Trud wspólnej odbudowy i kradzież na masową skalę
To, co dzieje się w Polsce, to gigantyczny przekręt w biały dzień. Co ciekawe w wyłudzaniu roszczeń do istniejących budynków, kamienic z lokatorami, szkół i przedszkoli, placów, parków, dworków itp. biorą solidarnie udział i ludzie z najwyższej półki (politycy, biznesmeni i prawnicy) jak też zwyczajni przestępcy i mafia. Tu, gdzie bije źródełko z milionami, wszyscy spotkali się zgodnie. To nie tylko problem Stolicy, ale i innych miast, miasteczek czy wsi. Polska bez odniesienia do biegu wydarzeń (hekatomba II wojny światowej, przechodzące przez terytorium Rzeczypospolitej fronty i straty demograficzne, sięgające 10 milionów obywateli) weszła w prosty schemat prawny, mający na celu zaspokojenie praw do utraconego majątku przez rodziny ówczesnych właścicieli, ale nie tylko przez nie. Rozmaici krętacze, naciągacze wespół z urzędnikami wszelkich szczebli opanowali przez lata w stopniu niemal doskonałym gigantyczny proces kradzieży majątku wspólnego. Skala bezprawia sięga już miliarda dolarów – a są to bardzo ostrożne szacunki. W przypadku Warszawy ma miejsce swoiste kuriozum.