X. RAMA P. COOMARASWAMY Vaticanum II (+)

Article Index

POSZUKIWANIE PRAWDY I ZNACZENIA

 

Tradycyjny Kościół nie miał żadnych wątpliwości, co do swojej funkcji. Było to Mistyczne Ciało Chrystusa, Chrystusowa obecność w tym świecie. Była to doskonała społeczność, która mimo ułomności swoich członków, nigdy nie prosiła świata, aby czynił coś innego jak tylko podążał za nauczaniem jej Boskiego Mistrza. Posiadał on "pełnię prawdy" i istniał po to, by dzielić tę pełnię z nami. Jak opisano to w pewnym teologicznym tekście: "bezpośrednim zadaniem albo celem Kościoła jest głoszenie wszystkim ludziom prawdy Objawienia, egzekwowanie Boskich nakazów, udzielanie środków łaski, a przez to zachowanie praktyki religii chrześcijańskiej. Cel ostateczny to doprowadzenie wszystkich ludzi do życia wiecznego". Jednakże Vaticanum II mówi nam, że "chrześcijanie łączą się z resztą ludzi w poszukiwaniu prawdy" (GS, 16). Paweł VI mówi nam, że "Kościół poszukuje siebie. W wielkich i poruszających wysiłkach, usiłuje zdefiniować się, zrozumieć czym naprawdę jest..." (Przemówienie do księży w Varese, 6 lutego 1963) (49).

III. – NOWE ROZUMIENIE NATURY CZŁOWIEKA

Vaticanum II zapewnia nas, że posiadamy lepsze zrozumienie natury człowieka. "Dzięki doświadczeniu minionych stuleci, postępowi nauk, ukrytym bogactwom przechowywanym w różnych formach kultury ludzkiej, natura samego człowieka odsłania się jeszcze wyraźniej i otwierają się nowe drogi do prawdy". Zajrzyjmy zatem do dokumentów i zobaczmy co zostało odkryte.

GODNOŚĆ LUDZKA

"Zapanowała niekończąca się dyskusja o «godności ludzkiej», ale zbyt często zapomina się, że noblesse oblige; są to odwołania do godności ludzkiej w świecie, który czyni wszystko, by pozbawić ją całej treści, a w rezultacie usunąć. W imię nieokreślonej i nie obwarowanej warunkami «godności ludzkiej» przyznaje się nieograniczone prawa najpodlejszym ludziom, włączając w to prawo zniszczenia wszystkiego, co stanowi naszą rzeczywistą godność, to znaczy tego wszystkiego, co na każdej płaszczyźnie w taki czy inny sposób łączy nas z Absolutem" (Frithjof Schuon) (50).

Sobór mówi bardzo dużo o "godności" człowieka, o której mówi się, że: "osobliwą rację godności ludzkiej stanowi powołanie człowieka do uczestniczenia w życiu Boga". Sobór mówi nam także, że "Skoro w nim przybrana natura [ludzka] nie uległa zniszczeniu, tym samym została ona wyniesiona również w nas do wysokiej godności. Albowiem On, Syn Boży, przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem" (Gaudium et spes). Jan Paweł II rozważa implikacje tego faktu w swojej encyklice Redemptor hominis: "Chodzi o człowieka «każdego» – każdy bowiem jest ogarnięty Tajemnicą Odkupienia, z każdym Chrystus w tej tajemnicy raz na zawsze się zjednoczył". Ponownie w przemówieniu wygłoszonym w 1981 roku, stwierdza, że "na przyszłość i na zawsze już, Bóg będzie z całym rodzajem ludzkim, stając się z nim jednym, by zbawić go i dać mu Swojego Syna, Odkupiciela... Po wszystkie czasy, Wcielenie obdarza człowieka jego unikalną, nadzwyczajną i niewysłowioną godnością... Człowiek odkupiony przez Chrystusa... z każdym człowiekiem – bez żadnego wyjątku – Chrystus jest w jakiś sposób zjednoczony, nawet kiedy człowiek nie jest tego świadomy". To samo prawie mówi w bożonarodzeniowym orędziu z 1980 roku: "Człowiek przygarnięty przez Boga jako syn w Synu Bożym, który stał się człowiekiem... w tym Synu wszyscy zostaliśmy odnowieni". I znowu, w trakcie Audiencji Generalnej w 1981 roku: "Na przyszłość i już na zawsze... Bóg pozostanie z całą ludzkością, jednocząc się z nią by ją zbawić... na wszystkie czasy Wcielenie nadało człowiekowi jego unikalną, nadzwyczajną i niewypowiedzianą godność" (51).

Jakżeby się chciało, aby Jan Paweł II miał rację.

Tradycyjny Kościół naucza natomiast, że człowiek, pomimo faktu, że stworzony został na obraz Boga, znajduje się w upadłym stanie. Stąd wynika, że jego prawdziwa godność polega na dostosowaniu się do Boskiego obrazu. Według św. Tomasza, człowiek, będąc wolnym, zdolny jest do współpracy z łaską bądź też do odrzucenia jej; posiada zdolność do tego, by Bóg wyniósł go do godności synów Bożych, albo pozostając w swoim upadłym stanie poszedł na zatracenie. Grzechowi nigdy nie należą się zaszczyty. Kościół naucza także, że Chrystus jest głównie i zasadniczo Głową tych, którzy są z Nim zjednoczeni w czynie, czy to przez chwałę w niebie, czy też przez miłosierdzie, albo przynajmniej przez wiarę, tu na ziemi. Chrystus jest też Głową tych, którzy są z Nim zjednoczeni potencjalnie – to znaczy, mają realną możność nawrócenia się do Niego. Do tej drugiej kategorii należą niewierni, którzy tak długo jak żyją na ziemi, są zdolni do dobrowolnego przyjęcia łaski otrzymanej od Chrystusa. Cytując św. Tomasza z Akwinu mówiącego o tych, którzy podczas swego życia nie nawrócą się do Chrystusa: "skoro tylko opuszczą ten świat, całkowicie przestaną być członkami Chrystusa". A zatem to nie sam fakt Wcielenia jednoczy cały rodzaj ludzki z Chrystusem – lecz raczej, każdy człowiek musi przylgnąć do łaski Chrystusowej. Według mojej najlepszej wiedzy, ani Vaticanum II ani Jan Paweł II nie uczynili żadnej wzmianki o potrzebie osobistego nawrócenia czy też świętości jako nieodzownego warunku usprawiedliwiającego roszczenia do istnienia tej godności.

Co prawda Jan Paweł II często wyraża się w niejasny i dwuznaczny sposób. Musimy jednak trzymać go za słowo i przypuszczalnie posoborowi katolicy przyjmują takie stwierdzenia za autorytatywne i obowiązujące. Ale jeżeli Wcielenie jest tym, co nas zbawia, a faktycznie wszystkich ludzi i to bez względu na to czy podporządkowują się mu czy też nie, to co staje się z celem Krzyża i Męki Pańskiej? Jan Paweł II daje odpowiedź w encyklice Dives in misericordia. Męka Pańska jest tylko "świadkiem" nadprzyrodzonej godności człowieka; demonstruje ona "solidarność Chrystusa z ludzkim przeznaczeniem... bezinteresowne poświęcenie się sprawie człowieka". Zacytujmy go obszerniej:

"I właśnie na tej drodze odwiecznego wybrania człowieka do godności syna Bożego przybrania wyrasta w dziejach krzyż Chrystusa, Jednorodzonego Syna... który przyszedł dać ostateczne świadectwo przedziwnego Przymierza Boga z ludzkością, Boga z człowiekiem, z każdym człowiekiem...".

Jeżeli teraz przyjmiemy doktrynę Jana Pawła, będzie to oznaczać, że wszyscy ludzie są zbawieni. Właśnie to nam mówi w Dives in misericordia, ponieważ stwierdza, że "owa tajemnica wybrania odnosi się do każdego człowieka, do całej wielkiej rodziny ludzkiej". Jeszcze bardziej wyrazisty jest w kazaniu wygłoszonym w kościele Santa Maria in Trastevere w 1980 roku:

"[Chrystus] dokonał, raz na zawsze, zbawienia człowieka – każdego z osobna i wszystkich ludzi razem wziętych, których nikt nie wyrwie z Jego ręki... Któż może zmienić fakt, że jesteśmy odkupieni – fakt tak potężny i fundamentalny jak sam akt stworzenia... Kościół oznajmia dzisiaj paschalną pewność Zmartwychwstania, pewność Zbawienia" (52).

Z pewnością Bóg pragnie, by wszyscy zostali zbawieni i niewątpliwie Męka Jezusa Chrystusa jest wystarczająca do odkupienia wszystkich ludzi. Ale nie wszyscy ludzie zostaną zbawieni, będą nimi tylko ci, którzy uwierzą w Jego odkupieńczą moc i dostosują do tego swoje życie. Być może to miał na myśli Jan Paweł, ale na pewno nie jest to tym samym, co powiedział, a to, co powiedział, jak zobaczymy, jest zgodne z innymi "osiągnięciami", jakie oferuje nam posoborowy kościół.

