Adres Aleksandra Sołżenicyna podczas poświęcenia pomnika w Les Lucs-sur-Boulogne, Francja, 25 września 1993. Przemówienie, które zostało zignorowane przez...
Przez niemal całą drugą połowę 1999 roku wokół uczelnianego wątku afery Ratajczaka panowała względna cisza. Było to o tyle zrozumiałe, że – jak już nadmieniłem – władze uniwersytetu czekały na szybki, skazujący wyrok sądowy, który właściwie automatycznie rugowałby mnie z uczelni.
Tymczasem opolski Sąd Rejonowy umorzył moją sprawę (sądzony ma czyste papiery). Ponadto odwołanie się od tej decyzji tak prokuratora, jak i piszącego te słowa zapowiadało długą batalię. Co zresztą stało się faktem: sprawa nadal się toczy (jesień 2001).
To zmieniło sytuację. Nagle zaczęto się szaleńczo śpieszyć, byle tylko załatwić mnie przed końcem kwietnia 2000 r., gdyż właśnie wtedy kończył się roczny okres zawieszenia po którym – zgodnie z przepisami – powinienem powrócić do pełnienia obowiązków nauczyciela akademickiego. A na to nie można było sobie pozwolić. Plujący jadem antysemityzmu doktor nadal wykłada? Nie, tego nie zdzierżyłaby „Gazeta Wyborcza”, dziesiątki moralnych mądrali goszczących codziennie na jej łamach, Władysław Bartoszewski, arcybiskup Życiński et consortes. Nie zdzierżyłby również Rektor Stanisław S. Nicieja.
Polacy są totalnie zidioceni, to społeczeństwo zniewieściałych, znarkotyzowanych murzynów – nic więcej.
Polskie dzieci są mordowane tytułem zbrodniczych hitlerowskich praw, od 1939 roku bezustannie praktykowanych w okupowanej Polsce, a ci, piszący petycje, zamiast zabijać aborterów, sędziów i policjantów dających ochronę mordercom przed rodzicami broniącymi swoje dzieci, wysyłają petycje do „pana prezydenta”, który nic nie wie o sprawie, no bo albo akurat się gimnastykuje, albo wycina choinkę, no lub właśnie poszedł żreć muzułmańskie kebaby. To dobre, bo daje siłę fizyczną i duchową. Wierzący muzułmanin, do każdego takiego kebaba, podawanego niewiernemu, musi napluć swoją plwocinę, jako akt przekleństwa i nawracania na wiarę, a kiedy ma już sucho w gardle, to wsadza sobie palec w odbyt i takim wymazem święci ten pokarm podawany zgłodniałemu klientowi, a który przy okazji przyjmie nie tylko jadło, ale i ducha.
„Pan Prezydent”, zamiast czytać takie durne petycje, powinien wziąć w garść sowiecki solidnie ciężki Nagant, pojechać do tego „pana doktora” zmasakrować mu kolbą tego rewolweru mordę i dodatkowo temu chirurgowi połamać palce, a na pożegnanie powiedzieć, że jeśli coś jeszcze o nim usłyszy, to przyjedzie ponownie, ale tylko po to, aby odstrzelić mu jaja. Taki sam zabieg „pan prezydent” powinien powtórzyć wobec sędziego i policjantów, którzy napadli na Weronikę i pobrali od niej DNA, które poszło do banku danych w żydarze, który to pobiera nasze DNA na bazie umowy z EU, to pod hasłem walki z terroryzmem. Pani Weronika zostanie skatalogowana cyfrowo jako element niebezpieczny dla żydów, antysemitka, bo rodzi polskie dzieci. Będzie ona, razem z kodem DNA jej bliskich, skatalogowana u żydów w cyfrowej bibliotece osób przeznaczonych do cyfrowej exterminacji, a co jest planowane za najdalej dziesięć lat.
"Pan prezydent" za pobicie hitlerowskiego ginekologa lub tej całej hitlerowskiej szajki byłby ścigany przez tych warsiawskich prokuratorów i sędziów, ale zanim by go zamknięto, to trochę by to potrwało, a przez ten czas, ile dobrego zrobiłby dla Polski. Nagant w rękę i do roboty! No, ale to nie dla Nawrockiego.
