Kalman Sultanik: "Jeśli ktoś nie przyznaje się do antysemityzmu, to już jest antysemitą".
- To jak oskarżanie kogoś o bycie kłamcą tylko dlatego, że zaprzecza oskarżeniu.
Red. Gazeta Warszawska
+
Rząd zaakceptował międzynarodową definicję antysemityzmu. Definicja jest krótka: „Antysemityzm to określone postrzeganie Żydów, które może się wyrażać, jako nienawiść do nich. Antysemityzm przejawia się zarówno w słowach, jak i czynach skierowanych przeciwko Żydom lub osobom, które nie są Żydami oraz ich własności”. Do definicji załączono „przykłady przejawów antysemityzmu”, ale problem w tym, że większość z nich nie odnosi się do antysemityzmu, ale do Izraela. Tak więc antysemityzmem jest: Nazwanie Izraela państwem rasistowskim; oskarżanie Żydów o większą lojalność wobec Izraela, niż wobec własnego kraju; zrównywanie polityki Izraela z polityką nazistów; obwinianie Żydów odpowiedzialnością za czyny państwa Izrael. Konkluzja może być tylko jedna - definicja odciąga uwagę od prawdziwego antysemityzmu, a jej prawdziwym celem nie jest obrona Żydów, lecz obrona Izraela przed wszelką krytyką.