, w tym miliony zruszczonych Polaków
— ma krew na rękach tych milionów niepotrzebnie zabitych i okaleczonych,
tych zniszczonych ekonomii polskich rodzin i przedsiębiorstw,
którzy zmuszeni zostali do finansowania tej żydowskiej zbrodni na ukrainie.

   Pamiętajmy: Za zbrodnie „władców” —  tj. tu żydowskich pachołków, ich ścierw jak:
Morawiecki, Duda, Szydło, Tusk, etc. odpowiadają narody.
 - Taka jest ekonomia Praw Bożych.

   Hajdamaków ubranych w dobrze wystylizowane polowe mundury typu RAMBO,
tych śmierdzących, krwawych, prymitywnych, genetycznych ludożerców, 
ten egzotyczny, podrabiany folklor, tych rezunów ubranych w mundury polowe,
przerobionych wizualnie na dzielnych bohaterów,
przechadzających się po salonach kijowskich ministerstw, w dodatku walczących w naszej sprawie i za nas,
mogli Amerykanie (ich opinia publiczna) uważać —  w swojej cywilizacyjnej ignorancji — 
za autentycznych bojowców, ludzi prawych.

 

   Normalnego Polaka, wsłuchanego w echa danych starć, nie da się jednak oszukać. Polak to zna i pamięta, wie, że ukraińcy ze swymi wybałuszonymi gadzimi ślepiami, tak zdeformowanymi od ciągłego, wielopokoleniowego wyglądania kolejnej ofiary na mord, gwałt czy rabunek, opętani żądzą powszechnego, szybkiego dostępu do krwi, wódki i machorki, nigdy nie byli zdolni do organizacji społecznej wyższego rzędu. Wojny prowadzić nie potrafią, a jednie hajdamcki rozbój, a na Rosję to za mało.

   Przemoc we wszelkiej postaci jest ich niezbywalną naturą. Społeczność ukraińska nigdy nie była zdolna do wspólnego wybudowania nawet kawałka drogi w mniejszym choćby mieście. Oni nie są do tego zdolni, bo nie są narodem, są chaotycznym kłębowiskiem różnych narodów ich kultur i religii, na zawsze skazani na brak porozumienia w twórczej wspólnocie.

   Wyrywanie sobie z rąk nawet kawałka szmaty jest ich normą powszechną. Ukraińska opresja wobec innych tam zamieszkałych narodów: Polaków, Rusinów różnej maści, Rosjan, Kozaków, Węgrów czy Słowaków dopełnia reszty tego wariantu niemożliwości.


   Nie ma się tu co rozwodzić nad naturą tego zoologicznego draństwa. Trzeba poczytać Dmowskiego „Kwestia ukraińska”, który sto lat temu postawił genialną diagnozę stanu obecnych wydarzeń na ukrainie, Makuszyńskiego „Radosne i Smutne ”, a nawet niemców np. Bismarcka który miał o ukraińcach zdanie najgorsze z możliwych.

   Paradoksalnie – bezdennie samobójczo – w Europie, najlepszą opinię o ukraińcach mają Polacy, którym w wydarzeniach wołyńskich, ukraińcy wymordowali 600 000 Kresowian, braci.


   Co teraz?


   Dlaczego taki obnażający wszystko art. wyszedł na powierzchnię? Tyle milionów zabitych, okaleczonych, natura skażona radioaktywnie na setki lat?
Niewątpliwie, w USA, Anglii, a nawet w niemczech są prawdziwi reporterzy, a to w przeciwieństwie do Polski, gdzie nie ma już żadnej prawdy czy pryncypialności, a jedynie sprzedajna prostytucja i tchórzostwo, to  ten art. może być tego rezultatem. Jednak mieć wiedzę i moralność, a móc to wyeksponować to dwie różne rzeczy.

   Art. pokazuje niewątpliwie najgorszą z możliwych pozycję Polski: Trampoliny amerykańskich sił przy napaści na Rosję. Rzeszów-Jasionka pojawia się jako geografia kluczowa dla napaści. Co będzie, jeśli zwykła propaganda rozwinie ten temat i wyliczy od góry do dołu polski udział  —  prowodyra, podżegacza —  w tej wojnie, która jest już przegrana dla wszystkich w regionie, a korzystna jedynie dla amerykańskiej i żydowskiej w Palestynie zbrojeniówki?
Trzeba będzie za to zapłacić. A to nic, że Polska poniosła gigantyczne koszty, zaliczkowo i na bieżąco, trzeba będzie ponieść konsekwencje najgłębiej polityczne tych wydarzeń: Ekonomiczne, militarne oraz kulturowe, wizerunkowe. Polska będzie postrzegana przez żydów, Niemców jako ziemia niczyja, bez rządu, bez administracji państwowej, ale z żandarmerią podatkową oczywiście, z tanią siłą roboczą i społeczeństwem bez własnego etosu, gdzie wszystko wolno. A ten proces najazdu kolorowych ludożerców, sterowany bezpośrednio przez Mossad w Afryce i hitlerowców w Berlinie niewątpliwie jest częścią, początkiem takiego traktowania Polski.

Za zbrodnie władców odpowiadają narody. Taka jest ekonomia Praw Bożych.
ukraińcy są pełni żądzy krwi, wódki i machorki.



 

Red. Gazeta Warszawska

 
Na początku wkroczenia wojsk rosyjskich na Ukrainę, dwóch ukraińskich generałów przybyło z Kijowa pod przykrywką dyplomatów z tajną misją.
Na początku wkroczenia wojsk rosyjskich na Ukrainę, dwóch ukraińskich generałów przybyło z Kijowa pod przykrywką dyplomatów z tajną misją.
Na mapie zaznaczono Ukrainę i opisano miasto Kijów.
W amerykańskim garnizonie wojskowym w niemieckim Wiesbaden zawarto partnerstwo, które miało wciągnąć Amerykę w wojnę w o wiele bliższym stopniu, niż dotychczas sądzono.
W amerykańskim garnizonie wojskowym w niemieckim Wiesbaden zawarto partnerstwo, które miało wciągnąć Amerykę w wojnę w o wiele bliższym stopniu, niż dotychczas sądzono.
Mapa przedstawia panoramy i wyróżnienia Niemiec, z zaznaczonym miastem Wiesbaden.

Partnerstwo: Tajna historia wojny na Ukrainie

To nieopowiedziana historia ukrytej roli Ameryki w ukraińskich operacjach militarnych przeciwko inwazyjnym armiom Rosji.
Przez Adam Entous
Adam Entous w ciągu roku przeprowadził ponad 300 wywiadów z przedstawicielami rządu, wojska i służb wywiadowczych na Ukrainie, w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Polsce, Belgii, Łotwie, Litwie, w Estonii i Turcji.
 
 
Pewnego wiosennego poranka, dwa miesiące po wkroczeniu wojsk inwazyjnych Władimira Putina na Ukrainę, kolumna nieoznakowanych samochodów podjechała na róg ulicy w Kijowie i zabrała dwóch mężczyzn w średnim wieku, ubranych po cywilnemu.
Opuszczając miasto, konwój — obsadzony przez brytyjskich komandosów, bez mundurów, ale silnie uzbrojonych — przebył 400 mil na zachód do granicy z Polską. Przekroczenie granicy odbyło się bezproblemowo, na podstawie paszportów dyplomatycznych. Dalej dotarli do lotniska Rzeszów-Jasionka, gdzie czekał na nich samolot transportowy C-130.
Pasażerami byli najwyżsi ukraińscy generałowie. Ich celem było Clay Kaserne, kwatera główna US Army Europe and Africa w Wiesbaden w Niemczech. Ich misją było pomóc w wykuciu tego, co miało stać się jednym z najpilniej strzeżonych sekretów wojny na Ukrainie.
Jeden z mężczyzn, generał porucznik Mykhaylo Zabrodskyi, pamięta, jak został zaprowadzony po schodach na chodnik z widokiem na jaskiniową główną salę garnizonowego Auditorium Tony'ego Bassa. Przed wojną była to siłownia, używana do spotkań wszystkich pracowników, występów orkiestry wojskowej i derbów sosnowych zuchów. Teraz generał Zabrodskyi spoglądał z góry na oficerów z krajów koalicji, w labiryncie prowizorycznych boksów, organizując pierwsze zachodnie dostawy na Ukrainę baterii artyleryjskich M777 i pocisków 155-milimetrowych.
Następnie zaprowadzono go do biura generała porucznika Christophera T. Donahue, dowódcy 18. Korpusu Powietrznodesantowego, który zaproponował partnerstwo.
Jej ewolucja i wewnętrzne funkcjonowanie, widoczne jedynie dla wąskiego kręgu amerykańskich i sojuszniczych urzędników, to partnerstwo wywiadu, strategii, planowania i technologii miało stać się tajną bronią w tym, co administracja Bidena określiła jako wysiłki mające na celu zarówno ratowanie Ukrainy, jak i ochronę zagrożonego porządku powojennego.

Za historią z Adamem Entousem

Jak obietnica teksańskiego barbecue doprowadziła do spotkania z ważnym ukraińskim generałem.
 
Dziś ten porządek — wraz z obroną Ukrainy na jej terytorium — balansuje na ostrzu noża, ponieważ prezydent Trump dąży do pojednania z panem Putinem i przysięga zakończyć wojnę. Dla Ukraińców wróżby nie są zachęcające. W rywalizacji mocarstw o ​​bezpieczeństwo i wpływy po upadku Związku Radzieckiego, nowo niepodległa Ukraina stała się krajem pośrodku, a jej zachodnie skłonności są coraz bardziej obawiane przez Moskwę. Teraz, gdy rozpoczęły się negocjacje, amerykański prezydent bezpodstawnie obwinił Ukraińców o rozpoczęcie wojny, naciskał na nich, aby oddali znaczną część swoich bogactw mineralnych i poprosił Ukraińców o zgodę na zawieszenie broni bez obietnicy konkretnych amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa — pokoju bez pewności dalszego pokoju.
Pan Trump zaczął już wygasać elementy partnerstwa zawartego w Wiesbaden tego dnia wiosną 2022 r. Jednak prześledzenie jego historii oznacza lepsze zrozumienie, w jaki sposób Ukraińcy byli w stanie przetrwać przez trzy długie lata wojny w obliczu o wiele większego, o wiele potężniejszego wroga. Oznacza również zobaczenie przez tajną dziurkę od klucza, w jaki sposób wojna dotarła do dzisiejszego niepewnego miejsca.
Pentagon, wykazując się niezwykłą przejrzystością, upublicznił spis uzbrojenia dostarczonego Ukrainie za kwotę 66,5 miliarda dolarów — w tym, według ostatnich szacunków, ponad pół miliarda sztuk amunicji do broni strzeleckiej i granatów, 10 000 zestawów przeciwpancernych Javelin, 3 000 systemów przeciwlotniczych Stinger, 272 haubic, 76 czołgów, 40 systemów rakietowych artylerii wysokiej mobilności, 20 śmigłowców Mi-17 i trzy baterie obrony powietrznej Patriot.
Jednak dochodzenie New York Times ujawnia, że ​​Ameryka była wpleciona w wojnę o wiele bardziej intymnie i szerzej, niż wcześniej sądzono. W krytycznych momentach partnerstwo stanowiło kręgosłup ukraińskich operacji wojskowych, które według szacunków USA zabiły lub zraniły ponad 700 000 rosyjskich żołnierzy. (Ukraina oszacowała liczbę ofiar na 435 000). Ramię w ramię w centrum dowodzenia misją w Wiesbaden amerykańscy i ukraińscy oficerowie planowali kontrofensywy Kijowa. Ogromny wysiłek amerykańskiego wywiadu zarówno kierował strategią bitwy o szerszym zasięgu, jak i przekazywał precyzyjne informacje o celach ukraińskim żołnierzom na polu bitwy.
Jeden z szefów europejskiego wywiadu wspominał, że był zaskoczony, gdy dowiedział się, jak głęboko jego odpowiednicy z NATO uwikłali się w operacje ukraińskie. „Teraz są częścią łańcucha zabójstw” – powiedział.
Przewodnią ideą partnerstwa było to, że ta ścisła współpraca może pozwolić Ukraińcom dokonać najbardziej nieprawdopodobnego z wyczynów — zadać najeźdźcom rosyjskim miażdżący cios. A w kolejnych udanych uderzeniach w pierwszych rozdziałach wojny — umożliwionych przez ukraińską odwagę i zręczność, ale także rosyjską niekompetencję — ambicja outsidera wydawała się coraz bardziej w zasięgu ręki.
Mężczyźni w mundurach polowych tłoczyli się przy stole.
Przywódcy armii Ukrainy, USA i Wielkiej Brytanii podczas spotkania na Ukrainie w sierpniu 2023 r.
 
Walerij Zaluzhnyi
Wczesnym dowodem koncepcji była kampania przeciwko jednej z najbardziej obawianych grup bojowych Rosji, 58. Armii Połączonych Sił. W połowie 2022 r., wykorzystując amerykański wywiad i informacje o celach, Ukraińcy przeprowadzili ostrzał rakietowy w kwaterze głównej 58. w obwodzie chersońskim, zabijając generałów i oficerów sztabowych w środku. Grupa raz po raz rozstawiała się w innym miejscu; za każdym razem Amerykanie je znajdowali, a Ukraińcy niszczyli.
Dalej na południe partnerzy skierowali wzrok na krymski port Sewastopol, gdzie rosyjska Flota Czarnomorska załadowała na okręty wojenne i łodzie podwodne rakiety przeznaczone na cele ukraińskie. W szczytowym momencie ukraińskiej kontrofensywy w 2022 r. rój dronów morskich, przy wsparciu Centralnej Agencji Wywiadowczej, zaatakował port, uszkadzając kilka okrętów wojennych i zmuszając Rosjan do rozpoczęcia ich wycofywania.
Ostatecznie jednak partnerstwo uległo osłabieniu, a bieg wojny uległ zmianie w obliczu rywalizacji, urazów oraz rozbieżnych nakazów i planów.
Ukraińcy czasami postrzegali Amerykanów jako nadgorliwych i kontrolujących — prototypowych protekcjonalnych Amerykanów. Amerykanie czasami nie mogli zrozumieć, dlaczego Ukraińcy po prostu nie przyjmowali dobrych rad.
Podczas gdy Amerykanie skupiali się na wymiernych, osiągalnych celach, widzieli Ukraińców jako nieustannie chwytających się wielkiego zwycięstwa, jasnej, błyszczącej nagrody. Ukraińcy ze swojej strony często widzieli Amerykanów jako powstrzymujących ich. Ukraińcy dążyli do wygrania wojny wprost. Nawet gdy podzielali tę nadzieję, Amerykanie chcieli się upewnić, że Ukraińcy jej nie stracą.
W miarę jak Ukraińcy zyskiwali większą autonomię w ramach partnerstwa, coraz bardziej ukrywali swoje zamiary. Byli wiecznie wściekli, że Amerykanie nie mogli lub nie chcieli dać im całej broni i innego sprzętu, którego chcieli. Amerykanie z kolei byli wściekli z powodu tego, co uważali za nierozsądne żądania Ukraińców, i z powodu ich niechęci do podejmowania politycznie ryzykownych kroków w celu wzmocnienia ich znacznie słabszych sił.
Na poziomie taktycznym partnerstwo przynosiło triumf za triumfem. Jednak w prawdopodobnie kluczowym momencie wojny — w połowie 2023 r., gdy Ukraińcy rozpoczęli kontrofensywę, aby zbudować zwycięski impet po sukcesach pierwszego roku — strategia opracowana w Wiesbaden padła ofiarą kłótliwej polityki wewnętrznej Ukrainy: prezydent Wołodymyr Zełenski kontra jego szef wojskowy (i potencjalny rywal wyborczy) oraz szef wojskowy kontra jego uparty podwładny dowódca. Gdy pan Zełenski stanął po stronie podwładnego, Ukraińcy wlali ogromne uzupełnienia ludzi i zasobów w ostatecznie daremną kampanię mającą na celu odzyskanie zdewastowanego miasta Bachmut. W ciągu kilku miesięcy cała kontrofensywa zakończyła się martwym niepowodzeniem.
Żołnierz w kamuflażu z działem artyleryjskim.
Ukraiński żołnierz ostrzelał pozycje rosyjskie w pobliżu Bachmuta.
 
Tyler Hicks/The New York Times
Partnerstwo działało w cieniu najgłębszego strachu geopolitycznego — że pan Putin może uznać je za przekroczenie czerwonej linii zaangażowania militarnego i zrealizować swoje często wymachiwane groźby nuklearne. Historia partnerstwa pokazuje, jak blisko Amerykanie i ich sojusznicy czasami zbliżali się do tej czerwonej linii, jak coraz bardziej tragiczne wydarzenia zmuszały ich — niektórzy mówili, że zbyt wolno — do przesuwania jej na bardziej niebezpieczny grunt i jak starannie opracowywali protokoły, aby pozostać po jej bezpiecznej stronie.
Administracja Bidena wielokrotnie autoryzowała tajne operacje, które wcześniej zabraniała. Amerykańscy doradcy wojskowi zostali wysłani do Kijowa, a później zezwolono im na podróżowanie bliżej walk. Oficerowie wojskowi i CIA w Wiesbaden pomogli zaplanować i wesprzeć kampanię ukraińskich uderzeń na zaanektowanym przez Rosję Krymie. W końcu wojsko, a następnie CIA, otrzymały zielone światło, aby umożliwić precyzyjne uderzenia głęboko w samej Rosji.
W pewnym sensie Ukraina była, w szerszym kontekście, rewanżem w długiej historii wojen zastępczych prowadzonych przez USA i Rosję — w Wietnamie w latach 60., w Afganistanie w latach 80., w Syrii trzy dekady później.
Był to także wielki eksperyment w prowadzeniu wojny, który nie tylko miał pomóc Ukraińcom, ale także dać Amerykanom lekcję na przyszłość.
Podczas wojen z Talibami i Al-Kaidą w Afganistanie oraz z Państwem Islamskim w Iraku i Syrii siły amerykańskie prowadziły własne operacje lądowe i wspierały działania lokalnych partnerów. Na Ukrainie natomiast wojsko amerykańskie nie miało pozwolenia na rozmieszczenie na polu bitwy żadnego ze swoich żołnierzy i musiało pomagać zdalnie.
Czy precyzyjne celowanie wyostrzone przeciwko grupom terrorystycznym byłoby skuteczne w konflikcie z jedną z najpotężniejszych armii na świecie? Czy ukraińscy artylerzyści bez wahania strzelaliby z haubic do współrzędnych wysłanych przez amerykańskich oficerów w kwaterze głównej oddalonej o 1300 mil? Czy ukraińscy dowódcy, opierając się na informacjach wywiadowczych przekazanych przez bezcielesny głos amerykański błagający: „Nikogo tam nie ma — idźcie”, rozkazaliby piechocie wkroczyć do wioski za liniami wroga?
Odpowiedzi na te pytania — a tak naprawdę cały przebieg partnerstwa — zależałyby od tego, na ile amerykańscy i ukraińscy oficerowie będą sobie ufać.
„Nigdy ci nie skłamię. Jeśli ty mnie okłamiesz, to koniec” – generał Zabrodskyi wspominał, co powiedział mu generał Donahue na ich pierwszym spotkaniu. „Czuję dokładnie to samo” – odpowiedział Ukrainiec.
Mężczyzna w hełmie i kamuflażu, z karabinem na plecach, kucający na zaśnieżonym polu.
Ukraiński żołnierz pełni wartę w Charkowie 25 lutego 2022 r., dzień po inwazji Rosji na Ukrainę.
 
Tyler Hicks/The New York Times

Część 1Luty–maj 2022

Budowanie zaufania — i maszyna do zabijania

Luty–maj 2022
 
Kijów
Ukraina
Dniepr R.
Chersoń
Krym
 
Odzyskany przez Ukrainę
 
Postępy rosyjskie
 
W posiadaniu Rosji od 2014 r.

USA i sojusznicy

  • AustinSekretarz obrony
  • BaldwinOgólny
  • BidenPrezydent
  • CavolaOgólny
  • DonahueOgólny
  • MilleyOgólny

Ukraina

  • ReznikowObrona Min.
  • SyrskiOgólny
  • ZabrodzkiOgólny
W połowie kwietnia 2022 r. , około dwa tygodnie przed spotkaniem w Wiesbaden, amerykańscy i ukraińscy oficerowie marynarki wojennej prowadzili rutynową rozmowę w celu wymiany informacji wywiadowczych, gdy na ich ekranach radarów pojawiło się coś nieoczekiwanego. Według byłego starszego oficera armii USA „Amerykanie mówią: 'O, to Moskwa!' Ukraińcy mówią: 'O mój Boże. Wielkie dzięki. Pa'”.
Moskwa była okrętem flagowym rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Zatopili ją Ukraińcy.

Uwaga dotycząca zaopatrzenia

W ciągu ponad roku Adam Entous przeprowadził ponad 300 wywiadów z obecnymi i byłymi decydentami politycznymi, urzędnikami Pentagonu, urzędnikami wywiadu i oficerami wojskowymi na Ukrainie, w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i wielu innych krajach europejskich. Podczas gdy niektórzy zgodzili się mówić oficjalnie, większość poprosiła o nieujawnianie ich nazwisk w celu omówienia wrażliwych operacji wojskowych i wywiadowczych.
 