Polska jest ciężko chora i to trzeba leczyć, aby nie umarła. Leczenie stosuje się według diagnozy, a nie według żydowskiego aprioryzmu. Nam, ten zidiociały powszechny w Polsce wojtylianizm jest szkodliwy, a pilnie potrzebny jest nam wzór Iwana Groźnego, który zresztą miał być rzekomo z polskiej krwi.
Śpieszmy się sprawować nasze własne porządki, bo obce porządki tak szybko nadchodzą i nas zniewalają z każdą chwilą.
Red. Gazeta Warszawska
+
TREŚĆ PETYCJI “Prezydencie, ułaskaw Weronikę!”
Szanowny Panie Prezydencie,
Apeluję o skorzystanie przez Pana z prawa łaski wobec Weroniki, mamy skazanej za ostrzeganie innych kobiet przed lekarzem-aborterem Weronika Krawczyk nie pozwoliła lekarzowi zabić swojego syna i została skazana za ostrzeganie innych kobiet przed ginekologiem-aborterem Piotrem A.
Sędzia Wojciech Jankowski ze Starogardu Gdańskiego skazał kobietę na 4 miesiące prac społecznych, zwrot kosztów w wysokości 1812 złotych dla abortera i nakazał jej zamieścić w mediach przeprosiny. Decyzją sędziego Mariusza Kaźmierczaka wyrok został podtrzymany przez Sąd Okręgowy w Gdańsku i jest teraz prawomocny. Wymiar prac społecznych został jedynie zmniejszony do 3 miesięcy. Pozostałe decyzje pozostały w mocy bez zmian.
Annimars —
Prezydent Karol Nawrocki zastosował prawo łaski wobec Weroniki Krawczyk
https://www.radiomaryja.pl/informacje/prezydent-karol-nawrocki-zastosowal-prawo-laski-wobec-weroniki-krawczyk/......
Annimars —
Przekazujemy list, jaki napisała Weronika – matka skazana za ostrzeżenie przed aborterem, obecnie oczekująca na skierowanie do zakładu karnego.
Sytuacja jest dramatyczna - 10 marca odbyło się posiedzenie sądu, po którym wiadomo już, że wkrótce czeka ją więzienie…
https://ratujzyc......
Jako społeczność akademicka KUL z niepokojem odnotowujemy zorganizowanie kolejnego wydarzenia mającego łączyć chrześcijańską celebrację adwentu z żydowską celebracją Chanuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Na wstępie, w poczuciu obowiązku do ochrony dobrego imienia KUL i nas samych oraz w duchu posłuszeństwa i szacunku wobec wychowawców i przełożonych, chcielibyśmy poinformować opinię publiczną i wyraźnie zaprzeczyć, jakoby celebracja ta odbywała się w imieniu społeczności akademickiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i wyrażała jakkolwiek poglądy religijne tejże społeczności jako całości. Dowodem na to są złożone pod tym listem podpisy pracowników naukowych uczelni, ale w głównej mierze studentów. My studenci, czyniąc to również w trosce o zbawienie wieczne wszystkich naszych kolegów i koleżanek studentów i chcąc zapobiec kolejnemu zgorszeniu, wyrażamy oburzenie i uważamy za niedopuszczalne, aby na katolickim uniwersytecie te dwie celebracje były ze sobą zrównywane, używając ku temu niebezpiecznej narracji, sprzecznej z prawdami wiary i synkretycznej, tworząc tym samym atmosferę indyferentyzmu religijnego na naszej uczelni.
Bombardowanie, instrumentalizm i mechanika kwantowa
Mirosław Zabierowski
I)
1) „W sobotę 3 I 2026 wczesnym rankiem czasu lokalnego w Caracas doszło do serii eksplozji.”[1][1] Ale parę dni wcześniej Stany wykazywały, że Wenezuela chce atakować obywateli amerykańskich, ponieważ już chce ich torturować z sadyzmu, napadać i zaniżać leczenie.
Pedagog, psycholog powie, że zwykłym ludziom trudno w to nie uwierzyć, ale na ślepo, jeśli nie mają w głowie czegoś, co w mediach (w GW, od r. 1989) jest nazywane spiskową teorią dziejów. Czyli ktoś wypuści tysiące a) zbrodniarzy, którzy dla sadyzmu napadają różnych obywateli państw zachodnich, niekoniecznie amerykańskich, porywają (dla okupu) i nawet torturują, b) zbzikowanych policjantów, którzy wypisują mandaty i w bezprawny arbitralny sposób egzekwują przepisy oraz c) wyaresztowano zwykłych lekarzy po to, aby uniemożliwić leczenia, a dotychczasowy sprzęt medyczny zniszczono lub wyprzedano na wolnym rynku.
