„Jedynym międzynarodowym sojusznikiem na polach bitew w historii Rosji jest Izrael, ze względu na Holokaust”. [1]
Konflikt rosyjsko-ukraiński szalejący nadal działa na Zachodzie jako swoisty test Rorschacha ogólnych postaw politycznych. Ogólnie rzecz biorąc, Centrum i lewica przyjęły silne stanowisko proukraińskie, podczas gdy elementy twardej lub alternatywnej prawicy próbowały znaleźć wspólną płaszczyznę z Rosją Putina, często posługując się antywokizmem i niechęcią wobec globalizmu i NATO jako preferowanym kanałem solidarność ideologiczna. Osobiście uważam, że ludziom Zachodu trudno jest sformułować ważne opinie na temat moralnych zalet każdej sprawy, ponieważ obie sprawy (ukraiński nacjonalista i rosyjski separatysta) mają pewną wartość. Taka jest trudna rzeczywistość państw wieloetnicznych, w których populacja jest podzielona na podstawie samostanowienia i samostanowienia. Poza podstawową pozycją o prawie jednego narodu do prowadzenia wojny z innym, większość zachodnich komentarzy na temat konfliktu pozostaje więc Rorschachem, ujawniającym nieskończenie więcej o polityce komentatora niż o prawdziwej naturze wydarzeń w terenie. Z tym zastrzeżeniem i ponieważ ta strona internetowa poświęciła wiele pracy zagadnieniu Żydów i ich wpływów, poniższy esej oferuje nie tyle kolejne „wyjaśnienie” czy przeprosiny za toczącą się wojnę, ale zamiast tego naświetla jedną z jej dziwniejsze, ale nie mniej ważne aspekty: adopcja, promocja i wykorzystanie narracji o Holokauście przez Władimira Putina w dążeniu do geopolitycznych celów.