Zatopienie było triumfem — pokazem ukraińskich umiejętności i rosyjskiej nieudolności. Ale epizod ten odzwierciedlał również rozłam w stosunkach ukraińsko-amerykańskich w pierwszych tygodniach wojny.
Amerykanie byli wściekli, ponieważ Ukraińcy nie dali o tym znać; zaskoczeni, że Ukraina posiada rakiety zdolne do dosięgnięcia okrętu; i panikowali, ponieważ administracja Bidena nie miała zamiaru pozwolić Ukraińcom zaatakować tak potężnego symbolu rosyjskiej potęgi.
Ukraińcy z kolei kierowali się głęboko zakorzenionym sceptycyzmem.
Ich wojna, jak ją postrzegali, rozpoczęła się w 2014 r., kiedy pan Putin zajął Krym i podżegał separatystyczne rebelie we wschodniej Ukrainie. Prezydent Barack Obama potępił zajęcie i nałożył sankcje na Rosję. Jednak obawiając się, że amerykańskie zaangażowanie może sprowokować inwazję na pełną skalę, zezwolił jedynie na ściśle ograniczoną wymianę informacji wywiadowczych i odrzucił apele o broń obronną. „Koce i gogle noktowizyjne są ważne, ale nie można wygrać wojny kocami” — narzekał ówczesny prezydent Ukrainy, Petro O. Poroszenko. Ostatecznie pan Obama nieco złagodził te ograniczenia wywiadowcze, a pan Trump, w swojej pierwszej kadencji, złagodził je jeszcze bardziej i dostarczył Ukraińcom ich pierwsze przeciwpancerne Javeliny.
Następnie, w złowróżbnych dniach poprzedzających pełnoskalową inwazję Rosji 24 lutego 2022 r., administracja Bidena zamknęła ambasadę w Kijowie i wycofała cały personel wojskowy z kraju. (Mała grupa oficerów CIA otrzymała pozwolenie na pozostanie). Jak to widzieli Ukraińcy, wysoki rangą oficer armii USA powiedział: „Powiedzieliśmy im: 'Rosjanie nadchodzą — do zobaczenia'”.
Kiedy amerykańscy generałowie zaoferowali pomoc po inwazji, natrafili na mur nieufności. „Walczymy z Rosjanami. Wy nie. Dlaczego mielibyśmy was słuchać?” powiedział Amerykanom dowódca ukraińskich wojsk lądowych, generał pułkownik Ołeksandr Syrsky, gdy spotkali się po raz pierwszy.
Generał Syrsky szybko doszedł do wniosku, że Amerykanie potrafią dostarczyć takich danych wywiadowczych z pola bitwy, jakich jego rodacy nigdy nie byli w stanie dostarczyć.
W tamtych wczesnych dniach oznaczało to, że generał Donahue i kilku jego asystentów, dysponując jedynie telefonami, przekazali generałowi Syrskiemu i jego sztabowi informacje o ruchach wojsk rosyjskich. Jednak nawet to doraźne porozumienie dotknęło sedna rywalizacji w ukraińskim wojsku, między generałem Syrskiem a jego szefem, dowódcą sił zbrojnych, generałem Walerijem Zaluzhnym. Dla lojalistów Zaluzhnego generał Syrski już wykorzystywał tę relację do budowania przewagi.
Sytuację dodatkowo komplikowały napięte stosunki generała Załużnego z jego amerykańskim odpowiednikiem, generałem Markiem A. Milleyem, przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów.
Podczas rozmów telefonicznych generał Milley mógł kwestionować prośby Ukraińców o sprzęt. Mógł udzielać porad dotyczących pola bitwy na podstawie wywiadu satelitarnego na ekranie w swoim biurze w Pentagonie. Następnie zapadała niezręczna cisza, zanim generał Zaluzhny przerwał rozmowę. Czasami po prostu ignorował telefony Amerykanina.
Aby utrzymać ich rozmowę, Pentagon zainicjował rozbudowane drzewo telefoniczne: asystent Milleya dzwonił do generała dywizji Davida S. Baldwina, dowódcy Gwardii Narodowej Kalifornii, który dzwonił do bogatego producenta sterowców z Los Angeles o nazwisku Igor Pasternak, który dorastał we Lwowie z Ołeksijem Reznikowem, ówczesnym ministrem obrony Ukrainy. Pan Reznikow odnajdywał generała Zaluzhnego i mówił mu, według generała Baldwina: „Wiem, że jesteś zły na Milleya, ale musisz do niego zadzwonić”.
Sojusz Ragtagów w szybkim ciągu wydarzeń przerodził się w partnerstwo.
W marcu, gdy ich atak na Kijów się opóźniał, Rosjanie zmienili ambicje i plan wojny, wysyłając dodatkowe siły na wschód i południe — logistyczny wyczyn, który zdaniem Amerykanów miał zająć miesiące. Zajęło to dwa i pół tygodnia.
Jeśli koalicja nie przeorientuje swoich własnych ambicji, generał Donahue i dowódca US Army Europe and Africa, generał Christopher G. Cavoli, stwierdzili, że beznadziejnie słabsi pod względem liczebności i uzbrojenia Ukraińcy przegrają wojnę. Innymi słowy, koalicja musiałaby zacząć dostarczać ciężką broń ofensywną — baterie artyleryjskie M777 i pociski.
Administracja Bidena wcześniej zorganizowała awaryjne dostawy broni przeciwlotniczej i przeciwpancernej. M777 były czymś zupełnie innym — pierwszym dużym krokiem w kierunku wsparcia poważnej wojny lądowej.
Sekretarz obrony Lloyd J. Austin III i generał Milley powierzyli 18. Dywizji Powietrznodesantowej zadanie dostarczania broni i doradzania Ukraińcom, jak jej używać. Kiedy prezydent Joseph R. Biden Jr. podpisał kontrakt na M777, Tony Bass Auditorium stało się pełnoprawną kwaterą główną.
Polski generał został zastępcą generała Donahue. Brytyjski generał miał zarządzać centrum logistycznym na byłym boisku do koszykówki. Kanadyjczyk miał nadzorować szkolenie.
Piwnica audytorium stała się tym, co jest znane jako centrum fuzyjne, produkujące informacje wywiadowcze o pozycjach, ruchach i zamiarach rosyjskiego pola bitwy. Tam, według urzędników wywiadu, do oficerów Centralnej Agencji Wywiadowczej, Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, Agencji Wywiadu Obronnego i Narodowej Agencji Geoprzestrzennego Wywiadu dołączyli oficerowie wywiadu koalicji.
18. Airborne jest znany jako Dragon Corps; nową operacją będzie Task Force Dragon. Wszystko, co było potrzebne, aby połączyć elementy, to niechętne ukraińskie dowództwo.
Podczas międzynarodowej konferencji 26 kwietnia w bazie lotniczej Ramstein w Niemczech generał Milley przedstawił generałom Cavoli i Donahue pana Reznikowa i zastępcę Zaluzhnego. „To są wasi ludzie” – powiedział im generał Milley, dodając: „Musicie z nimi współpracować. Oni wam pomogą”.
Zawiązano więzy zaufania. Pan Reznikov zgodził się porozmawiać z generałem Zaluzhnym. W Kijowie „zorganizowaliśmy skład delegacji” do Wiesbaden, powiedział pan Reznikov. „I tak się zaczęło”.

Sercem partnerstwa byli dwaj generałowie – Ukrainiec Zabrodski i Amerykanin Donahue.
Generał Zabrodskyi byłby głównym ukraińskim kontaktem Wiesbaden, choć nieoficjalnie, ponieważ służył w parlamencie. Pod każdym innym względem był naturalny.
Mężczyzna w mundurze polowym pozuje do portretu.
Generał porucznik Mychajło Zabrodzki, kluczowa postać ukraińska w partnerstwie z Wiesbaden.
 
Nicole Tung dla The New York Times
Podobnie jak wielu jego współczesnych w ukraińskim wojsku, generał Zabrodskij dobrze znał wroga. W latach 90. uczęszczał do akademii wojskowej w Petersburgu i służył przez pięć lat w armii rosyjskiej.
Znał też Amerykanów: od 2005 do 2006 roku studiował w Army Command and General Staff College w Fort Leavenworth w stanie Kansas. Osiem lat później generał Zabrodskyi poprowadził niebezpieczną misję za liniami sił wspieranych przez Rosję we wschodniej Ukrainie, wzorowaną częściowo na tej, którą studiował w Fort Leavenworth — słynnej misji rozpoznawczej generała Konfederacji JEB Stuarta wokół Armii Potomaku generała George'a B. McClellana. To zwróciło na niego uwagę wpływowych osób w Pentagonie; generał, jak wyczuli, był takim liderem, z którym mogliby współpracować.
Generał Zabrodskyi wspomina ten pierwszy dzień w Wiesbaden: „Moją misją było dowiedzieć się: Kim jest ten generał Donahue? Jakie ma uprawnienia? Jak wiele może dla nas zrobić?”
Generał Donahue był gwiazdą w tajnym świecie sił specjalnych. Wraz z zespołami zabójców CIA i lokalnymi partnerami polował na przywódców terrorystów w cieniu Iraku, Syrii, Libii i Afganistanu. Jako przywódca elitarnej jednostki Delta Force pomógł zbudować partnerstwo z bojownikami kurdyjskimi w walce z Państwem Islamskim w Syrii. Generał Cavoli porównał go kiedyś do „bohatera akcji z komiksu”.
Żołnierze z artylerią stoją na skalistym terenie, za nimi widać góry.
Generał porucznik Christopher T. Donahue, na środku, bez hełmu, w Afganistanie około 2020 r.
Teraz pokazał generałowi Zabrodskiemu i jego towarzyszowi podróży, generałowi dywizji Ołeksandrowi Kyrylence, mapę oblężonego wschodu i południa ich kraju, gdzie siły rosyjskie przyćmiewały ich. Przywołując ich okrzyk bojowy „Chwała Ukrainie”, rzucił wyzwanie: „Możecie 'Sława Ukraini' ile chcecie z innymi ludźmi. Nie obchodzi mnie, jak bardzo jesteście odważni. Spójrzcie na liczby”. Następnie przedstawił im plan zdobycia przewagi na polu bitwy do upadku, wspominał generał Zabrodski.
Pierwszy etap był w toku — szkolenie ukraińskich artylerzystów na ich nowych M777. Task Force Dragon miał im pomóc użyć broni, aby powstrzymać rosyjskie natarcie. Następnie Ukraińcy musieliby przeprowadzić kontrofensywę.
Tego wieczoru generał Zabrodski napisał do swoich przełożonych w Kijowie.
„Wiesz, wiele krajów chciało wesprzeć Ukrainę” – wspominał. Ale „ktoś musiał być koordynatorem, organizować wszystko, rozwiązywać bieżące problemy i ustalać, czego będziemy potrzebować w przyszłości. Powiedziałem naczelnemu dowódcy: „Znaleźliśmy naszego partnera”.

Wkrótce Ukraińcy , w sumie prawie 20 osób — oficerowie wywiadu, planiści operacyjni, specjaliści ds. łączności i kontroli ognia — zaczęli przybywać do Wiesbaden. Każdego ranka, jak wspominali oficerowie, Ukraińcy i Amerykanie zbierali się, aby zbadać rosyjskie systemy uzbrojenia i siły lądowe oraz określić najbardziej dojrzałe, najbardziej wartościowe cele. Listy priorytetów były następnie przekazywane do centrum fuzji wywiadowczej, gdzie oficerowie analizowali strumienie danych, aby określić lokalizację celów.
W Dowództwie Europejskim USA proces ten wywołał ciekawą, ale pełną napięcia debatę językową: czy biorąc pod uwagę delikatność misji, nazywanie celów „celami” było niepotrzebną prowokacją?
Niektórzy oficerowie uważali, że „cele” są odpowiednie. Inni nazywali ich „informatorami”, ponieważ Rosjanie często się przemieszczali, a informacje wymagały weryfikacji na miejscu.
Debata została rozstrzygnięta przez generała dywizji Timothy'ego D. Browna, szefa wywiadu European Command: Lokalizacja sił rosyjskich będzie „punktami zainteresowania”. Wywiad na temat zagrożeń powietrznych będzie „śladami zainteresowania”.
„Jeśli kiedykolwiek ktoś zapyta cię: »Czy przekazałeś cel Ukraińcom?«, możesz zasadnie nie kłamać, jeśli odpowiesz: »Nie, nie przekazałem«” – wyjaśnił jeden z amerykańskich urzędników.
Każdy punkt zainteresowania musiałby przestrzegać zasad wymiany informacji wywiadowczych, których celem byłoby ograniczenie ryzyka odwetowych działań Rosji wobec partnerów NATO.
Nie byłoby żadnych punktów zainteresowania na rosyjskiej ziemi. Gdyby ukraińscy dowódcy chcieli uderzyć w Rosji, wyjaśnił generał Zabrodski, musieliby użyć własnego wywiadu i krajowej broni. „Nasze przesłanie do Rosjan brzmiało: 'Ta wojna powinna być prowadzona na Ukrainie'” – powiedział wysoki rangą urzędnik USA.
Mężczyźni w strojach bojowych wśród drzew z dużym działem artyleryjskim.
Ukraińscy żołnierze przygotowują się do wystrzelenia haubicy M777 w kierunku sił rosyjskich w obwodzie donieckim.
 
Ivor Prickett dla The New York Times
Biały Dom zakazał również udostępniania informacji wywiadowczych na temat lokalizacji „strategicznych” rosyjskich przywódców, takich jak szef sił zbrojnych, generał Walerij Gierasimow. „Wyobraźcie sobie, jak by to było dla nas, gdybyśmy wiedzieli, że Rosjanie pomogli innemu krajowi w zamordowaniu naszego przewodniczącego” — powiedział inny wysoki rangą urzędnik USA. „Na przykład poszlibyśmy na wojnę”. Podobnie, Task Force Dragon nie mogła udostępniać informacji wywiadowczych, które identyfikowałyby lokalizacje poszczególnych Rosjan.
System działał w ten sposób, że Task Force Dragon informował Ukraińców, gdzie znajdują się Rosjanie. Jednak aby chronić źródła i metody wywiadowcze przed rosyjskimi szpiegami, nie informował, skąd wie to, co wie. Wszystko, co Ukraińcy widzieli na bezpiecznej chmurze, to łańcuchy współrzędnych, podzielone na koszyki — Priorytet 1, Priorytet 2 itd. Jak pamięta generał Zabrodskyi, gdy Ukraińcy pytali, dlaczego powinni ufać wywiadowi, generał Donahue odpowiadał: „Nie martwcie się tym, jak się dowiedzieliśmy. Po prostu wierzcie, że gdy strzelicie, to trafi, a wyniki wam się spodobają, a jeśli nie, to nam powiedzcie, a my to poprawimy”.

System został uruchomiony w maju. Pierwszym celem byłby wyposażony w radar pojazd opancerzony znany jako Zoopark, którego Rosjanie mogliby użyć do wyszukiwania systemów uzbrojenia, takich jak ukraińskie M777. Centrum fuzyjne znalazło Zoopark w pobliżu okupowanego przez Rosję Doniecka, na wschodzie Ukrainy.
Ukraińcy zastawiliby pułapkę: najpierw strzelaliby w kierunku rosyjskich linii. Kiedy Rosjanie zwrócili się w stronę Zooparku, aby śledzić nadchodzący ogień, centrum fuzyjne określiłoby współrzędne Zooparku w ramach przygotowań do ataku.
W wyznaczonym dniu, jak opowiadał generał Zabrodskyi, generał Donahue zadzwonił do dowódcy batalionu z motywującą przemową: „Czujesz się dobrze?”, zapytał. „Czuję się naprawdę dobrze”, odpowiedział Ukrainiec. Następnie generał Donahue sprawdził zdjęcia satelitarne, aby upewnić się, że cel i M777 są prawidłowo ustawione. Dopiero wtedy artylerzysta otworzył ogień, niszcząc Zoopark. „Wszyscy powiedzieli: 'Damy radę!'”, wspominał amerykański urzędnik.
Pozostało jednak ważne pytanie: czy po dokonaniu tego przeciwko pojedynczemu, nieruchomemu celowi partnerzy będą w stanie zastosować ten system przeciwko wielu celom w toczącej się na dużą skalę bitwie kinetycznej?
To byłaby bitwa tocząca się na północ od Doniecka, w Siewierodoniecku, gdzie Rosjanie mieli nadzieję na zbudowanie mostu pontonowego przez rzekę, a następnie okrążenie i zdobycie miasta. Generał Zabrodski nazwał je „piekielnie trudnym celem”.
Następne starcie zostało szeroko opisane jako wczesne i ważne zwycięstwo Ukrainy. Mosty pontonowe stały się pułapkami śmierci; według szacunków ukraińskich zginęło co najmniej 400 Rosjan. Niewypowiedzianym faktem było, że Amerykanie dostarczyli punkty zainteresowania, które pomogły udaremnić rosyjski atak.
W tych pierwszych miesiącach walki koncentrowały się głównie na wschodzie Ukrainy. Jednak amerykański wywiad śledził również ruchy Rosjan na południu, zwłaszcza duże nagromadzenie wojsk w pobliżu dużego miasta Cherson. Wkrótce kilka załóg M777 zostało przeniesionych, a Task Force Dragon zaczął dostarczać punkty zainteresowania, aby uderzyć w rosyjskie pozycje w tym miejscu.
Dzięki praktyce Task Force Dragon szybciej produkował punkty zainteresowania, a Ukraińcy strzelali do nich szybciej. Im bardziej demonstrowali swoją skuteczność, używając M777 i podobnych systemów, tym więcej koalicja wysyłała nowych — które Wiesbaden dostarczał z coraz większą liczbą punktów zainteresowania.
„Wiesz, kiedy zaczęliśmy wierzyć?” – wspominał generał Zabrodskyi. „Kiedy Donahue powiedział: „To jest lista stanowisk”. Sprawdziliśmy listę i powiedzieliśmy: „Te 100 stanowisk jest dobrych, ale potrzebujemy pozostałych 50”. I wysłali pozostałe 50”.

M777 stały się koniami roboczymi armii ukraińskiej. Ale ponieważ zazwyczaj nie mogły wystrzelić swoich 155-milimetrowych pocisków na odległość większą niż 15 mil, nie były w stanie równać się z ogromną przewagą Rosjan w sile roboczej i sprzęcie.
Aby zapewnić Ukraińcom rekompensatę w postaci precyzji, szybkości i zasięgu, generałowie Cavoli i Donahue zaproponowali wkrótce znacznie większy krok naprzód — dostarczenie systemów artylerii rakietowej o wysokiej mobilności, znanych jako HIMARS, które wykorzystywałyby rakiety naprowadzane satelitarnie do wykonywania uderzeń w odległości do 50 mil.
Następująca debata odzwierciedlała ewolucję myślenia Amerykanów.
Urzędnicy Pentagonu byli oporni, niechętni do uszczuplania ograniczonych zapasów HIMARS armii. Ale w maju generał Cavoli odwiedził Waszyngton i przedstawił argumenty, które ostatecznie ich przekonały.
Celeste Wallander, wówczas zastępczyni sekretarza obrony ds. bezpieczeństwa międzynarodowego, wspominała: „Milley zawsze mówił: »Mamy małą armię rosyjską walczącą z dużą armią rosyjską, a oni walczą w ten sam sposób, a Ukraińcy nigdy nie wygrają«”. Argument generała Cavoliego, jak powiedziała, był taki, że „dzięki HIMARS-om mogą walczyć tak jak my, i w ten sposób zaczną pokonywać Rosjan”.
W Białym Domu pan Biden i jego doradcy rozważyli ten argument w kontekście obaw, że naciskanie na Rosjan doprowadzi pana Putina jedynie do paniki i poszerzenia wojny. Kiedy generałowie poprosili o HIMARS, wspominał jeden z urzędników, moment był taki, jakby „stać na linii i zastanawiać się, czy jeśli zrobi się krok do przodu, wybuchnie III wojna światowa?”. A kiedy Biały Dom zrobił ten krok do przodu, urzędnik powiedział, że Task Force Dragon staje się „całym zapleczem wojny”.
Wiesbaden nadzorowałby każdy atak HIMARS. Generał Donahue i jego asystenci przeglądaliby listy celów Ukraińców i doradzali im w kwestii rozmieszczenia wyrzutni i czasu ataków. Ukraińcy mieli używać wyłącznie współrzędnych dostarczonych przez Amerykanów. Aby wystrzelić głowicę bojową, operatorzy HIMARS potrzebowali specjalnej elektronicznej karty-klucza, którą Amerykanie mogliby dezaktywować w dowolnym momencie.
Ataki HIMARS, w wyniku których zginęło lub zostało rannych 100 lub więcej Rosjan, miały miejsce niemal co tydzień. Rosyjskie siły były oszołomione i zdezorientowane. Ich morale gwałtownie spadło, a wraz z nim wola walki. A gdy arsenał HIMARS wzrósł z ośmiu do 38, a ukraińscy strajkujący stali się bardziej sprawni, jak powiedział amerykański urzędnik, liczba ofiar wzrosła aż pięciokrotnie.
„Staliśmy się małą częścią, może nie najlepszą, ale małą częścią waszego systemu” – wyjaśnił generał Zabrodski, dodając: „Większość państw robiła to przez okres 10, 20, 30 lat. Ale my byliśmy zmuszeni zrobić to w ciągu kilku tygodni”.
Partnerzy wspólnie udoskonalali maszynę do zabijania.
Droga gruntowa, na której leży twarzą do dołu ciało żołnierza, a odholowywana jest armata.
Siły rosyjskie rozbiły się w dolinie rzeki Oskil, porzucając swój sprzęt podczas ucieczki.
 
Nicole Tung dla The New York Times

Część 2Czerwiec–Listopad 2022

„Kiedy pokonacie Rosję, sprawimy, że na zawsze staniecie się niebiescy”

Czerwiec–Listopad 2022
 
Kijów
Charków
Oskil R.
Izjum
Dniepr R.
Ukraina
Zaporoże
Mikołajów
Melitopol
Chersoń
Odessa
Rosja
Krym
 
Odzyskany przez Ukrainę
 
Postępy rosyjskie
 
Posiadane przez Rosję

USA i sojusznicy

  • BidenPrezydent
  • DonahueOgólny
  • WallaceObrona Min.

Ukraina

  • SyrskiOgólny
  • TarnawskiOgólny
  • ZabrodzkiOgólny
  • ZełenskiPrezydent
Podczas pierwszego spotkania generał Donahue pokazał generałowi Zabrodskiemu kolorową mapę regionu, na której siły amerykańskie i NATO były na niebiesko, siły rosyjskie na czerwono, a siły ukraińskie na zielono. „Dlaczego jesteśmy zieloni?” zapytał generał Zabrodski. „Powinniśmy być niebiescy”.
Na początku czerwca, gdy spotkali się, by przeprowadzić grę wojenną w kontrofensywie Ukrainy, siedząc obok siebie przed mapami pól bitewnych, generał Zabrodskij zauważył, że małe bloki oznaczające pozycje ukraińskie stały się niebieskie — symboliczny gest mający na celu wzmocnienie więzi wspólnego celu. „Kiedy pokonacie Rosję”, powiedział generał Donahue Ukraińcom, „uczynimy was niebieskimi na zawsze”.
Minęły trzy miesiące od inwazji, a mapy opowiadały następującą historię wojny:
Na południu Ukraińcy zablokowali rosyjski postęp w czarnomorskim centrum budowy statków w Mikołajowie. Ale Rosjanie kontrolowali Cherson, a korpus liczący około 25 000 żołnierzy zajął ziemię na zachodnim brzegu rzeki Dniepr. Na wschodzie Rosjanie zostali zatrzymani w Izium. Ale utrzymali ziemię między tym miejscem a granicą, w tym strategicznie ważną dolinę rzeki Oskil.
Strategia Rosjan zmieniła się z dekapitacji — daremnego ataku na Kijów — na powolne duszenie. Ukraińcy musieli przejść do ofensywy.
Ich najwyższy dowódca, generał Zaluzhny, wraz z Brytyjczykami, opowiadał się za najbardziej ambitną opcją — z okolic Zaporoża, na południowym wschodzie, w dół w kierunku okupowanego Melitopola. Uważali, że ten manewr odetnie transgraniczne szlaki lądowe utrzymujące rosyjskie siły na Krymie.
Teoretycznie generał Donahue się zgodził. Jednak według kolegów uważał, że Melitopol nie jest wykonalny, biorąc pod uwagę stan ukraińskiej armii i ograniczone możliwości koalicji w zakresie dostarczania M777 bez paraliżowania gotowości amerykańskiej. Aby udowodnić swoją rację w grach wojennych, przejął rolę rosyjskiego dowódcy. Za każdym razem, gdy Ukraińcy próbowali nacierać, generał Donahue niszczył ich przytłaczającą siłą bojową.
Ostatecznie uzgodniono, że atak będzie składał się z dwóch części, co miało zmylić rosyjskich dowódców, którzy według amerykańskiego wywiadu sądzili, że Ukraińcy mają wystarczającą liczbę żołnierzy i sprzętu tylko na jedną ofensywę.
Głównym celem miało być odbicie Chersonia i zabezpieczenie zachodniego brzegu Dniepru, aby korpus nie dotarł do portu w Odessie i nie zajął pozycji umożliwiającej kolejny atak na Kijów.
Generał Donahue opowiadał się za równorzędnym drugim frontem na wschodzie, od obwodu charkowskiego, aby dotrzeć do doliny rzeki Oskil. Ale Ukraińcy zamiast tego argumentowali za mniejszym wsparciem, aby ściągnąć siły rosyjskie na wschód i ułatwić drogę Chersoniu.
To miałoby nastąpić najpierw, około 4 września. Ukraińcy mieliby wtedy rozpocząć dwutygodniowe ataki artyleryjskie, aby osłabić siły rosyjskie na południu. Dopiero wtedy, około 18 września, ruszyliby w kierunku Chersonia.
A gdyby mieli jeszcze dość amunicji, przekroczyliby Dniepr. Generał Zabrodskij pamięta, jak generał Donahue powiedział: „Jeśli chcecie przeprawić się przez rzekę i dotrzeć do szyi Krymu, to trzymajcie się planu”.

