Art. poniższy to już klasyk żydowskiej, antypolskiej manipulacji.
Autorka przyzwyczaja Polaków do myśli, że Polska musi płacić żydom, bo Polska jest im winna.
Powołuje się tu nawet na holokaustera Michalkiewicza, a który od 20 lat z kawałkiem przyucza Polaków do nicości, biedy i poniżenia, które są polskim, obowiązkiem i przeznaczeniem. Michalkiewicz i Mikke zaraz po Okrągłym Stole, jeździli po Polsce i wygłaszali odczyty dla polaczków, gdzie głosili, że Polska musi sprzedać swój majątek w lepsze ręce, bo Polaków nie stać na prowadzenie gospodarki własnej.
Tu Antonina Świst pierze mózgi polaczkom, Izraelem, holokaustem, własnością, obowiązkiem "zwrotu", "przedwojennego mienia żydowskiego", a najlepsze jest tu:
„ Polska nie ma takich pieniędzy. Z pewnością będzie musiała ich poszukać przy pisaniu nowej ustawy reprywatyzacyjnej.”
A przecież, Izrael nie jest stroną w jakimkolwiek sporze okresu przed 1948 rokiem, bo wtedy nie posiadał osobności prawnej – o ile nawet ma takową obecnie. Słowa „holokaust” nikt mądry i uczciwy nie używa, bo to jest pojęcie-operator, stworzone do rabowania gojów.
Żydzi zaś żadnego majątku w Polsce nigdy nie posiadali, bo dobra zagarnięte z lichwy i grabieży przepadają automatycznie na rzecz społeczeństwa tak okradanego i rabowanego przez żydów – bez dyskusji o dobrych żydach!
Przy pisaniu zaś takich art. uczciwy Polak wie, że trzeba stanowczo podkreślać, że wszystkie prawa zostały już dawna przedawnione, a to bez względu, czy Polska się z kimś umawiała lub kogoś spłacała.
A jak ktoś przechodzi z kwitami – to kopa w dupę!
A trzeba pracować nad tym, aby wszelkie rozdawalnictwo, które nastąpiło skutkiem złamania prawa przedawnienia - zostało unieważnione, a dobra tak skradzione zostały odebrane i przekazane z powrotem do skarbu państwa. I nic nas nie obchodzi, że ktoś coś kupił "w dobrej wierze".
„Skradzione nigdy nie zmienia stosunku własności”.
Red. GW.