DEIFIKACJA CZŁOWIEKA

Jeżeli wszyscy ludzie są zjednoczeni z Chrystusem i zbawieni poprzez Wcielenie, otrzymujemy wyjaśnienie tego jak i dlaczego mogą być zjednoczeni między sobą. Mając zapewnione zbawienie i potwierdzoną godność, czegóż więcej może chcieć człowiek? Człowiek został prawdziwie ubóstwiony. Nieoczekiwanie podziela to zdanie Michael Davies. W swojej książce Pope Paul's New Mass mówi nam, że "To właśnie Sobór stanowił wydarzenie, które zapaliło zielone światło dla procesu formalnej deifikacji człowieka". Nic dziwnego, że Montini stale wyrażał swoją ufność w człowieka: "Pokładamy wiarę w Człowieka. Wierzymy w dobro, głęboko zakorzenione w każdym sercu, wiemy, że u podłoża wspaniałych wysiłków człowieka leżą motywy sprawiedliwości, prawdy, odnowy, postępu i braterstwa". "Prócz człowieka nie istnieją żadne prawdziwe bogactwa... Chwała Człowiekowi, chwała jego myśli, chwała nauce, chwała technice, chwała pracy, cześć śmiałości człowieka, cześć i chwała człowiekowi, królowi ziemi, a dziś księciu niebios". Jan Paweł II jest pod tym względem nie mniej entuzjastyczny. Mówi nam, że "aby tworzyć kulturę, musimy uwzględnić, aż do najgłębszych konsekwencji i całkowicie, Człowieka jako szczególną i niezależną wartość, jako przedmiot przechowujący transcendencję osoby. Musimy uznać Człowieka jako takiego, nie z jakiegoś innego motywu albo powodu; wyłącznie ze względu na niego samego! Co więcej, musimy kochać człowieka ponieważ jest Człowiekiem, z powodu szczególnej godności jaką posiada" (Przemówienie w UNESCO, 2 czerwca 1980).

PRYWATNY OSĄD

Ojciec Gregory Baum, jeden z soborowych periti i jednocześnie kardynał przewodniczący kongregacji zajmującej się edukacją w seminariach jest cytowany przez Michaela Daviesa: "Wolę myśleć, że człowiek nie może podporządkować się władzy istniejącej poza nim". Dlaczegóżby ubóstwiony człowiek miał szukać jakiejś władzy poza sobą? Po nasyceniu takimi zasadami nie dziwi znalezienie w nauce soboru, że "w sprawach religijnych" człowiek "ma kierować się swoim własnym osądem". Przeciwnie, prawdziwy Kościół zawsze uczył, że prywatny osąd nigdy nie jest podstawą religijnych przekonań. To Kościół ma być naszym przewodnikiem. Ale, jak zauważyliśmy, nowy kościół dołączył do innych w "szukaniu prawdy", i próbuje się "zdefiniować". Taka instytucja z istoty rzeczy zaprzecza, że posiada "pełnię prawdy", a zatem nowoczesnemu człowiekowi – quod absit (przed czym Boże uchowaj) – nie pozostaje żaden inny wybór jak tylko stosowanie swojego prywatnego osądu (53).

WOLNOŚĆ RELIGIJNA

"Zło i błąd nie mają prawa być głoszone i propagowane... Państwo sprzeniewierza się zasadom prawa naturalnego, jeżeli po usunięciu wszelkich hamulców, zło i błąd mogą z całą mocą panoszyć się wyprowadzając z równowagi i demoralizując umysły..." (Papież Leon XIII).

Być może czytelnik zdumiewa się, dlaczego nie rozpocząłem od przedyskutowania wolności religijnej. Większość ludzi uważa ją za  czarną bestię (bête noire) soboru, ale jak już wykazaliśmy, w nauczaniu Vaticanum II znajdują się rzeczy znacznie gorsze niż jego nowatorska Wolność Religijna. Przywołując ją w tym momencie możemy lepiej usytuować ją w ogólnym schemacie dokumentów. Wolność Religijna nie jest jedynym błędem, lecz raczej jest nieuniknioną konsekwencją wszystkich wspomnianych już uprzednio błędów.

Sobór uczy, że "to, co obecny Sobór Watykański oznajmia o prawie człowieka do wolności religijnej, ma fundament w godności osoby... prawo do wolności religijnej ma fundament nie w subiektywnym nastawieniu osoby, ale w samej jej naturze". Zastanówmy się nad tym. Jeżeli Chrystus jest w pewien sposób zjednoczony z każdym człowiekiem i każdy człowiek jest zbawiony i jeżeli, jak wskazał Jan XXIII "wszyscy ludzie są równi z racji ich naturalnej godności" (Pacem in terris), to znaczy, że poglądy religijne każdego człowieka muszą być jednakowo prawdziwe. A poza tym, czy osoba zjednoczona z Chrystusem i mająca zagwarantowane zbawienie może posiadać fałszywe przekonania? Ale zaraz, czyż nie wracamy tu do głoszonej przez masonów i Rousseau koncepcji człowieka w jej religijnej, prawie panteistycznej odmianie? Czyż nie jest to głoszenie absolutnej suwerenności osoby i jej niezależności od Boskiej władzy? To jeszcze nie wszystko. Soborowy dokument dodaje, że "prawo do owej wolności przysługuje trwale również tym, którzy nie wypełniają obowiązku szukania prawdy i trwania przy niej" oraz "wspólnoty religijne mają też prawo do tego, aby nie przeszkadzano im w publicznym nauczaniu i wyznawaniu swej wiary słowem i pismem... prawo osoby ludzkiej do wolności religijnej powinno być w taki sposób uznane w prawnym ustroju społeczeństwa, aby stanowiło prawo cywilne". Oczywistym się staje, że według Vaticanum II każdy może wierzyć, w co tylko zapragnie; może uczyć wszystkiego, czego zechce, nawet, jeżeli tak naprawdę w to nie wierzy; a ponadto państwo musi zagwarantować każdemu wolność czynienia tego.

Interesujący jest komentarz kardynała Siriego na temat tego nowatorskiego nauczania soboru: "Przemówmy nie przeciw wolności, ale przeciw nadużyciom tej wolności. Wolność pociąga za sobą możliwość grzeszenia, ale w żaden sposób nie implikuje Boskiej aprobaty albo nawet tolerancji dla grzechu. W kilku miejscach schemat domaga się wolności dla wszystkich religijnych wspólnot, nawet takich, których zasady sprzeciwiają się prawu naturalnemu i zdrowej ludzkiej moralności. Nie możemy legitymizować tego, co Bóg zaledwie toleruje; możemy to tylko tolerować i to tylko w granicach dobra powszechnego. Dlatego nie możemy przyjąć zaproponowanego schematu, o tyle o ile zaleca wolność dla wszystkich bez rozróżniania... Powinniśmy rozważyć staranniej, co o problemie wolności religijnej mówią źródła teologiczne i zdecydować czy treść tego schematu można pogodzić z nauczaniem Leona XIII, Piusa XI i Piusa XII. W przeciwnym wypadku osłabimy swój własny autorytet i skompromitujemy nasz apostolski wysiłek" (Henri Fesquet, The Drama of Vatican II, N.Y.: Random House, 1967).

Przypomnijmy stanowisko tradycyjnego Kościoła. Kościół nigdy nie odmawiał nikomu swobody odprawiania praktyk religijnych w sposób, jaki uważa za stosowny; w rzeczy samej Kościół zawsze podkreślał, że każda osoba musi – gdyż samo zbawienie od tego zależy – podążać za swoim własnym sumieniem. Ale Kościół nigdy nie przyznał, że ludzie mają prawo wyznawania błędu, a tym bardziej prawo, by czynić to obłudnie. Z pewnością Kościół odmówiłby komuś prawa do nauczania innych nieprawdy. (Kto z nas pozwoliłby świadomie, żeby jego dzieci uczyły się fałszu?). Między wolnością a prawem do czegoś istnieje ogromna różnica. Człowiek może (ma wolność) dokonać aborcji albo popełnić morderstwo, ale nigdy nie może domagać się prawa do tego, by tych czynów dokonać. Kiedy rzecz dotyczy religii, to Bóg dał człowiekowi rozum, za pomocą którego może on poznać prawdę. Bóg dał mu również wolność, ale nie prawo, pozwalające na złe użycie tego intelektu. Deklaracja o wolności religijnej narusza tę podstawową zasadę. Jan Paweł I dał temu wyraz niezwykle wyraźnie, kiedy stwierdził, że "Kościół zawsze uczył, iż tylko prawda posiada prawa, ale teraz sobór jasno dał do zrozumienia, że błąd także prawa posiada" (Time Magazine).

Sobór nie tylko obłudnie sankcjonuje błędne wierzenia człowieka, ale również domaga się, aby to "prawo" było zagwarantowane przez konstytucyjne rządy. Oznacza to, że każdy wariat, jaki się napatoczy może uczyć wszystkiego, czego zechce – można uczyć w szkołach marksizmu; homoseksualiści mogą popierać swobodę wyboru orientacji seksualnej w klasie szkolnej; satanizmowi muszą zostać przyznane te same prawa, co Kościołowi założonemu przez Chrystusa.

Zniewaga Pana Boga jest jeszcze bardziej powiększona przez soborową deklarację, że to prawo "ma korzenie w Boskim Objawieniu", że doktryna ta została otrzymana od Chrystusa, a stąd wszyscy negujący to prawo zdradzają Chrystusa. Zapewne jest to jeden z tych obszarów gdzie Kościół rzekomo okazał się "wadliwy w formułowaniu swej doktryny". Pośród tych, którzy odmawiali człowiekowi tego prawa są: Grzegorz XVI w Mirari vos; Pius IX w Quanta cura; Leon XIII w Immmortale Dei i Libertas; Pius XII w przemowie z 6 grudnia 1953 roku i święty Pius X w Syllabusie (Lamentabili sane exitu). Mogłoby się wydawać, że Duch Święty, który z definicji nie może sobie zaprzeczać, popełnił błąd (54).