Taki był plan, dopóki go nie zmieniono.
Pan Zełenski czasami rozmawiał bezpośrednio z dowódcami regionalnymi i po jednej z takich rozmów Amerykanie zostali poinformowani o zmianie porządku bitwy.
Chersoń miał nadejść szybciej — i jako pierwszy, 29 sierpnia.
Generał Donahue powiedział generałowi Zaluzhny, że potrzeba więcej czasu, aby położyć podwaliny pod Cherson; zmiana, jak powiedział, naraziła na niebezpieczeństwo kontrofensywę i cały kraj. Amerykanie później poznali historię:
Pan Zełenski miał nadzieję wziąć udział w posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ w połowie września. Pokaz postępów na polu bitwy, jak on i jego doradcy uważali, wzmocni jego argumenty na rzecz dodatkowego wsparcia militarnego. Dlatego w ostatniej chwili odwrócili plan — zapowiedź fundamentalnego rozłączenia, które będzie coraz bardziej kształtować łuk wojny.
Rezultat był inny, niż ktokolwiek planował.
Rosjanie odpowiedzieli, przerzucając posiłki ze wschodu w kierunku Chersonia. Teraz generał Zaluzhny zdał sobie sprawę, że osłabione siły rosyjskie na wschodzie mogą pozwolić Ukraińcom zrobić to, co zalecał generał Donahue — dotrzeć do doliny rzeki Oskil. „Idź, idź, idź — masz ich na linach”, powiedział generał Donahue ukraińskiemu dowódcy, generałowi Syrsky’emu, wspominał europejski urzędnik.
Siły rosyjskie załamały się jeszcze szybciej niż przewidywano, porzucając swój sprzęt podczas ucieczki. Ukraińskie kierownictwo nigdy nie spodziewało się, że ich siły dotrą do zachodniego brzegu Oskil, a gdy to nastąpiło, pozycja generała Syrskiego u prezydenta wzrosła.
Na południu USA wywiad donosił, że korpusowi na zachodnim brzegu Dniepru zaczyna brakować żywności i amunicji.
Ukraińcy się wahali. Generał Donahue błagał dowódcę polowego, generała dywizji Andrija Kowalczuka, aby posuwał się naprzód. Wkrótce przełożeni Amerykanów, generałowie Cavoli i Milley, przekazali sprawę generałowi Zaluzhnemu.
To również nie zadziałało.
Brytyjski minister obrony, Ben Wallace, zapytał generała Donahue, co by zrobił, gdyby jego podwładnym był generał Kowalczuk.
„Już by go wyrzucono” – odpowiedział generał Donahue.
„Mam to” – powiedział pan Wallace. Brytyjskie wojsko miało znaczny wpływ w Kijowie; w przeciwieństwie do Amerykanów, po inwazji umieścili w kraju małe zespoły oficerów. Teraz minister obrony wykorzystał ten wpływ i zażądał, aby Ukraińcy usunęli dowódcę.

Być może żaden kawałek ukraińskiej ziemi nie był dla pana Putina cenniejszy niż Krym. Gdy Ukraińcy niepewnie zbliżali się do Dniepru, mając nadzieję na jego przekroczenie i zbliżenie się do półwyspu, doprowadziło to do tego, co jeden z urzędników Pentagonu nazwał „napięciem rdzeniowym”:
Aby dać rosyjskiemu prezydentowi zachętę do negocjacji umowy, wyjaśnił urzędnik, Ukraińcy musieliby wywrzeć presję na Krym. Jednak zrobienie tego mogłoby go skłonić do rozważenia zrobienia „czegoś desperackiego”.
Ukraińcy już wywierali presję na ziemi. A administracja Bidena upoważniła Ukraińców do pomocy w opracowaniu, wyprodukowaniu i rozmieszczeniu rodzącej się floty dronów morskich w celu zaatakowania rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. (Amerykanie przekazali Ukraińcom wczesny prototyp, który miał przeciwdziałać chińskiemu atakowi morskiemu na Tajwan). Po pierwsze, Marynarce Wojennej zezwolono na dzielenie się punktami zainteresowania dla rosyjskich okrętów wojennych tuż za wodami terytorialnymi Krymu. W październiku, mając swobodę działania na samym Krymie, CIA potajemnie zaczęła wspierać ataki dronów na port w Sewastopolu.
W tym samym miesiącu amerykański wywiad podsłuchał dowódcę rosyjskiej armii na Ukrainie, generała Siergieja Surowikina, mówiącego o podjęciu desperackiej decyzji: użyciu taktycznej broni nuklearnej, aby uniemożliwić Ukraińcom przekroczenie Dniepru i dotarcie do Krymu.
Do tego momentu amerykańskie agencje wywiadowcze oceniały prawdopodobieństwo użycia przez Rosję broni jądrowej na Ukrainie na 5 do 10 procent. Teraz, jak twierdziły, jeśli rosyjskie linie na południu załamią się, prawdopodobieństwo wynosi 50 procent.
Wydawało się, że to podstawowe napięcie osiągnęło punkt kulminacyjny.
W Europie generałowie Cavoli i Donahue błagali następcę generała Kowalczuka, generała brygady Ołeksandra Tarnawskiego, aby przesunął swoje brygady naprzód, rozgromił korpusy na zachodnim brzegu Dniepru i przejął ich sprzęt.
W Waszyngtonie najważniejsi doradcy pana Bidena nerwowo zastanawiali się nad odwrotną sytuacją — czy nie trzeba będzie naciskać na Ukraińców, aby spowolnili postępy.
Ten moment mógł być najlepszą szansą Ukraińców na zadanie zmieniającego grę ciosu Rosjanom. Mógł być również najlepszą szansą na rozpalenie szerszej wojny.
Ostatecznie, w swoistej wielkiej niejasności, moment ten nigdy nie nadszedł.
Aby chronić uciekające siły, rosyjscy dowódcy pozostawili małe oddziały wojsk. Generał Donahue doradził generałowi Tarnawskiemu, aby je zniszczył lub ominął i skupił się na głównym celu — korpusie. Ale kiedykolwiek Ukraińcy napotykali oddział, zatrzymywali się w miejscu, zakładając, że w pobliżu czyhają większe siły.
Generał Donahue powiedział mu, że zdjęcia satelitarne pokazują, że siły ukraińskie są blokowane przez zaledwie jeden lub dwa rosyjskie czołgi, według urzędników Pentagonu. Jednak nie mogąc zobaczyć tych samych zdjęć satelitarnych, ukraiński dowódca zawahał się, obawiając się wysłania swoich sił naprzód.
Aby zmusić Ukraińców do działania, grupa zadaniowa Dragon wysłała punkty zainteresowania, a operatorzy M777 zniszczyli czołgi rakietami Excalibur — były to czasochłonne czynności powtarzane za każdym razem, gdy Ukraińcy natknęli się na oddział rosyjski.
Żołnierze otaczają chłopca odzianego w ukraińską flagę.
Ukraińcy świętowali odzyskanie Chersonia.
 
Lynsey Addario dla The New York Times
Ukraińcy nadal odbiliby Cherson i oczyścili zachodni brzeg Dniepru. Ale ofensywa zatrzymała się w tym miejscu. Ukraińcy, którym brakowało amunicji, nie przekroczyliby Dniepru. Nie posunęliby się, jak Ukraińcy mieli nadzieję, a Rosjanie się obawiali, w kierunku Krymu.
A gdy Rosjanie uciekali przez rzekę, zagłębiając się coraz bardziej w okupowany teren, ogromne maszyny rozdzierały ziemię, wycinając po drodze długie, głębokie linie rowów.
Ukraińcy nadal byli w nastroju do świętowania i podczas kolejnej wizyty w Wiesbaden generał Zabrodski wręczył generałowi Donahue „pamiątkę bojową”: kamizelkę taktyczną należącą do rosyjskiego żołnierza, którego towarzysze maszerowali już na wschód w kierunku miejsca, które miało stać się punktem zapalnym 2023 roku — miejsca zwanego Bachmut.
Żołnierze na dachu pojazdu jadącego zamgloną ulicą.
Ukraińscy żołnierze w Bachmucie, miejscu długotrwałych walk, które prezydent Wołodymyr Zełenski nazwał „twierdzą naszego morale”.
 
Tyler Hicks/The New York Times

Część 3Listopad 2022–Listopad 2023

Najlepiej opracowane plany

Listopad 2022–Listopad 2023
 
Kijów
Charków
Oskil R.
Ługańsk
Bachmut
Dniepr R.
Ukraina
Makiejewka
Robotyna
Tokmak
Melitopol
Rosja
Krym
 
Odzyskany przez Ukrainę
 
Postępy rosyjskie
 
Posiadane przez Rosję

USA i sojusznicy

  • AgutoOgólny
  • AustinSekretarz obrony
  • CavolaOgólny
  • DonahueOgólny
  • MilleyOgólny

Ukraina

  • SyrskiOgólny
  • TarnawskiOgólny
  • ZabrodzkiOgólny
  • ZełenskiPrezydent
Planowanie roku 2023 rozpoczęło się natychmiast, co z perspektywy czasu było momentem irracjonalnego entuzjazmu.
Ukraina kontrolowała zachodnie brzegi rzek Oskil i Dniepr. W koalicji panowała powszechna opinia, że ​​kontrofensywa w 2023 r. będzie ostatnią w tej wojnie: Ukraińcy będą ogłaszać triumf, albo pan Putin będzie zmuszony prosić o pokój.
„Wygramy to wszystko” – powiedział Zełenski koalicji, wspominał wysoki rangą amerykański urzędnik.
Aby to osiągnąć, jak wyjaśnił generał Zabrodski, gdy partnerzy zebrali się późną jesienią w Wiesbaden, generał Załużny po raz kolejny nalegał, aby głównym wysiłkiem była ofensywa na Melitopol, mająca na celu uduszenie sił rosyjskich na Krymie — co jego zdaniem było wielką, zmarnowaną okazją do zadania chwiejącemu się wrogowi nokautującego ciosu w 2022 roku.
I po raz kolejny niektórzy amerykańscy generałowie nawoływali do ostrożności.
W Pentagonie urzędnicy martwili się o swoją zdolność do dostarczenia wystarczającej ilości broni na kontrofensywę; być może Ukraińcy, będąc w najsilniejszej możliwej pozycji, powinni rozważyć zawarcie umowy. Kiedy przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów, generał Milley, rzucił ten pomysł w przemówieniu, wielu zwolenników Ukrainy (w tym republikanie w Kongresie, wówczas w zdecydowanej większości popierający wojnę) krzyknęło o ustępstwa.
W Wiesbaden, w prywatnych rozmowach z generałem Zabrodskim i Brytyjczykami, generał Donahue wskazał na rosyjskie okopy, które wykopano w celu obrony południa. Wskazał również na zatrzymany postęp Ukraińców w kierunku Dniepru zaledwie kilka tygodni wcześniej. „Okopują się, chłopaki” – powiedział im. „Jak zamierzacie przez to przejść?”
Zamiast tego, jak wspominali generał Zabrodski i jeden z europejskich urzędników, zalecał przerwę: gdyby Ukraińcy spędzili następny rok, jeśli nie dłużej, na budowaniu i szkoleniu nowych brygad, byliby o wiele lepiej przygotowani do walki o Melitopol.
Brytyjczycy ze swojej strony twierdzili, że jeśli Ukraińcy i tak mieli iść, koalicja musiała im pomóc. Nie musieli być tak dobrzy jak Brytyjczycy i Amerykanie, powiedziałby generał Cavoli; musieli być po prostu lepsi od Rosjan.
Nie było żadnej przerwy. Generał Zabrodskij powiedziałby generałowi Zaluzhnemu: „Donahue ma rację”. Ale przyznałby też, że „nikt nie lubił rekomendacji Donahue, oprócz mnie”.
A poza tym generał Donahue był człowiekiem, który właśnie odchodził.
Rozmieszczenie 18. Dywizji Powietrznodesantowej zawsze było tymczasowe. Teraz w Wiesbaden miała powstać bardziej stała organizacja, Security Assistance Group-Ukraine, o znaku wywoławczym Erebus — greckie mityczne uosobienie ciemności.
Tego jesiennego dnia, po sesji planowania i wspólnym czasie, generał Donahue eskortował generała Zabrodskiego na lotnisko Clay Kaserne. Tam wręczył mu ozdobną tarczę — insygnia 18. Airborne Dragon otoczone pięcioma gwiazdami.
Najbardziej wysunięta na zachód gwiazda reprezentowała Wiesbaden; nieco na wschód znajdowało się lotnisko Rzeszów-Jasionka. Pozostałe gwiazdy reprezentowały Kijów, Chersoń i Charków — dla generała Zaluzhnego i dowódców na południu i wschodzie.
A pod gwiazdami: „Dziękuję”.
„Zapytałem go: 'Dlaczego mi dziękujesz?'” – wspominał generał Zabrodski. „Powinienem powiedzieć dziękuję”.
Generał Donahue wyjaśnił, że to Ukraińcy walczyli i ginęli, testowali amerykański sprzęt i taktykę oraz dzielili się wyciągniętymi wnioskami. „Dzięki wam” – powiedział – „zbudowaliśmy wszystkie te rzeczy, których nigdy nie mogliśmy mieć”.
Krzycząc przez wiatr i hałas lotniska, wymieniali się opiniami o tym, kto zasługuje na największe podziękowania. Następnie uścisnęli sobie dłonie, a generał Zabrodskyi zniknął w pracującym na biegu jałowym C-130.

„ Nowym facetem w pokoju ” był generał porucznik Antonio A. Aguto Jr. Był innym rodzajem dowódcy, z innym rodzajem misji.
Generał Donahue był ryzykantem. Generał Aguto zbudował reputację człowieka rozważnego i mistrza szkolenia i operacji na dużą skalę. Po zajęciu Krymu w 2014 r. administracja Obamy rozszerzyła szkolenie Ukraińców, w tym w bazie na dalekim zachodzie kraju; generał Aguto nadzorował program. W Wiesbaden jego priorytetem numer jeden będzie przygotowanie nowych brygad. „Musisz ich przygotować do walki” – powiedział mu pan Austin, sekretarz obrony.
Przełożyło się to na większą autonomię dla Ukraińców, ponowne zrównoważenie relacji: Na początku Wiesbaden ciężko pracowało, aby zdobyć zaufanie Ukraińców. Teraz Ukraińcy prosili o zaufanie Wiesbaden.
Wkrótce nadarzyła się okazja.
Ukraiński wywiad wykrył prowizoryczne rosyjskie koszary w szkole w okupowanej Makiejewce. „Zaufaj nam w tej sprawie” – powiedział generał Zabrodski generałowi Aguto. Amerykanin zaufał, a Ukrainiec przypomniał: „Przeprowadziliśmy cały proces namierzania całkowicie niezależnie”. Rola Wiesbaden miała się ograniczyć do podania współrzędnych.
Widok z lotu ptaka na budynek otoczony drzewami.
Zdjęcie satelitarne szkoły w okupowanej Makiejewce, gdzie Rosjanie założyli koszary.
 
Technologie Maxar
Zdjęcie satelitarne zniszczonego budynku.
Miejsce po ataku, w którym uczestniczył wywiad USA.
 
Technologie Maxar
W tej nowej fazie partnerstwa oficerowie z USA i Ukrainy nadal spotykali się codziennie, aby ustalać priorytety, które centrum fuzyjne przekształciło w punkty zainteresowania. Jednak dowódcy ukraińscy mieli teraz większą swobodę w używaniu HIMARS do atakowania dodatkowych celów, owocu ich własnego wywiadu — jeśli posunęli się naprzód w realizacji uzgodnionych priorytetów.
„Usuniemy się i będziemy obserwować, i mieć na was oko, aby upewnić się, że nie zrobicie niczego szalonego” – powiedział generał Aguto Ukraińcom. „Cały cel” – dodał – „to, abyście w pewnym momencie sami działali”.

Podobnie jak w roku 2022 , gry wojenne ze stycznia 2023 r. przyniosły dwutorowy plan.
Druga ofensywa, przeprowadzona przez siły generała Syrskiego na wschodzie, miałaby się skupić na Bachmucie — gdzie walki trwały od miesięcy — z pozornym atakiem na obwód ługański, obszar zaanektowany przez Putina w 2022 roku. Ten manewr, jak sądzono, miał związać siły rosyjskie na wschodzie i ułatwić drogę głównemu wysiłkowi na południu — atakowi na Melitopol, gdzie rosyjskie fortyfikacje już gniły i zapadały się w zimowej wilgoci i zimnie.
Ale nowy plan zaczął już napotykać problemy innego rodzaju.
Generał Załużny mógł być naczelnym dowódcą Ukrainy, ale jego supremacja była coraz bardziej zagrożona przez rywalizację z generałem Syrskim. Według ukraińskich urzędników rywalizacja zaczęła się od decyzji pana Zełenskiego w 2021 r. o wyniesieniu generała Załużnego ponad jego byłego szefa, generała Syrskiego. Rywalizacja nasiliła się po inwazji, ponieważ dowódcy rywalizowali o ograniczone baterie HIMARS. Generał Syrski urodził się w Rosji i służył w jej armii; dopóki nie zaczął pracować nad swoim ukraińskim, na spotkaniach zazwyczaj mówił po rosyjsku. Generał Załużny czasami szyderczo nazywał go „tym rosyjskim generałem”.
Amerykanie wiedzieli, że generał Syrsky nie był zadowolony z otrzymania wsparcia w kontrofensywie. Kiedy generał Aguto zadzwonił, aby upewnić się, że zrozumiał plan, odpowiedział: „Nie zgadzam się, ale mam swoje rozkazy”.
Kontrofensywa miała się rozpocząć 1 maja. Miesiące pośrednie miały być poświęcone szkoleniu. Generał Syrsky miał wysłać cztery zaprawione w bojach brygady — każda licząca od 3000 do 5000 żołnierzy — na szkolenie w Europie; miały do ​​nich dołączyć cztery brygady nowych rekrutów.
Generał miał inne plany.
W Bachmucie Rosjanie rozmieszczali i tracili ogromną liczbę żołnierzy. Generał Syrsky dostrzegł okazję, by ich pochłonąć i wzniecić niezgodę w ich szeregach. „Weźcie samych nowych facetów” do Melitopola, powiedział generałowi Aguto, według amerykańskich urzędników. A gdy pan Zełenski stanął po jego stronie, pomimo sprzeciwów zarówno jego własnego naczelnego dowódcy, jak i Amerykanów, kluczowa podpora kontrofensywy została skutecznie zatopiona.
Teraz Ukraińcy mieli wysłać za granicę na szkolenie tylko cztery niesprawdzone brygady. (Na Ukrainie mieli przygotować osiem kolejnych). Ponadto nowi rekruci byli starsi — przeważnie w wieku 40–50 lat. Kiedy przybyli do Europy, wysoki rangą urzędnik USA wspominał: „Cały czas myśleliśmy sobie: To nie jest świetne”.
Wiek poboru na Ukrainie wynosił 27 lat. Generał Cavoli, który awansował na naczelnego dowódcę sił alianckich w Europie, błagał generała Zaluzhnego, aby „wprowadził do gry swoich 18-latków”. Amerykanie doszli jednak do wniosku, że ani prezydent, ani generał nie podejmą się tak politycznie obciążonej decyzji.
Po stronie amerykańskiej działała równoległa dynamika.
Rok wcześniej Rosjanie nierozsądnie umieścili stanowiska dowodzenia, składy amunicji i centra logistyczne w odległości 50 mil od linii frontu. Jednak nowe informacje wywiadowcze wykazały, że Rosjanie przenieśli teraz krytyczne instalacje poza zasięg HIMARS. Dlatego generałowie Cavoli i Aguto zalecili kolejny skok kwantowy, dając ukraińskim Army Tactical Missile Systems — pociski znane jako ATACMS, które mogą pokonać do 190 mil — aby utrudnić siłom rosyjskim na Krymie pomoc w obronie Melitopola.
ATACMS były szczególnie drażliwym tematem dla administracji Bidena. Szef rosyjskich sił zbrojnych, generał Gierasimow, pośrednio nawiązał do nich w maju ubiegłego roku, gdy ostrzegł generała Milleya, że ​​wszystko, co przeleci 190 mil, przekroczy czerwoną linię. Pojawiła się również kwestia dostaw: Pentagon ostrzegał już, że nie będzie miał wystarczającej liczby ATACMS, jeśli Ameryka będzie musiała stoczyć własną wojnę.
Wiadomość była jasna: Przestańcie prosić o ATACMS.

Podstawowe założenia zostały obalone. Mimo to Amerykanie widzieli drogę do zwycięstwa, choć zwężającą się. Kluczem do namierzenia tej igły było rozpoczęcie kontrofensywy zgodnie z planem, 1 maja, zanim Rosjanie naprawili swoje fortyfikacje i przerzucili więcej wojsk, aby wzmocnić Melitopol.
Ale ostateczny termin nadszedł i minął. Niektóre obiecane dostawy amunicji i sprzętu zostały opóźnione, a mimo zapewnień generała Aguto, że jest wystarczająco dużo na początek, Ukraińcy nie zobowiązali się, dopóki nie mieli wszystkiego.
W pewnym momencie, gdy frustracja rosła, generał Cavoli zwrócił się do generała Zabrodskiego i powiedział: „Misza, kocham twój kraj. Ale jeśli tego nie zrobisz, przegrasz wojnę”.
„Moja odpowiedź brzmiała: »Rozumiem, co mówisz, Christopherze. Ale proszę, zrozum mnie. Nie jestem naczelnym dowódcą. I nie jestem prezydentem Ukrainy«” – wspominał generał Zabrodski, dodając: „Prawdopodobnie potrzebowałem płakać tak samo, jak on”.
W Pentagonie urzędnicy zaczęli wyczuwać, że otwiera się jakaś poważniejsza szczelina. Generał Zabrodskyi wspomina, jak generał Milley pytał: „Powiedz mi prawdę. Czy zmieniłeś plan?”
„Nie, nie, nie” – odpowiedział. „Nie zmieniliśmy planu i nie zamierzamy tego zrobić”.
Kiedy wypowiedział te słowa, szczerze wierzył, że mówi prawdę.

