Andrzej Niemojewski: DUSZA ŻYDOWSKA W ZWIERCIADLE TALMUDU

Article Index

IV.

WIĘŹ ANTROPOLOGICZNA ŻYDOWSKA,

  1. CO TO JEST WIĘŹ ANTROPOLOGICZNA.

Przeciwnicy żydów, stawiając im różne zarzuty, opierają się na mniemaniu, że źródła zła szukać należy w ich rasie. Na to odpowiadają obrońcy żydów, że odrębna rasa żydowska jest fikcją. Aczkolwiek antysemici idą o zakład, że prawie każdego żyda umieją rozeznać na pierwszy rzut oka, mimo to filosemici odpowiadają na to taką ilością pomiarów antropologicznych, że wychodzą w Europie z walki djalektycznej jako zwycięzcy.

Przyczyną tej walki słownej jest mniemanie antysemitów, iż żydzi tworzą spoistą łączność rasową, usposobioną wrogo dla ludów aryjskich a pasorzytniczą. Tymczasem filosemici twierdzą, że żydzi łączności rasowej stanowić nie mogą, skoro nie są nawet odrębną rasą; nie mają też żadnych interesów odrębnych, są współobywatelami społeczeństw, śród których mieszkają, i chcą posiadać równe z niemi prawa.

Na gruncie europejskim trzeba nader czułego obserwatora, aby wyczuł prawdę, gdyż zaciemnianie jej leży w interesie nietylko różnych jednostek, niekiedy wybitnych, ale całych warstw, niekiedy decydujących. A jednak da się ustalić pewne fakty znamienne. W chwili kiedy filosemicki liberalizm europejski rozpływał się nad książką Maurice’a Fishberga” Die Rassenmerkmale der Juden, eine Einführung in ihre Anthropologie” (Monachjum 1913; XI, 272), który starał się wykazać naukowo, że żydzi nie stanowią typu tak jednolitego, jak się to powszechnie mniema, mogą asymilować dopływ cudzej krwi, pozbywać się wielu cech nabytych i przystosowywać się do warunków otoczenia, powstał charakterystyczny zatarg między niemieckiemi wolnomyślicielami a gminami żydowskiemi. Wolnomyśliciele niemieccy, utworzywszy komitet „Konfessionslos”, wzywali do występowania z kościołów i synagog; tymczasem żydzi, którzy popierali rzecz pierwszą, stanowczo oparli się rzeczy drugiej i publikowali w swych pismach nazwiska „odstępców”, aby im psuć stosunki, a „liberalistyczna” gmina żydowska w Frankfurcie n. M. wyraźnie stanęła na stanowisku rasowym (p. N* 5 czasopisma „Der Dissident”, sierpień 1913).

Na gruncie polskim rzecz uwypukliła się daleko plastyczniej i daje nam tak jaskrawe fakty, że możemy z nich wysnuć nawet prawidło.

Dnia 5 lipca 1861 r. pojawił się w Warszawie pierwszy numer „Jutrzenki, tygodnika dla Izraelitów polskich”, z dewizą Izajaszową LVII, 19: „Pokój, pokój z oddalonym jak i z bliskim”; w N* 9 z 30 sierpnia zaprotestowano tam nawet „najuroczyściej” przeciwko nazwie „żyd”. Ale żydów było wtedy u nas tylko 8%, w stosunku do reszty ludności. Przedstawiciele ich solennie nas zapewniali, że wszyscy żydzi bez wyjątku uważają się za Polaków a nawet patrjotów, a czynili to nawet wtedy, kiedy już działo się zgoła inaczej. Jak świadczy książka Józefa Konczyńskiego „Ludność Warszawy” (Warszawa 1913) podczas spisu lu dności w r. 1882 z ogólnej liczby 129294 zarejestrowanych w Warszawie osób wyznania mojżeszowego podało narodowość żydowską tylko 10134, pozostałe zaś 119160 osób przyznało się istotnie do narodowości polskiej; tymczasem podczas spisu ludności w r. 1897 z liczby 210526 osób wyznania mojżeszowego do narodowości polskiej lub częściowo rosyjskiej przyznało się tylko 33987 osób, a 176539 oświadczyło, iż należy do narodowości żydowskiej (str. 25). Wtedy to ocyka się nacjonalizm żydowski. Rok 1905 stanowi przełom. Powstaje cała masa pism żargonowych. Po wielkich hasłach „postępu” rozlega się w maju 1907 r. na wiecu w sali Muzeum Przemysłu i Rolnictwa okrzyk „Curyk auf Talmud”, w r. 1909 wedle książki Bohdana Wasiutyńskiego „Ludność żydowska w Królestwie Polskim” (Warszawa 1911) liczba żydów w kraju stanowi już 14, 64% ogółu mieszkańców (str. 4), a podczas ostatnich wyborów żydzi warszawscy, stanowiący już w mieście naszym 40% (Konczyński j. w. str. 32), narzucają Polakom swego posła. Nie byli jeszcze tak silni, by wybrać żyda-nacjonalistę, więc udają socjalistów i wysuwają robotnika. Ale już da się ustalić prawidło. Jedność plemienna żyje w utajeniu, gdy żydzi są nieliczni i słabi, natomiast występuje na jaw, ilekroć liczba żydów odpowiednio wzrośnie i poczują swą siłę.

