Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości co do skuteczności funkcjonowania układu gdańskiego, zasadnie opisywanego jako mafijny, to powinien definitywnie pozbyć się ich już po pierwszych perypetiach Grzegorza Brauna i jego sztabu w kampanii wyborczej na wakujące miejsce prezydenta Gdańska po zabójstwie Pawła Adamowicza.
Dzisiaj, tj. w poniedziałek, 11 lutego 2019 roku o godz. 14-ej znany reżyser został wprawdzie zarejestrowany jako trzeci kandydat do funkcji włodarza grodu nad Motławą, lecz po pierwsze – straconych bezpowrotnie kilku dni na prawno-formalne potyczki z Miejską Komisją Wyborczą nikt komitetowi G. Brauna nie zwróci, po drugie – trzeba byłoby sporej naiwności, aby sądzić, iż była to ostatnia kłoda rzucona przez manipulatorów na drodze do demokratycznego rozstrzygnięcia. Jestem absolutnie pewien, że będą następne i to rzucane z różnych stron, trójmiejskich mediów nie wyłączając.
