Ernest Hello: Ruchome piaski
Ruchome piaski
Wszyscy zdumiewają się, nie wiedzieć dlaczego, nad niestałością ludzką. Byłoby owszem godne podziwu, gdyby człowiek po swym upadku mógł pozostać stałym.
Uczynić go takim, to największy wysiłek Prawdy i Potęgi. Czyż można się dziwić, że poza obrębem Prawdy i Potęgi ruina wciąż się chwieje i zapada? Jesteśmy ruiną, która pragnie być odbudowana. Czasem nam się wydaje, że posiadamy tajemnicę mocy i rzucamy się do odbudowania siebie samych według planu, który nam przyszedł do głowy; to znów za pierwszym powiewem wiatru uczuwamy chwianie się wątłej budowy i narzędzia wypadają nam z rąk, wyrzekamy się dalszej pracy i zalewamy się łzami; a najsłabsi, po płaczu, niezdolni znosić całej powagi boleści, zaczynają się śmiać. Ale cóż to za śmiech, śmiech człowieka, który wyrzekł się radości! Jest to jedna z najsmutniejszych postaci łkania ludzkiego.