Zdawałoby się tedy, że przynajmniej na naszym gruncie antysemici, mówiąc o rasie żydowskiej, mieli słuszność.

Niestety badaczom nie może to wystarczyć. Sprowadzanie takich zjawisk do przyczyn rasowych nic nie tłomaczy. Jeszcze do pewnego stopnia odsuwanie się Polaków od żydów dałoby się w ten sposób wyjaśniać, gdyż Polak istotnie nie lubi żydowskich nosów, uszu, włosów i t. p. Ale nie da się tego powiedzieć o żydach, by im się nie podobały cechy fizyczne Polaków. Przecież wszyscy wiemy, iż najzagorzalszy nacjonalista żydowski jest wprost uszczęśliwiony, jeżeli mu jakaś Polka powie, że nic a nic nie jest podobny do żyda. A więc uprzedzenie rasowe nie tłomaczyłoby nam separatyzmu żydowskiego. Już coś więcej mówi nam ten, kto się powołuje na odmienność psychiki. Ale i w tej dziedzinie orjentacja nasza zgubi się w labiryncie mistycznym. Nerwowość żydów może na nas działać, a żydów nieco drażnić nasza pod tym względem przetrzymałość. Wszelako do wyraźnych i jasnych ujęć nie dojdziemy. Obracamy się w dziedzinie zjawisk ludzkich kulturalnych a nie pierwotnych, lub nawet zwierzęcych.

Prowadzę do tego, że szukanie przyczyn w rasie jest niedostateczne. Ludzie nie łączą się dziś w gromady jak zwierzęta, wedle upierzenia lub uwłosienia, gdyż w obrębie niemal identycznych cech fizycznych dzielą się na grupy nieraz bardzo wrogie. Pierwotna wiąż rasowa, czysto fizyczna, przemieniła się w ciągu wielu tysiącoleci w wiąż antropologiczną, która znalazła wyraz w obyczajach, w religji, w prawie, w instytucjach i w piśmiennictwie. Dzięki temu zyskujemy właśnie olbrzymi materjał rozpoznawczy, bynajmniej nie tajemniczy, nie mglisty, nie mistyczny, ale realny i sprawdzalny. I właśnie rasa żydowska wskutek tego, iż wcześnie zetknęła się z ludami piśmiennemi, nagromadziła dla nas taką masę cech niewątpliwych swej więzi antropologicznej, wytworzonej na podłożu rasowym, że, jak się czytelnik przekona, mój sposób stawiania kwestji nie będzie objawem pedanterji jakiegoś móla książkowego, ale ważną zdobyczą teoretyczną i doniosłą orjentacja praktyczną. Uważają mnie przyjaciele i nieprzyjaciele za pisarza, który w sferach postępowych zapoczątkował u nas rewizję poglądów na kwestje żydowską. Jeżeli rewi zja ta dokonała się tak prędko i tak skutecznie, to właśnie dlatego, iż nie gubiłem się w ogólnikach rasowych, ale zbadałem więź antropologiczną żydowską i rezultaty przedłożyłem ogółowi. Fakty były tak oczywiste i przekonywające, tak zgodne z obserwacjami powszechnemi, choć nieraz tłumionemi przez różne doktryny, że żydzi i ich obrońcy, a przynajmniej ci, którzy piszą po polsku, przymilkli. To nie znaczy, aby przestali być sobą. Przeciwnie, teraz dopiero sobą naprawdę być zaczną. Zostali tylko zdemaskowani i dziś muszą już stać na swym stanowisku bez owej maski.

Wskutek całego szeregu warunków panuje śród nas mnóstwo błędnych wiadomości o żydach, ich przeszłości, charakterze, stosunku do reszty świata, a błędy te nietylko krążą w sferach ludzi przeciętnych, ale także przepełniają różne dzieła naukowe, gdyż najpierw konfrontacja różnych dziedzin wiedzy odbywa się bardzo powoli, a następnie uczeni są także ludźmi, posiadającemi swe słabostki, aprioryzmy, uprzedzenia a niekiedy nawet — interesy. Muszę tedy roztoczyć przed czytelnikiem dość rozległe horyzonty a śród nich rozproszyć niejedną iluzję konwencjonalną.

  1. WIĘŹ RASOWA A WIĘŹ ANTROPOLOGICZNA.

Żydzi są ostatnią falą, bluzgniętą na kontynent europejski, wielkiego oceanu semickiego Azji i Afryki.

Mimo świetnego rozkwitu nauk żydoznawczych nietylko nie zbliżamy się do poznania kolebki żydostwa, ale się od niej oddalamy.