Ponieważ państwo jest zobowiązane tak samo traktować błąd jak prawdę i ponieważ niechybnie w państwie znajdą się "tysiące" różnych religii, musi to skutkować radykalnym rozdziałem Kościoła od państwa. Stało się to przyczyną tego, że Paweł VI na mocy "mandatu Vaticanum II" skłonił Hiszpanię, Portugalię i kilka południowoamerykańskich rządów, które uznawały prymat religii katolickiej do zmiany swoich konstytucji w celu dopasowania się do tego nowego nauczania. W istocie oznacza to, że żaden kraj, nawet jeżeli wszyscy jego obywatele byliby katolikami, nie ma prawa zadeklarować się jako katolicki! A ponadto, żaden rząd nie ma prawa wprowadzenia do swojej konstytucji katolickiego kodeksu etyki! Taka postawa "Wikariusza Chrystusa" jest otwartym zaprzeczeniem Królowania Chrystusa w społeczeństwie.

Obraza Pana Boga zawarta w stwierdzeniu, że to prawo "ma korzenie w Boskim Objawieniu" – a ci, którzy odmawiali tego prawa – praktycznie wszyscy Papieże Kościoła – zdradzili Chrystusa powiększona została przez sugestię, że zapewne w tym wypadku Kościół "niewłaściwie sformułował swoją doktrynę". Ale jeżeli Chrystus jest źródłem tego nauczania, to ma to zabójcze skutki dla Kościoła. Jak to możliwe aby Chrystus, który żył i umarł aby przekazać nam prawdę; który powiedział, "idźcie i nauczajcie wszystkie narody zachowywać wszystko, cokolwiek wam przykazałem..." mógł jednocześnie powiedzieć: "nie będzie dla mnie problemem jeżeli będziecie głosić o mnie kłamstwa (co jest bluźnierstwem), wolno wam wierzyć w co tylko chcecie i zachowywać się jak tylko wam się spodoba. Zawisłem na krzyżu po to, aby dać wam to «prawo»!?".

 

– PO CO W OGÓLE ISTNIEJE KOŚCIÓŁ?

 

TEILHARDIAŃSKA SYNTEZA I POSOBOROWA UTOPIA

Kościół, który wierzy we wrodzoną godność człowieka, godność nie wymagającą z jego strony żadnego wysiłku; kościół, który wierzy, że każdy człowiek powinien sam dla siebie osądzać, co jest dobre a co złe; kościół, który wierzy, że człowiek ewoluuje, a stąd, że jego poglądy religijne ewoluują; kościół, który nie chce nauczać w integralny i niezmienny sposób tego, co Chrystus nauczał; kościół, który oświadcza, że wraz z innymi ludźmi poszukuje prawdy, taki kościół ma zasadniczy problem. Taki kościół nie może pretendować do miana nauczyciela ludzkości. Jaką zatem funkcję posiada? Odpowiedź brzmi, że musi poświęcić się "służbie dla świata". A jak ma tego dokonać? Będąc "awangardą" "nowego humanizmu" i "uniwersalnej kultury" opartej na "zdrowej socjalizacji" ma działać tak, aby ludzie mogli zgodnie współpracować dla wspólnego celu budowania "lepszego świata" w przyszłości. Ale zanim to będzie mogło się dokonać, trzeba wyeliminować religijne spory a ludzkość musi się zjednoczyć.

W tym celu nowy kościół ma być "katalizatorem" tej jedności – "Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego... w końcu wieków osiągnie swe chwalebne dopełnienie. Wtedy zaś... wszyscy sprawiedliwi, poczynając od Adama, zostaną zgromadzeni w Kościele powszechnym u Ojca". Te zaczerpnięte z Vaticanum II stwierdzenia są zarówno dwuznaczne jak i podszyte słabo skrywanym millenaryzmem. Mówią następnie: Oczywiście kościół "uznaje ponadto wszystko to, co jest dobre w dzisiejszym dynamizmie społecznym: przede wszystkim ewolucję ku jedności oraz proces zdrowej socjalizacji i stowarzyszania się obywatelskiego i gospodarczego...", a zatem musi włączyć się i wspomagać wszystkie te elementy, a także musi "usuwać wszelkie powody rozproszenia, tak iżby cały rodzaj ludzki doprowadzony został do jedności rodziny Bożej". Tak ważny jest ten cel, że instruuje się kapłanów: "Należy jednak przezwyciężyć i usuwać wszelką formę dyskryminacji odnośnie do podstawowych praw osoby ludzkiej, czy to dyskryminacji społecznej, czy kulturalnej, czy też ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pozycję społeczną, język lub religię, ponieważ sprzeciwia się ona zamysłowi Bożemu".

W innym miejscu prezentuje się nam obraz tej proponowanej jedności. "Nowsze badania psychologiczne głębiej tłumaczą aktywność ludzką; dyscypliny historyczne bardzo się przyczyniają do ujmowania rzeczy pod kątem widzenia ich zmienności i ewolucji... Tak ród ludzki przechodzi od statycznego pojęcia porządku rzeczy do pojęcia bardziej dynamicznego i ewolucyjnego... W ten sposób przygotowuje się powoli bardziej powszechna forma ludzkiej kultury, która tym bardziej rozwija i wyraża jedność rodzaju ludzkiego... Jest właściwością osoby ludzkiej, że do prawdziwego i pełnego człowieczeństwa dochodzi ona nie inaczej jak przez kulturę, to znaczy przez kultywowanie dóbr i wartości naturalnych... Kościół uważa, że może poważnie przyczynić się do tego, aby rodzina ludzka i jej historia stawały się bardziej ludzkie... W ten sposób jesteśmy świadkami narodzin nowego humanizmu, w którym określa człowieka przede wszystkim odpowiedzialność wobec jego współbraci i wobec historii". (Wszystkie cytaty z dokumentów Vaticanum II). Nie ma żadnej wątpliwości, oto program nowego kościoła. Jan Paweł II mówi nam precyzyjnie, że celem pasterzy ma być "zwołanie Ludu Bożego stosownie do jego różnorodnej wrażliwości i uwarunkowań. W tym nawoływaniu Kościół rozpoznaje się i realizuje swoje zadanie".

Oto, w jakim kierunku miałaby nas poprowadzić posoborowa hierarchia. Tutaj mamy wyobrażenie tego, co planuje nowy kościół. Jak powiedział Paweł VI: "dla całego rodzaju ludzkiego nadszedł czas by połączyć się w społeczności, która jest zarówno braterska jak i ogólnoświatowa... Kościół szanując uprawnienia sił światowych, powinien zaoferować swą pomoc w promowaniu pełnego humanizmu, przez co rozumie się wszechstronny rozwój całego człowieka, wszystkich ludzi... stając w awangardzie społecznego działania. Kościół powinien wzmóc wszystkie swe wysiłki, by popierać, zachęcać i wyzwolić siły działające na rzecz stworzenia takiego zintegrowanego człowieka. Oto cel, ku któremu [nowy] Kościół chce podążać. Wszyscy [posoborowi] katolicy mają obowiązek wspomagania rozwoju pełnej osoby ludzkiej w jedności ze swoimi naturalnymi i chrześcijańskimi braćmi, ze wszystkimi ludźmi dobrej woli". Ten zamiar w innym miejscu nazywa on "nową ekonomią ewangelii". Jan Paweł II w pełni podziela wizję swojego "duchowego ojca". "Kościół, respektując kompetencje różnych narodów, powinien zaoferować swoją pomoc w promowaniu pełnego humanizmu, to znaczy całościowego rozwoju ludzi, wszystkich ludzi. Stając na czele społecznego działania, powinien skoncentrować wszystkie swoje wysiłki na popieraniu, zachęcaniu, wzbudzaniu inicjatyw na rzecz działań mających na celu promocję kompletnej osoby ludzkiej" (55).

Rozum wzdraga się przed uznaniem tego typu "papieży" mówiących wiernym, że muszą przyjąć tego rodzaju afektowany bełkot oraz świecki humanizm jako "autentyczne nauczanie Magisterium". Co ma to wspólnego z religią? Oprócz tego, że jest to rażący nonsens, wszystkie stwierdzenia fałszują naturę człowieka, prawdziwy cel i przeznaczenie, dla którego został stworzony, oraz raison d'etre Kościoła. Co więcej, opierają się na całym mnóstwie prymitywnych i teoretycznych socjologicznych założeń nie mających żadnego oparcia w rzeczywistości. Koncepcja nieuchronnego "rozwoju" człowieka, jego "dynamiczny" i "ewolucyjny" charakter oraz idea mówiąca, że przez "proces zdrowej socjalizacji budujemy lepszy świat" jest niczym innym jak tylko zamaskowanym teilhardianizmem i marksizmem. Nagle staje przed nami rzekomo ufundowany przez Chrystusa kościół propagujący wszystkie złudzenia współczesnego świata, a przede wszystkim jego wiarę w postęp, ewolucję i złudzenie, że dzięki nauce i ludzkim wysiłkom, możemy zbudować doskonałą utopię – jest to nagromadzenie fałszywych pojęć, które są prawdziwym "opium dla ludu". Absurdalne jest oczekiwanie, że hierarchię myślącą tymi kategoriami mogą obchodzić zasady metafizyczne, wartości duchowe czy nawet ważność sakramentów.

