Rasistowskie, żydowskie kryteria zgody na proces beatyfikacyjny rodziców Wojtyły.

"Episkopat za procesem beatyfikacyjnym rodziców Jana Pawła II." Rasistowskie, żydowskie  kryteria zgody episkopatu w Polsce na proces beatyfikacyjny rodziców Wojtyły. Nie ma żadnych innych kryteriów dających podstawy do wszczynania procesu beatyfikacyjnego rodziców Karola Wojtyły jak jedynie kryterium żydowskiego pochodzenia matki Karola. A jej rzekome żydowskie pochodzenie jest najprawomocniej faktem plotkarskim, typowym żydom. Bo wszędzie tam, gdzie ktoś wysunie się na czoło społecznictwa, to natychmiast jest żydem. To jednak nie zmienia faktu, że decyzja episkopatu jest bezczelnym żydowskim rasizmem.

Świętość żyda — według Talmudu — wynika z jego żydowskiej rasy, a to, że ona nie istnieje, żydom w niczym nie przeszkadza.

To kolejne błazeństwo episkopatu, które ponownie uderza w Kościół.

 

Red. Gazeta Warszawska

+

10 października 2019 | 04:00 | mp, md, bp kep | Kraków Ⓒ Ⓟ

SampleFot. wikimedia

Biskupi zgromadzeni na 384.zebraniu plenarnym KEP wyrazili zgodę na rozpoczęcie przez Archidiecezję Krakowską procesu beatyfikacyjnego rodziców Jana Pawła II: Karola Wojtyły i Emilii z Kaczorowskich.

Daje to możliwość zwrócenia się do Stolicy Apostolskiej z prośbą o otwarcie procesu na szczeblu diecezjalnym.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że duchowa postawa przyszłego papieża i świętego uformowała się w rodzinie, dzięki wierze rodziców. Mogliby i oni stać się przykładem dla współczesnych rodzin i patronami naszych rodzin” – argumentował kard. Dziwisz, mówiąc o ewentualności wszczęcia procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego rodziców papieża.

Emilia i Karol Wojtyłowie mieli troje dzieci. Najstarszy syn Edmund został lekarzem i zmarł w wieku zaledwie 26 lat, po zarażeniu się szkarlatyną w bielskim szpitalu od chorych, którym spieszył z samarytańską pomocą. Drugie dziecko, córeczka Olga, zmarła wkrótce po porodzie. Młodszy syn, Karol, został wielkim papieżem i świętym Kościoła katolickiego. Matka papieża zmarła, gdy mały Karol miał zaledwie 9 lat. Śmierć ojca nastąpiła w Krakowie, w 1941 roku. Grobowiec rodzinny Wojtyłów i Kaczorowskich znajduje się w wojskowej części Cmentarza Rakowickiego w Krakowie.

 

Tego samego dnia biskupi wyrazili zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego dr Wandy Błeńskiej. – poinformowała na swoim koncie Twitter archidiecezja poznańska.

https://ekai.pl/episkopat-wyrazil-zgode-na-ropoczecie-procesu-beatyfikacyjnego-rodzicow-jana-pawla-ii/

People in this conversation

Comments (3)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

Dziwisz chce beatyfikacji rodziców ,o ma szanse jako długoletni sekretarz "świetego" może też załapie sie przynajmniej na beatusa

Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

Tłustemu nepocie, sybarycie, biznesmenowi i masonowi Dziwiszowi, jak i wszystkim nowusowym modernistom nic nie pomoże, że po znajomości uznają sami siebie za świętych i ogłaszają to światu. Nie zasłoni to ich przed karą Bożą.

https://gloria.tv/ar...

Tłustemu nepocie, sybarycie, biznesmenowi i masonowi Dziwiszowi, jak i wszystkim nowusowym modernistom nic nie pomoże, że po znajomości uznają sami siebie za świętych i ogłaszają to światu. Nie zasłoni to ich przed karą Bożą.

https://gloria.tv/article/8kNB6gnhfL3t4vFvrAKtBhKxV -  "Mój Kościół zostanie obalony, a ci, którzy pozostaną wierni Prawom Boga, będą z tego powodu bardzo cierpieli. środa, 8 października 2014 r