Charakteru najpopularniejszych postaci z przeszłości żydów nie możemy sobie odtworzyć należycie. I tak np. w jednych pokładach Biblji Abraham przedstawia się nam jak wędrujący kupiec, który, przybywszy dla interesów do Egiptu, handluje nawet ciałem swej żony i ciągnie z tego poważne zyski (Genes. XII, 6 — 16), gdy w innych pokładach ukazuje się nam jako książę, odnoszący zwycięzkie bitwy nad potężnemi nieprzyjaciółmi (Genes. XIV, 1 — 18). A gdy historyczność tej postaci nie może, jak się zdaje, ulegać wątpliwości, jest wszakże, jak to wynika z badań Wincklera (Geschichte Israels 11, 20 — 49), stylizowana mityczno-astralnie na bóstwo księżycowe. Tak samo stylizowany astralnie jest Mojżesz, który, gdy zbliża się do Jahwy, zakrywa oblicze niby księżyc zbliżający się do słońca, a gdy się od Jahwy oddala, ma twarz „rogatą” również jak księżyc, ale po konjunkcji ze słońcem (Exodus XXXIV, 29 — 35 w zestawieniu z XXXIII, 22). Takie stylizacje dziś jeszcze bywają w modzie. Na Tahiti, jednej z wysp Towarzyskich Oceanu Spokojnego, pałac królewski nazywa się obłokiem, łódź jego tęczą, głos grzmotem, pochodnie błyskawicami (Frazer, Le rameau d’or I, 147). Z tych właśnie przyczyn ustalenie ściśle historyczne pewnych faktów na podstawie takich źródeł jest bardzo trudne i nieraz zawodne.

Setki narodów powstawały i ginęły w Przedniej Azji, mięszały się rasy, mięszańcy z innemi mięszańcami tworzyli większe lub mniejsze skupiska, znowu się rozpadając, nim przekotłowała się olbrzymia epoka przedhistoryczna, z której żydzi dotąd, jak to wykażę później, różne cechy zachowali. Niekonsekwencjom w budowie fizycznej (gdyż mnóstwo żydów wygląda tak, jak gdyby złożono ich z różnych kawałków, do innych typów należących) odpowiadają pewne niekonsekwencje dopasowywanej zwolna więzi an tropologicznej, która np. z jednej strony nie pozwala spożywać krwi (Levit. III, 17), a z drugiej strony umieszcza ją w rzędzie napojów (Miszna, Machszirin VI, 4).

Ten odłamek rasowy, który w dymiącej górze wulkanicznej widział Jahwę, jak przyznaje A. Causse (Les Prophetes d’Israel et les religions de l’Orient, Paryż 1913, str. 320), a co jasno wynika z wersetu: „A góra Synaj dymiła się cała, przeto, iż zstąpił na nią Jahwe w ogniu, i wznosił się dym z niej jakoby dym z topielni, i trzęsła się cała góra bardzo” (Exodus XIX, 18), wytworzył sobie znacznie wcześniej więź, jak świadczy nawet Biblja, nim przyszło prawodawstwo Mojżeszowe, boć już Abraham trzyma się „przykazań, ustaw i nauk” (Genesis XXVI, 5). Wytwarza swą indywidualność psychiczną właśnie za pomocą nader złożonej więzi antropologicznej. To, co utracił na czystości rasowej, odbija sobie na czystości i mocy tej więzi. Rasa kształtuje swe instytucje, instytucje kształtują pokolenia następne. Rasa wyraża się w swych ustawach, wierzeniach, obrządkach i obyczajach, uczeni zaś od tego wielce rozwiniętego organizmu chcą wrócić do embrjonu, czyli rasy, i twierdzą, że pomiędzy embrjonem żydowskim a polskim różnicy właściwie nie znajdują. Ależ embrjonów niektórych zwierząt prawie odróżnić nie można od embrjonu człowieka! Są tacy, którzy szukają, aby nie znaleźć. Szukajmy tam, gdzie rasa się wypowiedziała w dosłownym tego słowa znaczeniu, a nie tam, gdzie się wypowiedzieć nie mogła, choć już była.

Nie piszę historji rasy żydowskiej, więc mogę poprzestać na ukazaniu tych horyzontów. Że wszystkie wierzenia, wyobrażenia, przyzwyczajenia, obyczaje, ustawy i instytucje automatyzują się w psychice i przejawiają się w pewnych chwilach jako odruchy, temu nie przeczę, owszem, sam to twierdzę. Cała ta wiąż antropologiczna trzyma mocno człowieka, choć sama może być utajona. Rasa przekazała swe lęki imaginacji, gdyż ta lepiej spełni zadanie. Żyd nie czułby już uprzedzenia rasowego do aryjczyka, ale ten spożywa wieprzowinę, a żyd boi się tego magicznie. Więc lepiej od więzi rasowej spełnia swe zadanie więź antropologiczna.

Jeżeli żyd walczy z innym plemieniem, nie rasę chce w nim osłabić, gdyż na to prawie nie ma sposobu, ale więź antropologiczną tej rasy. Więc udaje międzynarodowca i namawia obcoplemieńca, aby go naśladował. Powstaje tedy sztuczna zgoda na takim tle, że np. żyd i Polak ciągle nicują cechy polskie, lecz o żydowskich milczą; bo gdy Polak odpłaci się pięknym za nadobne, więź antropologiczna bierze u żyda górę nad logiką i konsekwencją, i żyd nazywa Polaka antysemitą, kiedy przed chwilą jeszcze obaj mieli być wogóle supranarodowcami.