NOWE STANOWISKO WOBEC KOMUNIZMU I SOCJALIZMU

Jednym z głównych problemów istniejących na świecie jest społeczno-ekonomiczny i polityczny konflikt "Wschód – Zachód". Ludzkość nie może zostać zjednoczona dopóki nie będzie on rozwiązany. Tam gdzie tradycyjny Kościół modli się o nawrócenie Rosji, nowy kościół wspiera, a nawet włącza do swego wnętrza socjalistyczne wartości. Kiedy pierwszy stwierdził, że żaden katolik nie może współpracować w żaden sposób z socjalizmem, to drugi głosi wyzwalające wartości tego systemu. Zmiana ta została zapoczątkowana przez Pacem in terris Jana XXIII: "wszyscy ludzie są równi ze względu na ich naturalną godność". Wychodząc z tego założenia dodał jeszcze, że "wszystkie wspólnoty polityczne posiadają jednakową naturalną godność, ponieważ tworzący je członkowie są takimi samymi ludźmi". Vaticanum II kontynuuje to stanowisko nauczając, że Kościół "nie powinien wiązać się z żadną szczególną formą kultury albo systemem politycznym, gospodarczym czy społecznym". Ażeby nie pozostawiać wiernym wątpliwości, co do nowego stosunku wobec komunizmu sobór zaznacza dalej, że "Kościół uznaje ponadto wszystko to, co jest dobre w dzisiejszym dynamizmie społecznym: przede wszystkim ewolucję ku jedności oraz proces zdrowej socjalizacji i stowarzyszania się obywatelskiego i gospodarczego". Jak powiedział Jan XXIII: "Kościół nie jest tamą przeciw komunizmowi. Kościół nie może i nie powinien być przeciw czemukolwiek...". Zapewne można się narazić na zarzut, że w/w stwierdzenia nie są wyrazem pełnego poparcia dla komunizmu. Ale należy rozważyć to w świetle faktu, że sobór odmówił potępienia komunizmu w jakiejkolwiek formie, pomimo prośby, jaką wystosowało ponad 400 soborowych ojców. Nie należy jednak przyjmować, że z powodu niedawnego upadku muru berlińskiego oraz zdemaskowania bankructwa komunizmu socjalistyczne pomysły zostały usunięte z wnętrza nowego kościoła. Spustoszenia spowodowane teologią wyzwolenia – skrytykowane z imienia, ale nie z ducha, są jeszcze ciągle wśród nas obecne (56).

Nowy kościół ani razu nie wypowiedział się przeciw komunizmowi jako takiemu. Od czasu do czasu napiętnuje jego ekscesy, ale nigdy nie potępia jego zasad. To nowe stanowisko jest częścią teilhardiańskiego marzenia o połączeniu "racjonalnej siły marksizmu" z "ludzkim ciepłem chrześcijaństwa" i sobór podążając tym tropem stwierdza: "dlatego też Kościół uważa, że przez poszczególnych swych członków i całą swoją społeczność może poważnie przyczynić się do tego, aby rodzina ludzka i jej historia stawały się bardziej ludzkie".

Zapomniany w tym wszystkim jest paradygmat syna marnotrawnego. To nie Ojciec powinien powrócić do syna marnotrawnego, lecz syn wrócić na łono Ojca. Lepiej jest żyć w przedsieniach Pana Boga niż zamieszkiwać w namiotach bezbożnych.

EKUMENIZM

Możemy teraz zrozumieć rzeczywistą naturę ruchu ekumenicznego. Wychodząc z założenia, że wszyscy ludzie mają taką samą naturalną godność, gdyż są na zawsze zjednoczeni z Chrystusem; że wszyscy ludzie są odkupieni i że wolność religijna oraz używanie prywatnego osądu w religijnych sprawach jest ich prawem, konkluzją jest, że wszyscy ludzie mają równy dostęp do prawdy – a ściślej mówiąc, posiadają ją w równym stopniu. Mając na uwadze fakt, że kościół już nie wierzy w posiadanie pełności prawdy; że uważa, iż utracił swoją jedność i można ją odzyskać, gdy wszyscy ludzie zgromadzą się w Ludzie Bożym oraz że pragnieniem kościoła jest służba i przyjaźń ze światem, to musi on postrzegać, że jego podstawową funkcją i wewnętrzną naturą jest pielęgnowanie i rozwijanie tej jedności – po pierwsze wśród chrześcijan, następnie pośród ludzi wierzących, a w końcu między wszystkimi ludźmi. Jakże zatem inaczej niż w ekumeniczny sposób ma działać kościół posoborowy. To jest właśnie wyjaśnieniem wszystkich nadzwyczajnych spotkań Jana Pawła II z żydami, luteranami – właściwie z religiami całego świata. To, co się wydarzyło w Asyżu nie było "nadużyciem", ale ekspresją "najgłębszej natury" kościoła. Co do tego nie powinno być żadnych wątpliwości. Potwierdzają to słowa wypowiedziane do niekatolickich delegatów przez Jana Pawła II podczas swojej inauguracji: "przekażcie tym, których reprezentujecie, że zaangażowanie Kościoła katolickiego w ruch ekumeniczny, co zostało uroczyście wyrażone przez Drugi Sobór Watykański, jest nieodwracalne".

Takie postawienie sprawy w oczywisty sposób pociąga za sobą porzucenie wszelkiego ścisłego przywiązania do nauki katolickiej. Paweł VI już nam powiedział, że "naglące potrzeby miłosierdzia często zmuszają nas do przekraczania granic ortodoksji" (Przemówienie w Mediolanie). Jan Paweł II poszedł dalej. Przemawiając do seminarzystów na Lateranum powiedział, że lojalność wobec Kościoła nie może być definiowana "w redukcjonistycznym sensie zachowywania standardów, ani nie oznacza pozostawania w granicach ortodoksji – unikając przy tym postaw sprzecznych z wypowiedziami Stolicy Apostolskiej, soborów ekumenicznych oraz uczonych doktorów Kościoła...". Dodał też: "musi istnieć różnorodność stanowisk, jednakże ostatecznie musimy zdać się na syntezę ich wszystkich". Jak już to zostało wcześniej powiedziane, mamy mieć pluralistyczny Kościół, ale to Rzym ma określić granice tego pluralizmu.

Mając ten cel na uwadze, kościół nie tylko pragnie zaniechać swojego zaangażowania w głoszenie prawdziwej wiary i zdrowej doktryny; chce także poświęcić swój najcenniejszy skarb, samą Święta Eucharystię. Dlatego uczy, że Eucharystia ma być znakiem tej jedności. Jan Paweł II mówi nam w encyklice Redemptor hominis, że "Kościół poszukuje uniwersalnej jedności chrześcijan... i skupia się w sposób szczególny wokół Eucharystii, [Kościół] który pragnie, aby autentyczna wspólnota eucharystyczna mogła stawać się znakiem stopniowo dojrzewającej jedności wszystkich chrześcijan". Mając tego świadomość osobiście udzielał komunii anglikanom i luteranom (57).

WSPÓLNOTOWA NATURA HISTORII ZBAWIENIA

O tym jak kluczowym zadaniem dla nowego kościoła jest jedność, świadczy następujące stwierdzenie: "tak też Jemu [Bogu] podobało się uświęcać i zbawiać ludzi nie pojedynczo, z wykluczeniem wszelkiej wzajemnej między nimi więzi, lecz uczynić z nich lud, któryby Go poznawał w prawdzie i zbożnie Mu służył. Stąd od początku historii zbawienia wybierał ludzi nie tylko jako jednostki, lecz i jako członków pewnej wspólnoty. Ten wspólnotowy charakter osiąga swoją doskonałość i wypełnia się w dziele Jezusa Chrystusa... Kościół zaś wierzy, że klucz, ośrodek i cel całej ludzkiej historii znajduje się w jego Panu i Nauczycielu...". Oto kolejny przykład odejścia od tradycyjnego nauczania. Deklaruje się, że człowiek został zbawiony, nie jako jednostka, ale jako członek wspólnoty – wspólnoty Ludu Bożego (58). Ostatnie zdanie jest klasycznym przykładem wieloznaczności. Mimo ortodoksyjnego brzmienia, jest to faktycznie cytat z Teilharda de Chardin (Divine Milieu).

Ale rozważmy jeszcze jedno zagadnienie. "Wspólnotowy charakter zbawienia", "historia zbawienia", "«jedność» całego Ludu Bożego", głoszenie zbawienia ateistów oraz akceptacja socjalizmu. Czyż nie powracają tu znowu tezy Teilharda de Chardin? Czy czasem nie mamy zostać zbawieni jako członkowie jakiejś przyszłej socjalistycznej wspólnoty? I czy może Bóg nie objawia swojej woli przez pewien rodzaj dialektycznego procesu, w którym wszyscy ludzie będą zjednoczeni i połączeni razem w socjalistycznej utopii przyszłości? Czyż nie jest to "klucz", "ośrodek" nowego kościoła? Punkt Omega...!