Mój Kościół, Mój prawdziwy Kościół, będzie się czołgał na brzuchu, gdy będą w niego rzucane wszelkie zniewagi dotyczące Mojej Boskości i Praw ustanowionych przez Mojego Ojca Przedwiecznego. Wielu Moich sług, zamkniętych za bramami pozłacanego więzienia, będzie zmuszanych do przełknięcia herezji. Ale nie tylko to, będą przymuszani do ich głoszenia i przekonywania niewinnych, że ponownie napisane Słowo Boże jest do przyjęcia w dzisiejszym świecie.  
już wkrótce Kościół zmieni się nie do poznania i przygotuje nowe rytuały, nowe zasady i praktyki, tak że nic nie będzie przypominało Kościoła zbudowanego przeze Mnie.  

Wszystkie te rzeczy zostały dopuszczone przez Mojego Ojca, bo szatan wypróbowuje wiarę tych, którzy są Moi. Biada tym, którzy Mnie zdradzają, ponieważ oni zabiorą ze sobą dusze tych, których imiona były zachowywane dla Mnie. Będę walczył o te dusze. Ukarzę tych Moich wrogów, bo przez ich oszustwo i przebiegłość uwiedli dusze i zabrali Mi je. Z powodu tych grzechów będą oni dla Mnie straceni.  
Jak łatwo dają się prowadzić ci, których wiara jest słaba. Jak łatwo dadzą się poprowadzić te dusze o silnej wierze, ponieważ będą się one bały bronić Prawdy. Tylko Reszta i ci naprawdę wierni Mojemu Słowu pozostaną wierni Mojemu Kościołowi. I to dzięki nim Mój Kościół nigdy nie umrze. " 

Read More
Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

Moja Mama zmarła w wieku 58 lat na raka nerki. "Na taką śmierć trzeba sobie zasłużyć" orzekły  pacjentki leżące z nią na sali. Ja dodam, że gdybym opisała jej ofiarne, pokorne, męczeńskie życie, wystarczyłoby na rozpoczęcie procesu...

Moja Mama zmarła w wieku 58 lat na raka nerki. "Na taką śmierć trzeba sobie zasłużyć" orzekły  pacjentki leżące z nią na sali. Ja dodam, że gdybym opisała jej ofiarne, pokorne, męczeńskie życie, wystarczyłoby na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego, ale ograniczę się do opisania dnia i momentu śmierci. Już same te wydarzenia dają dowód, jak działa Boża miłość, by objawić los duszy zmarłej osoby.
Był 11 sierpnia 1978, pięć dni po śmierci Pawła VI. Imieniny Zuzanny, imię to miała moja Mama. Dzień był upalny, niebo białe. Mama leżała przy oknie dalej była ciemna ściana i drugie okno. Na sąsiednim łóżku pisarka i matka aktora, drugi raz spotkała Mamę w tym szpitalu.
Mama nieprzytomna, bo pod kroplówką z morfiną, obok, na obu nocnych stolikach, wazony z pięknymi "mieczykami", które przyniosłam z okazji Imienin.
Zdawałam sobie sprawę, że Mama wkrótce umrze więc prosiłam Boga, by nie zabierał jej podczas mej nieobecności, tak więc tego dnia podpisałam w pracy listę i po 8.00 powiedziałam, że idę do szpitala. Pracowała na oddziale Mamy pobożna i odważna pielęgniarka, która ok. g. 14.00 powiedziała mi, że 'to już nie potrwa długo i jeśli chcę, to ona da mi telefon do kapelana szpitala." Księdzu nie chciało się widocznie wychodzić przed czasem z pokoju, bo, na moją prośbę o sakrament namaszczenia dla umierającej, odparł: "No, jak umiera, to cóż."
Mnie zatkało, powiedziałam tylko: bardzo proszę i odłożyłam słuchawkę. Przyszedł jednak po kilkunastu minutach i udzielił Mamie namaszczenia, a nam Komunii św. Ok. g. 15. 30 Mama westchnęła, jej oczy (miała szare) zatrzymały się na ciemnej ścianie między oknami i stały się świetlisto-błękitne, jakby odbijały nieziemskie światło, rysy wygładziły się a usta rozluźniły w uśmiechu, przestała oddychać, ale oczy wciąż patrzyły na ciemną ścianę odbijając nieziemskie, błękitne światło. Sąsiadka Mamy powiedziała tylko: o, tak, ja znam takie światło!

Read More
Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location