By nasza myśl nie poszybowała czasem w rejony Okęcia
Nie trzeba było uciekać się do ostatecznych rozwiązań, by przekonać polskie społeczeństwo o katastrofie lotniczej, która rzekomo wydarzyła się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem. Długie przygotowania organizacyjne i ideologiczne wykonawców zamachu przyniosły oczekiwane efekty: Polacy dali się przekonać, że z jakichś powodów (mgła, ruski bajzel, brzoza, wybuchy,...) nastąpiła katastrofa.
Że cała ta opowieść bajarzy smoleńskich jest nielogiczna i niezgodna z prawami fizyki, to kto by się tym przejmował... Opowiadał mi inż Krzysztof Cierpisz, że już w trakcie relacji z "katastrofy" był przekonany, iż dokonano inscenizacji wypadku, nieudolnej zresztą inscenizacji. "Samoloty tak nie latają" - mówił Inżynier wczytując się w pierwsze dane. Sześć dni póżniej przedstawił swą pierwszą analizę w portalu zamach.eu.