CHWAŁA NARODOM ZJEDNOCZONYM – NADZIEI ŚWIATA

W jaki sposób ma się to wszystko dokonać? Jan XXIII pouczył nas, że ta jedna światowa wspólnota powinna podlegać "władzy publicznej, mającej ogólnoświatowy zasięg, władzy obdarzonej odpowiednimi środkami do osiągnięcia swojego celu, którym jest powszechne dobro wspólne...". Jaka organizacja miałaby tego dokonać: Według posoborowych "papieży" jest nią Organizacja Narodów Zjednoczonych. Posłuchajcie słów Pawła VI zwracającego się do tego czcigodnego ciała:

"Waszym zadaniem jest tutaj głosić podstawowe prawa i obowiązki człowieka, jego godność i wolność, a nade wszystko jego wolność religijną. Jesteśmy świadomi, że jesteście interpretatorami wszystkiego, co jest istotne w ludzkiej mądrości. Można by rzec: w jej świętym charakterze. Ludzie zwracają się do Organizacji Narodów Zjednoczonych jako swojej ostatniej nadziei pokoju i zgody... Cele Organizacji Narodów Zjednoczonych są ideałem, o którym ludzkość marzyła na przestrzeni swej wędrówki przez historię. Zaryzykowalibyśmy nazwać ją największą nadzieją świata – gdyż jest odbiciem Boskiego zamiaru – transcendentalnego i pełnego miłości projektu – nadzieją na postęp społeczności ludzkiej na ziemi; refleksem, w którym możemy dostrzec przesłanie Ewangelii, czymś co spłynęło z niebios na ziemię".

ONZ określona przez rzekomego Wikariusza Chrystusa na ziemi jako "coś spływającego z nieba na ziemię" oraz "największa nadzieja świata". Jan Paweł II ma dla ONZ jeszcze więcej słów pochwalnych. Zwracając się do Organizacji Narodów Zjednoczonych w 1979 roku, ani razu nie wspominał imienia Jezusa, lecz wyraźnie stwierdził, że "rządy całego świata muszą zjednoczyć się w postępowym i nieustającym ruchu; a Powszechna Deklaracja Praw Człowieka i inne międzynarodowe i prawodawcze instrumenty dążą do wytworzenia powszechnej świadomości godności osoby ludzkiej... praw wolności myśli, sumienia i religii oraz prawa manifestowania swoich przekonań religijnych czy to indywidualnie czy też we wspólnocie, publicznie i prywatnie...". Deklaracja Praw Człowieka ONZ jest tym samym, co podobna deklaracja powstała podczas rewolucji francuskiej. Jan Paweł II wydaje się zapominać, że jak wyraził się kardynał Pie, "deklaracja Praw Człowieka jest zaprzeczeniem Praw Chrystusa".

MAŁŻEŃSTWO

Powszechnie znany jest fakt, że rodzina jest podstawową komórką każdego społeczeństwa i że większość dusz musi uświęcić swoje życie w stanie małżeńskim. Kościół zawsze nauczał, że "podstawowym celem małżeństwa jest płodzenie i edukacja potomstwa, podczas gdy jego drugorzędnymi celami są wzajemna pomoc oraz uśmierzenie (tłumaczone też jako «lekarstwo na») pożądliwości. Są one całkowicie podporządkowane pierwszorzędnemu celowi". Ta zasada, zawarta w kanonie 1013 Kodeksu Prawa Kanonicznego, oczywistym czyni fakt, że dobro dzieci stoi przed szczęściem rodziców. Pius XII powiedział ponadto, że "było to przekazane przez tradycję chrześcijańską i wielokrotnie nauczane przez Papieży". Za aprobatą Piusa XII doktrynę tę Święte Oficjum ogłosiło jako de fide (prawdę wiary) (AAS 36, 103, 1944). Dzisiaj natomiast Vaticanum II nie tylko oświadczyło, że dwa cele małżeństwa są równorzędne; ale odwróciło nawet ich porządek, stawiając cel drugorzędny przed podstawowym. Popatrzmy, do czego prowadzi zmiana w tym nauczaniu: otwiera drogę sztucznym formom kontroli narodzin, prowadzi do niewierności i rozwodów. Tradycyjne spojrzenie na małżeństwo wymaga, że nawet jednoczące cele małżeństwa muszą być podporządkowane dobru dzieci. Nowe spojrzenie głosi, że samolubstwo – gdyż zasadniczo właśnie ono jest powodem rozpadu zarówno miłości jak i małżeństwa – uzyskało prawo do poświęcenia dzieci dla osiągnięcia swoich celów. Połączmy to odwrócenie celów z tak często powtarzaną przez Jana Pawła II nauką, że obaj partnerzy w małżeństwie mają równy autorytet i odpowiedzialność – otwarte zaprzeczenie nauczania św. Pawła – i uzyskamy zniszczenie samej podstawy chrześcijańskiego małżeństwa (59).

RAISON D'ETRE (RACJA BYTU) KOŚCIOŁA

Tak więc mamy kościół widzący swój podstawowy cel w "promowaniu jedności", kościół uznający się zarówno za "instrument jedności całej ludzkości" jak i "sakramentalny znak tej jedności"; kościół którego kapłani mają działać na rzecz doprowadzenia do tej jedności oraz kościół wyobrażający sobie, że jest zobowiązany przyczynić się do "uczynienia rodziny ludzkiej i jego historii bardziej ludzkimi". To właśnie ten pęd ku jedności rodzaju ludzkiego, który należy do "najgłębszej natury Kościoła", ponieważ jest on, "przez swój stosunek do Chrystusa, zarówno sakramentalnym znakiem jak i narzędziem zażyłego związku z Bogiem oraz jedności całego rodzaju ludzkiego...".

ZAKOŃCZENIE

Niemożliwe jest opisanie wszystkich dewiacji Vaticanum II. Nie trzeba też przypominać, że faktycznie zaatakowany został każdy aspekt nauki i praktyki Kościoła. Jego liturgia, działalność misyjna a nawet małżeństwo znalazło się w zasięgu ataku. Jednakże powiedziano wystarczająco dużo, aby pokazać, w jakim kierunku będzie nas prowadził nowy kościół.

Dokonaliśmy przeglądu nauczania Vaticanum II pod kątem czterech generalnych zagadnień – nowy stosunek do świata; nowy stosunek do siebie; nowy stosunek do człowieka; i w końcu, nowe nastawienie wobec własnej raison d'etre (swojej racji bytu). Pokazaliśmy, że fundamentem "nowych orientacji" tego kościoła jest jego wiara w postęp i ewolucję, a stąd potrzeba stałego dostosowywania się do otaczającego świata – świata podziwianego i kochanego przez ten kościół, ale świata, z którego ten kościół ma niewielki pożytek.

Oczywiste, że w świetle tych faktów, kościół musiał postarać się o nowy wygląd. Nie będąc już "doskonałą społecznością", nieskazitelną oblubienicą Chrystusa, nie roszcząc sobie prawa do posiadania "pełni prawdy", musiał wyrzec się swojej roli przewodnika duchowego ludzkości. Co zatem stało się jego funkcją i jego raison d'etre? Odpowiedź znalazł w "służbie", w poświęceniu się zadaniu uczynienia historii człowieka "bardziej ludzką", a nade wszystko w kształtowaniu nowego pojęcia ogólnoświatowej jedności, "jedności Ludu Bożego". Stał się znakiem i sakramentem jedności, która obejmie wszystkich chrześcijan, potem wszystkich ludzi wierzących, a w końcu całą ludzkość.

Zawierając przymierze ze współczesnym światem poprzez aggiornamento, kościół ten musiał dostosować swoje pojmowanie człowieka do masońsko-rousseanistycznych idei. Już nie jest to człowiek uczyniony na obraz Boga i zraniony przez grzech Adama, teraz jest to człowiek wywyższony do boskiej godności na mocy swojej naturalnej godności, zjednoczony po wsze czasy z Chrystusem i odkupiony bez żadnego wysiłku ze swej strony. Ukrzyżowanie Jezusa staje się świadkiem tej godności, równej we wszystkich ludziach. Lecz jeżeli wszyscy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem i w rzeczywistości wszyscy także zbawieni, to oznacza, że wszyscy mamy równy dostęp do prawdy. Kolejny raz dochodzimy do koncepcji stworzenia jednej religii, w której, jak tego uczył Jan Paweł II seminarzystów na Uniwersytecie Laterańskim, "będzie istnieć różnorodność opinii, chociaż w końcu nastąpi synteza wszystkich poglądów".

Ostatecznie, ta nowa utopia, ten nowy humanizm, który kościół wspiera i pragnie rozwijać, będzie socjalistycznym rajem, w którym wszyscy ludzie będą braćmi, równymi i wolnymi. To dla osiągnięcia tego celu, sobór instruuje swoich księży, by likwidowali każde źródło niezgody – czy to ze względu na rasę, płeć a nawet religię. Z pomocą Organizacji Narodów Zjednoczonych, nieustannie postępujemy na drodze do tej Utopii, lecz zapomnieliśmy drogi do Nieba. Punkt Omega jest już za rogiem.

Zapomniano drogi do Nieba! Ale właśnie po to, by ją odnaleźć istnieje Kościół. Po to narodził się Chrystus i po to cierpiał na Krzyżu.

 

Ks. Rama P. Coomaraswamy, M. D. (b)

 

Tłumaczył z języka angielskiego Mirosław Salawa

(Ilustracje od red. Ultra montes).

 

––––––––––––

 

Przypisy:

(1) Hubert Jedin, Ecumenical Councils of the Catholic Church, Herder: N.Y., 1960. Sobory ekumeniczne są też nazywane soborami powszechnymi. Kościół nigdy formalnie nie zdefiniował, czym jest sobór ekumeniczny. Philip Hugh stwierdza, że "sobór powszechny jest czysto ludzkim zgromadzeniem za pomocą którego założona przez Boga instytucja funkcjonuje w określony sposób dla konkretnego celu" (History of General Councils).