Znane są w nauce o elektryczności figury Lichtenberga. Figury te powstają, gdy iskra elektryczna uderza o płytę kauczukową, posypaną nasieniem widłakowym, lub mięszaniną siarki z minją. Iskra dodatnia daje drzewiasto rozgałęzioną gwiazdę, odejmna okrągłe plamy. Przy użyciu mięszaniny z siarki i minji można obie elektryczności poznać po barwie. Żółta siarka skupia się na miejscach, dotkniętych przez elektryczność dodatnią, czerwona zaś minja na tych, przez które przeszła elektryczność odjemna. Otóż w oczach naszych dokonało się szczególne zjawisko społeczne, w uderzający sposób przypominające układanie się figur Lichtenberga. W sferach postępowych byli ze sobą zmięszani Polacy i żydzi. Ale gdy sfery te dotknęła iskra elektryczna patrjotyzmu, nastąpiło momentalne przegrupowanie się. I oto siarką postępowa skupiła się na jednych miejscach, a minja postępowa na drugich. Elektryczność dodatnia i ujemna równa się tu dwom więziom antropologicznym, które przemówiły, polskiej i żydowskiej. Gdy Polak nie chciał wyrzec się obrony swego skupiska, żyd przyznał się odruchowo, że także chce trzymać się swego i bronić go. Rasa najwyżej zabarwiła tu więź w jej działalności nerwowością jednych, spokojnym dążeniem drugich.

  1. GHETTO JAKO FORMACJA ŻYDOWSKIEJ WIĘZI ANTROPOLOGICZNEJ.

Panuje głęboko zakorzenione mniemanie, że do roku 70 naszej ery żydzi mieszkali w swej ojczyźnie palestyńskiej i dopiero wskutek zburzenia Jerozolimy przez Tytusa rozproszyli się po świecie, że poczynając od wtórego stulecia stanowią wyłącznie żywioł miejski (L. Krzywicki, Systematyczny kurs antropologji, str. 211), że w krajach, w których ich tolerowano, zmuszano ich do zamieszkiwania pewnych dzielnic, zwanych z włoska Ghetto, oraz do noszenia specjalnych ubiorów, aby im utrudnić stosunki z chrześcijanami (Salomon Reinach, Orpheus, str. 305), że nietolerancja otocza aryjskiego uczyniła z nich obywateli drugiej klasy (1) i że obecny ich charakter ukształtował się

———————————-

1) „Żyd brzydzi się chrześcijaninem jako istotą nieczystą? Nie, po stokroć nie”. „Chyba tutaj (w uchwałach synodalnych gnieźnieńskich z r. 1420) widzimy rozróżnianie ludzi na czystych i nieczystych, a pojęcie to w umysłach aryjczyków przechowało się dotychczas, jeno, jak wszystko zresztą, przerodziło się mianowicie w podział ludzi na obywateli klasy pierwszej i drugiej”, warszawski tygodnik. ” Izraelita” w N* 16 z d. 26. IV. 1907 w dyskusji z „Myślą Niepodległą”.

pod wpływem prześladowań ponurego średniowiecza (Jędrzej Moraczewski u Aleksandra Kraushara, Historja żydów w Polsce, Warszawa 1865, t. I, str. 23).

Wszystkie twierdzenia powyższe są famą, której przeczą jaskrawo bezsporne źródła historyczne, przyczym często aż zbyt tendencyjnie brane pod uwagę jedne fakty, przemilczając innej

Odpowiem szczegółowo na te wszystkie punkty.

1) Dziejopis żydowski Józef Flawjusz, świadek naoczny zburzenia Jerozolimy, stwierdził już wtedy i dla nas jako informację zapisał, że „naród żydowski z wieloma ludami żyje w zmięszaniu prawie na całym obszarze ziemi” (Dzieje wojny żydowskiej przeciwko Rzymianom VII, III, 3, Kraków 1906, na str. 464 mego przekładu).

2) Inni autorowie starożytni, których relacje zebrał skrzętnie ks. dr. Stanisław Trzeciak w pracy „Kolonje żydowskie za czasów Chrystusa Pana” (Poznań 1906), donoszą nam, że żydzi mieli już wtedy liczne kolonje i kupili się od kilku wieków w różnych miastach. Stosunki zwłaszcza galicyjskie pouczają nas, że zajmują się także w dużym stopniu rolnictwem. A jeżeli Krzywicki mniema, że dopiero od drugiego wieku, stają się typami charakterystycznie miejskiemi, to chyba nie przestudjował choćby księgi Genesis, wedle której koczujący patrjarchowie Abraham i Izaak, wchodząc do środowisk kulturalnych, występują w charakterze stręczycieli swych żon, co się zwłaszcza Abrahamowi sowicie opłaca a co stanowi jedną z najujemniejszych cech życia miejskiego (p. Genes. XII, 6 — 16 z XXVI, 6 — 14).

