Hm…
Wojna ciągle ta sama, agresor ciągle ten sam, ofiary ciągle te same.
A my również i ciągle, i konsekwentnie przemilczamy kwestię imienia tego naszego wroga, napastnika, systemowego oprawcy.
Nasuwa się tu na myśl przypomnienie starego dowcipu z brodą o żydzie,
który uparcie modli się do Yaweha o wygraną miliona w totolotka, która to wygrana jednak nie przychodzi.
Po którejś z tych natarczywych modlitw, objawia się w końcu poirytowany Yaweh i wyrzuca z siebie:
Mosze ty modlisz się i modlisz o ten wygrany milion, i ja mam sprawić ci ten cud, ale jak?
Mosze! ...Ty daj mi szansę z tym cudem — ty chociaż raz wypełnij ten kupon tego totolotka...
Tak samo tu, jak tu ułożyć obronę i zniszczyć wroga, zwyciężyć, skoro jego imię: To żyd!... jest przemilczane.
Red. Gazeta Warszawska
+
Rząd Zjednoczonej Prawicy postanowił upamiętnić 40-lecie wprowadzenia stanu wojennego najmocniejszym z możliwych akcentem. Zamiast rekonstrukcji historycznej, akademii ku czci i ku przestrodze, zaproponował Polakom odsłonę 2.0, czyli własną wersję konfrontacji z narodem. Opór w demokratycznym Sejmie jest symboliczny. Cały okrągłostołowy układ wyselekcjonowany niegdyś przez duet Kiszczak – Jaruzelski i od lat skutecznie się reprodukujący, zmieniając tylko nazwy i konfiguracje, staje teraz niemal jednogłośnie za sanitaryzmem – dotychczas pełzającym a obecnie przechodzącym w coraz bardziej żwawy, milicyjny trucht.
A było już tak miło i optymistycznie… Ze strony rządu raz po raz płynęły zapewnienia, że Boże Narodzenie upłynie nam w sposób niezakłócony obostrzeniami, o których sama myśl powoduje gwałtowny przyrost endorfin u mentalnych zomowców czy ormowców różnych branż i profesji.