(2) Owi protestanccy "obserwatorzy" brali aktywny udział w zakulisowych działaniach. Już sama ich obecność musiała wywierać hamujący wpływ na ojców soborowych. Bardzo znaczące było to w przypadku prawosławnych obserwatorów z Moskwy, którzy przybyli tylko dzięki zapewnieniu, że komunizm nie zostanie potępiony – fakt potwierdzony przez kilku autorów i udokumentowany przez Jeana Madirana w "Itinéraires". Por. The Vatican-Moscow Agreement, Jean Madiran w czasopiśmie "The Fatima Crusader", (Constable, N.Y.), nr 16, wrzesień-październik, 1984.

(3) a każdym razem, gdy ortodoksyjni ojcowie chcieli w bardziej wyrazisty sposób zdefiniować to, co było wyrażone dwuznacznie informowano ich, że sobór jest "duszpasterski", a nie "dogmatyczny" (arcybiskup Lefebvre, J'acuse le Concile). Jednakże stwierdzenie, że to, co jest "duszpasterskie" nie jest "dogmatyczne" jest tym samym, co powiedzenie, że medycyna kliniczna nie jest oparta na "fakcie" naukowym. Sam Paweł VI jest autorem takiego stwierdzenia. Na Audiencji Generalnej (1975), stwierdził on, że Vaticanum II "różni się od innych soborów, nie będąc bezpośrednio dogmatycznym, ale doktrynalnym i duszpasterskim". W wielkopostnym przemówieniu w 1976 roku stwierdził, że sobór "do tego stopnia udoskonalił doktrynę Kościoła, że nie pozostawił żadnej wątpliwości, co do tożsamości swojej teologicznej tajemnicy". Jedyne miejsce gdzie jasno zdefiniowane zostało znaczenie słowa "pastoralny" to List do Przewodniczących Episkopatów Narodowych dotyczący modlitw eucharystycznych. "Przyczyny zaoferowania takiej rozmaitości tekstów i cel ostateczny, jaki miał zostać osiągnięty dzięki nowym formularzom liturgicznym był w swej naturze duszpasterski: chodziło o to, by dać wyraz jedności i rozmaitości modlitwy liturgicznej. Używając różnych tekstów zawartych w nowym rzymskim Mszale, różne chrześcijańskie wspólnoty, gromadząc się dla celebrowania eucharystii, będą mogły odczuć, że tworzą jeden Kościół, modlą się z tą samą wiarą, używając tej samej modlitwy". Innymi słowy, duszpasterska intencja dokumentów miała ułatwić i wesprzeć ekumenizm – tę fałszywą jedność – którą kościół posoborowy uznaje za swoją "wewnętrzną misję".

(4) Prośba o potępienie komunizmu – z pewnością podstawowego błędu naszych czasów – wystosowana przez kilkuset ojców soborowych została zlekceważona przez kontrolujących obrady – co było otwartym pogwałceniem reguł soborowych ustalonych przez nich samych – jak zrelacjonował to ojciec Wiltgen (Ren wpada do Tybru) i inni.

(5) W podobny sposób Santiago Carrillo, przywódca hiszpańskiej partii komunistycznej, nazwał to "eurokomunizmem", "naszym aggiornamento, naszym Vaticanum II". ("Itinéraires", maj 1977).

(6) Ursula Oxfort, The Heresy of John XXIII. Por. moje opracowanie w "Studies in Comparative Religion" (Middlesex, Eng.): Comments on a Recent "Traditional" Catholic Book, Vol. 17, 1988. Peter Hebblewaithe w swojej biografii Jana XXIII mówi nam, że sobór został zawczasu dobrze zaplanowany i że wmieszany w to był "duch" modernizmu. (N.Y.: Doubleday, 1985).

(7) Pbro. Dr. Joaquin Saenz y Arriaga, Sede Vacante – Paulo VI no es legitimo Papa, Angel Urraze: Meksyk, 1973.

(8) Cytowany przez D. von Hildebrand, Belief and Obedience: The Critical Difference, "Triumph", marzec 1970.

(9) Michael Davies, Archibishop Lefebvre and Religiuos Liberty, TAN: III., 1980. Xavier da Silveira z Brazylii stoi na podobnym stanowisku.

(10) Cytowany w L'hérésie conciliaire przez Marcela De Corte, "Itinéraires", lipiec-sierpień, 1976. Stwierdzenie jest zawarte w liście Pawła VI do arcybiskupa Lefebvre'a z 29 czerwca 1976.

(11) List Cum te do arcybiskupa Marcela Lefebvre'a, 11 października 1976, opublikowany w "Notitiae", nr 12, 1976.

(12) Odsyłam czytelnika do opracowania na temat Magisterium, gdzie zająłem się znaczeniem i wagą kilku z tych terminów.

(13) Redemptor hominis i przemówienie do Świętego Kolegium zrelacjonowane w "Documentation Catholique" (Paris), n. 1975, pp. 1002-1003.

(14) Odezwa do biskupów francuskich w Issy-les-Moulineaux, "L'Osservatore Romano", 3.6.80.

(15) Ściśle mówiąc, on jako "papież" i tylko papież posiada władzę, by określić, co jest a co nie jest tradycyjne.

(16) Konserwatywni katolicy Novus Ordo są zmuszeni wytyczać granicę między posłuszeństwem tradycji i posłuszeństwem względem "nowych orientacji" wprowadzonych przez "papieży" posoborowych. Ci, którzy odrzucają autorytet tych "papieży" trzymają się nauczania tradycyjnego Kościoła i dzięki temu unikają pułapki przebierania i wybierania między tym, co jest i co nie jest tradycyjne.

(17) W języku angielskim są dostępne dwa tłumaczenia. Żadne z nich nie posiada Nihil obstat i żadne nie jest uznawane za "oficjalne": 1) Walter M. Abbott SJ, The Documents of Vatican II, America Press: N.Y., 1966 oraz 2) ks. J. L. Gonzales, The Sixteen Documents of Vatican II, Daughters of St. Paul: Boston 1967. Nie ma między nimi wielkiej różnicy, chociaż mają różne komentarze.

(18) Rozważmy następujące stwierdzenie soboru: "Wobec skracania bowiem tu i ówdzie czasu pracy, wzrastać będzie z każdym dniem dla wielu ludzi dogodna sposobność kształcenia się. Niech wolny czas będzie użyty należycie dla odprężenia duchowego, wzmocnienia zdrowia psychicznego i fizycznego przez swobodne zajęcia i studia, przez podróże w obce strony (turystyka), dzięki którym doskonali się umysł i ludzie wzbogacają się przez wzajemne poznanie; dalej, przez ćwiczenia i pokazy sportowe, które także w społeczeństwie przyczyniają się do utrzymywania równowagi ducha, jak i do braterskich stosunków między ludźmi wszelkiego stanu, narodowości i różnych ras". Cytat z dokumentu soboru ekumenicznego!

(19) Cytowane za: ks. Ralph M. Wiltgen, The Rhine flows into the Tiber, Hawthorn: N.N, 1967; Augustine: Devon, 1978.

(20) "Documentation Catholique", n. 1775, p. 1002.

(21) Michael Davies, Pope John's Council, Augustine: Devon, 1977.

(22) Joseph M. Becker SJ, The Re-formed Jesuits, Ignatius Press, Calif., 1992.

(23) W istocie, pozwoliło to tym, którzy zawładnęli soborem kontrolować informacje przedostające się do społeczeństwa.

(24) Biskup Lucey z Cork i Ross w Irlandii udzielił tych uwag pismu "Catholic Standard" (Dublin), 14 września 1973.

(25) Kardynał J. Heenan, A Crown of Thorns, Londyn, 1974.

(26) Brian Kaizer, Pope Council and World, Macmillan: N.Y., 1963. Brian Kaizer był korespondentem "New York Times" na obradach soboru. "«Północne Przymierze» składało się z tych europejskich teologów, którzy od dłuższego czasu prowadzili totalną wojnę z tradycją". Jak zaznaczył kardynał Heenan: "całkiem oczywiste jest, że anglojęzyczni biskupi byli zupełnie nieprzygotowani do tego rodzaju soboru jaki zaplanowała reszta północnych Europejczyków. Amerykanie byli nawet jeszcze słabiej przygotowani niż Brytyjczycy". (Por. przyp. 25).

(27) Jak mówi E. E. Y. Hales: "Na pierwszy rzut oka Papież Jan zezwalał, by Sobór zmierzał w kierunku, z którego jak się zdawało, na pewno nie wyłoni się aggiornamento Kościoła, którego on pragnął. Jednym z wyjaśnień tego paradoksu jest to, że w subtelny sposób pozwalał, aby Kuria sądziła, że miał to być ich sobór, a przez to mógł się upewnić, że nie będą próbować pokrzyżować jego planów, podczas gdy sam bardzo dobrze wiedział, że gdy raz mu się uda, to przestanie być ich, a w ten sposób on [i sobór] zapanowałby nad Kurią" (Pope John and His Revolution, Doubleday: N.Y. 1965). Arcybiskup Lefebvre opisuje jak "dwa tygodnie po otwarciu Soboru, nie pozostał ani jeden z tych starannie przygotowanych schematów" i jak listy kandydatów do różnych komisji były przygotowywane i puszczane w obieg pod głosowanie – "ludzie, których nazwisk nikt nie znał: za to ci, którzy przygotowali listy znali tych biskupów bardzo dobrze: wszyscy oni reprezentowali (czego nie muszę wam przypominać) tę samą tendencję" (A Bishop Speaks, Scottish Una Voce: Edinburgh). Michael Davies opisuje to samo (Pope John's Council, op. cit.).