3) W Aleksandrji dzielnica, którą żydom wyznaczono, zwała się Delta. Wspomniany historyk żydowski Józef Flawjusz wyjaśnia nam, dlaczego żydzi kupili się w dziel nicach odrębnych. Jest to dla nauki wiadomość wagi pierwszorzędnej, prostująca zgoła opaczne pojęcia, które nam zaszczepiono. Aleksander Wielki, powiada Józef Flawjusz, otrzymawszy od żydów wsparcie podczas wojny z Egiptem, powodowany uczuciem wdzięczności, zrównał ich pod względem praw obywatelskich z Grekami. Djadochowie poszli jeszcze dalej, bo nietylko pozostawili żydom te prawa, „ale nawet osobną dzielnicę w mieście im wyznaczyli, aby nie zmieszani z innemi czystszy wiedli żywot” (j. w. II, XVIII, 7, na str. 191). Jeżeli teraz weźmiemy do ręki Talmud i zapoznamy się z żydowskiemi przepisami o czystości rytualnej, wedle których każdy goj jest „zaw”, „plugawiec”, istota „nieczysta”, która żyda „kala” (p. Pereferkowicz, Tałmud, t. VI, na str. III, X, XI), to przekonamy się, że Ghetto jest swoistą formacją antropologiczną, że żydzi dążyli do osiedlania się osobno, a średniowiecze wycisnęło tylko swoją pieczęć na tej już zamkniętej kopercie żydowskiej. Zresztą z pogromu rzymskiego chyba tylko drobna garsteczka ujść mogła. Wedle relacji Józefa Flawjusza podczas oblężenia Jerozolimy zginęło 1, 100, 000 ludzi, zbiegłych z kraju do stolicy, a ogółem powleczono do niewoli podczas tej wojny 97, 000 żydów. Wskutek tej katastrofy „żydzi w najdalszych kątach świata mieszkający w nader niebezpiecznym znaleźli się położeniu”; ale gdy np. mieszkańcy Antjochji zażądali od Tytusa usunięcia żydów, ten się na to nie zgodził. Gdy nad Judeą w r. 73 objął rządy Flavius Silva, znalazł cały kraj uspokojony i zdobył już tylko oporną jeszcze Masadę. Wszak teraz dopiero rozpoczyna się okres kodyfikacji Talmudu Jerozolimskiego albo Palestyńskiego! Wszak za cesarza Hadrjana wybucha nowe powstanie, trwające trzy lata, od r. 132 do 135! Wszak dawniej, po edykcie Cyrusa w r. 536, zezwalającym żydom wracać do ojczyzny z Babilonji, skorzystało z tego pozwolenia tylko pokolenie Juda i Benjamin, co stwierdza sam Salomon Reinach (Orpheus, str. 295), a w okresie kodyfikacji Talmudu zdala od Palestyny układa Talmud Babli! Wyrazy „Golus”, „diaspora”, „rozproszenie” dlatego jedynie wciąż były na ustach żydów, że im zburzono świątynię, a mogli mieć tylko jedną, skutkiem czego upadł kult całopalny. Żydzi, którzy śród nas żyją, bynajmniej nie są potomkami żydów palestyńskich z r. 70 naszej ery, gdyż przodkowie ich znacznie wcześniej ruszyli w świat jako koloniści i pozakładali Ghetta.

4) Salomon Reinach nie powiedział całej prawdy, gdy twierdził, że żydom nakazano różnić się od chrześcijan strojem, aby im utrudnić stosunki z niemi. Wedle księgi Jore Dea § 178 żyd nie może się ubierać, jak nieżyd, nie może tak włosów nosić, jak nieżyd, nie może sobie domu budować, jak nieżyd, i wogóle powinien się we wszystkim różnić od nieżyda, a obyczajów jego nie naśladować. Ale jeżeli żyd wchodzi w stosunki z osobami wybitnemi, wtedy mu wszystko wolno. Wedle § 157 wprawdzie żaden żyd nie może wypierać się swego żydostwa, ale wolno mu wyrażać się dwuznacznie, iżby goj myślał, że nie jest żydem, gdy żyd równocześnie myśli sobie co innego. A więc u żydów separatyzm pod tym względem był jedną z więzi antropologicznych, przytym owa więź pozwalała żydowi w interesie własnym wdziewać maskę i stanowić kategorję tak zwanych kryptożytów (p. Sombart, Żydzi, str. 13). Wszystkie tedy ustawy przeciwżydowskie, o których wspomina Reinach, były tylko odpowiedzią na te machinacje i chęcią zabezpieczenia się od nich. Wspomniałem wyżej, iż w r. 1861 „Jutrzenka” wypierała się nazwy „żyd”, gdy żydzi stanowili u nas dopiero 8% ludności. W Aleksandrji, jak donosi Józef Flawjusz, pozwolono im nazywać się „Macedończykami” (j. w. str. 191). Ale gdy liczba ich u nas przewyższyła 14%, stanęli na innym zgoła stanowisku i nazywają się żydami, jak zresztą i w Aleksandrji w okresie Filona śladu już nie znajdujemy owych „Macedończyków”.

