Do tajemniczej wizyty premiera Wielkiej Brytanii w Polsce doszło 21 lutego. Tego dnia Keir Starmer wraz z małżonką Victorią pojawił się w miejscowości Budzisław Stary w gminie Osiek Mały, położonej w powiecie kolskim w Wielkopolsce. Jako pierwszy o wizycie poinformował serwis e-kolo-pl.
Kard. Sarah apeluje do lefebrystów o jedność z Kościołem rzymskim i posłuszeństwo papieżowi
Kard. Sarah myli synagogę posoborową z Kościołem Świętym. Może on sam nie jest żadnym kardynałem, bo mógł popaść w stan apostazji, skutkiem złamania Kanonów Świętych Apostołów - i jest ekskomunikowany!
Co on robił przez dziesięciolecia, skoro nie komentował tamtych zbrodni przeciwko Kościołowi?
Czy nie widział żydowskich hord nachodzących hierarchię i świątynie katolickie, nie tylko bluźniących tam przeciwko Naszemu Panu i Matce przenajświętszej, a nawet wypędzających katolików z tych świętych przybytków, bo im tam przeszkadzali? - Są już tak bezczelni!
Robert Francis Prevost jest papieżem? - Rzeczywiście?
Ojcem, Pasterzem? Czy ktoś widział ojca rodziny, która na jego oczach jest szlachtowana, a on dialoguje z tymi krwawymi oprawcami?
Czy ktoś widział?
I Sarah otrzyma rachunek za to, co zrobił i przy czym milczał!
Red. Gazeta Warszawska
+
23 lutego 2026 | 10:45
„Najlepszym sposobem obrony wiary, Tradycji i autentycznej liturgii będzie zawsze naśladowanie posłusznego Chrystusa. Chrystus nigdy nie nakazałby nam zniszczenia jedności Kościoła” – stwierdza kard. Robert Sarah. Emerytowany prefekt Kongregacji do spraw Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów odniósł się w artykule opublikowanym na łamach Le Jorunal Du Dimanche do zapowiedzi konsekracji biskupich bez mandatu papieskiego przez Bractwo Kapłańskie św. Piusa X.
Kard. Sarah przypomina, że Chrystus i Kościół są nierozdzielni Wychodząc od od wyznania św. Piotra (Mt 16,16) i podkreśla, że: Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem, Chrystus działa i objawia się w swoim Kościele, a pełnia środków zbawienia (wiara, sakramenty, łaska) znajduje się wyłącznie w Kościele. Przywołuje tu myśl Augustyn z Hippony: „Gdzie Piotr tam jest Kościół” (Ubi Petrus, ibi Ecclesia).
Karol Nawrocki - zestaw linków antypolskiej hańby. Niech Nawrocki będzie przeklęty!
-
Od samego początku trudno było mieć złudzenia co do kandydatury Nawrockiego. Nie dlatego wyłącznie, że firmuje ją środowisko polityczne (PiS), które od lat produkuje decyzje szkodliwe dla państwa. Problem jest głębszy. W tej historii nie chodzi o jednostkę, lecz o mechanizm.
W polityce rzadko coś dzieje się przypadkiem. Kariery niektórych osób wyglądają raczej jak starannie zaplanowane projekty niż naturalna droga zawodowa. Posada w IPN, doktorat, później prezesura — wszystko to sprawia wrażenie kolejnych etapów budowy wizerunku. Z chłopaka z Trójmiasta wykreowano „męża opatrzności” — człowieka, który w odpowiednim momencie ma stanąć na czele państwa. Przypadek? Trudno w to uwierzyć.
Można odnieść wrażenie, że żydowscy twórcy tego projektu mają wyjątkowo niskie mniemanie o wyborcach. Uznali, że wystarczy głośny ton, mocna poza i odrobina akademickiego tytułu, by sprzedać produkt jako pełnoprawnego przywódcę. Trochę bokserskiej retoryki, trochę patriotycznych haseł, odrobina konfrontacyjnego stylu — i gotowe. Wizerunek silnego człowieka, który ma przemawiać do emocji, nie do rozumu.
To polityka uproszczeń. Zamiast wizji — hasła. Zamiast odpowiedzialności — krzyk. Zamiast realnej podmiotowości — gotowość do wykonywania cudzych, żydowskich scenariuszy. W sprawach bez znaczenia można głośno wymachiwać wetem, w sprawach kluczowych — wykazać zadziwiającą elastyczność.
Najbardziej niepokojące jest jednak coś innego. Jeśli taki model przywództwa uznaje się za wystarczający dla Polski, oznacza to przekonanie, że społeczeństwo oczekuje przede wszystkim widowiska. Że wystarczy odpowiednia inscenizacja, by przykryć brak głębi. Że forma jest ważniejsza niż treść.
A państwo to nie ring bokserski. To odpowiedzialność, konsekwencje i długofalowe decyzje, których skutki odczuwają miliony Polakow. Krzyk bywa efektowny. Odpowiedzialność — znacznie trudniejsza.
I właśnie dlatego ta kandydatura budzila niechęć. Nie ze względu na emocje, lecz ze względu na mechanizm, który za nią stoi - a co się brutalnie potwierdza.
Nawrocki to zdrajca - niech będzie przeklęty!
Red. Gazeta Warszawska