O ważności pontyfikatu papieża Franciszka
Autor: + Athanasius Schneider
+
Athanasius Schneider gorliwie peroruje w kwestii uzasadnienia tezy o prawnej legalności „papieża” „Franciszka”, o niemożliwości wypędzenia go z Watykanu oraz naszego obowiązku „zachowania zimnej krwi”. Posługuje się przy tym starożytnymi naukami Kościoła Świętego jako Jego od wieków sprawdzonymi argumentami.
Argumentacja Athanasiu´a Schneider'a przypomina swoim skrajanie patologicznym myśleniem sytuację bezczelnego rabusia, który napadł na bank, obrabował go doszczętnie, po czym przyszedł do niego ponowienie i jako legalny klient zażądał od kasjera zwrotu swoich poprzednio złożonych depozytów, których już tam przecież nie ma, bo zostały zrabowane.
Athanasius Schneider zapomina lub myśli życzeniowo, że to my zapominamy o prostym fakcie:
Synagoga watykańska istnieje od czasów Soboru Watykańskiego i nie ma ciągłości apostolskiej, prawnej, duchowej lub intelektualnej ze światem Kościoła Świętego, na którego nauki Athanasius Schneider się tak przewrotnie powołuje.
Niechże Athanasius Schneider otworzy stare księgi i poczyta Reguły Świętych Apostołów, a znajdzie tam rozwiązanie problemów Bergoglio, który nigdy nie był papieżem, bo nie mógł nim być.
A swoją drogą, to jest takie nagminne, z tym nadstawieniem drugiego policzka, którego echo dudni aż w całej tej wypowiedzi, a i tu po pierwsze, i po drugie:
- Nadstawienie drugiego policzka nie jest tym, co się nam wmawia, bo byłoby to w arcysprzeczności z dobitnymi nakazami ewangelicznymi, które są hierarchicznie nadrzędne, których obligacje nałożył na nasze barki nasz Pan Jezus Chrystus.
Takie nasze nadstawienie drugiego policzka wobec zła, które faktycznie jest już jednym, niekwestionowanym przykazaniem współczesnego człowieka świata chrześcijańskiego, jest naszym samowykluczeniem z szeregów Dzieci Bożych, a nawet gorzej, bo jest naszym współudziałem w zbrodni naszego zbrodniarza na nas samych.
- W świecie cywilizacji naszego myślenia moralnego i socjalnego nie ma miejsca na to, aby jakaś jednostka uzurpowała siebie prawo do narzucania osobom trzecim ich stanu uczuć należnym jednostkom ludzkim – ludziom, drugiemu człowiekowi.
Suwerenność stanu uczuć jednostki ludzkiej jest łaską nadaną Człowiekowi przez samego Stwórcę. Nawet sam Stwórca nie narzucał niczego Adamowi, nie podglądał go, nie szarpał nim, a widząc Grzech Pierworodny naszych Rodziców, łagodnie wołał Adama, szukając go w Ogrodzie – Adamie, gdzie jesteś? To Wąż został potępiony i rzucony o ziemię, a nie jego ofiara Człowiek.
Jeśli Athanasius Schneider chce dalej siedzieć z założnymi rękoma i „z zimną krwią” przyglądać się; masakrze resztek Nauczania Kościoła, cierpieniu maluczkich, eutanazji na starcach i chorych, to niech siedzi! My nakazem ewangelicznym upominamy go, aby tego nie robił, ale wybór należy do niego.
Athanasius Schneider to fałszywy prorok, bo po Bergoglio nie przyjdzie żaden inny „papież”, bo sam Bergoglio nie spadł nagle z księżyca, jest częścią pocztu niepapieży: Jana XXII, PVI, JP, JPII, BXVI. Po Bergoglio przyjdzie tylko ktoś jeszcze gorszy, bo gorzej może być zawsze, a wynika to z zasady entropii.
Każdy jest kowalem własnego losu, a pasywność wobec zła czyni nas współodpowiedzialnymi.
Red. Gazeta Warszawska
+