Do tej pory trzech kardynałów zostało uznanych za zgony koronowe: ale czy zmarli z powodu wirusa czy szczepienia?
(Rzym) Jak dochodzi do liczby zgonów spowodowanych koronami? To pytanie nurtuje wielu od czasu ogłoszenia „pandemii”. Nie po to, by odmawiać zmarłym szacunku, którego potrzebują, jak szydzą wierzący w koronę, ale po to, by wyjaśnić, czy środki rządu są proporcjonalne. Rzut oka na Kolegium Kardynałów ukazuje tylko bardzo małą rzeczywistość, ale w całości jest ona wykonalna i zrozumiała empirycznie.
Należy wyjaśnić napisy początkowe: wiele by zyskali, twierdzą krytycy polityki koronowej, gdyby rządy uczyniły rzeczywistą śmiercią koronową miarą swoich decyzji. Czy tak nie jest? Tak nie jest, chociaż wysocy przedstawiciele państwa niestrudzenie usprawiedliwiają się ochroną zdrowia. Środki, w tym blokada, były już stosowane w wielu stanach, kiedy w ich krajach nie było zgonów koronowych. Podstawa polityki rządu opiera się na modelowych kalkulacjach opartych na chwiejnych, czasem oczywiście błędnych przesłankach, co już dawno zostało obszernie wykazane. Z drugiej strony „twarde” kryteria, zmarłych i hospitalizowanych, nie odgrywają tak naprawdę rozpoznawalnej roli. Wyolbrzymione przez środki masowego przekazu służą przede wszystkim jako wywoływanie strachu. Nawet w 2021 roku,
Czy trzej kardynałowie to zgony koronowe czy ofiary szczepień?