Pod koniec maja wywiad pokazał, że Rosjanie szybko budują nowe brygady. Ukraińcy nie mieli wszystkiego, czego chcieli, ale mieli to, czego myśleli, że potrzebują. Musieli odejść.
Generał Zaluzhny przedstawił ostateczny plan na spotkaniu Stawki, organu rządowego nadzorującego sprawy wojskowe. Generał Tarnavskyi miał mieć 12 brygad i większość amunicji do głównego ataku na Melitopol. Dowódca marynarki, generał porucznik Jurij Sodol, miał wykonać manewr pozorowany w kierunku Mariupola, zrujnowanego miasta portowego zdobytego przez Rosjan po wyniszczającym oblężeniu rok wcześniej. Generał Syrsky miał poprowadzić działania wspierające na wschodzie wokół Bachmuta, niedawno utraconego po miesiącach wojny okopowej.
Następnie przemówił generał Syrsky. Według ukraińskich urzędników generał powiedział, że chce odejść od planu i przeprowadzić atak na pełną skalę, aby wypędzić Rosjan z Bachmutu. Następnie miał ruszyć na wschód w kierunku obwodu ługańskiego. Oczywiście potrzebowałby dodatkowych ludzi i amunicji.
Amerykanie nie zostali poinformowani o wyniku spotkania. Ale potem amerykański wywiad zauważył, że ukraińskie wojska i amunicja poruszają się w kierunkach niezgodnych z ustalonym planem.
Niedługo potem, podczas naprędce zorganizowanego spotkania na granicy z Polską, generał Załużny przyznał generałom Cavoliemu i Aguto, że Ukraińcy faktycznie postanowili przeprowadzić ataki z trzech kierunków jednocześnie.
„To nie jest plan!” – krzyknął generał Cavoli.
Według ukraińskich urzędników wydarzyło się to: Po spotkaniu w Stawce pan Zełenski nakazał, aby amunicja koalicji została podzielona równo między generała Syrskiego i generała Tarnawskiego. Generał Syrski miał również otrzymać pięć nowo wyszkolonych brygad, pozostawiając siedem na walkę w Melitopolu.
„To było jak obserwowanie upadku ofensywy melitopolskiej, jeszcze przed jej rozpoczęciem” – zauważył jeden z ukraińskich urzędników.
Po piętnastu miesiącach wojny wszystko osiągnęło punkt krytyczny.
„Powinniśmy byli odejść” – powiedział wysoki rangą amerykański urzędnik.
Ale tego nie zrobili.
„Te decyzje dotyczące życia i śmierci oraz tego, które terytorium cenisz bardziej, a które mniej, są zasadniczo suwerennymi decyzjami” – wyjaśnił wysoki rangą urzędnik administracji Bidena. „Wszystko, co mogliśmy zrobić, to udzielić im porady”.

Przywódca ataku na Mariupol, generał Sodol, chętnie skorzystał z rad generała Aguto. Ta współpraca przyniosła jeden z największych sukcesów kontrofensywy: po tym, jak amerykański wywiad zidentyfikował słaby punkt w rosyjskich liniach, siły generała Sodola, wykorzystując punkty zainteresowania Wiesbaden, odbiły wioskę Staromaiorske i prawie osiem mil kwadratowych terytorium.
Dla Ukraińców to zwycięstwo postawiło pytanie: Czy walka pod Mariupolem może być bardziej obiecująca niż ta pod Melitopolem? Ale atak utknął z powodu braku ludzi.
Problem został dokładnie opisany na mapie pola bitwy w biurze generała Aguto: atak generała Syrskiego na Bachmuta doprowadził do głodu ukraińską armię.
Generał Aguto nalegał, by wysłał brygady i amunicję na południe w celu ataku na Melitopol. Jednak generał Syrsky nie ustąpił, według amerykańskich i ukraińskich urzędników. Nie ustąpił również, gdy Jewgienij Prigożin, którego paramilitarne oddziały Wagnera pomogły Rosjanom schwytać Bachmuta, zbuntował się przeciwko wojskowemu przywództwu pana Putina i wysłał siły pędzące w kierunku Moskwy.
Amerykański wywiad ocenił, że rebelia może podważyć morale i spójność Rosji; przechwycone rozmowy wykazały, że rosyjscy dowódcy byli zaskoczeni, że Ukraińcy nie podejmowali silniejszych działań w kierunku słabo bronionego Melitopola, powiedział urzędnik amerykańskiego wywiadu.
Ale jak widział to generał Syrsky, rebelia potwierdziła jego strategię siania podziałów poprzez nabijanie Rosjan na pal w Bachmut. Wysłanie części jego sił na południe tylko ją podważyło. „Miałem rację, Aguto. Ty się myliłeś” – wspomina amerykański urzędnik, mówiąc generała Syrsky’ego i dodając: „Dotrzemy do Ługańska”.
Pan Zełenski przedstawił Bachmuta jako „twierdzę naszego morale”. Ostatecznie była to krwawa demonstracja położenia Ukraińców, którzy byli w mniejszości.
Choć liczby te bardzo się różnią, nie ma wątpliwości, że straty Rosjan — liczone w dziesiątkach tysięcy — znacznie przewyższyły straty Ukraińców. Mimo to generał Syrsky nigdy nie odzyskał Bachmuta, nigdy nie posunął się w kierunku Ługańska. A podczas gdy Rosjanie odbudowywali swoje brygady i dzielnie walczyli na wschodzie, Ukraińcy nie mieli tak łatwego źródła rekrutów. (Pan Prigożyn wycofał swoich rebeliantów przed dotarciem do Moskwy; dwa miesiące później zginął w katastrofie lotniczej, którą amerykański wywiad uznał za zamach sponsorowany przez Kreml).
Co pozostawiło Melitopol.
Podstawową zaletą maszyny Wiesbaden była szybkość — skrócenie czasu od punktu zainteresowania do ukraińskiego ataku. Jednak ta zaleta, a wraz z nią ofensywa Melitopol, została podważona przez fundamentalną zmianę w sposobie, w jaki ukraiński dowódca wykorzystywał te punkty zainteresowania. Miał znacznie mniej amunicji, niż planował; zamiast po prostu strzelać, najpierw użył dronów, aby potwierdzić informacje wywiadowcze.
Ten destrukcyjny schemat, podsycany również ostrożnością i brakiem zaufania, osiągnął punkt kulminacyjny, gdy po tygodniach niezwykle powolnej przeprawy przez piekielny krajobraz pól minowych i ostrzału śmigłowców, siły ukraińskie zbliżyły się do okupowanej wioski Robotyne.
Amerykańscy urzędnicy zrelacjonowali następującą bitwę. Ukraińcy atakowali Rosjan artylerią; amerykański wywiad wskazał, że się wycofują.
„Zajmij teraz teren” – powiedział generał Aguto generałowi Tarnawskiemu.
Jednak Ukraińcy dostrzegli grupę Rosjan na szczycie wzgórza.
W Wiesbaden zdjęcia satelitarne pokazały coś, co wyglądało na rosyjski pluton, liczący od 20 do 50 żołnierzy — zdaniem generała Aguto trudno było uznać to za uzasadnienie spowolnienia marszu.
Generał Tarnawski nie ruszył się jednak, dopóki zagrożenie nie zostało wyeliminowane. Wiesbaden wysłał więc współrzędne Rosjan i doradził mu, aby jednocześnie otworzył ogień i ruszył naprzód.
Zamiast tego, aby zweryfikować informacje wywiadowcze, generał Tarnawski wysłał drony rozpoznawcze nad szczyt wzgórza.
Co zajęło trochę czasu. Dopiero wtedy rozkazał swoim ludziom strzelać.
A po uderzeniu ponownie wysłał drony, aby potwierdzić, że szczyt wzgórza jest rzeczywiście czysty. Następnie wydał rozkaz swoim siłom, aby udały się do Robotyne, które zajęły 28 sierpnia.
Według szacunków oficerów, wymiana zdań trwała od 24 do 48 godzin. W tym czasie na południe od Robotyne Rosjanie zaczęli budować nowe bariery, stawiać miny i wysyłać posiłki, aby powstrzymać postępy Ukrainy. „Sytuacja uległa całkowitej zmianie” – powiedział generał Zabrodski.
Uszkodzona ciężarówka na zaciemnionym polu.
Porzucony ukraiński pojazd wojskowy w pobliżu linii frontu w Robotynie.
 
Agencja Reutersa
Generał Aguto krzyknął do generała Tarnawskiego: Naciskaj. Ale Ukraińcy musieli rotować wojska z linii frontu na tyły, a mając tylko siedem brygad, nie byli w stanie ściągnąć nowych sił wystarczająco szybko, aby kontynuować.
Postępy Ukraińców zostały w rzeczywistości spowolnione przez mieszankę czynników. Ale w Wiesbaden sfrustrowani Amerykanie wciąż mówili o plutonie na wzgórzu. „Przeklęty pluton zatrzymał kontrofensywę” – zauważył jeden z oficerów.

Ukraińcy nie dotrą do Melitopola. Będą musieli ograniczyć swoje ambicje.
Teraz ich celem będzie niewielkie okupowane miasto Tokmak, położone mniej więcej w połowie drogi do Melitopola, w pobliżu kluczowych linii kolejowych i dróg.
Generał Aguto dał Ukraińcom większą autonomię. Ale teraz opracował szczegółowy plan artyleryjski, Operation Rolling Thunder, który określał, co Ukraińcy powinni strzelać, czym i w jakiej kolejności, według amerykańskich i ukraińskich urzędników. Ale generał Tarnavskyi sprzeciwił się niektórym celom, nalegał na użycie dronów do weryfikacji punktów zainteresowania i Rolling Thunder zatrzymał się.
Zdesperowany, by uratować kontrofensywę, Biały Dom zezwolił na tajny transport niewielkiej liczby głowic kasetowych o zasięgu około 100 mil, a generał Aguto i generał Zabrodskij opracowali operację przeciwko rosyjskim śmigłowcom szturmowym zagrażającym siłom generała Tarnawskiego. Zniszczono co najmniej 10 śmigłowców, a Rosjanie wycofali wszystkie swoje samoloty na Krym lub na kontynent. Mimo to Ukraińcy nie mogli się rozwijać.
Ostatnią desperacką rekomendacją Amerykanów było, aby generał Syrsky przejął walkę o Tokmak. Została ona odrzucona. Następnie zaproponowali, aby generał Sodol wysłał swoich marines do Robotyne i zmusił ich do przełamania rosyjskiej linii. Ale zamiast tego generał Zaluzhny rozkazał marines udać się do Chersonia, aby otworzyć nowy front w operacji, która według Amerykanów była skazana na niepowodzenie — próba przekroczenia Dniepru i natarcia na Krym. Marines zdołali przeprawić się przez rzekę na początku listopada, ale zabrakło im ludzi i amunicji. Kontrofensywa miała zadać nokautujący cios. Zamiast tego spotkała się z niechlubnym końcem.
Generał Syrsky odmówił odpowiedzi na pytania dotyczące jego interakcji z amerykańskimi generałami, ale rzecznik ukraińskich sił zbrojnych powiedział: „Mamy nadzieję, że nadejdzie czas i po zwycięstwie Ukrainy ukraińscy i amerykańscy generałowie, o których pan wspomniał, być może wspólnie opowiedzą nam o swoich negocjacjach i przyjacielskich negocjacjach podczas walk z rosyjską agresją”.
Andrij Jermak, szef kancelarii prezydenta Ukrainy i prawdopodobnie drugi pod względem wpływów urzędnik w kraju, powiedział dziennikowi The Times, że kontrofensywa została „głównie osłabiona” przez „polityczne wahania” sojuszników i „stałe” opóźnienia w dostawach broni.
Jednak dla innego wysokiego rangą ukraińskiego urzędnika: „Prawdziwym powodem, dla którego nie odnieśliśmy sukcesu, było to, że do wykonania planu przydzielono niewłaściwą liczbę sił”.
Tak czy inaczej, dla partnerów, niszczycielski wynik kontrofensywy pozostawił zranione uczucia po obu stronach. „Ważne relacje zostały utrzymane” — powiedziała pani Wallander, urzędniczka Pentagonu. „Ale nie było to już zainspirowane i ufne braterstwo z 2022 i początku 2023 roku”.
Żołnierze na dużym zgromadzeniu na świeżym powietrzu.
Prezydent Wołodymyr Zełenski i gen. Christopher G. Cavoli w Wiesbaden w grudniu 2023 r.
 
Susanne Goebel/Dowództwo USA w Europie

Część 4Grudzień 2023–styczeń 2025

Naruszenie zaufania i granic

Grudzień 2023–styczeń 2025
 
Kurski
ofensywa
Sumy
Rosja
Kijów
Charków
Ukraina
Dniepr R.
Pokrowsk
Czarny
Morze
Cieśnina Kerczeńska
Most
Krym
Sewastopol
 
Postępy Ukrainy
 
Odzyskany przez Ukrainę
 
Postępy rosyjskie
 
Posiadane przez Rosję

USA i sojusznicy

  • AgutoOgólny
  • AustinSekretarz obrony
  • BaldwinOgólny
  • BidenPrezydent
  • CavolaOgólny
  • DonahueOgólny
  • AtutPrezydent

Ukraina

  • SyrskiOgólny
  • ZabrodzkiOgólny
  • ZełenskiPrezydent
Tuż przed świętami Bożego Narodzenia pan Zełenski przejechał przez bramy Wiesbaden, aby odbyć swoją pierwszą wizytę w tajnym centrum partnerstwa.
Wchodząc do Tony Bass Auditorium, eskortowano go obok trofeów wspólnej bitwy — poskręcanych fragmentów rosyjskich pojazdów, pocisków i samolotów. Kiedy wspiął się na kładkę nad byłym boiskiem do koszykówki — tak jak zrobił to generał Zabrodskij pierwszego dnia w 2022 r. — oficerowie pracujący poniżej wybuchnęli brawami.
Jednak prezydent nie przyjechał do Wiesbaden, aby świętować. W cieniu nieudanej kontrofensywy, nadchodzącej trzeciej, ciężkiej zimy wojennej, znaki tylko się pogorszyły. Aby wykorzystać swoją nową przewagę, Rosjanie wysyłali siły na wschód. W Ameryce pan Trump, sceptyk Ukrainy, był w trakcie politycznego zmartwychwstania; niektórzy kongresmeni republikanie narzekali na odcięcie funduszy.
Rok temu koalicja mówiła o zwycięstwie. Gdy nadszedł i trwał rok 2024, administracja Bidena znalazła się w sytuacji, w której musiała przekraczać własne czerwone linie, aby utrzymać Ukraińców na powierzchni.
Ale najpierw, pilne sprawy w Wiesbaden: generałowie Cavoli i Aguto wyjaśnili, że nie widzą żadnej sensownej ścieżki do odzyskania znaczącego terytorium w 2024 r. Koalicja po prostu nie była w stanie dostarczyć całego sprzętu do poważnej kontrofensywy. Ukraińcy nie byli w stanie zbudować armii wystarczająco dużej, aby ją wystawić.
Ukraińcy musieliby złagodzić oczekiwania, skupiając się na osiągalnych celach, aby pozostać w walce, jednocześnie budując siłę bojową, aby potencjalnie przeprowadzić kontrofensywę w 2025 r.: musieliby wznieść linie obronne na wschodzie, aby uniemożliwić Rosjanom zajęcie większego terytorium. Musieliby też odtworzyć istniejące brygady i uzupełnić nowe, które koalicja pomogłaby wyszkolić i wyposażyć.
Pan Zełenski wyraził swoje poparcie.
Jednak Amerykanie wiedzieli, że zrobił to niechętnie. Pan Zełenski wielokrotnie dawał jasno do zrozumienia, że ​​chce i potrzebuje wielkiego zwycięstwa, aby podnieść morale w kraju i zapewnić sobie poparcie Zachodu.
Zaledwie kilka tygodni wcześniej prezydent nakazał generałowi Zaluzhnemu odepchnąć Rosjan do granic Ukrainy z 1991 r. do jesieni 2024 r. Generał zaszokował Amerykanów, przedstawiając plan, który wymagał pięciu milionów pocisków i miliona dronów. Na co generał Cavoli odpowiedział płynnie po rosyjsku: „Skąd?”
Kilka tygodni później, na spotkaniu w Kijowie, ukraiński dowódca zamknął generała Cavoliego w kuchni Ministerstwa Obrony i, paląc wściekle, wygłosił jedną ostatnią, daremną prośbę. „Znalazł się między dwoma ogniami, pierwszym był prezydent, a drugim partnerzy” – powiedział jeden z jego asystentów.
Jako kompromis Amerykanie przedstawili teraz panu Zełenskiemu to, co ich zdaniem stanowiłoby zwycięstwo w oświadczeniu — kampanię bombardowań z użyciem pocisków dalekiego zasięgu i dronów, aby zmusić Rosjan do wycofania ich infrastruktury wojskowej z Krymu i powrotu do Rosji. Miałoby to nosić kryptonim Operacja Lunar Hail.
Do tej pory Ukraińcy, z pomocą CIA oraz marynarek wojennych USA i Wielkiej Brytanii, używali morskich dronów, a także brytyjskich pocisków dalekiego zasięgu Storm Shadow i francuskich SCALP, aby uderzyć na Flotę Czarnomorską. Wkład Wiesbaden był wywiadem.
Ale żeby kontynuować szerszą kampanię krymską, Ukraińcy potrzebowaliby znacznie więcej pocisków. Potrzebowaliby setek ATACMS.
W Pentagonie stare ostrzeżenia nie zniknęły. Ale po tym, jak generał Aguto poinformował pana Austina o wszystkim, co Lunar Hail może osiągnąć, jak wspominał jeden z jego asystentów, powiedział: „OK, jest tu naprawdę przekonujący cel strategiczny. Nie chodzi tylko o uderzanie w rzeczy”.
Pan Zelensky dostanie swoje upragnione ATACMS. Mimo to, jak powiedział jeden z urzędników USA, „Wiedzieliśmy, że w głębi serca wciąż chce zrobić coś innego, coś więcej”.

Pod koniec stycznia generał Zabrodski przebywał w centrum dowodzenia w Wiesbaden, gdy otrzymał pilną wiadomość i wyszedł.
Kiedy wrócił, blady jak duch, zaprowadził generała Aguto na balkon i, zaciągając się Lucky Strikiem, powiedział mu, że walka o ukraińskie przywództwo osiągnęła swój punkt kulminacyjny: generał Zaluzhny został zwolniony. Zakłady były na jego rywala, generała Syrskiego, który miał awansować.
Amerykanie nie byli zaskoczeni; słyszeli już liczne pomruki niezadowolenia prezydenta. Ukraińcy przypisywali to polityce, obawiając się, że popularny generał Zaluzhny mógłby rzucić wyzwanie panu Zełenskiemu w wyborach prezydenckich. Było też spotkanie w Stawce, gdzie prezydent skutecznie powalił generała Zaluzhnego, i późniejsza decyzja generała o opublikowaniu artykułu w The Economist, w którym ogłosił wojnę w impasie, a Ukraińcy potrzebowali przełomu w technologii kwantowej. A to nawet wtedy, gdy jego prezydent wzywał do całkowitego zwycięstwa.
Generał Załużny, jak powiedział jeden z amerykańskich urzędników, był „chodzącym trupem”.
Nominacja generała Syrsky'ego przyniosła ulgę. Amerykanie wierzyli, że teraz będą mieli partnera z uchem i zaufaniem prezydenta; mieli nadzieję, że podejmowanie decyzji stanie się bardziej spójne.
Generał Syrski był również znanym towarem.
Częścią tej wiedzy była oczywiście pamięć o 2023 r., blizna Bachmuta — sposób, w jaki generał czasami odrzucał ich zalecenia, a nawet starał się je podważyć. Mimo to, jak mówią koledzy, generałowie Cavoli i Aguto czuli, że rozumieją jego dziwactwa; przynajmniej ich wysłuchał i w przeciwieństwie do niektórych dowódców doceniał i zazwyczaj ufał informacjom, które dostarczali.
Dla generała Zabrodskiego jednak wstrząs był osobistym ciosem i strategiczną niewiadomą. Uważał generała Zaluzhnego za przyjaciela i zrezygnował ze swojego mandatu parlamentarnego, aby zostać jego zastępcą ds. planów i operacji. (Wkrótce miał zostać wyrzucony z tej pracy i ze swojej roli w Wiesbaden. Kiedy generał Aguto się o tym dowiedział, zadzwonił z zaproszeniem do swojego domu na plaży w Karolinie Północnej; generałowie mogliby popłynąć na żagle. „Może w moim następnym życiu” – odpowiedział generał Zabrodski.)
Zmiana warty nastąpiła w szczególnie niepewnym momencie dla partnerstwa: podjudzani przez pana Trumpa kongresowi republikanie wstrzymali 61 miliardów dolarów nowej pomocy wojskowej. Podczas bitwy o Melitopol dowódca nalegał na użycie dronów do potwierdzenia każdego punktu zainteresowania. Teraz, przy znacznie mniejszej liczbie rakiet i pocisków, dowódcy na froncie przyjęli ten sam protokół. Wiesbaden nadal produkował punkty zainteresowania, ale Ukraińcy ledwo z nich korzystali.
„Nie potrzebujemy tego teraz” – powiedział Amerykanom generał Zabrodski.

Czerwone linie ciągle się przesuwały.
Były też rakiety ATACMS, które przybyły potajemnie wczesną wiosną, aby Rosjanie nie zorientowali się, że Ukraina może teraz uderzyć przez Krym.
I były MŚP. Kilka miesięcy wcześniej generałowi Aguto pozwolono wysłać do Kijowa mały zespół, około tuzina oficerów, łagodząc zakaz obecności amerykańskich butów na terenie Ukrainy. Aby nie przywoływać wspomnień o amerykańskich doradcach wojskowych wysłanych do Wietnamu Południowego w okresie wojny na pełną skalę, byli oni znani jako „eksperci w danej dziedzinie”. Następnie, po przetasowaniu ukraińskiego przywództwa, aby zbudować zaufanie i koordynację, administracja zwiększyła ponad trzykrotnie liczbę oficerów w Kijowie, do około trzech tuzinów; teraz można ich było po prostu nazwać doradcami, chociaż nadal byliby ograniczeni do obszaru Kijowa.
Być może najtrudniejszą czerwoną linią była jednak granica rosyjska. Wkrótce i ta linia zostanie przerysowana.
W kwietniu impas finansowy został w końcu przełamany, a z Polski zaczęło napływać 180 kolejnych pocisków ATACMS, dziesiątki pojazdów opancerzonych i 85 000 pocisków kalibru 155 mm.
Wywiad koalicji wykrył jednak inny rodzaj ruchu: elementy nowej rosyjskiej formacji, 44. Korpusu Armii, zmierzające w kierunku Biełgorodu, tuż na północ od granicy z Ukrainą. Rosjanie, widząc ograniczone okno, podczas gdy Ukraińcy czekali na amerykańską pomoc, przygotowywali się do otwarcia nowego frontu na północy Ukrainy.
Ukraińcy sądzili, że Rosjanie mają nadzieję dotrzeć do głównej drogi okrążającej Charków, co umożliwiłoby im bombardowanie miasta (drugiego co do wielkości w kraju) ogniem artyleryjskim, co zagroziłoby życiu ponad miliona osób.
Rosyjska ofensywa obnażyła zasadniczą asymetrię: Rosjanie mogli wspierać swoje wojska artylerią tuż za granicą, a Ukraińcy nie mogli odpowiadać ogniem, korzystając ze sprzętu amerykańskiego ani danych wywiadowczych.
Jednak wraz z niebezpieczeństwem nadeszła okazja. Rosjanie byli zadowoleni z bezpieczeństwa, wierząc, że Amerykanie nigdy nie pozwolą Ukraińcom strzelać do Rosji. Całe jednostki i ich sprzęt siedziały bez osłony, w dużej mierze bez obrony, na otwartych polach.
Ukraińcy poprosili o pozwolenie na użycie broni dostarczonej przez USA za granicą. Co więcej, generałowie Cavoli i Aguto zaproponowali, aby Wiesbaden pomógł pokierować tymi atakami, tak jak zrobił to na Ukrainie i na Krymie — dostarczając punkty zainteresowania i precyzyjne współrzędne.
Biały Dom wciąż rozważał te kwestie, gdy 10 maja doszło do ataku Rosjan.
Stało się to momentem, w którym administracja Bidena zmieniła zasady gry. Generałowie Cavoli i Aguto otrzymali zadanie stworzenia „ops box” — strefy na rosyjskiej ziemi, w której Ukraińcy mogliby strzelać z broni dostarczonej przez USA, a Wiesbaden mogłoby wspierać ich ataki.
Na początku opowiadali się za rozbudowanym polem, aby objąć towarzyszące zagrożenie: bomby szybujące — prymitywne bomby z czasów Związku Radzieckiego przekształcone w precyzyjną broń ze skrzydłami i statecznikami — które siały postrach w Charkowie. Pole rozciągające się na około 190 mil pozwoliłoby Ukraińcom używać ich nowych ATACMS do atakowania pól bomb szybujących i innych celów głęboko w Rosji. Ale pan Austin uważał to za rozrost misji: nie chciał odwracać uwagi ATACMS od gradu księżycowego.
Zamiast tego generałowie otrzymali polecenie opracowania dwóch opcji — jednej sięgającej około 50 mil w głąb Rosji, standardowego zasięgu HIMARS, i drugiej prawie dwa razy głębszej. Ostatecznie, wbrew zaleceniom generałów, pan Biden i jego doradcy wybrali najbardziej ograniczoną opcję — ale aby chronić miasto Sumy, a także Charków, podążała ona za większością północnej granicy kraju, obejmując obszar niemal tak duży jak New Jersey. CIA została również upoważniona do wysłania oficerów do regionu Charkowa, aby pomóc swoim ukraińskim odpowiednikom w operacjach wewnątrz pola.
Skrzynka została uruchomiona pod koniec maja. Rosjanie zostali zaskoczeni: dzięki punktom zainteresowania i współrzędnym Wiesbaden, a także własnemu wywiadowi Ukraińców, uderzenia HIMARS w skrzynkę operacyjną pomogły obronić Charków. Rosjanie ponieśli jedne z najcięższych strat w wojnie.
Nie do pomyślenia stało się rzeczywistością. Stany Zjednoczone zostały wplecione w zabijanie rosyjskich żołnierzy na suwerennej ziemi rosyjskiej.

