"...będziesz pan wisiał" - Polacy muszą udzielić poparcia posłowi Grzegorzowi Braunowi
Słowa posła Grzegorza Brauna są sprawiedliwe i konieczne, chociaż spóźnione i mocno zawężone co do oceny sytuacji czy ograniczone jedynie do marionetkowej osoby Niedzielskiego. A jest prawie pewne to, że padły one bez poparcia ze strony innych polityków i Braun pozostanie sam. Czyli wystąpienie to nie wyda owocu.
+
Redakcja Gazety Warszawskiej popiera posła Grzegorza Brauna i nawołuje inne portale do tego samego.
+
Ocena problemu ze „szczepionką” nie ma nic wspólnego z medycyną i trzeba o tym pamiętać, kiedy to „autorytety” fachowe, „lekarze” przywołują do porządku protestujące społeczeństwo. Że to oni — tj. lekarze — znają się na medycynie, a nie przerażeni rodzice małych dzieci, którym grozi to, że zwykłym podstępem czy przemocą mogą być zaszczepione w szkole, w przedszkolu lub podczas wizyty u dentysty. Rano oddaje rodzic dziecko do przedszkola, a po południu odbiera dziecko z kartką, że zostało ono zaszczepione pierwszą dawką. A takie przypadki są już w świecie.
„Szczepionki” nie mają nic wspólnego z medycyną, a to choćby z tego powodu, że medycyna nie zna ani jednego przypadku w swojej historii, kiedy jakiś środek nieznanego składu, bez rozpoznania tak nominalnie, deklaratywne — w sensie rozpoznanego składu biochemicznego — jak i w sensie praktycznym, tj. preparatu wynikowego będącego rezultatem zabiegów technologicznych dających gotowy produkt w fiolce, był masowo podawany ludziom lub zwierzętom. Nawet dr Mengele zbrodniczo eksperymentujący na ludziach w Oświęcimiu prowadził racjonalne zapiski i badania. Dr Mengele wiedział, co robił. Ci zaś obecni „lekarze” polscy nie dorastają doktorowi Mengele do pięt nawet, bo jedynie perorują, że są to szczepionki bezpieczne, bo wyprodukowane przez znane koncerny i zostały uznane przez EU.
Produkt wg. deklaracji, a produkt finalny — jako wynik procesów technologicznych, rezultat dystrybucji — to nie jest to samo!