MIAMI (AP) – Były prezydent Donald Trump oskarżył premiera Izraela Benjamina Netanjahu o zdradę go tuż przed zabiciem przez USA najwyższego irańskiego generała w 2020 r. i kwestionuje sprawność wywiadu kraju w odpowiedzi na śmiertelny atak Hamasu.
Komentarze Trumpa wygłoszone podczas środowego wiecu w West Palm Beach na Florydzie zostały szybko potępione przez jednego z sojuszników Netanjahu, Biały Dom i kilku republikańskich rywali w wyborach prezydenckich, w tym gubernatora Florydy Rona DeSantisa.
Większość amerykańskich przywódców, w tym republikańscy kandydaci na prezydenta, stanęła po stronie Izraela po inwazji Hamasu, która według prezydenta Joe Bidena była najbardziej śmiercionośnym dniem dla Żydów od czasu Holokaustu. Po stronie izraelskiej i palestyńskiej zginęło co najmniej 2500 osób.
Jednak Trump, główny kandydat do nominacji prezydenckiej Partii Republikańskiej, który od dawna próbował przedstawiać się jako zaciekłego obrońcę Izraela, w środę wieczorem ostro skrytykował swoje działania. Powiedział zgromadzonym na wiecu, że modli się za Izrael i ponownie przyrzekł, że będzie stać u boku kraju i wspierać wysiłki mające na celu zniszczenie Hamasu, po czym zaczął opisywać „złe doświadczenia” z przywódcami Izraela, którymi nigdy wcześniej się nie podzielił.