Lato 2024 : Armie Ukrainy na północy i wschodzie zostały niebezpiecznie rozciągnięte. Mimo to generał Syrsky wciąż powtarzał Amerykanom: „Potrzebuję zwycięstwa”.
Zapowiedź powróciła w marcu, kiedy Amerykanie odkryli, że ukraińska agencja wywiadu wojskowego, HUR, potajemnie planowała operację lądową w południowo-zachodniej Rosji. Szef placówki CIA w Kijowie skonfrontował się z dowódcą HUR, gen. Kyrylo Budanowem: Jeśli przekroczy granicę z Rosją, zrobi to bez amerykańskiej broni ani wsparcia wywiadowczego. Zrobił to, tylko po to, by zostać zmuszonym do powrotu.
W takich momentach urzędnicy administracji Bidena gorzko żartowali, że wiedzą więcej o tym, co planują Rosjanie, szpiegując ich, niż o tym, co planują ich ukraińscy partnerzy.
Jednak dla Ukraińców „nie pytaj, nie mów” było „lepsze niż pytaj i przestań”, wyjaśnił generał porucznik Walerij Kondratiuk, były dowódca ukraińskiego wywiadu wojskowego. Dodał: „Jesteśmy sojusznikami, ale mamy różne cele. My chronimy nasz kraj, a wy chronicie swoje fantomowe lęki przed zimną wojną”.
W sierpniu w Wiesbaden tura generała Aguto dobiegała końca. Wyruszył 9. Tego samego dnia Ukraińcy upuścili tajemniczą wzmiankę o czymś, co działo się na północy.
10 sierpnia szef placówki CIA również wyjechał, aby podjąć pracę w kwaterze głównej. W zamieszaniu dowodzenia generał Syrsky wykonał swój ruch — wysłał wojska przez południowo-zachodnią granicę rosyjską, w rejon Kurska.
Dla Amerykanów rozwój inwazji był poważnym naruszeniem zaufania. Nie chodziło tylko o to, że Ukraińcy znów trzymali ich w nieświadomości; potajemnie przekroczyli wspólnie uzgodnioną linię, wwożąc sprzęt dostarczony przez koalicję na terytorium Rosji objęte polem operacyjnym, co stanowiło naruszenie zasad ustalonych podczas jego tworzenia.
Skrzynka została utworzona, aby zapobiec katastrofie humanitarnej w Charkowie, a nie po to, aby Ukraińcy mogli z niej skorzystać, aby przejąć rosyjską ziemię. „To nie był prawie szantaż, to był szantaż” – powiedział wysoki rangą urzędnik Pentagonu.
Amerykanie mogliby odłączyć wtyczkę od skrzynki operacyjnej. Wiedzieli jednak, że zrobienie tego, jak wyjaśnił urzędnik administracji, „może doprowadzić do katastrofy”: ukraińscy żołnierze w Kursku zginą bez ochrony rakiet HIMARS i amerykańskiego wywiadu.
Kursk, jak stwierdzili Amerykanie, był zwycięstwem, o którym pan Zełenski wspominał przez cały czas. Był to również dowód jego kalkulacji: nadal mówił o całkowitym zwycięstwie. Ale jednym z celów operacji, jak wyjaśnił Amerykanom, było zdobycie i utrzymanie rosyjskich ziem, które mogłyby zostać wymienione na ziemie ukraińskie w przyszłych negocjacjach.

Prowokacyjne działania, kiedyś zakazane, stały się teraz dozwolone.
Zanim generał Zabrodskyi został odsunięty na boczny tor, on i generał Aguto wybrali cele operacji Lunar Hail. Kampania wymagała stopnia trzymania za rękę, jakiego nie widziano od czasów generała Donahue. Amerykańscy i brytyjscy oficerowie nadzorowaliby praktycznie każdy aspekt każdego uderzenia, od określania współrzędnych po obliczanie tras lotu pocisków.
Spośród około 100 celów na Krymie najbardziej pożądany był most przez Cieśninę Kerczeńską, łączący półwysep z lądem stałym Rosji. Pan Putin uważał most za potężny fizyczny dowód związku Krymu z ojczyzną. Z kolei obalenie symbolu prezydenta Rosji stało się obsesją prezydenta Ukrainy.
Była to również amerykańska czerwona linia. W 2022 r. administracja Bidena zakazała pomagania Ukraińcom w atakowaniu jej; nawet podejścia po stronie krymskiej miały być traktowane jako suwerenne terytorium Rosji. (Ukraińskie służby wywiadowcze próbowały same ją zaatakować, powodując pewne szkody.)
Ale po tym, jak partnerzy osiągnęli porozumienie w sprawie ataku Lunar Hail, Biały Dom upoważnił wojsko i CIA do tajnej współpracy z Ukraińcami i Brytyjczykami w celu opracowania planu ataku mającego na celu zawalenie się mostu: ATACMS miał osłabić wrażliwe punkty na pokładzie, a drony morskie miały wysadzać bomby obok jego podpór.
Ale podczas gdy drony były przygotowywane, Rosjanie wzmacniali obronę wokół słupów.
Ukraińcy zaproponowali atak samym ATACMS. Generałowie Cavoli i Aguto odparli: sam ATACMS nie wykona zadania; Ukraińcy powinni poczekać, aż drony będą gotowe, albo odwołać atak.
W końcu Amerykanie się wycofali, a w połowie sierpnia, z niechętną pomocą Wiesbaden, Ukraińcy wystrzelili salwę pocisków ATACMS w kierunku mostu. Most się nie zawalił; uderzenie pozostawiło kilka „dziur”, które Rosjanie naprawili, narzekał jeden z amerykańskich urzędników, dodając: „Czasami muszą próbować i nie dostrzec, że mamy rację”.
Oprócz odcinka Kerch Bridge, współpraca Lunar Hail została uznana za znaczący sukces. Rosyjskie okręty wojenne, samoloty, stanowiska dowodzenia, składy broni i obiekty konserwacyjne zostały zniszczone lub przeniesione na stały ląd, aby uciec przed atakiem.
Dla administracji Bidena nieudany atak na Kercz, wraz z niedoborem ATACMS, wzmocniły znaczenie pomocy Ukraińcom w wykorzystaniu ich floty dalekosiężnych dronów szturmowych. Głównym wyzwaniem było unikanie rosyjskiej obrony powietrznej i określanie celów.
Długotrwała polityka zabraniała CIA dostarczania informacji wywiadowczych na temat celów na terytorium Rosji. Administracja pozwalała więc CIA na wnioskowanie o „odstępstwa”, wyjątki upoważniające agencję szpiegowską do wspierania uderzeń wewnątrz Rosji w celu osiągnięcia określonych celów.
Wywiad zidentyfikował ogromny skład amunicji w nadbrzeżnym mieście Toropets, około 290 mil na północ od granicy z Ukrainą, który dostarczał broń siłom rosyjskim w Charkowie i Kursku. Administracja zatwierdziła odstępstwo. Toropets miało być testem koncepcji.
Funkcjonariusze CIA dzielili się informacjami wywiadowczymi na temat amunicji i podatności składu, a także rosyjskich systemów obronnych w drodze do Toropets. Obliczyli, ile dronów będzie potrzebnych do operacji i wykreślili ich okrężne trasy lotu.
18 września duży rój dronów uderzył w skład amunicji. Wybuch, tak silny jak małe trzęsienie ziemi, otworzył krater o szerokości boiska futbolowego. Na nagraniach widać było ogromne kule ognia i kłęby dymu unoszące się nad jeziorem.
Skład amunicji w Toropiecs w Rosji.
 
Technologie Maxar
Obiekt spowity dymem i chmurami.
Składowisko po ataku drona wspomaganym przez CIA
 
Technologie Maxar
Jednak podobnie jak w przypadku operacji na moście Kerczeńskim, współpraca przy użyciu dronów wskazywała na strategiczny dysonans.
Amerykanie argumentowali za skoncentrowaniem ataków dronów na strategicznie ważnych celach wojskowych — tego samego rodzaju argumentu, który bezowocnie wysunęli, o skupieniu się na Melitopolu podczas kontrofensywy w 2023 r. Ale Ukraińcy nalegali na atakowanie szerszego wachlarza celów, w tym obiektów naftowych i gazowych oraz politycznie wrażliwych miejsc w Moskwie i wokół niej (choć zrobiliby to bez pomocy CIA).
„Rosyjska opinia publiczna zwróci się przeciwko Putinowi” – ​​powiedział pan Zełenski amerykańskiemu sekretarzowi stanu, Antony’emu Blinkenowi, w Kijowie we wrześniu. „Mylisz się. Znamy Rosjan”.

Pan Austin i generał Cavoli udali się do Kijowa w październiku. Z roku na rok administracja Bidena dostarczała Ukraińcom coraz bardziej wyrafinowany arsenał broni, przekraczając wiele swoich czerwonych linii. Mimo to sekretarz obrony i generał martwili się przesłaniem zapisanym w słabnącej sytuacji na ziemi.
Rosjanie czynili powolne, ale stałe postępy przeciwko wyczerpanym siłom ukraińskim na wschodzie, w kierunku miasta Pokrovsk — ich „wielkiego celu”, jak nazwał je jeden z amerykańskich urzędników. Odzyskiwali również część terytorium w Kursku. Tak, straty Rosjan gwałtownie wzrosły, do 1000–1500 dziennie. Ale nadal nadchodzili.
Pan Austin później opowiadał, jak rozważał tę niedopasowaną siłę roboczą, patrząc przez okno swojego opancerzonego SUV-a wijącego się ulicami Kijowa. Był zdumiony, powiedział swoim współpracownikom, widokiem tylu mężczyzn po dwudziestce, z których prawie żaden nie był w mundurze. W kraju w stanie wojny, wyjaśnił, mężczyźni w tym wieku zwykle są daleko, w walce.
To było jedno z trudnych przesłań, jakie Amerykanie przybyli do Kijowa, przedstawiając, co mogą, a czego nie mogą zrobić dla Ukrainy w 2025 r.
Pan Zełenski już zrobił mały krok, obniżając wiek poboru do 25 lat. Mimo to Ukraińcom nie udało się obsadzić istniejących brygad, nie mówiąc już o tworzeniu nowych.
Pan Austin naciskał na pana Zełenskiego, aby podjął większy, odważniejszy krok i zaczął rekrutować 18-latków. Na co pan Zełenski odpowiedział, według urzędnika, który był obecny, „Po co miałbym rekrutować więcej osób? Nie mamy żadnego sprzętu, aby im go dać”.
„A twoi generałowie donoszą, że twoje jednostki są niedoborowe” – urzędnik wspominał odpowiedź pana Austina. „Nie mają wystarczająco dużo żołnierzy do posiadanego sprzętu”.
To był odwieczny impas:
W opinii Ukraińców Amerykanie nie byli skłonni zrobić tego, co byłoby konieczne, aby pomóc im zwyciężyć.
W opinii Amerykanów Ukraińcy nie byli skłonni zrobić tego, co byłoby konieczne, aby pomóc sobie zwyciężyć.
Pan Zełenski w odpowiedzi na pytanie o projekt ustawy często powtarzał, że jego kraj walczy o swoją przyszłość, a ojcami tej przyszłości są ludzie w wieku od 18 do 25 lat.
Jednak dla pewnego amerykańskiego urzędnika „nie jest to wojna egzystencjalna, jeśli nie zmuszą swoich obywateli do walki”.

Generał Baldwin , który na początku w istotny sposób pomógł połączyć dowódców partnerów, odwiedził Kijów we wrześniu 2023 r. Kontrofensywa stanęła w miejscu, wybory w USA były na horyzoncie, a Ukraińcy wciąż pytali o Afganistan.
Ukraińcy, jak wspominał, byli przerażeni, że oni również zostaną porzuceni. Dzwonili, chcąc wiedzieć, czy Ameryka utrzyma kurs, pytając: „Co się stanie, jeśli Republikanie wygrają w Kongresie? Co się stanie, jeśli wygra prezydent Trump?”
Zawsze mówił im, żeby byli pełni zapału, powiedział. Mimo to, dodał, „trzymałem kciuki za plecami, bo naprawdę już nie wiedziałem”.
Pan Trump wygrał i strach powrócił.
W ostatnich, niepewnych tygodniach swojej kadencji pan Biden podjął szereg działań, aby utrzymać obrany kurs, przynajmniej na razie, i wesprzeć swój projekt na Ukrainie.
Przekroczył swoją ostatnią czerwoną linię — rozszerzając pole operacyjne, aby umożliwić ATACMS i brytyjskie uderzenia Storm Shadow na Rosję — po tym, jak Korea Północna wysłała tysiące żołnierzy, aby pomóc Rosjanom wyprzeć Ukraińców z Kurska. Jeden z pierwszych ataków wspieranych przez USA był wymierzony i ranny w dowódcę Korei Północnej, generała pułkownika Kim Yong Boka, gdy spotykał się ze swoimi rosyjskimi odpowiednikami w bunkrze dowodzenia.
Władze upoważniły również Wiesbaden i CIA do wspierania ataków rakietowych dalekiego zasięgu i dronów na część południowej Rosji, wykorzystywaną jako baza wypadowa do ataku na Pokrowsk, a także zezwoliły doradcom wojskowym na opuszczenie Kijowa i udanie się do stanowisk dowodzenia położonych bliżej walk.
W grudniu generał Donahue otrzymał czwartą gwiazdkę i wrócił do Wiesbaden jako dowódca US Army Europe and Africa. Był ostatnim amerykańskim żołnierzem, który opuścił kraj w chaotycznym upadku Kabulu. Teraz musiał nawigować po nowej, niepewnej przyszłości Ukrainy.
Mężczyźni w mundurach wojskowych mijają flagę.
Generał Cavoli (w środku) przekazał sztandar generałowi Donahue podczas uroczystej zmiany dowództwa w Wiesbaden.
 
Volker Ramspott/Armia USA
Tak wiele się zmieniło, odkąd generał Donahue wyjechał dwa lata wcześniej. Ale jeśli chodzi o surową kwestię terytorium, niewiele się zmieniło. W pierwszym roku wojny, z pomocą Wiesbaden, Ukraińcy przejęli przewagę, odzyskując ponad połowę ziemi utraconej po inwazji w 2022 r. Teraz walczyli o maleńkie skrawki ziemi na wschodzie (i w Kursku).
Jednym z głównych celów generała Donahue w Wiesbaden, według urzędnika Pentagonu, będzie wzmocnienie braterstwa i tchnięcie nowego życia w machinę — powstrzymanie, a może nawet odepchnięcie rosyjskiego postępu. (W kolejnych tygodniach, gdy Wiesbaden dostarczyło punktów zainteresowania i współrzędnych, rosyjski marsz w kierunku Pokrowska zwolni, a w niektórych obszarach na wschodzie Ukraińcy odniosą korzyści. Ale w południowo-zachodniej Rosji, gdy administracja Trumpa ograniczyła wsparcie, Ukraińcy stracą większość swojego atutu przetargowego, Kursk.)
Na początku stycznia generałowie Donahue i Cavoli odwiedzili Kijów, aby spotkać się z generałem Syrskim i upewnić się, że zgadza się on na plany uzupełnienia ukraińskich brygad i wzmocnienia ich linii, powiedział urzędnik Pentagonu. Stamtąd udali się do bazy lotniczej Ramstein, gdzie spotkali się z panem Austinem na ostatnim spotkaniu szefów obrony koalicji, zanim wszystko się zmieniło.
Gdy drzwi dla prasy i opinii publicznej zostały zamknięte, odpowiednicy pana Austina okrzyknęli go „ojcem chrzestnym” i „architektem” partnerstwa, które pomimo wszystkich złamanych zaufania i zdrad, podtrzymywało opór i nadzieję Ukraińców, zapoczątkowane na dobre tamtego wiosennego dnia w 2022 r., gdy generałowie Donahue i Zabrodskij spotkali się po raz pierwszy w Wiesbaden.
Pan Austin jest solidnym i stoickim mężczyzną, ale gdy odpowiadał na komplementy, głos mu się załamał.
„Zamiast mówić żegnaj, pozwól mi powiedzieć dziękuję” – powiedział, mrugając, by powstrzymać łzy. A potem dodał: „Życzę wam wszystkim sukcesów, odwagi i determinacji. Panie i panowie, kontynuujcie”.
Oleksandr Chubko i Julie Tate przyczynili się do badań. Wyprodukowane przez Graya Beltrana, Kenana Davisa i Rumseya Taylora. Mapy Leanne Abraham. Dodatkowa produkcja Williama B. Davisa. Audio wyprodukowane przez Adrienne Hurst.
Źródła i metodologia
Dla każdej mapy wojennej wykorzystaliśmy dane z Institute for the Study of War i American Enterprise Institute's Critical Threats Project, aby obliczyć zmiany w kontroli terytorialnej. Siły rosyjskie we wschodniej Ukrainie obejmują separatystów wspieranych przez Rosję. Obraz kompozytowy we wstępie opiera się na danych z Moderate Resolution Imaging Spectroradiometer (MODIS) NASA i został skompilowany przy użyciu Google Earth Engine. Połączyliśmy obrazy ze stycznia i lutego każdego roku od 2020 r., aby wygenerować obraz satelitarny bez chmur.
 

The Partnership: The Secret History of the War in Ukraine

This is the untold story of America’s hidden role in Ukrainian military operations against Russia’s invading armies.
By Adam Entous
Adam Entous conducted more than 300 interviews over more than a year with government, military and intelligence officials in Ukraine, the United States, Britain, Germany, Poland, Belgium, Latvia, Lithuania, Estonia and Turkey.
 
  •  
On a spring morning two months after Vladimir Putin’s invading armies marched into Ukraine, a convoy of unmarked cars slid up to a Kyiv street corner and collected two middle-aged men in civilian clothes.
Leaving the city, the convoy — manned by British commandos, out of uniform but heavily armed — traveled 400 miles west to the Polish border. The crossing was seamless, on diplomatic passports. Farther on, they came to the Rzeszów-Jasionka Airport, where an idling C-130 cargo plane waited.
The passengers were top Ukrainian generals. Their destination was Clay Kaserne, the headquarters of U.S. Army Europe and Africa in Wiesbaden, Germany. Their mission was to help forge what would become one of the most closely guarded secrets of the war in Ukraine.
One of the men, Lt. Gen. Mykhaylo Zabrodskyi, remembers being led up a flight of stairs to a walkway overlooking the cavernous main hall of the garrison’s Tony Bass Auditorium. Before the war, it had been a gym, used for all-hands meetings, Army band performances and Cub Scout pinewood derbies. Now General Zabrodskyi peered down on officers from coalition nations, in a warren of makeshift cubicles, organizing the first Western shipments to Ukraine of M777 artillery batteries and 155-millimeter shells.
Then he was ushered into the office of Lt. Gen. Christopher T. Donahue, commander of the 18th Airborne Corps, who proposed a partnership.
Its evolution and inner workings visible to only a small circle of American and allied officials, that partnership of intelligence, strategy, planning and technology would become the secret weapon in what the Biden administration framed as its effort to both rescue Ukraine and protect the threatened post-World War II order.

Behind the story with Adam Entous

How the promise of Texas barbecue led to a meeting with a key Ukrainian general.
 
