Hiszpanie wściekli na władzę po powodzi. Król Filip VI musiał uciekać
Jaki to niby król, on nawet własnej żony nie potrafi opanować, a ojcostwo królewiątek nie musi być oczywiste.
No i ten HAARP nad regionem, kilkanaście godzin przed katastrofą, on oczywiście o niczym nie wie. Są to oczywiście bzdury wyznawców teorii konspiracji.
Red. Gazeta Warszawska
+
Hiszpanie wściekli na władzę po powodzi. Król Filip VI musiał uciekać
Król Hiszpanii przyjechał do Walencji, na tereny dotknięte powodzią. Jego wizyta przebiegła dramatycznie: w stronę monarchy rzucano błoto, kamienie, padły też serie wyzwisk. Interweniowała policja, jednak ostatecznie monarcha i tak musiał opuścić miasto. Z wieloma gorzkimi słowami spotkał się również hiszpański premier.
Król Hiszpanii, jego małżonka i premier Pedro Sánchez zjawili się w niedzielę w regionach kraju dotkniętych katastrofalną powodzią. Filip VI odwiedził Walencję, a także Paiportę - jedną z najbardziej zniszczonych przez żywioł miejscowości.
Wizyta nie przebiegła jednak spokojnie. Wściekły i rozgoryczony tłum przepychał się w stronę króla, a w pewnym momencie zaczął w niego rzucać błotem, kamieniami, patykami; posypały się też obelgi.