5) Mniemanie, jakoby podział na obywateli pierwszej i drugiej klasy został wprowadzony przez aryjczyków przeciwko żydom, nie odpowiada źródłom historycznym. Właśnie obywatelemi drugiej klasy byli u żydów prozelici, czyli nawróceńcy, bardzo w prawach ograniczeni (p. Choszen Hamiszpat § 33 art. 11, § 72 art. 36, § 127 art. 2, § 256 art. 1, § 275 art. 1 i 2, § 283 art. 1 etc), a goj jest dotąd u żydów obywatelem bez żadnej klasy i wolno żydowi względem niego wszystko, o ile tak wynika z jego osobistej korzyści lub z korzyści żydostwa. Odwieczne też były zatargi Ghetta żydowskiego z otoczem i miały zawsze charakter ekonomiczny. Historycy zdumie wająco formalistycznie załatwiają się z temi zatargami. Żydzi cieszą się w Polsce największą wolnością, aż nagle władze — każą im nosić żółte czapki i czerwone łaty na piersiach, a chrześcijanom zabraniają mięszać się z niemi (Kraushar j. w. na str. 11 etc). Dlaczego? Odpowiada na to już starożytna Biblja, dająca nam w swych lakonicznych uwagach nieraz bardzo cenne informacje. Król Abimelech przyjął Izaaka bardzo gościnnie i wybaczył mu nawet oszustwo; ale gdy Izaak „wzmógł się i stawał się coraz możniejszym, aż stał się bardzo możnym”, musiał mu król Abimelech powiedzieć: „Oddal się od nas, boś wzmógł się nad nas wielce” (Genesis XXVI, 13 — 16). Cóż innego głosi przytoczone przez Sombarta przysłowie niemieckie z XVIII wieku: „Gdy żydostwo napłynie, całe miasto zginie”? (j. w. na str. 58). „Przedewszystkim należy stwierdzić, że wszędzie, gdzie tylko żydzi występują w roli konkurentów handlowych, dają się zaraz słyszeć skargi na szkodliwy wpływ, jaki wywierają na materjalne położenie kupców chrześcijańskich”, nie wystarcza im współpraca, żądają wyłączności, jak świadczy skarga angielska: „Żydzi dążą do zniszczenia wszystkich kupców angielskich przez to, że cały handel chwytają w swe ręce” (Sombart j. w. na str. 57 i 82). A zatym narody broniły się tylko przed zachłannością żydowską, a żydzi wszędzie pojawiają się jako szkodliwi pasorzyci. Historycy w tym wypadku pokrzywdzili krzywdzonych i wypaczyli prawdę.

6) Zabawne jest wprost mniemanie, jakoby charakter narodowy żydów został ukształtowany pod wpływem „ponurego średniowiecza i jego prześladowań. Trwałość charakterów narodowych jest daleko większa, niż się zwykle przypuszcza. Przysłowiowy „niestatek” francuski już nie był tajemnicą dla Juljusza Cezara (De bello gallico, IV). Niedawno powstał alarm, że Niemcy we Francji ujęli w swe ręce bardzo ważne gałęzie przemysłu na wypadek wojny, a już Juljusz Cezar postrzegł, „jako Niemcy do Francji tak łacno przychodzą”. Bismarck powiedział złośliwie: „my Niemcy nie jesteśmy w Europie popularni”. Już Juljusz Cezar powiedział o Szwabach: „Mają to sobie za sławę, że bardzo daleko od granic ich pola puste leżą, jakoby znak pewny, że się ich ludzie boją”. Cesarz Wilhelm II powiedział niedawno, co dawniej miał wygłosić Bismarck, że Niemcy nikogo się nie boją, tylko Boga. Już Juljusz Cezar od posłów niemieckich usłyszał: „My jednych tylko Szwabów, którym i sami bogowie nieśmiertelni równać się nie mogą, boimy się, a dalej nikogo nie masz, kogo nie moglibyśmy zwyciężyć”. Taka właśnie trwałość charakteru narodowego u żydów z szczególną przejawia się mocą. W ciągu całego szeregu tysiącoleci pozostali sobą. Przecież średniowiecze nie narzuciło im obrzezania, mikw, maglowania trupów, rytualnego zmywania rąk piaskiem oraz pojęć terefa i koszer. Trwałość typu obyczajowego i niezmienność charakteru zyskała niebywałe poparcie wskutek szczegółowej kodyfikacji rzeczy najdrobniejszych. To, co antropolog musi gdzieindziej zbierać mozolnie jako kryjące się przeżytki, u żydów jest zapisane w ich księgach. My czytujemy z literatur dawniejszych tylko arcydzieła genjuszów, wybiegających po za swój wiek, żydzi rozczytują się ciągle w całości swej produkcji świątobliwej; my przeżytki literackie zapominamy, oni uczą się ich treści na pamięć. Charakter żydów jest zmumifikowany. Więź antropologiczna, złożona z całej masy nitek poszczególnych, wytwarza taki nastrój środowiska, że rozmiar tego środowiska stoi zawsze w prostym stosunku do jego wstecznictwa.

Widzimy więc, że przytoczone na początku niniejszego rozdziału komunały historyczne nie wytrzymują krytyki w świetle źródeł dziejowych, rozpatrywanych bezstronnie. Wszędzie i zawsze przyjmowano żydów najpierw gościnnie i ufano ich zapewnieniom współdziałania z korzyścią obustronną. Wszędzie i zawsze żydzi zachowywali się jak obce ciało, myślące tylko o swej korzyści jednostronnej. Gdy to wychodziło na jaw i gdy narody cofały dane żydom wolności wskutek niedotrzymania z ich strony umów i zobowiązań, żydzi podnosili skargi na nietolerancję. Tymczasem właśnie nietolerancja żydów przechodzi wszystkie nietolerancje świata razem wzięte. Pocóż czytać to, co inni o żydach pisali, gdy wystarcza to, co żydzi napisali w Talmudzie sami o sobie! Żaden naród nigdy nic przeciwko żydom nie postanowił, czego by pierwej żydzi przeciwko

niemu nie byli ujęli w nader szczegółowe przepisy lub nie wyrazili w toczącej się u nich na ten temat dyskusji, pozostawiającej każdemu żydowi wolną rękę.

  1. POCHODZENIE I SKŁAD WIĘZI TALMUDYCZNEJ.

Wyraz Talmud oznacza: uczenie się, Studjum. Taki sens mają np. słowa: Talmud-Tora, uczenie się Tory, Studjum zakonu, (p. Strack, Einleitung in den Thalmud, str. 3).