Today that order — along with Ukraine’s defense of its land — teeters on a knife edge, as President Trump seeks rapprochement with Mr. Putin and vows to bring the war to a close. For the Ukrainians, the auguries are not encouraging. In the great-power contest for security and influence after the Soviet Union’s collapse, a newly independent Ukraine became the nation in the middle, its Westward lean increasingly feared by Moscow. Now, with negotiations beginning, the American president has baselessly blamed the Ukrainians for starting the war, pressured them to forfeit much of their mineral wealth and asked the Ukrainians to agree to a cease-fire without a promise of concrete American security guarantees — a peace with no certainty of continued peace.
Mr. Trump has already begun to wind down elements of the partnership sealed in Wiesbaden that day in the spring of 2022. Yet to trace its history is to better understand how the Ukrainians were able to survive across three long years of war, in the face of a far larger, far more powerful enemy. It is also to see, through a secret keyhole, how the war came to today’s precarious place.
With remarkable transparency, the Pentagon has offered a public inventory of the $66.5 billion array of weaponry supplied to Ukraine — including, at last count, more than a half-billion rounds of small-arms ammunition and grenades, 10,000 Javelin antiarmor weapons, 3,000 Stinger antiaircraft systems, 272 howitzers, 76 tanks, 40 High Mobility Artillery Rocket Systems, 20 Mi-17 helicopters and three Patriot air defense batteries.
But a New York Times investigation reveals that America was woven into the war far more intimately and broadly than previously understood. At critical moments, the partnership was the backbone of Ukrainian military operations that, by U.S. counts, have killed or wounded more than 700,000 Russian soldiers. (Ukraine has put its casualty toll at 435,000.) Side by side in Wiesbaden’s mission command center, American and Ukrainian officers planned Kyiv’s counteroffensives. A vast American intelligence-collection effort both guided big-picture battle strategy and funneled precise targeting information down to Ukrainian soldiers in the field.
One European intelligence chief recalled being taken aback to learn how deeply enmeshed his N.A.T.O. counterparts had become in Ukrainian operations. “They are part of the kill chain now,” he said.
The partnership’s guiding idea was that this close cooperation might allow the Ukrainians to accomplish the unlikeliest of feats — to deliver the invading Russians a crushing blow. And in strike after successful strike in the first chapters of the war — enabled by Ukrainian bravery and dexterity but also Russian incompetence — that underdog ambition increasingly seemed within reach.
Men in fatigues huddled around a table.
Ukrainian, American and British military leaders during a meeting in Ukraine in August 2023.
Valerii Zaluzhnyi
An early proof of concept was a campaign against one of Russia’s most-feared battle groups, the 58th Combined Arms Army. In mid-2022, using American intelligence and targeting information, the Ukrainians unleashed a rocket barrage at the headquarters of the 58th in the Kherson region, killing generals and staff officers inside. Again and again, the group set up at another location; each time, the Americans found it and the Ukrainians destroyed it.
Farther south, the partners set their sights on the Crimean port of Sevastopol, where the Russian Black Sea Fleet loaded missiles destined for Ukrainian targets onto warships and submarines. At the height of Ukraine’s 2022 counteroffensive, a predawn swarm of maritime drones, with support from the Central Intelligence Agency, attacked the port, damaging several warships and prompting the Russians to begin pulling them back.
But ultimately the partnership strained — and the arc of the war shifted — amid rivalries, resentments and diverging imperatives and agendas.
The Ukrainians sometimes saw the Americans as overbearing and controlling — the prototypical patronizing Americans. The Americans sometimes couldn’t understand why the Ukrainians didn’t simply accept good advice.
Where the Americans focused on measured, achievable objectives, they saw the Ukrainians as constantly grasping for the big win, the bright, shining prize. The Ukrainians, for their part, often saw the Americans as holding them back. The Ukrainians aimed to win the war outright. Even as they shared that hope, the Americans wanted to make sure the Ukrainians didn’t lose it.
As the Ukrainians won greater autonomy in the partnership, they increasingly kept their intentions secret. They were perennially angered that the Americans couldn’t, or wouldn’t, give them all of the weapons and other equipment they wanted. The Americans, in turn, were angered by what they saw as the Ukrainians’ unreasonable demands, and by their reluctance to take politically risky steps to bolster their vastly outnumbered forces.
On a tactical level, the partnership yielded triumph upon triumph. Yet at arguably the pivotal moment of the war — in mid-2023, as the Ukrainians mounted a counteroffensive to build victorious momentum after the first year’s successes — the strategy devised in Wiesbaden fell victim to the fractious internal politics of Ukraine: The president, Volodymyr Zelensky, versus his military chief (and potential electoral rival), and the military chief versus his headstrong subordinate commander. When Mr. Zelensky sided with the subordinate, the Ukrainians poured vast complements of men and resources into a finally futile campaign to recapture the devastated city of Bakhmut. Within months, the entire counteroffensive ended in stillborn failure.
A soldier in camouflage with a piece of artillery.
A Ukrainian soldier fired at Russian positions near Bakhmut.
Tyler Hicks/The New York Times
The partnership operated in the shadow of deepest geopolitical fear — that Mr. Putin might see it as breaching a red line of military engagement and make good on his often-brandished nuclear threats. The story of the partnership shows how close the Americans and their allies sometimes came to that red line, how increasingly dire events forced them — some said too slowly — to advance it to more perilous ground and how they carefully devised protocols to remain on the safe side of it.
Time and again, the Biden administration authorized clandestine operations it had previously prohibited. American military advisers were dispatched to Kyiv and later allowed to travel closer to the fighting. Military and C.I.A. officers in Wiesbaden helped plan and support a campaign of Ukrainian strikes in Russian-annexed Crimea. Finally, the military and then the C.I.A. received the green light to enable pinpoint strikes deep inside Russia itself.
In some ways, Ukraine was, on a wider canvas, a rematch in a long history of U.S.-Russia proxy wars — Vietnam in the 1960s, Afghanistan in the 1980s, Syria three decades later.
It was also a grand experiment in war fighting, one that would not only help the Ukrainians but reward the Americans with lessons for any future war.
During the wars against the Taliban and Al Qaeda in Afghanistan and against the Islamic State in Iraq and Syria, American forces conducted their own ground operations and supported those of their local partners. In Ukraine, by contrast, the U.S. military wasn’t allowed to deploy any of its own soldiers on the battlefield and would have to help remotely.
Would the precision targeting honed against terrorist groups be effective in a conflict with one of the most powerful militaries in the world? Would Ukrainian artillery men fire their howitzers without hesitation at coordinates sent by American officers in a headquarters 1,300 miles away? Would Ukrainian commanders, based on intelligence relayed by a disembodied American voice pleading, “There’s nobody there — go,” order infantrymen to enter a village behind enemy lines?
The answers to those questions — in truth, the partnership’s entire trajectory — would hinge on how well American and Ukrainian officers would trust one another.
“I will never lie to you. If you lie to me, we’re done,” General Zabrodskyi recalled General Donahue telling him at their first meeting. “I feel the exact same way,” the Ukrainian replied.
A man in helmet and camouflage, a rifle on his back, crouching in a snowy field.
A Ukrainian soldier keeps watch in Kharkiv on Feb. 25, 2022, the day after Russia invaded Ukraine.
Tyler Hicks/The New York Times

Part 1 February–May 2022

Building Trust — and a Killing Machine

February–May 2022
 
Kyiv
Ukraine
Dnipro R.
Kherson
Crimea
 
Reclaimed by Ukraine
 
Russian advances
 
Held by Russia since 2014

U.S. & Allies

  • Austin Defense Sec.
  • Baldwin General
  • Biden President
  • Cavoli General
  • Donahue General
  • Milley General

Ukraine

  • Reznikov Defense Min.
  • Syrsky General
  • Zabrodskyi General
In mid-April 2022, about two weeks before the Wiesbaden meeting, American and Ukrainian naval officers were on a routine intelligence-sharing call when something unexpected popped up on their radar screens. According to a former senior U.S. military officer, “The Americans go: ‘Oh, that’s the Moskva!’ The Ukrainians go: ‘Oh my God. Thanks a lot. Bye.’”
The Moskva was the flagship of Russia’s Black Sea Fleet. The Ukrainians sank it.

A Note on Sourcing

Over more than a year of reporting, Adam Entous conducted more than 300 interviews with current and former policymakers, Pentagon officials, intelligence officials and military officers in Ukraine, the United States, Britain and a number of other European countries. While some agreed to speak on the record, most requested that their names not be used in order to discuss sensitive military and intelligence operations.
 
The sinking was a signal triumph — a display of Ukrainian skill and Russian ineptitude. But the episode also reflected the disjointed state of the Ukrainian-American relationship in the first weeks of the war.
For the Americans, there was anger, because the Ukrainians hadn’t given so much as a heads-up; surprise, that Ukraine possessed missiles capable of reaching the ship; and panic, because the Biden administration hadn’t intended to enable the Ukrainians to attack such a potent symbol of Russian power.
The Ukrainians, for their part, were coming from their own place of deep-rooted skepticism.
Their war, as they saw it, had started in 2014, when Mr. Putin seized Crimea and fomented separatist rebellions in eastern Ukraine. President Barack Obama had condemned the seizure and imposed sanctions on Russia. But fearful that American involvement could provoke a full-scale invasion, he had authorized only strictly limited intelligence sharing and rejected calls for defensive weapons. “Blankets and night-vision goggles are important, but one cannot win a war with blankets,” Ukraine’s president at the time, Petro O. Poroshenko, complained. Eventually Mr. Obama somewhat relaxed those intelligence strictures, and Mr. Trump, in his first term, relaxed them further and supplied the Ukrainians with their first antitank Javelins.
Then, in the portentous days before Russia’s full-scale invasion on Feb. 24, 2022, the Biden administration had closed the Kyiv embassy and pulled all military personnel from the country. (A small team of C.I.A. officers was allowed to stay.) As the Ukrainians saw it, a senior U.S. military officer said, “We told them, ‘The Russians are coming — see ya.’”
When American generals offered assistance after the invasion, they ran into a wall of mistrust. “We’re fighting the Russians. You’re not. Why should we listen to you?” Ukraine’s ground forces commander, Col. Gen. Oleksandr Syrsky, told the Americans the first time they met.
General Syrsky quickly came around: The Americans could provide the kind of battlefield intelligence his people never could.
In those early days, this meant that General Donahue and a few aides, with little more than their phones, passed information about Russian troop movements to General Syrsky and his staff. Yet even that ad hoc arrangement touched a raw nerve of rivalry within Ukraine’s military, between General Syrsky and his boss, the armed forces commander, Gen. Valery Zaluzhny. To Zaluzhny loyalists, General Syrsky was already using the relationship to build advantage.
Further complicating matters was General Zaluzhny’s testy relationship with his American counterpart, Gen. Mark A. Milley, chairman of the Joint Chiefs of Staff.
In phone conversations, General Milley might second-guess the Ukrainians’ equipment requests. He might dispense battlefield advice based on satellite intelligence on the screen in his Pentagon office. Next would come an awkward silence, before General Zaluzhny cut the conversation short. Sometimes he simply ignored the American’s calls.
To keep them talking, the Pentagon initiated an elaborate telephone tree: A Milley aide would call Maj. Gen. David S. Baldwin, commander of the California National Guard, who would ring a wealthy Los Angeles blimp maker named Igor Pasternak, who had grown up in Lviv with Oleksii Reznikov, then Ukraine’s defense minister. Mr. Reznikov would track down General Zaluzhny and tell him, according to General Baldwin, “I know you’re mad at Milley, but you have to call him.”
Ragtag alliance coalesced into partnership in the quick cascade of events.
In March, their assault on Kyiv stalling, the Russians reoriented their ambitions, and their war plan, surging additional forces east and south — a logistical feat the Americans thought would take months. It took two and a half weeks.
Unless the coalition reoriented its own ambitions, General Donahue and the commander of U.S. Army Europe and Africa, Gen. Christopher G. Cavoli, concluded, the hopelessly outmanned and outgunned Ukrainians would lose the war. The coalition, in other words, would have to start providing heavy offensive weapons — M777 artillery batteries and shells.
The Biden administration had previously arranged emergency shipments of antiaircraft and antitank weapons. The M777s were something else entirely — the first big leap into supporting a major ground war.
The defense secretary, Lloyd J. Austin III, and General Milley had put the 18th Airborne in charge of delivering weapons and advising the Ukrainians on how to use them. When President Joseph R. Biden Jr. signed on to the M777s, the Tony Bass Auditorium became a full-fledged headquarters.
A Polish general became General Donahue’s deputy. A British general would manage the logistics hub on the former basketball court. A Canadian would oversee training.
The auditorium basement became what is known as a fusion center, producing intelligence about Russian battlefield positions, movements and intentions. There, according to intelligence officials, officers from the Central Intelligence Agency, the National Security Agency, the Defense Intelligence Agency and the National Geospatial-Intelligence Agency were joined by coalition intelligence officers.
The 18th Airborne is known as Dragon Corps; the new operation would be Task Force Dragon. All that was needed to bring the pieces together was the reluctant Ukrainian top command.
At an international conference on April 26 at Ramstein Air Base in Germany, General Milley introduced Mr. Reznikov and a Zaluzhny deputy to Generals Cavoli and Donahue. “These are your guys right here,” General Milley told them, adding: “You’ve got to work with them. They’re going to help you.”
Bonds of trust were being forged. Mr. Reznikov agreed to talk to General Zaluzhny. Back in Kyiv, “we organized the composition of a delegation” to Wiesbaden, Mr. Reznikov said. “And so it began.”

At the heart of the partnership were two generals — the Ukrainian, Zabrodskyi, and the American, Donahue.
General Zabrodskyi would be Wiesbaden’s chief Ukrainian contact, although in an unofficial capacity, as he was serving in parliament. In every other way, he was a natural.
A man in fatigues posing for a portrait.
Lt. Gen. Mykhaylo Zabrodskyi, a key Ukrainian figure in the Wiesbaden partnership.
Nicole Tung for The New York Times
Like many of his contemporaries in the Ukrainian military, General Zabrodskyi knew the enemy well. In the 1990s, he had attended military academy in St. Petersburg and served for five years in the Russian Army.
He also knew the Americans: From 2005 to 2006, he had studied at the Army Command and General Staff College at Fort Leavenworth, Kan. Eight years later, General Zabrodskyi led a perilous mission behind lines of Russian-backed forces in eastern Ukraine, modeled in part on one he had studied at Fort Leavenworth — the Confederate general J.E.B. Stuart’s famous reconnaissance mission around Gen. George B. McClellan’s Army of the Potomac. This brought him to the attention of influential people at the Pentagon; the general, they sensed, was the kind of leader they could work with.
General Zabrodskyi remembers that first day in Wiesbaden: “My mission was to find out: Who is this General Donahue? What is his authority? How much can he do for us?”
General Donahue was a star in the clandestine world of special forces. Alongside C.I.A. kill teams and local partners, he had hunted terrorist chiefs in the shadows of Iraq, Syria, Libya and Afghanistan. As leader of the elite Delta Force, he had helped build a partnership with Kurdish fighters to battle the Islamic State in Syria. General Cavoli once compared him to “a comic book action hero.”
Soldiers with artillery standing on rocky terrain, mountains behind them.
Lt. Gen. Christopher T. Donahue, center, no helmet, in Afghanistan circa 2020.
Now he showed General Zabrodskyi and his travel companion, Maj. Gen. Oleksandr Kyrylenko, a map of the besieged east and south of their country, Russian forces dwarfing theirs. Invoking their “Glory to Ukraine” battle cry, he laid down the challenge: “You can ‘Slava Ukraini’ all you want with other people. I don’t care how brave you are. Look at the numbers.” He then walked them through a plan to win a battlefield advantage by fall, General Zabrodskyi recalled.
The first stage was underway — training Ukrainian artillery men on their new M777s. Task Force Dragon would then help them use the weapons to halt the Russian advance. Then the Ukrainians would need to mount a counteroffensive.
That evening, General Zabrodskyi wrote to his superiors in Kyiv.
“You know, a lot of countries wanted to support Ukraine,” he recalled. But “somebody needed to be the coordinator, to organize everything, to solve the current problems and figure out what we need in the future. I said to the commander in chief, ‘We have found our partner.’”

Soon the Ukrainians, nearly 20 in all — intelligence officers, operational planners, communications and fire-control specialists — began arriving in Wiesbaden. Every morning, officers recalled, the Ukrainians and Americans gathered to survey Russian weapons systems and ground forces and determine the ripest, highest-value targets. The priority lists were then handed over to the intelligence fusion center, where officers analyzed streams of data to pinpoint the targets’ locations.
Inside the U.S. European Command, this process gave rise to a fine but fraught linguistic debate: Given the delicacy of the mission, was it unduly provocative to call targets “targets”?
Some officers thought “targets” was appropriate. Others called them “intel tippers,” because the Russians were often moving and the information would need verification on the ground.
The debate was settled by Maj. Gen. Timothy D. Brown, European Command’s intelligence chief: The locations of Russian forces would be “points of interest.” Intelligence on airborne threats would be “tracks of interest.”
“If you ever get asked the question, ‘Did you pass a target to the Ukrainians?’ you can legitimately not be lying when you say, ‘No, I did not,’” one U.S. official explained.
Each point of interest would have to adhere to intelligence-sharing rules crafted to blunt the risk of Russian retaliation against N.A.T.O. partners.
There would be no points of interest on Russian soil. If Ukrainian commanders wanted to strike within Russia, General Zabrodskyi explained, they would have to use their own intelligence and domestically produced weapons. “Our message to the Russians was, ‘This war should be fought inside Ukraine,’” a senior U.S. official said.
Men in combat gear among trees with a large piece of artillery.
Ukrainian soldiers preparing to fire an M777 howitzer at Russian forces in the Donetsk region.
Ivor Prickett for The New York Times
The White House also prohibited sharing intelligence on the locations of “strategic” Russian leaders, like the armed forces chief, Gen. Valery Gerasimov. “Imagine how that would be for us if we knew that the Russians helped some other country assassinate our chairman,” another senior U.S. official said. “Like, we’d go to war.” Similarly, Task Force Dragon couldn’t share intelligence that identified the locations of individual Russians.
The way the system worked, Task Force Dragon would tell the Ukrainians where Russians were positioned. But to protect intelligence sources and methods from Russian spies, it would not say how it knew what it knew. All the Ukrainians would see on a secure cloud were chains of coordinates, divided into baskets — Priority 1, Priority 2 and so on. As General Zabrodskyi remembers it, when the Ukrainians asked why they should trust the intelligence, General Donahue would say: “Don’t worry about how we found out. Just trust that when you shoot, it will hit it, and you’ll like the results, and if you don’t like the results, tell us, we’ll make it better.”

The system went live in May. The inaugural target would be a radar-equipped armored vehicle known as a Zoopark, which the Russians could use to find weapons systems like the Ukrainians’ M777s. The fusion center found a Zoopark near Russian-occupied Donetsk, in Ukraine’s east.
The Ukrainians would set a trap: First, they would fire toward Russian lines. When the Russians turned on the Zoopark to trace the incoming fire, the fusion center would pinpoint the Zoopark’s coordinates in preparation for the strike.
On the appointed day, General Zabrodskyi recounted, General Donahue called the battalion commander with a pep talk: “You feel good?” he asked. “I feel real good,” the Ukrainian responded. General Donahue then checked the satellite imagery to make sure the target and M777 were properly positioned. Only then did the artilleryman open fire, destroying the Zoopark. “Everybody went, ‘We can do this!’” a U.S. official recalled.
But a critical question remained: Having done this against a single, stationary target, could the partners deploy this system against multiple targets in a major kinetic battle?
That would be the battle underway north of Donetsk, in Sievierodonetsk, where the Russians were hoping to mount a pontoon-bridge river crossing and then encircle and capture the city. General Zabrodskyi called it “a hell of a target.”
The engagement that followed was widely reported as an early and important Ukrainian victory. The pontoon bridges became death traps; at least 400 Russians were killed, by Ukrainian estimates. Unspoken was that the Americans had supplied the points of interest that helped thwart the Russian assault.
In these first months, the fighting was largely concentrated in Ukraine’s east. But U.S. intelligence was also tracking Russian movements in the south, especially a large troop buildup near the major city of Kherson. Soon several M777 crews were redeployed, and Task Force Dragon started feeding points of interest to strike Russian positions there.
With practice, Task Force Dragon produced points of interest faster, and the Ukrainians shot at them faster. The more they demonstrated their effectiveness using M777s and similar systems, the more the coalition sent new ones — which Wiesbaden supplied with ever more points of interest.
“You know when we started to believe?” General Zabrodskyi recalled. “When Donahue said, ‘This is a list of positions.’ We checked the list and we said, ‘These 100 positions are good, but we need the other 50.’ And they sent the other 50.”

The M777s became workhorses of the Ukrainian army. But because they generally couldn’t launch their 155-millimeter shells more than 15 miles, they were no match for the Russians’ vast superiority in manpower and equipment.
To give the Ukrainians compensatory advantages of precision, speed and range, Generals Cavoli and Donahue soon proposed a far bigger leap — providing High Mobility Artillery Rocket Systems, known as HIMARS, which used satellite-guided rockets to execute strikes up to 50 miles away.
The ensuing debate reflected the Americans’ evolving thinking.
Pentagon officials were resistant, loath to deplete the Army’s limited HIMARS stocks. But in May, General Cavoli visited Washington and made the case that ultimately won them over.
Celeste Wallander, then the assistant defense secretary for international security affairs, recalled, “Milley would always say, ‘You’ve got a little Russian army fighting a big Russian army, and they’re fighting the same way, and the Ukrainians will never win.’” General Cavoli’s argument, she said, was that “with HIMARS, they can fight like we can, and that’s how they will start to beat the Russians.”
At the White House, Mr. Biden and his advisers weighed that argument against fears that pushing the Russians would only lead Mr. Putin to panic and widen the war. When the generals requested HIMARS, one official recalled, the moment felt like “standing on that line, wondering, if you take a step forward, is World War III going to break out?” And when the White House took that step forward, the official said, Task Force Dragon was becoming “the entire back office of the war.”
Wiesbaden would oversee each HIMARS strike. General Donahue and his aides would review the Ukrainians’ target lists and advise them on positioning their launchers and timing their strikes. The Ukrainians were supposed to only use coordinates the Americans provided. To fire a warhead, HIMARS operators needed a special electronic key card, which the Americans could deactivate anytime.
HIMARS strikes that resulted in 100 or more Russian dead or wounded came almost weekly. Russian forces were left dazed and confused. Their morale plummeted, and with it their will to fight. And as the HIMARS arsenal grew from eight to 38 and the Ukrainian strikers became more proficient, an American official said, the toll rose as much as fivefold.
“We became a small part, maybe not the best part, but a small part, of your system,” General Zabrodskyi explained, adding: “Most states did this over a period of 10 years, 20 years, 30 years. But we were forced to do it in a matter of weeks.”
Together the partners were honing a killing machine.
A dirt road with a soldier’s dead body lying face down and an artillery gun being towed away.
Russian forces collapsed in the Oskil river valley, abandoning their equipment as they fled.
Nicole Tung for The New York Times

Part 2 June–November 2022

‘When You Defeat Russia, We Will Make You Blue for Good’

June–November 2022
 
Kyiv
Kharkiv
Oskil R.
Izium
Dnipro R.
Ukraine
Zaporizhzhia
Mykolaiv
Melitopol
Kherson
Odesa
Russia
Crimea
 
Reclaimed by Ukraine
 
Russian advances
 
Held by Russia

U.S. & Allies

  • Biden President
  • Donahue General
  • Wallace Defense Min.

Ukraine

  • Syrsky General
  • Tarnavskyi General
  • Zabrodskyi General
  • Zelensky President
At their first meeting, General Donahue had shown General Zabrodskyi a color-coded map of the region, with American and NATO forces in blue, Russian forces in red and Ukrainian forces in green. “Why are we green?” General Zabrodskyi asked. “We should be blue.”
In early June, as they met to war-game Ukraine’s counteroffensive, sitting side by side in front of tabletop battlefield maps, General Zabrodskyi saw that the small blocks marking Ukrainian positions had become blue — a symbolic stroke to strengthen the bond of common purpose. “When you defeat Russia,” General Donahue told the Ukrainians, “we will make you blue for good.”
It was three months since the invasion, and the maps told this story of the war:
In the south, the Ukrainians had blocked the Russian advance at the Black Sea shipbuilding center of Mykolaiv. But the Russians controlled Kherson, and a corps roughly 25,000 soldiers strong occupied land on the west bank of the Dnipro River. In the east, the Russians had been stopped at Izium. But they held land between there and the border, including the strategically important Oskil river valley.
The Russians’ strategy had morphed from decapitation — the futile assault on Kyiv — to slow strangulation. The Ukrainians needed to go on the offensive.
Their top commander, General Zaluzhny, along with the British, favored the most ambitious option — from near Zaporizhzhia, in the southeast, down toward occupied Melitopol. This maneuver, they believed, would sever the cross-border land routes sustaining Russian forces in Crimea.
In theory, General Donahue agreed. But according to colleagues, he thought Melitopol was not feasible, given the state of the Ukrainian military and the coalition’s limited ability to provide M777s without crippling American readiness. To prove his point in the war games, he took over the part of the Russian commander. Whenever the Ukrainians tried to advance, General Donahue destroyed them with overwhelming combat power.
What they ultimately agreed on was a two-part attack to confuse Russian commanders who, according to American intelligence, believed the Ukrainians had only enough soldiers and equipment for a single offensive.
The main effort would be to recapture Kherson and secure the Dnipro’s west bank, lest the corps advance on the port of Odesa and be positioned for another attack on Kyiv.
General Donahue had advocated a coequal second front in the east, from the Kharkiv region, to reach the Oskil river valley. But the Ukrainians instead argued for a smaller supporting feint to draw Russian forces east and smooth the way for Kherson.
That would come first, around Sept. 4. The Ukrainians would then begin two weeks of artillery strikes to weaken Russian forces in the south. Only then, around Sept. 18, would they march toward Kherson.
And if they still had enough ammunition, they would cross the Dnipro. General Zabrodskyi remembers General Donahue saying, “If you guys want to get across the river and get to the neck of Crimea, then follow the plan.”