(28) Henri Fesquet, The Drama of Vatican II, N.Y.: Random House, 1967.

(29) Obserwował przebieg wydarzeń za pośrednictwem telewizji przemysłowej. Dla promowania "rewolucji" mógł interweniować wbrew ustalonym regułom soboru, np. kiedy zredukował z dwóch trzecich do połowy ilość głosów koniecznych do uchwalenia konkretnego postanowienia soboru.

(30) Po dziesięciu minutach wyłączając mikrofon przerwano w samym środku wypowiedź kardynała Ottavianiego, niemalże niewidomego, wiekowego członka Kurii. Odpowiedzią ojców na jego zakłopotanie były burzliwe oklaski. Sędziwy kardynał wycofał się ze łzami w oczach. To tyle na temat chrześcijańskiego miłosierdzia tych "ojców".

(31) Arcybiskup Lefebvre w J'Accuse le Councile wspomina list wysłany do Pawła VI przez kilku kardynałów i Przełożonych Generalnych Zakonów, w którym skarżą się na tę taktykę oraz sposób, w jaki oddalił ich argumenty.

(32) J. Moorman, Vatican Observed, Londyn, 1967.

(33) op. cit., nr 30.

(34) op. cit., nr 25.

(35) p. cit., nr 30.

(36) Szczególnie drażliwym terminem jest "historia zbawienia", jedno z ulubionych wyrażeń innowatorów, wyraźnie sugerujące, że Zbawienie jest procesem historycznym. Zbawienie jest procesem "indywidualnym". Co więcej, zgodnie z ewangeliczną przypowieścią o robotnikach powołanych w jedenastej godzinie, zbawienie w dzisiejszych czasach niczym nie różni się od tego z czasów Abrahama. W przeciwieństwie do tego, Karl Rahner w swoim Słowniku Teologicznym, Herder: N.Y., 1965, (posiadającym Nihil obstat i Imprimatur) definiuje Zbawienie tymi słowami: "nie oznacza przede wszystkim «obiektywnego» osiągnięcia, lecz raczej «subiektywne» egzystencjalne uleczenie i spełnienie". Definiuje "zbawczą historię" jako "ogólny termin oznaczający fakt, że Bóg, z powodu swej powszechnej woli zbawczej, łaskawie objął nią całość ludzkiej historii i zaoferował w niej wszystkim ludziom swoje zbawienie i że jego łaska i usprawiedliwienie konkretnie i historycznie zrealizowały się w ludzkości... To pojęcie jest oparte na teologicznym założeniu, że człowiek nie tylko musi mieć nadzieję na łaskę i przyjąć ją w wymiarze swej historii, ale również, że sama łaska jest historyczna i że sama historia, ze wszystkim, co pociąga ze sobą – na przykład – jednością rodzaju ludzkiego – jest łaską".

(37) Cytowany w: H. Fesquet, Le Journal du Councile, Morel: Paris, 1964.

(38) John T. McGinn, Doctrines do Grow, Paulist: N.Y., 1972.

(39) Avery Dulles SJ powiedział: "nie używając terminu «ciągłe objawienie», Vaticanum II przyzwolił na coś w tym rodzaju". Donald Campion SJ powiedział na temat Konstytucji o Kościele w świecie współczesnym: "podobnie jak gdzie indziej tak również tutaj, łatwo rozpoznać zgodność poglądów rozwiniętych przez myślicieli (sic) takich jak Teilhard de Chardin w jego Divine Milieu z zasadniczym punktem widzenia Soboru". (Obaj autorzy byli soborowymi periti, cytaty pochodzą z tłumaczenia Abbotta). Doskonałe studium wpływu Teilharda znajdzie czytelnik w pracy Wolfganga Smitha, Teilhardism and New Religion, TAN: III., 1988.

(40) Komentarz w tłumaczeniu Abbotta.

(41) Giancarlo Zizola, The Utopia of John XXIII, Orbis: Maryknoll, N.Y., 1978.

(42) Odsyłam czytelnika do opracowania Baptism of Desire, aby ten cytat nie sugerował, że nie ma żadnej możliwości zbawienia dla nieochrzczonych.

(43) Komentarz w tłumaczeniu dokumentów soborowych autorstwa Abbotta.

(44) O. Gustavo Gutierrez, peruwiański "teolog" wyzwolenia posuwa się do stwierdzenia, że marksiści zostaną zbawieni, lecz nie chrześcijanie, którzy nie zdołają połączyć się z siłami historii (tj. nie staną się rewolucjonistami).

(45) Communicatio in sacris jest angażowaniem się we wspólne z heretykami obrzędy liturgiczne. Dozwolony jest "bierny" udział – na przykład, uczestniczenie w protestanckim ślubie. Ale zakazane jest aktywne włączanie się w obrzędy. "Nie wprzęgajcie się w jarzmo z niewiernymi. Cóż bowiem za uczestnictwo sprawiedliwości z nieprawością? Albo co za łączność światłości z ciemnością? Lub co za ugoda Chrystusa z Belialem? Albo co za udział wiernego z niewiernymi?" (2 Kor. 6, 14).

(46) Można otrzymać pozwolenie na czytanie książek znajdujących się na Indeksie, jeżeli istnieją jakieś powody do ich czytania. Jaki kochający rodzic nie ograniczyłby dostępu dziecka do książek?

(47) Pius XII uznał konsekrację biskupa bez papieskiego pozwolenia za czyn ściągający ekskomunikę. Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego (1983 r.) zachowuje ten przepis, ale pomija ponad 30 innych powodów automatycznej ekskomuniki. Nowe prawo domagające się rezygnacji prałatów po osiągnięciu przez nich 75 roku życia pozwoliło nowemu kościołowi na usunięcie z urzędów wszystkich źle widzianych konserwatystów. Użyto go w przypadku biskupa Castro Mayera z diecezji Campos w Brazylii (Dr David White, The Mouth of the Lion, Angelus Press, 1999).

(48) Cytowany w pracy Wernera Kellera, Diaspora, N.Y.: Harcort, 1969.

(49) Posłuchajmy św. Atanazego mówiącego o ariańskich soborach z czwartego wieku: "Cały świat pogrążył się w chaosie, a ci, którzy wtedy należeli do duchowieństwa tułali się wszędzie, usiłując jak najlepiej nauczyć się wierzyć w naszego Pana Jezusa Chrystusa... gdyby byli już ludźmi wierzącymi, nie szukaliby, tak jak ci co jeszcze nimi nie byli... niemałym skandalem było..., że chrześcijanie, jak gdyby budząc się ze snu o tej porze dnia, musieli dowiadywać się jak mają wierzyć... podczas gdy ich kapłani, domagając się od nich uległości należnej nauczycielom, byli niewierzącymi na własnym przykładzie pokazując, że szukają tego czego nie posiadali... Jakiż defekt w nauczaniu religijnej prawdy istniał w katolickim Kościele, że musieli się pytać o prawdy wiary i dopasowywać swoje wyznanie wiary do aktualnych trendów...".

(50) Light on the Ancient Worlds, Perennial: Middlesex, Eng., 1965.

(51) Źródła cytatów w tym akapicie można znaleźć w pracy Louisa Marie de Blignieres, John Paul II and Catholic Doctrine, Society of Pius V, Oyster Bay Cove: NY. Ten znakomity tekst zawiera pełen zestaw dowodów na poparcie tezy o charakterze nauczania Jana Pawła II.

(52) To jest prawdopodobnie wyjaśnienie złego tłumaczenia "multis" jako "wszystkich" w Novus Ordo Missae.

(53) Kwestia prywatnego osądu jest szczegółowo przedyskutowana w opracowaniu na temat Magisterium.

(54) Papież Grzegorz XVI nazwał to "szaleństwem", Pius IX w encyklice Quanta cura, dokumencie o wyraźnie zaznaczonym charakterze magisterialnym przez fakt, że rozpoczyna się stwierdzeniem "Naszą powagą Apostolską odrzucamy, piętnujemy i potępiamy..." powiedział:

"Ponadto nie wahają się twierdzić, wbrew nauce Kościoła i Świętych Ojców, że najlepszą jest taka struktura społeczeństwa, w której władzy państwowej nie przyznaje się obowiązku nakładania ustalonych kar na tych, co występują przeciwko religii katolickiej, z wyjątkiem sytuacji, w których domaga się tego spokój publiczny. Na podstawie tego całkowicie fałszywego pojęcia o władzy w społeczeństwie nie cofają się przed popieraniem owego błędnego poglądu, ze wszech miar zgubnego dla Kościoła katolickiego i narażającego dusze ludzkie na utratę zbawienia, a przez świętej pamięci Grzegorza XVI, Naszego Poprzednika, nazwanego szalonym pomysłem, a mianowicie, że wolność sumienia i kultu jest własnym prawem każdego człowieka, które powinno być ogłoszone i sformułowane w ustawie w każdym właściwie ukonstytuowanym społeczeństwie. A ponadto, że obywatele mają prawo do wolności w każdej dziedzinie życia, które nie może być ograniczane przez jakąkolwiek władzę, czy to świecką czy to kościelną. Dzięki temu prawu mogą oni swoje poglądy jawnie i publicznie głosić, zarówno poprzez ustne wypowiedzi jak też za pośrednictwem publikacji, czy w jakikolwiek inny sposób".