Od strony logicznej widoczne jest przygotowanie do agresji i nie można inaczej skomentować takiego oświadczenia ambasady w Caracas z 2 stycznia 2026: „Nie podróżuj do Wenezueli, ani nie pozostawaj w niej ze względu na wysokie ryzyko bezprawnego zatrzymania, tortur w areszcie, terroryzmu, porwania, arbitralnego egzekwowania lokalnych przepisów, przestępczości, niepokojów społecznych oraz złej infrastruktury zdrowotnej.” „Wszyscy obywatele USA oraz legalni stały[2][2] rezydenci w Wenezueli są zdecydowanie zachęcani do natychmiastowego opuszczenia kraju.” [3][3]
To bardzo dobrze, że sprawa została podjęta i prowadzona pod kuratelą prawną, a nie puszczona płazem.
Zawsze jednak podobne sytuacje wywołują niesmak, a nawet zgorszenie. Bo jak mogliśmy dopuścić do tego, że my, katolicy w Polsce, coraz częściej występujemy w roli petentów, pokrzywdzonych albo spóźnionych na barykady w sprawach, które powinny być oczywistą częścią naszego życia publicznego?
Takie problemy w ogóle nie powinny się zdarzać w naszej Ojczyźnie, bo już sam fakt ich istnienia jest najgorszym świadectwem o nas.
Widać wyraźnie, że w Polsce nie jesteśmy u siebie, a obcy – najczęściej żydzi – rządzą nami i poniewierają już nie tylko nami, ale i naszymi dziećmi, pozostając przy tym bezkarni.
W takim kontekście nawet te opisywane tu heroizmy wydają się znacznie mniej heroiczne.
Red. Gazeta Warszawska.
Zrobimy co w naszej mocy, by nauczycielka, która sprofanowała najświętszy symbol chrześcijaństwa, odpowiedziała za swój czyn.
Data publikacji: 9 stycznia 2026
Autor: Jerzy Kwaśniewski –
W ostatnich dniach cała Polska żyła skandalicznym zachowaniem nauczycielki z Kielna na Kaszubach, która zażądała od uczniów zdjęcia z klasowej ściany krzyża, a gdy trzynastoletni uczniowie odmówili – sama weszła na krzesło, zdjęła krzyż i… wyrzuciła go do kubła na śmieci! Gdy tylko dostaliśmy informację o tej sprawie, natychmiast zainterweniowaliśmy.
Atak nauczycielki na krzyż
Dzisiaj możemy napisać więcej niż wiedzą w tej sprawie dziennikarze. Otóż uczniowie walczyli o krzyż już od kilku miesięcy. To oni podjęli zwieńczone sukcesem starania o zawieszenie krzyża w ich sali. Nie spodobało się to jednej nauczycielce, która regularnie zdejmowała krzyż, który ostatecznie, tajemniczo… zaginął. Trzynastolatkowie nie dali za wygraną i przynieśli do szkoły plastikowy krzyż, który zawiesili na starym miejscu. Wówczas doszło do opisanych powyżej, szokujących zajść.
Jgcxcv xx —
Ta SUKA lewacko semickie ŚCIERWO NALEŻY PRZYWIĄZAĆ DO semickiej gwiazdy JAKIEGOŚ TAM POJEBA zw davidem i WYRZUCIĆ NA ŚMIETNISKO lub PRZYBIĆ DO DRZWI TYCH ICH POPIEPSZONYCH synhagok.!!!!!!!...
Annimars —
Po stronie prawdy: Skandal w szkole w Kielnie
https://youtu.be/1EKZ83APdOo?si=PcYRyUr1m8QZcIQj...
Kot Morski —
Pozwolę sobie zwrócić uwagę na drobny moment, charakterystyczny jednak dla - skrajnie zakłamanego - „Ordo Iuris”: w sposób arcytypowy, zwł. dla prawiczków z warszawki, organizacja ta wkroczyła z wielkim hukiem, biglem i przytupem do sprawy, która jest z góry wygrana, zaś procesowo - ......