That was the plan until it wasn’t.
Mr. Zelensky sometimes spoke directly with regional commanders, and after one such conversation, the Americans were informed that the order of battle had changed.
Kherson would come faster — and first, on Aug. 29.
General Donahue told General Zaluzhny that more time was needed to lay the groundwork for Kherson; the switch, he said, put the counteroffensive, and the entire country, in jeopardy. The Americans later learned the back story:
Mr. Zelensky was hoping to attend the mid-September meeting of the United Nations General Assembly. A showing of progress on the battlefield, he and his advisers believed, would bolster his case for additional military support. So they upended the plan at the last minute — a preview of a fundamental disconnect that would increasingly shape the arc of the war.
The upshot wasn’t what anyone had planned.
The Russians responded by moving reinforcements from the east toward Kherson. Now General Zaluzhny realized that the weakened Russian forces in the east might well let the Ukrainians do what General Donahue had advocated — reach the Oskil river valley. “Go, go, go — you have them on the ropes,” General Donahue told the Ukrainian commander there, General Syrsky, a European official recalled.
The Russian forces collapsed even faster than predicted, abandoning their equipment as they fled. The Ukrainian leadership had never expected their forces to reach the Oskil’s west bank, and when they did, General Syrsky’s standing with the president soared.
In the south, U.S. intelligence now reported that the corps on the Dnipro’s west bank was running short on food and ammunition.
The Ukrainians wavered. General Donahue pleaded with the field commander, Maj. Gen. Andrii Kovalchuk, to advance. Soon the American’s superiors, Generals Cavoli and Milley, escalated the matter to General Zaluzhny.
That didn’t work either.
The British defense minister, Ben Wallace, asked General Donahue what he would do if General Kovalchuk were his subordinate.
“He would have already been fired,” General Donahue responded.
“I got this,” Mr. Wallace said. The British military had considerable clout in Kyiv; unlike the Americans, they had placed small teams of officers in the country after the invasion. Now the defense minister exercised that clout and demanded that the Ukrainians oust the commander.

Perhaps no piece of Ukrainian soil was more precious to Mr. Putin than Crimea. As the Ukrainians haltingly advanced on the Dnipro, hoping to cross and advance toward the peninsula, this gave rise to what one Pentagon official called the “core tension”:
To give the Russian president an incentive to negotiate a deal, the official explained, the Ukrainians would have to put pressure on Crimea. To do so, though, could push him to contemplate doing “something desperate.”
The Ukrainians were already exerting pressure on the ground. And the Biden administration had authorized helping the Ukrainians develop, manufacture and deploy a nascent fleet of maritime drones to attack Russia’s Black Sea Fleet. (The Americans gave the Ukrainians an early prototype meant to counter a Chinese naval assault on Taiwan.) First, the Navy was allowed to share points of interest for Russian warships just beyond Crimea’s territorial waters. In October, with leeway to act within Crimea itself, the C.I.A. covertly started supporting drone strikes on the port of Sevastopol.
That same month, U.S. intelligence overheard Russia’s Ukraine commander, Gen. Sergei Surovikin, talking about indeed doing something desperate: using tactical nuclear weapons to prevent the Ukrainians from crossing the Dnipro and making a beeline to Crimea.
Until that moment, U.S. intelligence agencies had estimated the chance of Russia’s using nuclear weapons in Ukraine at 5 to 10 percent. Now, they said, if the Russian lines in the south collapsed, the probability was 50 percent.
That core tension seemed to be coming to a head.
In Europe, Generals Cavoli and Donahue were begging General Kovalchuk’s replacement, Brig. Gen. Oleksandr Tarnavskyi, to move his brigades forward, rout the corps from the Dnipro’s west bank and seize its equipment.
In Washington, Mr. Biden’s top advisers nervously wondered the opposite — if they might need to press the Ukrainians to slow their advance.
The moment might have been the Ukrainians’ best chance to deal a game-changing blow to the Russians. It might also have been the best chance to ignite a wider war.
In the end, in a sort of grand ambiguity, the moment never came.
To protect their fleeing forces, Russian commanders left behind small detachments of troops. General Donahue advised General Tarnavskyi to destroy or bypass them and focus on the primary objective — the corps. But whenever the Ukrainians encountered a detachment, they stopped in their tracks, assuming a larger force lay in wait.
General Donahue told him that satellite imagery showed Ukrainian forces blocked by just one or two Russian tanks, according to Pentagon officials. But unable to see the same satellite images, the Ukrainian commander hesitated, wary of sending his forces forward.
To get the Ukrainians moving, Task Force Dragon sent points of interest, and M777 operators destroyed the tanks with Excalibur missiles — time-consuming steps repeated whenever the Ukrainians encountered a Russian detachment.
Soldiers surrounding a boy draped in a Ukrainian flag.
Ukrainians celebrated the recapture of Kherson.
Lynsey Addario for The New York Times
The Ukrainians would still recapture Kherson and clear the Dnipro’s west bank. But the offensive halted there. The Ukrainians, short on ammunition, would not cross the Dnipro. They would not, as the Ukrainians had hoped and the Russians feared, advance toward Crimea.
And as the Russians escaped across the river, farther into occupied ground, huge machines rent the earth, cleaving long, deep trench lines in their wake.
Still the Ukrainians were in a celebratory mood, and on his next Wiesbaden trip, General Zabrodskyi presented General Donahue with a “combat souvenir”: a tactical vest that had belonged to a Russian soldier whose comrades were already marching east to what would become the crucible of 2023 — a place called Bakhmut.
Soldiers on top of a vehicle driving down a hazy street.
Ukrainian soldiers in Bakhmut, a site of prolonged combat that President Volodymyr Zelensky called the “fortress of our morale.”
Tyler Hicks/The New York Times

Part 3 November 2022–November 2023

The Best-Laid Plans

November 2022–November 2023
 
Kyiv
Kharkiv
Oskil R.
Luhansk
Bakhmut
Dnipro R.
Ukraine
Makiivka
Robotyne
Tokmak
Melitopol
Russia
Crimea
 
Reclaimed by Ukraine
 
Russian advances
 
Held by Russia

U.S. & Allies

  • Aguto General
  • Austin Defense Sec.
  • Cavoli General
  • Donahue General
  • Milley General

Ukraine

  • Syrsky General
  • Tarnavskyi General
  • Zabrodskyi General
  • Zelensky President
The planning for 2023 began straightaway, at what in hindsight was a moment of irrational exuberance.
Ukraine controlled the west banks of the Oskil and Dnipro rivers. Within the coalition, the prevailing wisdom was that the 2023 counteroffensive would be the war’s last: The Ukrainians would claim outright triumph, or Mr. Putin would be forced to sue for peace.
“We’re going to win this whole thing,” Mr. Zelensky told the coalition, a senior American official recalled.
To accomplish this, General Zabrodskyi explained as the partners gathered in Wiesbaden in late autumn, General Zaluzhny was once again insisting that the primary effort be an offensive toward Melitopol, to strangle Russian forces in Crimea — what he believed had been the great, denied opportunity to deal the reeling enemy a knockout blow in 2022.
And once again, some American generals were preaching caution.
At the Pentagon, officials worried about their ability to supply enough weapons for the counteroffensive; perhaps the Ukrainians, in their strongest possible position, should consider cutting a deal. When the Joint Chiefs chairman, General Milley, floated that idea in a speech, many of Ukraine’s supporters (including congressional Republicans, then overwhelmingly supportive of the war) cried appeasement.
In Wiesbaden, in private conversations with General Zabrodskyi and the British, General Donahue pointed to those Russian trenches being dug to defend the south. He pointed, too, to the Ukrainians’ halting advance to the Dnipro just weeks before. “They’re digging in, guys,” he told them. “How are you going to get across this?”
What he advocated instead, General Zabrodskyi and a European official recalled, was a pause: If the Ukrainians spent the next year, if not longer, building and training new brigades, they would be far better positioned to fight through to Melitopol.
The British, for their part, argued that if the Ukrainians were going to go anyway, the coalition needed to help them. They didn’t have to be as good as the British and Americans, General Cavoli would say; they just had to be better than the Russians.
There would be no pause. General Zabrodskyi would tell General Zaluzhny, “Donahue is right.” But he would also admit that “nobody liked Donahue’s recommendations, except me.”
And besides, General Donahue was a man on the way out.
The 18th Airborne’s deployment had always been temporary. There would now be a more permanent organization in Wiesbaden, the Security Assistance Group-Ukraine, call sign Erebus — the Greek mythological personification of darkness.
That autumn day, the planning session and their time together done, General Donahue escorted General Zabrodskyi to the Clay Kaserne airfield. There he presented him with an ornamental shield — the 18th Airborne dragon insignia, encircled by five stars.
The westernmost represented Wiesbaden; slightly to the east was the Rzeszów-Jasionka Airport. The other stars represented Kyiv, Kherson and Kharkiv — for General Zaluzhny and the commanders in the south and east.
And beneath the stars, “Thanks.”
“I asked him, ‘Why are you thanking me?’” General Zabrodskyi recalled. “‘I should say thank you.’”
General Donahue explained that the Ukrainians were the ones fighting and dying, testing American equipment and tactics and sharing lessons learned. “Thanks to you,” he said, “we built all these things that we never could have.”
Shouting through the airfield wind and noise, they went back and forth about who deserved the most thanks. Then they shook hands, and General Zabrodskyi disappeared into the idling C-130.

The new guy in the room” was Lt. Gen. Antonio A. Aguto Jr. He was a different kind of commander, with a different kind of mission.
General Donahue was a risk taker. General Aguto had built a reputation as a man of deliberation and master of training and large-scale operations. After the seizure of Crimea in 2014, the Obama administration had expanded its training of the Ukrainians, including at a base in the far west of the country; General Aguto had overseen the program. In Wiesbaden, his No. 1 priority would be preparing new brigades. “You’ve got to get them ready for the fight,” Mr. Austin, the defense secretary, told him.
That translated to greater autonomy for the Ukrainians, a rebalancing of the relationship: At first, Wiesbaden had labored to win the Ukrainians’ trust. Now the Ukrainians were asking for Wiesbaden’s trust.
An opportunity soon presented itself.
Ukrainian intelligence had detected a makeshift Russian barracks at a school in occupied Makiivka. “Trust us on this,” General Zabrodskyi told General Aguto. The American did, and the Ukrainian recalled, “We did the full targeting process absolutely independently.’’ Wiesbaden’s role would be limited to providing coordinates.
Aerial view of a building surrounded by trees.
A satellite image of a school in occupied Makiivka where Russians had established a barracks.
Maxar Technologies
A satellite image of the destroyed building.
The site after a strike that was aided by U.S. intelligence.
Maxar Technologies
In this new phase of the partnership, U.S. and Ukrainian officers would still meet daily to set priorities, which the fusion center turned into points of interest. But Ukrainian commanders now had a freer hand to use HIMARS to strike additional targets, fruit of their own intelligence — if they furthered agreed-upon priorities.
“We will step back and watch, and keep an eye on you to make sure that you don’t do anything crazy,” General Aguto told the Ukrainians. “The whole goal,” he added, “is to have you operate on your own at some point in time.”

Echoing 2022, the war games of January 2023 yielded a two-pronged plan.
The secondary offensive, by General Syrsky’s forces in the east, would be focused on Bakhmut — where combat had been smoldering for months — with a feint toward the Luhansk region, an area annexed by Mr. Putin in 2022. That maneuver, the thinking went, would tie up Russian forces in the east and smooth the way for the main effort, in the south — the attack on Melitopol, where Russian fortifications were already rotting and collapsing in the winter wet and cold.
But problems of a different sort were already gnawing at the new-made plan.
General Zaluzhny may have been Ukraine’s supreme commander, but his supremacy was increasingly compromised by his competition with General Syrsky. According to Ukrainian officials, the rivalry dated to Mr. Zelensky’s decision, in 2021, to elevate General Zaluzhny over his former boss, General Syrsky. The rivalry had intensified after the invasion, as the commanders vied for limited HIMARS batteries. General Syrsky had been born in Russia and served in its army; until he started working on his Ukrainian, he had generally spoken Russian at meetings. General Zaluzhny sometimes derisively called him “that Russian general.”
The Americans knew General Syrsky was unhappy about being dealt a supporting hand in the counteroffensive. When General Aguto called to make sure he understood the plan, he responded, “I don’t agree, but I have my orders.”
The counteroffensive was to begin on May 1. The intervening months would be spent training for it. General Syrsky would contribute four battle-hardened brigades — each between 3,000 and 5,000 soldiers — for training in Europe; they would be joined by four brigades of new recruits.
The general had other plans.
In Bakhmut, the Russians were deploying, and losing, vast numbers of soldiers. General Syrsky saw an opportunity to engulf them and ignite discord in their ranks. “Take all new guys” for Melitopol, he told General Aguto, according to U.S. officials. And when Mr. Zelensky sided with him, over the objections of both his own supreme commander and the Americans, a key underpinning of the counteroffensive was effectively scuttled.
Now the Ukrainians would send just four untested brigades abroad for training. (They would prepare eight more inside Ukraine.) Plus, the new recruits were old — mostly in their 40s and 50s. When they arrived in Europe, a senior U.S. official recalled, “All we kept thinking was, This is not great.”
The Ukrainian draft age was 27. General Cavoli, who had been promoted to supreme allied commander for Europe, implored General Zaluzhny to “get your 18-year-olds in the game.” But the Americans concluded that neither the president nor the general would own such a politically fraught decision.
A parallel dynamic was at play on the American side.
The previous year, the Russians had unwisely placed command posts, ammunition depots and logistics centers within 50 miles of the front lines. But new intelligence showed that the Russians had now moved critical installations beyond HIMARS’ reach. So Generals Cavoli and Aguto recommended the next quantum leap, giving the Ukrainians Army Tactical Missile Systems — missiles, known as ATACMS, that can travel up to 190 miles — to make it harder for Russian forces in Crimea to help defend Melitopol.
ATACMS were a particularly sore subject for the Biden administration. Russia’s military chief, General Gerasimov, had indirectly referred to them the previous May when he warned General Milley that anything that flew 190 miles would be breaching a red line. There was also a question of supply: The Pentagon was already warning that it would not have enough ATACMS if America had to fight its own war.
The message was blunt: Stop asking for ATACMS.

Underlying assumptions had been upended. Still, the Americans saw a path to victory, albeit a narrowing one. Key to threading that needle was beginning the counteroffensive on schedule, on May 1, before the Russians repaired their fortifications and moved more troops to reinforce Melitopol.
But the drop-dead date came and went. Some promised deliveries of ammunition and equipment had been delayed, and despite General Aguto’s assurances that there was enough to start, the Ukrainians wouldn’t commit until they had it all.
At one point, frustration rising, General Cavoli turned to General Zabrodskyi and said: “Misha, I love your country. But if you don’t do this, you’re going to lose the war.”
“My answer was: ‘I understand what you are saying, Christopher. But please understand me. I’m not the supreme commander. And I’m not the president of Ukraine,’” General Zabrodskyi recalled, adding, “Probably I needed to cry as much as he did.”
At the Pentagon, officials were beginning to sense some graver fissure opening. General Zabrodskyi recalled General Milley asking: “Tell me the truth. Did you change the plan?”
“No, no, no,” he responded. “We did not change the plan, and we are not going to.”
When he uttered these words, he genuinely believed he was telling the truth.

In late May, intelligence showed the Russians rapidly building new brigades. The Ukrainians didn’t have everything they wanted, but they had what they thought they needed. They would have to go.
General Zaluzhny outlined the final plan at a meeting of the Stavka, a governmental body overseeing military matters. General Tarnavskyi would have 12 brigades and the bulk of ammunition for the main assault, on Melitopol. The marine commandant, Lt. Gen. Yurii Sodol, would feint toward Mariupol, the ruined port city taken by the Russians after a withering siege the year before. General Syrsky would lead the supporting effort in the east around Bakhmut, recently lost after months of trench warfare.
Then General Syrsky spoke. According to Ukrainian officials, the general said he wanted to break from the plan and execute a full-scale attack to drive the Russians from Bakhmut. He would then advance eastward toward the Luhansk region. He would, of course, need additional men and ammunition.
The Americans were not told the meeting’s outcome. But then U.S. intelligence observed Ukrainian troops and ammunition moving in directions inconsistent with the agreed-upon plan.
Soon after, at a hastily arranged meeting on the Polish border, General Zaluzhny admitted to Generals Cavoli and Aguto that the Ukrainians had in fact decided to mount assaults in three directions at once.
“That’s not the plan!” General Cavoli cried.
What had happened, according to Ukrainian officials, was this: After the Stavka meeting, Mr. Zelensky had ordered that the coalition’s ammunition be split evenly between General Syrsky and General Tarnavskyi. General Syrsky would also get five of the newly trained brigades, leaving seven for the Melitopol fight.
“It was like watching the demise of the Melitopol offensive even before it was launched,” one Ukrainian official remarked.
Fifteen months into the war, it had all come to this tipping point.
“We should have walked away,” said a senior American official.
But they would not.
“These decisions involving life and death, and what territory you value more and what territory you value less, are fundamentally sovereign decisions,” a senior Biden administration official explained. “All we could do was give them advice.”

The leader of the Mariupol assault, General Sodol, was an eager consumer of General Aguto’s advice. That collaboration produced one of the counteroffensive’s biggest successes: After American intelligence identified a weak point in Russian lines, General Sodol’s forces, using Wiesbaden’s points of interest, recaptured the village of Staromaiorske and nearly eight square miles of territory.
For the Ukrainians, that victory posed a question: Might the Mariupol fight be more promising than the one toward Melitopol? But the attack stalled for lack of manpower.
The problem was laid out right there on the battlefield map in General Aguto’s office: General Syrsky’s assault on Bakhmut was starving the Ukrainian army.
General Aguto urged him to send brigades and ammunition south for the Melitopol attack. But General Syrsky wouldn’t budge, according to U.S. and Ukrainian officials. Nor would he budge when Yevgeny Prigozhin, whose Wagner paramilitaries had helped the Russians capture Bakhmut, rebelled against Mr. Putin’s military leadership and sent forces racing toward Moscow.
U.S. intelligence assessed that the rebellion could erode Russian morale and cohesion; intercepts detected Russian commanders surprised that the Ukrainians weren’t pushing harder toward tenuously defended Melitopol, a U.S. intelligence official said.
But as General Syrsky saw it, the rebellion validated his strategy of sowing division by impaling the Russians in Bakhmut. To send some of his forces south would only undercut it. “I was right, Aguto. You were wrong,” an American official recalls General Syrsky saying and adding, “We’re going to get to Luhansk.”
Mr. Zelensky had framed Bakhmut as the “fortress of our morale.” In the end, it was a blood-drenched demonstration of the outmanned Ukrainians’ predicament.
Though counts vary wildly, there is little question that the Russians’ casualties — in the tens of thousands — far outstripped the Ukrainians’. Yet General Syrsky never did recapture Bakhmut, never did advance toward Luhansk. And while the Russians rebuilt their brigades and soldiered on in the east, the Ukrainians had no such easy source of recruits. (Mr. Prigozhin pulled his rebels back before reaching Moscow; two months later, he died in a plane crash that American intelligence believed had the hallmarks of a Kremlin-sponsored assassination.)
Which left Melitopol.
A primary virtue of the Wiesbaden machine was speed — shrinking the time from point of interest to Ukrainian strike. But that virtue, and with it the Melitopol offensive, was undermined by a fundamental shift in how the Ukrainian commander there used those points of interest. He had substantially less ammunition than he had planned for; instead of simply firing, he would now first use drones to confirm the intelligence.
This corrosive pattern, fueled, too, by caution and a deficit of trust, came to a head when, after weeks of grindingly slow progress across a hellscape of minefields and helicopter fire, Ukrainian forces approached the occupied village of Robotyne.
American officials recounted the ensuing battle. The Ukrainians had been pummeling the Russians with artillery; American intelligence indicated they were pulling back.
“Take the ground now,” General Aguto told General Tarnavskyi.
But the Ukrainians had spotted a group of Russians on a hilltop.
In Wiesbaden, satellite imagery showed what looked like a Russian platoon, between 20 and 50 soldiers — to General Aguto hardly justification to slow the march.
General Tarnavskyi, though, wouldn’t move until the threat was eliminated. So Wiesbaden sent the Russians’ coordinates and advised him to simultaneously open fire and advance.
Instead, to verify the intelligence, General Tarnavskyi flew reconnaissance drones over the hilltop.
Which took time. Only then did he order his men to fire.
And after the strike, he once again dispatched his drones, to confirm the hilltop was indeed clear. Then he ordered his forces into Robotyne, which they seized on Aug. 28.
The back-and-forth had cost between 24 and 48 hours, officers estimated. And in that time, south of Robotyne, the Russians had begun building new barriers, laying mines and sending reinforcements to halt Ukrainian progress. “The situation was changed completely,” General Zabrodskyi said.
A damaged truck in a blackened field.
An abandoned Ukrainian military vehicle near the front line of Robotyne.
Reuters
General Aguto yelled at General Tarnavskyi: Press on. But the Ukrainians had to rotate troops from the front lines to the rear, and with only the seven brigades, they weren’t able to bring in new forces fast enough to keep going.
The Ukrainian advance, in fact, was slowed by a mix of factors. But in Wiesbaden, the frustrated Americans kept talking about the platoon on the hill. “A damned platoon stopped the counteroffensive,” one officer remarked.