(55) "W owe dni wyszli z Izraela synowie bezbożni i namówili wielu mówiąc: «Pójdźmy, a uczyńmy przymierze z narodami, które wokoło nas są, bo od tego czasu, gdyśmy od nich odstąpili, wiele złego nas spotkało». I zdała się dobra ta mowa w oczach ich. I postanowili niektórzy z ludu, i pojechali do króla; i dał im moc, aby czynili sprawiedliwość pogan... i uczynili sobie odrzezki, i odstąpili od przymierza świętego, i sprzęgli się z poganami, i zaprzedali się, aby czynić zło" (1 Machab. 1, 12-16). Kto ma uszy, niechaj słucha.

(56) Komuniści byli zachwyceni. Rzymski tygodnik komunistyczny dał tytuł na pierwszej stronie: "Już więcej żadnych krucjat". Inna rzymska gazeta "Il Borghese" była bardziej przezorna. Stwierdziła, że "polityka ta oznacza koniec la chiesa cattolica romana".

Papież Pius IX w 1846 nazwał komunizm "absolutnie sprzecznym z samym prawem naturalnym..." i dodał, że "raz przyjęty, zupełnie zniszczy prawa, własność i posiadłości wszystkich ludzi, a nawet samo społeczeństwo". Leon XIII w 1878 nazwał go "śmiertelną plagą, która wślizguje się do samego rdzenia ludzkiej społeczności tylko po to, by ją zrujnować". Pius XI w 1937 nazwał go "fałszywym ideałem sprawiedliwości, równości i braterstwa..." i dalej stwierdził, że "komunizm jest wewnętrznie zły i nikt, kto chciałby uratować cywilizację chrześcijańską nie może z nim współpracować w jakimkolwiek przedsięwzięciu".

(57) Por. "Introibo", nr 43, styczeń-marzec, 1984, l'Association sacerdotal Noel Pinot, Angers, France.

(58) Kardynał Vaughan mówił o tym stwierdzając: "Nie oczekujcie Powszechnego Zjednoczenia. To marzenie i pułapka Złego. Musimy wszyscy nawrócić się do Boga indywidualnie; nauczyć się Chrystusa, być łagodnymi i pokornego serca indywidualnie; podnieść swój Krzyż i pójść za Nim indywidualnie, każdy stosownie do swojej osobistej łaski. Poszczególny człowiek nie może bardziej oczekiwać na Powszechne Zjednoczenie niż na Powszechne Nawrócenie...". J. G. Snead-Cox, Cardinal Vaughan, Vol. II, Herder, St. Louis 1910.

(59) Skutkuje to tym, że jeżeli rodzice nie dają sobie rady ze sobą, mogą otrzymać unieważnienie (często nazywane "katolickim rozwodem") oparte na psychologicznych podstawach. Oczywiście istnieją uzasadnione powody otrzymania unieważnienia, ale argumenty psychologiczne są podatne na niemal dowolne nadużycie interpretacyjne. Psychologiczna niedojrzałość występuje na początku prawie każdego małżeństwa, a także często pod jego koniec.

(+) Jako motto tekstu, autor podał niedokładny cytat z bulli Piusa II Execrabilis. Okazuje się, że błędne jest również samo powoływanie się na ten dokument w kontekście odstępstwa Vaticanum II. Zob. Patrick Henry Omlor, Sprostowanie niektórych błędnych interpretacji bulli "Execrabilis".

(a) potpourri – aromatyczna mieszanka suszonych kwiatów, ziół oraz fragmentów roślin.

(b) Por. 1) Ks. Rama P. Coomaraswamy, a) Posoborowi "papieże". b) Problemy z nowymi sakramentami. c) Jurysdykcja. Część I. d) Jurysdykcja. Część II (dodatkowe uwagi). e) Katolicyzm laissez faire. f) Posłuszeństwo. g) Autorzy Nowej Mszy. h) Czy te rzeczy zostały przepowiedziane? i) Obrona sedewakantyzmu. j) Ruch zielonoświątkowy: przejawem i uzewnętrznieniem "nowego kościoła". k) Bractwo Św. Piusa X, fałszywe rozwiązanie rzeczywistego problemu. l) Czy księża z Bractwa Św. Piotra są prawdziwymi kapłanami? m) Sedewakantyzm (polemika z duetem Gruner-Ferrara). n) Kilka refleksji z wizyty w Rzymie na temat Novus Ordo Missae oraz posłuszeństwa Janowi Pawłowi II.

2) Katolickie Przymierze Biskupów, Deklaracja doktrynalna.

3) Bp Robert Fidelis McKenna OP, Nieomylność papieska.

4) Ks. Noël Barbara, a) Papieska nieomylność a dzisiejszy kryzys w Kościele. b) Ecône – koniec, kropka. c) List otwarty do członków Bractwa Św. Piusa X (FSSPX). d) Uderzające podobieństwo reform Pawła VI do reformy anglikańskiej 1549 roku. e) Katolicka Msza święta a Novus Ordo Missae. Czy NOM jest ważną mszą? f) Czy Jan Paweł II jest modernistą? g) Zdemaskowanie braku autorytetu władzy Neokościoła.

5) Ks. Benedict Hughes CMRI, a) A on znowu swoje! Bergoglio wywołuje zgorszenie wśród katolików nonszalanckim podejściem do małżeństwa. b) Zaniechanie potępienia: Bergoglio zaniedbuje obowiązek potępienia zła. c) Franciszek okazuje względy dla ruchu charyzmatycznego. d) Farsa Vaticanum II. Rzetelna ocena soboru po pięćdziesięciu latach. e) Neopapież – fałszywy papież. e) Ciężkie zaniedbanie: Całkowita porażka soborowej hierarchii w egzekwowaniu norm moralnych. f) Nowa encyklika: Bergoglio wykorzystuje koniunkturę na "zmiany klimatyczne". g) Nowa Religia Człowieka. Bergoglio propaguje naturalizm w "papieskich wideo-przesłaniach". h) "Papież" Franciszek kontra św. Franciszek. Haniebna karykatura Wielkiego Świętego. i) Milczenie pasterzy. j) Wielomówstwo. Dlaczego moderniści publikują takie rozwlekłe dokumenty?k) Papież Pius XII – w pięćdziesiątą rocznicę śmierci.

6) Św. Pius X, Papież, a) Encyklika "Pascendi dominici gregis" o zasadach modernistów. b) Przysięga antymodernistyczna. c) Przemowa do kardynałów przeciw neoreformizmowi religijnemu. d) Encyklika "Acerbo nimis" o wykładzie nauki chrześcijańskiej.

7) Papież Pius XI, Encyklika "Mortalium animos". O popieraniu prawdziwej jedności religii.

8) O. Mikołaj Jamin OSB, Myśli ściągające się do błędów tegoczesnych. a) O jedności prawdziwej religii. b) Jezus Chrystus potępia tolerantyzm. c) Poza Kościołem nie ma zbawienia.

9) Ks. Jacek Tylka SI, a) Dogmatyka katolicka. b) Traktat o Kościele Chrystusowym. c) O obojętności, czyli indyferentyzmie w rzeczach religii. d) O własnościach religii. e) O cnotach heroicznych.

10) Ks. Maciej Sieniatycki, a) Apologetyka czyli dogmatyka fundamentalna. b) Zarys dogmatyki katolickiej. c) System modernistów. d) Modernistyczny Neokościół. e) Problem istnienia Boga. f) Dogmatyka katolicka. Podręcznik szkolny. g) Główne zasady etyki Kanta a etyka chrześcijańska. h) Modernizm w książce polskiej.

11) Akta i dekrety świętego powszechnego Soboru Watykańskiego (1870), Pierwszy projekt Konstytucji dogmatycznej o Kościele Chrystusowym przedłożony Ojcom do rozpatrzenia.

12) Ks. Dr Henryk Maria Pezzani, Kodeks Świętego Katolickiego Kościoła Rzymskiego. Kanon 26. Zakazany jest wybór na Papieża tego, kto odstąpił od wiary katolickiej, heretyka lub schizmatyka; jeśli ktoś taki zostanie wybrany, wybór jest nieważny. (Codex Sanctae Catholicae Romanae Ecclesiae. Can. 26. Devius a fide catholica, haereticus, vel schismaticus eligi prohibetur in Romanum Pontificem; si eligatur nulla est electio).

13) a) Mały katechizm o Syllabusie. b) Mały katechizm o Nieomylności Najwyższego Pasterza.

14) Henryk Hello, a) Nowoczesne wolności w oświetleniu encyklik. Wolność sumienia – wolność wyznania – wolność prasy – wolność nauczania. b) Syllabus w wieku XX.

15) Abp Emil Guerry, Kodeks Akcji Katolickiej.

16) Ks. Walenty Gadowski, Nauka Kościoła. Wybór orzeczeń dogmatycznych Kościoła katolickiego i jego praw kanonicznych.

(Przypisy nienumerowane od redakcji Ultra montes).

 

http://www.ultramontes.pl/vaticanum_ii.htm


People in this conversation

Comments (1)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

Vatican II: Council of Apostasy (full length)
https://youtu.be/BWsgxCVYtAI

Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location