Talmud jako nazwa ogólna pewnej literatury ma dwa znaczenia, rozleglejsze i węższe. W znaczeniu rozleglejszym obejmuje całokształt piśmiennictwa pobiblijnego teologiczno-prawnego i jako takie wciąż jeszcze się tworzy (p. Funk, Die Entstehung des Talmuds, Lipsk 1910, na str. 121). W znaczeniu węższym oznacza dwa zbiory komentarzy, mniejszy i większy: Talmud Jerozolimski, Palestyński albo Zachodu, oraz Talmud Babiloński. Stąd mówi się niekiedy o „obu” Talmudach.

W przeciwstawieństwie do Biblji, czyli Pisma, Talmud był tradycją ustną i został spisany dopiero w ciągu pięciu pierwszych wieków naszej ery. Istniał nawet przez pewien czas kategoryczny zakaz spisywania tej ustnej tradycji rzekomo ze względów teologiczno-kanonicznych, ale w rzeczywistości dlatego, ponieważ żydzi, jako naród zawsze bardzo zacofany, trzymali się najdłużej i najuporniej systemu pamięciowego, czyli pierwotnego. Zrazu bowiem wszystkie narody przechowywały w pamięci swe księgi a spisywanie ich zależało z jednej strony od urządzeń państwowych i światłych sfer kierowniczych, jak w Babilonji, w Egipcie i w Helladzie, a z drugiej strony od wynalaz-

ków technicznych, głównie zaś od względnie taniego materjału, na którym dawało się pismo utrwalać. Istniały kasty ludzkich żywych bibljotek, pamięciowców, i ta kasta u żydów niezawodnie tak opierała się kodyfikacji, czyniącej ją zbędną, jak w różnych okolicach Europy robotnicy niejednokrotnie występowali przeciwko stosowaniu maszyn.

Jest też możliwie, jak przyznaje sam Strack, iż zakaz. spisywania prawa ustnego stał w związku ze zdaniem „ain mosrin duwre torah legoj”, „nie wyjawia się nauki zakonu gojowi”, Chagiga 13a (Strack, Einleitung, str. 53).Żydzi przypisują Talmudowi jako tradycji dawność bajeczną. Teologowie ich głoszą, że wraz z dwiema kamiennemi tablicami Dekalogu Mojżesz otrzymał na Synaju od Jahwy Talmud jako objaśnienie ustne. Zdaje się wszakże nie ulegać wątpliwości, że ta legenda była ustępstwem krzewicieli nowego prawa na rzecz dawniejszego, czyli krzewicieli Pisma na rzecz krzewicieli Miszny.

Tradycja biblijna pamięta dwie pary tablic, z których pierwsza para została stłuczona (Exodus XXXII, 19). Wprowadzenie kultu nowego nie obyło się bez rozlewu krwi (XXXII, 28). Krwawe rewolucje religijne rozgrywały się i później (4 Król. XXIII). Toteż obok znanego nam dziś Dekalogu (Exodus XX), niezawodnie pochodzenia późniejszego, zachowała się w Biblji forma jego pierwotniejsza (XXXIV), brzmiąca zgoła inaczej:

  1. Nie wolno ci wzywać bogów cudzych.
  2. Nie będziesz sobie sporządzał lanego wizerunku bóstwa (1).

—————————————-

1) Będące w użyciu figury drewniane nie podlegały zakazowi, porów. Theodor Kappstein, Bibel und Sage, Berlin 1913, na str. 7. — Herman Schneider wykazał, że jeszcze w świątyni Salomona stał słup, właściwie posąg Jahwy, p. Das Jahubild im Tempel Salomos, Memnon III, 159 — 162.

  1. Wszelkie pierworództwo do mnie należy.
  2. Sześć dni masz pracować, siódmy święcić.
  3. Masz obchodzić święto Przaśników.
  4. Masz obchodzić święto Tygodniów podczas zbioru pszenicy a święto Żniw w końcu roku.
  5. Krwi mej ofiary nie zmieszasz z kiszonym.
  6. Mięsa ofiarnego Paschy nie przechowasz do jutra.
  7. Najwcześniejsze z pierwocin swej ziemi masz przynieść do domu Jahwy, Boga twego.
  8. Nie będziesz gotował koźlęcia w mleku jego matki (1).

Przykazania te łączono mnemonicznie z dziesięcioma palcami dość nawet sztucznie. Mnemonika łączyła się tu z kabalistyka liczbową, względnie z świętością liczb.

Jak już wspomniałem wyżej, istniało, co widać z samej Biblji, znacznie starsze prawo szczepowe o charakterze więzi antropologicznej. Prawo to regulowało życie żydowskie na wewnątrz i na zewnątrz, kształtując się śród tysiącoleci przed naszą erą, aż wypływa w ostatnim okresie kilkowiekowym przed zburzeniem Jerozolimy (w r. 70 naszej ery) jako Miszna.

Wyraz Miszna znaczy: nauka.

Krzewicielami Miszny śród ludu byli, jak już wspomniałem, tanaici, tannaim, przekazywacze, tradenci. Nie obyło się bez dodatków z ich strony. Dodatki te otrzymały nazwę: Barajta, co znaczy dosłownie: zewnątrz stojąca — z domyślnikiem — Miszna.