The Ukrainians would not make it to Melitopol. They would have to scale back their ambitions.
Now their objective would be the small occupied city of Tokmak, about halfway to Melitopol, close to critical rail lines and roadways.
General Aguto had given the Ukrainians greater autonomy. But now he crafted a detailed artillery plan, Operation Rolling Thunder, that prescribed what the Ukrainians should shoot, with what and in what order, according to U.S. and Ukrainian officials. But General Tarnavskyi objected to some targets, insisted on using drones to verify points of interest and Rolling Thunder rumbled to a halt.
Desperate to salvage the counteroffensive, the White House had authorized a secret transport of a small number of cluster warheads with a range of about 100 miles, and General Aguto and General Zabrodskyi devised an operation against Russian attack helicopters threatening General Tarnavskyi’s forces. At least 10 helicopters were destroyed, and the Russians pulled all their aircraft back to Crimea or the mainland. Still, the Ukrainians couldn’t advance.
The Americans’ last-ditch recommendation was to have General Syrsky take over the Tokmak fight. That was rejected. They then proposed that General Sodol send his marines to Robotyne and have them break through the Russian line. But instead General Zaluzhny ordered the marines to Kherson to open a new front in an operation the Americans counseled was doomed to fail — trying to cross the Dnipro and advance toward Crimea. The marines made it across the river in early November but ran out of men and ammunition. The counteroffensive was supposed to deliver a knockout blow. Instead, it met an inglorious end.
General Syrsky declined to answer questions about his interactions with American generals, but a spokesman for the Ukrainian armed forces said, “We do hope that the time will come, and after the victory of Ukraine, the Ukrainian and American generals you mentioned will perhaps jointly tell us about their working and friendly negotiations during the fighting against Russian aggression.”
Andriy Yermak, head of the presidential office of Ukraine and arguably the country’s second-most-powerful official, told The Times that the counteroffensive had been “primarily blunted” by the allies’ “political hesitation” and “constant” delays in weapons deliveries.
But to another senior Ukrainian official, “The real reason why we were not successful was because an improper number of forces were assigned to execute the plan.”
Either way, for the partners, the counteroffensive’s devastating outcome left bruised feelings on both sides. “The important relationships were maintained,” said Ms. Wallander, the Pentagon official. “But it was no longer the inspired and trusting brotherhood of 2022 and early 2023.”
Military personnel at a large outdoor gathering.
President Volodymyr Zelensky and Gen. Christopher G. Cavoli in Wiesbaden in December 2023.
Susanne Goebel/U.S. European Command

Part 4 December 2023–January 2025

Breaches of Trust, and of Borders

December 2023–January 2025
 
Kursk
offensive
Sumy
Russia
Kyiv
Kharkiv
Ukraine
Dnipro R.
Pokrovsk
Black
Sea
Kerch Strait
Bridge
Crimea
Sevastopol
 
Ukrainian advances
 
Reclaimed by Ukraine
 
Russian advances
 
Held by Russia

U.S. & Allies

  • Aguto General
  • Austin Defense Sec.
  • Baldwin General
  • Biden President
  • Cavoli General
  • Donahue General
  • Trump President

Ukraine

  • Syrsky General
  • Zabrodskyi General
  • Zelensky President
Shortly before Christmas, Mr. Zelensky rode through the Wiesbaden gates for his maiden visit to the secret center of the partnership.
Entering the Tony Bass Auditorium, he was escorted past trophies of shared battle — twisted fragments of Russian vehicles, missiles and aircraft. When he climbed to the walkway above the former basketball court — as General Zabrodskyi had done that first day in 2022 — the officers working below burst into applause.
Yet the president had not come to Wiesbaden for celebration. In the shadow of the failed counteroffensive, a third, hard wartime winter coming on, the portents had only darkened. To press their new advantage, the Russians were pouring forces into the east. In America, Mr. Trump, a Ukraine skeptic, was mid-political resurrection; some congressional Republicans were grumbling about cutting off funding.
A year ago, the coalition had been talking victory. As 2024 arrived and ground on, the Biden administration would find itself forced to keep crossing its own red lines simply to keep the Ukrainians afloat.
But first, the immediate business in Wiesbaden: Generals Cavoli and Aguto explained that they saw no plausible path to reclaiming significant territory in 2024. The coalition simply couldn’t provide all the equipment for a major counteroffensive. Nor could the Ukrainians build an army big enough to mount one.
The Ukrainians would have to temper expectations, focusing on achievable objectives to stay in the fight while building the combat power to potentially mount a counteroffensive in 2025: They would need to erect defensive lines in the east to prevent the Russians from seizing more territory. And they would need to reconstitute existing brigades and fill new ones, which the coalition would help train and equip.
Mr. Zelensky voiced his support.
Yet the Americans knew he did so grudgingly. Time and again Mr. Zelensky had made it clear that he wanted, and needed, a big win to bolster morale at home and shore up Western support.
Just weeks before, the president had instructed General Zaluzhny to push the Russians back to Ukraine’s 1991 borders by fall of 2024. The general had then shocked the Americans by presenting a plan to do so that required five million shells and one million drones. To which General Cavoli had responded, in fluent Russian, “From where?”
Several weeks later, at a meeting in Kyiv, the Ukrainian commander had locked General Cavoli in a Defense Ministry kitchen and, vaping furiously, made one final, futile plea. “He was caught between two fires, the first being the president and the second being the partners,” said one of his aides.
As a compromise, the Americans now presented Mr. Zelensky with what they believed would constitute a statement victory — a bombing campaign, using long-range missiles and drones, to force the Russians to pull their military infrastructure out of Crimea and back into Russia. It would be code-named Operation Lunar Hail.
Until now, the Ukrainians, with help from the C.I.A. and the U.S. and British navies, had used maritime drones, together with long-range British Storm Shadow and French SCALP missiles, to strike the Black Sea Fleet. Wiesbaden’s contribution was intelligence.
But to prosecute the wider Crimea campaign, the Ukrainians would need far more missiles. They would need hundreds of ATACMS.
At the Pentagon, the old cautions hadn’t melted away. But after General Aguto briefed Mr. Austin on all that Lunar Hail could achieve, an aide recalled, he said: “OK, there’s a really compelling strategic objective here. It isn’t just about striking things.”
Mr. Zelensky would get his long-pined-for ATACMS. Even so, one U.S. official said, “We knew that, in his heart of hearts, he still wanted to do something else, something more.”

General Zabrodskyi was in the Wiesbaden command center in late January when he received an urgent message and stepped outside.
When he returned, gone pale as a ghost, he led General Aguto to a balcony and, pulling on a Lucky Strike, told him that the Ukrainian leadership struggle had reached its denouement: General Zaluzhny was being fired. The betting was on his rival, General Syrsky, to ascend.
The Americans were hardly surprised; they had been hearing ample murmurings of presidential discontent. The Ukrainians would chalk it up to politics, to fear that the widely popular General Zaluzhny might challenge Mr. Zelensky for the presidency. There was also the Stavka meeting, where the president effectively kneecapped General Zaluzhny, and the general’s subsequent decision to publish a piece in The Economist declaring the war at a stalemate, the Ukrainians in need of a quantum technological breakthrough. This even as his president was calling for total victory.
General Zaluzhny, one American official said, was a “dead man walking.”
General Syrsky’s appointment brought hedged relief. The Americans believed they would now have a partner with the president’s ear and trust; decision-making, they hoped, would become more consistent.
General Syrsky was also a known commodity.
Part of that knowledge, of course, was the memory of 2023, the scar of Bakhmut — the way the general had sometimes spurned their recommendations, even sought to undermine them. Still, colleagues say, Generals Cavoli and Aguto felt they understood his idiosyncrasies; he would at least hear them out, and unlike some commanders, he appreciated and typically trusted the intelligence they provided.
For General Zabrodskyi, though, the shake-up was a personal blow and a strategic unknown. He considered General Zaluzhny a friend and had given up his parliamentary seat to become his deputy for plans and operations. (Soon he would be pushed out of that job, and his Wiesbaden role. When General Aguto found out, he called with a standing invitation to his North Carolina beach house; the generals could go sailing. “Maybe in my next life,” General Zabrodskyi replied.)
And the changing of the guard came at a particularly uncertain moment for the partnership: Goaded by Mr. Trump, congressional Republicans were holding up $61 billion in new military aid. During the battle for Melitopol, the commander had insisted on using drones to validate every point of interest. Now, with far fewer rockets and shells, commanders along the front adopted the same protocol. Wiesbaden was still churning out points of interest, but the Ukrainians were barely using them.
“We don’t need this right now,” General Zabrodskyi told the Americans.

The red lines kept moving.
There were the ATACMS, which arrived secretly in early spring, so the Russians wouldn’t realize Ukraine could now strike across Crimea.
And there were the SMEs. Some months earlier, General Aguto had been allowed to send a small team, about a dozen officers, to Kyiv, easing the prohibition on American boots on Ukrainian ground. So as not to evoke memories of the American military advisers sent to South Vietnam in the slide to full-scale war, they would be known as “subject matter experts.” Then, after the Ukrainian leadership shake-up, to build confidence and coordination, the administration more than tripled the number of officers in Kyiv, to about three dozen; they could now plainly be called advisers, though they would still be confined to the Kyiv area.
Perhaps the hardest red line, though, was the Russian border. Soon that line, too, would be redrawn.
In April, the financing logjam was finally cleared, and 180 more ATACMS, dozens of armored vehicles and 85,000 155-millimeter shells started flowing in from Poland.
Coalition intelligence, though, was detecting another sort of movement: Components of a new Russian formation, the 44th Army Corps, moving toward Belgorod, just north of the Ukrainian border. The Russians, seeing a limited window as the Ukrainians waited to have the American aid in hand, were preparing to open a new front in northern Ukraine.
The Ukrainians believed the Russians hoped to reach a major road ringing Kharkiv, which would allow them to bombard the city, the country’s second-largest, with artillery fire, and threaten the lives of more than a million people.
The Russian offensive exposed a fundamental asymmetry: The Russians could support their troops with artillery from just across the border; the Ukrainians couldn’t shoot back using American equipment or intelligence.
Yet with peril came opportunity. The Russians were complacent about security, believing the Americans would never let the Ukrainians fire into Russia. Entire units and their equipment were sitting unsheltered, largely undefended, in open fields.
The Ukrainians asked for permission to use U.S.-supplied weapons across the border. What’s more, Generals Cavoli and Aguto proposed that Wiesbaden help guide those strikes, as it did across Ukraine and in Crimea — providing points of interest and precision coordinates.
The White House was still debating these questions when, on May 10, the Russians attacked.
This became the moment the Biden administration changed the rules of the game. Generals Cavoli and Aguto were tasked with creating an “ops box” — a zone on Russian soil in which the Ukrainians could fire U.S.-supplied weapons and Wiesbaden could support their strikes.
At first they advocated an expansive box, to encompass a concomitant threat: the glide bombs — crude Soviet-era bombs transformed into precision weapons with wings and fins — that were raining terror on Kharkiv. A box extending about 190 miles would let the Ukrainians use their new ATACMS to hit glide-bomb fields and other targets deep inside Russia. But Mr. Austin saw this as mission creep: He did not want to divert ATACMS from Lunar Hail.
Instead, the generals were instructed to draw up two options — one extending about 50 miles into Russia, standard HIMARS range, and one nearly twice as deep. Ultimately, against the generals’ recommendation, Mr. Biden and his advisers chose the most limited option — but to protect the city of Sumy as well as Kharkiv, it followed most of the country’s northern border, encompassing an area almost as large as New Jersey. The C.I.A. was also authorized to send officers to the Kharkiv region to assist their Ukrainian counterparts with operations inside the box.
The box went live at the end of May. The Russians were caught unawares: With Wiesbaden’s points of interest and coordinates, as well as the Ukrainians’ own intelligence, HIMARS strikes into the ops box helped defend Kharkiv. The Russians suffered some of their heaviest casualties of the war.
The unthinkable had become real. The United States was now woven into the killing of Russian soldiers on sovereign Russian soil.

Summer 2024: Ukraine’s armies in the north and east were stretched dangerously thin. Still, General Syrsky kept telling the Americans, “I need a win.”
A foreshadowing had come back in March, when the Americans discovered that Ukraine’s military intelligence agency, the HUR, was furtively planning a ground operation into southwest Russia. The C.I.A. station chief in Kyiv confronted the HUR commander, Gen. Kyrylo Budanov: If he crossed into Russia, he would do so without American weapons or intelligence support. He did, only to be forced back.
At moments like these, Biden administration officials would joke bitterly that they knew more about what the Russians were planning by spying on them than about what their Ukrainian partners were planning.
To the Ukrainians, though, “don’t ask, don’t tell,” was “better than ask and stop,” explained Lt. Gen. Valeriy Kondratiuk, a former Ukrainian military intelligence commander. He added: “We are allies, but we have different goals. We protect our country, and you protect your phantom fears from the Cold War.”
In August in Wiesbaden, General Aguto’s tour was coming to its scheduled end. He left on the 9th. The same day, the Ukrainians dropped a cryptic reference to something happening in the north.
On Aug. 10, the C.I.A. station chief left, too, for a job at headquarters. In the churn of command, General Syrsky made his move — sending troops across the southwest Russian border, into the region of Kursk.
For the Americans, the incursion’s unfolding was a significant breach of trust. It wasn’t just that the Ukrainians had again kept them in the dark; they had secretly crossed a mutually agreed-upon line, taking coalition-supplied equipment into Russian territory encompassed by the ops box, in violation of rules laid down when it was created.
The box had been established to prevent a humanitarian disaster in Kharkiv, not so the Ukrainians could take advantage of it to seize Russian soil. “It wasn’t almost blackmail, it was blackmail,” a senior Pentagon official said.
The Americans could have pulled the plug on the ops box. Yet they knew that to do so, an administration official explained, “could lead to a catastrophe”: Ukrainian soldiers in Kursk would perish unprotected by HIMARS rockets and U.S. intelligence.
Kursk, the Americans concluded, was the win Mr. Zelensky had been hinting at all along. It was also evidence of his calculations: He still spoke of total victory. But one of the operation’s goals, he explained to the Americans, was leverage — to capture and hold Russian land that could be traded for Ukrainian land in future negotiations.

Provocative operations once forbidden were now permitted.
Before General Zabrodskyi was sidelined, he and General Aguto had selected the targets for Operation Lunar Hail. The campaign required a degree of hand-holding not seen since General Donahue’s day. American and British officers would oversee virtually every aspect of each strike, from determining the coordinates to calculating the missiles’ flight paths.
Of roughly 100 targets across Crimea, the most coveted was the Kerch Strait Bridge, linking the peninsula to the Russian mainland. Mr. Putin saw the bridge as powerful physical proof of Crimea’s connection to the motherland. Toppling the Russian president’s symbol had, in turn, become the Ukrainian president’s obsession.
It had also been an American red line. In 2022, the Biden administration prohibited helping the Ukrainians target it; even the approaches on the Crimean side were to be treated as sovereign Russian territory. (Ukrainian intelligence services tried attacking it themselves, causing some damage.)
But after the partners agreed on Lunar Hail, the White House authorized the military and C.I.A. to secretly work with the Ukrainians and the British on a blueprint of attack to bring the bridge down: ATACMS would weaken vulnerable points on the deck, while maritime drones would blow up next to its stanchions.
But while the drones were being readied, the Russians hardened their defenses around the stanchions.
The Ukrainians proposed attacking with ATACMS alone. Generals Cavoli and Aguto pushed back: ATACMS alone wouldn’t do the job; the Ukrainians should wait until the drones were ready or call off the strike.
In the end, the Americans stood down, and in mid-August, with Wiesbaden’s reluctant help, the Ukrainians fired a volley of ATACMS at the bridge. It did not come tumbling down; the strike left some “potholes,” which the Russians repaired, one American official grumbled, adding, “Sometimes they need to try and fail to see that we are right.”
The Kerch Bridge episode aside, the Lunar Hail collaboration was judged a significant success. Russian warships, aircraft, command posts, weapons depots and maintenance facilities were destroyed or moved to the mainland to escape the onslaught.
For the Biden administration, the failed Kerch attack, together with a scarcity of ATACMS, reinforced the importance of helping the Ukrainians use their fleet of long-distance attack drones. The main challenge was evading Russian air defenses and pinpointing targets.
Longstanding policy barred the C.I.A. from providing intelligence on targets on Russian soil. So the administration would let the C.I.A. request “variances,” carve-outs authorizing the spy agency to support strikes inside Russia to achieve specific objectives.
Intelligence had identified a vast munitions depot in the lakeside town of Toropets, some 290 miles north of the Ukrainian border, that was providing weapons to Russian forces in Kharkiv and Kursk. The administration approved the variance. Toropets would be a test of concept.
C.I.A. officers shared intelligence about the depot’s munitions and vulnerabilities, as well as Russian defense systems on the way to Toropets. They calculated how many drones the operation would require and charted their circuitous flight paths.
On Sept. 18, a large swarm of drones slammed into the munitions depot. The blast, as powerful as a small earthquake, opened a crater the width of a football field. Videos showed immense balls of flame and plumes of smoke rising above the lake.
A munitions depot in Toropets, Russia.
Maxar Technologies
The facility covered by smoke and clouds.
The depot after a drone strike assisted by the C.I.A.
Maxar Technologies
Yet as with the Kerch Bridge operation, the drone collaboration pointed to a strategic dissonance.
The Americans argued for concentrating drone strikes on strategically important military targets — the same sort of argument they had made, fruitlessly, about focusing on Melitopol during the 2023 counteroffensive. But the Ukrainians insisted on attacking a wider menu of targets, including oil and gas facilities and politically sensitive sites in and around Moscow (though they would do so without C.I.A. help).
“Russian public opinion is going to turn on Putin,” Mr. Zelensky told the American secretary of state, Antony Blinken, in Kyiv in September. “You’re wrong. We know the Russians.”

Mr. Austin and General Cavoli traveled to Kyiv in October. Year by year, the Biden administration had provided the Ukrainians with an ever-more-sophisticated arsenal of weaponry, had crossed so many of its red lines. Still, the defense secretary and the general were worrying about the message written in the weakening situation on the ground.
The Russians had been making slow but steady progress against depleted Ukrainian forces in the east, toward the city of Pokrovsk — their “big target,” one American official called it. They were also clawing back some territory in Kursk. Yes, the Russians’ casualties had spiked, to between 1,000 and 1,500 a day. But still they kept coming.
Mr. Austin would later recount how he contemplated this manpower mismatch as he looked out the window of his armored S.U.V. snaking through the Kyiv streets. He was struck, he told aides, by the sight of so many men in their 20s, almost none of them in uniform. In a nation at war, he explained, men this age are usually away, in the fight.
This was one of the difficult messages the Americans had come to Kyiv to deliver, as they laid out what they could and couldn’t do for Ukraine in 2025.
Mr. Zelensky had already taken a small step, lowering the draft age to 25. Still, the Ukrainians hadn’t been able to fill existing brigades, let alone build new ones.
Mr. Austin pressed Mr. Zelensky to take the bigger, bolder step and begin drafting 18-year-olds. To which Mr. Zelensky shot back, according to an official who was present, “Why would I draft more people? We don’t have any equipment to give them.”
“And your generals are reporting that your units are undermanned,” the official recalled Mr. Austin responding. “They don’t have enough soldiers for the equipment they have.”
That was the perennial standoff:
In the Ukrainians’ view, the Americans weren’t willing to do what was necessary to help them prevail.
In the Americans’ view, the Ukrainians weren’t willing to do what was necessary to help themselves prevail.
Mr. Zelensky often said, in response to the draft question, that his country was fighting for its future, that 18- to 25-year-olds were the fathers of that future.
To one American official, though, it’s “not an existential war if they won’t make their people fight.”

General Baldwin, who early on had crucially helped connect the partners’ commanders, had visited Kyiv in September 2023. The counteroffensive was stalling, the U.S. elections were on the horizon and the Ukrainians kept asking about Afghanistan.
The Ukrainians, he recalled, were terrified that they, too, would be abandoned. They kept calling, wanting to know if America would stay the course, asking: “What will happen if the Republicans win the Congress? What is going to happen if President Trump wins?’”
He always told them to remain encouraged, he said. Still, he added, “I had my fingers crossed behind my back, because I really didn’t know anymore.”
Mr. Trump won, and the fear came rushing in.
In his last, lame-duck weeks, Mr. Biden made a flurry of moves to stay the course, at least for the moment, and shore up his Ukraine project.
He crossed his final red line — expanding the ops box to allow ATACMS and British Storm Shadow strikes into Russia — after North Korea sent thousands of troops to help the Russians dislodge the Ukrainians from Kursk. One of the first U.S.-supported strikes targeted and wounded the North Korean commander, Col. Gen. Kim Yong Bok, as he met with his Russian counterparts in a command bunker.
The administration also authorized Wiesbaden and the C.I.A. to support long-range missile and drone strikes into a section of southern Russia used as a staging area for the assault on Pokrovsk, and allowed the military advisers to leave Kyiv for command posts closer to the fighting.
In December, General Donahue got his fourth star and returned to Wiesbaden as commander of U.S. Army Europe and Africa. He had been the last American soldier to leave in the chaotic fall of Kabul. Now he would have to navigate the new, unsure future of Ukraine.
Men in fatigues passing a flag.
General Cavoli, center, passed the colors to General Donahue in a ceremonial change of command in Wiesbaden.
Volker Ramspott/U.S. Army
So much had changed since General Donahue left two years before. But when it came to the raw question of territory, not much had changed. In the war’s first year, with Wiesbaden’s help, the Ukrainians had seized the upper hand, winning back more than half of the land lost after the 2022 invasion. Now, they were fighting over tiny slivers of ground in the east (and in Kursk).
One of General Donahue’s main objectives in Wiesbaden, according to a Pentagon official, would be to fortify the brotherhood and breathe new life into the machine — to stem, perhaps even push back, the Russian advance. (In the weeks that followed, with Wiesbaden providing points of interest and coordinates, the Russian march toward Pokrovsk would slow, and in some areas in the east, the Ukrainians would make gains. But in southwest Russia, as the Trump administration scaled back support, the Ukrainians would lose most of their bargaining chip, Kursk.)
In early January, Generals Donahue and Cavoli visited Kyiv to meet with General Syrsky and ensure that he agreed on plans to replenish Ukrainian brigades and shore up their lines, the Pentagon official said. From there, they traveled to Ramstein Air Base, where they met Mr. Austin for what would be the final gathering of coalition defense chiefs before everything changed.
With the doors closed to the press and public, Mr. Austin’s counterparts hailed him as the “godfather” and “architect” of the partnership that, for all its broken trust and betrayals, had sustained the Ukrainians’ defiance and hope, begun in earnest on that spring day in 2022 when Generals Donahue and Zabrodskyi first met in Wiesbaden.
Mr. Austin is a solid and stoic block of a man, but as he returned the compliments, his voice caught.
“Instead of saying farewell, let me say thank you,” he said, blinking back tears. And then added: “I wish you all success, courage and resolve. Ladies and gentlemen, carry on.”
Oleksandr Chubko and Julie Tate contributed research. Produced by Gray Beltran, Kenan Davis and Rumsey Taylor. Maps by Leanne Abraham. Additional production by William B. Davis. Audio produced by Adrienne Hurst.
Sources and methodology
For each war map, we used data from the Institute for the Study of War and the American Enterprise Institute’s Critical Threats Project to calculate changes in territorial control. Russian forces in eastern Ukraine include Russian-backed separatists. The composite image in the introduction draws on data from NASA’s Moderate Resolution Imaging Spectroradiometer (MODIS) and was compiled using Google Earth Engine. We combined images from January and February of each year since 2020 to generate a cloud-free satellite image.

Our Coverage of the War in Ukraine


  • New Push Into Russia?: Ukraine’s small incursion targets the Belgorod region, according to Ukrainian officials, analysts of open-source intelligence and Russian military bloggers. The advance comes as cease-fire talks continue.
  • Abducted Ukrainian Children: The U.S. State Department has preserved information on Ukrainian children abducted by the Russian government during its war in Ukraine that lawmakers feared had been deleted, Secretary of State Marco Rubio said.
  • Puncturing Chernobyl’s 40,000-Ton Shield: The steel shell that encloses the site of the world’s worst nuclear disaster was built to endure for a century. But war was a scenario its engineers never envisioned.
  • European Unity Is Fracturing: European leaders are struggling to find the money and political will to replace the bulk of the U.S. contribution to Ukraine and to their own defense. European leaders also disagree about the contours of a “reassurance force” of European troops after the war ends.
  • Winning Concessions: Russia’s demands are slowing cease-fire talks and giving it an advantage in negotiations.

How We Verify Our Reporting
  • Our team of visual journalists analyzes satellite images, photographs, videos and radio transmissions to independently confirm troop movements and other details.
  • We monitor and authenticate reports on social media, corroborating these with eyewitness accounts and interviews. Read more about our reporting efforts.

 

https://www.nytimes.com/interactive/2025/03/29/world/europe/us-ukraine-military-war-wiesbaden.html


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location