Z biegiem czasu wyłania się klasa amoraim, liczba pojedyncza: amora, mówca. Nauczyciele ci przy wykładach

————————————-

1) Powyższy zakaz niema nic wspólnego z uczuciem humanitarnym. Byłaby to interpretacja w duchu kultury nowoczesnej.

posługiwali się tanaitami niby żywemi bibljotekami. Amoraim zebrali w osobny zbiór dodatki tanaitów pod ogólną nazwą: Tosefta, dodatki.

Ale zdawna już istniała egzegeza, komentarz, pod nazwą ogólną Gemara, czyli uzupełnienie. To uzupełnienie kodyfikowali następnie rabini w dwóch środowiskach, w Palestynie i w Babilonji. W ten sposób powstały dwa Talmudy.

Jest rzeczą wielce znamienną, że Talmud Babiloński stanowi komentarz pełniejszy i rozleglejszy i że rabini chaldejscy uchodzili za mędrców lepiej poinformowanych od palestyńskich.

Ale na tym nie kończy się manifestacja rasowa żydowskiej więzi antropologicznej. W wiekach średnich trwa egzegeza dalej, a sławny Majmonides z Kordowy (1135 — 1204) zajmuje w niej wielce wybitne stanowisko.

Na progu nowożytności, w wieku XIV, Jakób ben Aszer układa kompendjum Arbaa Turim. Na tej podstawie rabin palestyński Józef Karo układa w XVI wieku swój Szulchan-Aruch (Stół nakryty), złożony z czterech części: Orach Chajim (Droga życia), Jore Dea (Nauka mądrości), Choszen Hamiszpat (Tarcza prawa), Eben Haecer (Kamień pomocy, właściwie prawo małżeńskie). Jest to, z pewnemi późniejszemi uzupełnieniami, kodeks prawny żydów, księga podręczna. Strack twierdzi, że żydzi na nim się głównie opierają, gdy rabin Maże mówił na sądzie Bejlisa w Kijowie, że w razie wątpliwości żydzi zwracają się zawsze do Talmudu, nie przypisując Szulchan-Aruchowi znaczenia decydującego. W rzeczywistości jedno i drugie jest prawdą, gdyż Szulchan-Aruch jest napisany na podstawie Talmudu.

Obok tych zbiorów istnieją różne Midrasze (badania).

Osobną gałąź stanowi literatura kabalistyczna. W VII

wieku powstaje malutka książka Sefer Jezira, księga o stworzeniu, zaś w XIII wieku wielkie i o różnych pokładach dzieło Zohar, blask.

Ale i w wiekach następnych egzegeza nie milkła. Że jednak nie nabrała tego znaczenia, co pokłady powyższe, mogę ją tu pominąć.

Talmud jest najpotężniejszą częścią składową żydowskiej więzi antropologicznej. Jest on istotnie, jak powiedział Samson Hirsch, duszą żywiącą żydostwa.

On kształtuje wciąż psychikę żydów i ukształtowaną dalej w swym charakterze utrzymuje.

  1. WIĘŹ WIERZENIOWA.

Jednym z najbardziej zakorzenionych błędów sfer naukowych i bodaj ogółu publiczności oświeconej jest mniemanie, jakoby żydzi dali światu aryjskiemu, przodownikowi cywilizacji współczesnej, monoteizm uniwersalny, czyli pojęcie Boga jedynego jako ojca sprawiedliwego i dobrotliwego całej ludzkości. Gdyby żydzi byli istotnie dali światu ów monoteizm uniwersalny, to przedewszystkim musieliby go sami dotąd mieć. Tymczasem przy należytym zbadaniu ksiąg świątobliwych żydowskich, kultu żydowskiego i żydowskiej etyki okazuje się, że żydzi nawet obecnie nie posiadają tego pojęcia i że ich Jahwe jest wciąż jeszcze bóstwem plemienia wybranego i wyłącznego. Uczeni, którzy zajmowali się tym zagadnieniem, pomieszali postulat monoteizmu uniwersalnego, wyłaniający się z ksiąg Starego Testamentu, z rzeczywistemi wierzeniami żydowskiem i w przeszłości i w teraźniejszości. Ponieważ wyprowadzano Nowy Testament ze Starego, przeto utożsamiono z nim żydostwo talmudyczne i matce-synagodze przydano córę kościół. Koloryzowano tedy judaizm faryzejski, idealizowano rabinizm, modernizowano anachronistycznie poglądy plemienia najwsteczniejszego i wygłaszano opinje entuzjastyczne, wprost urągające źródłom, na których się rzekomo opierano. Nie znająca granic frazeologja osiągnęła chyba szczyt, gdy orzekła, że żydzi wogóle dali ludzkości religję. W pierwszym rozdziale swego „Żywota Jezusa” (patrz mój przekład, wydanie 2-gie, str. 58) Renan pisze: „Religję dała ludzkości — rasa semicka. Jej się ten zaszczyt należy. Zdala od rozgwaru dziejowego, zdala od wyuzdania zepsutego (!) już na owe czasy (!) świata, w cichej samotni namiotu beduin-patrjarcha obmyśliwał (!) wiarę dla ludzkości… Z pomiędzy wszystkieh koczujących szczepów semickich „dziecię Izraela” zostało wybrane (!) do wielkich przeznaczeń”. Przypuszczam, że dusza tego „beduina-patrjarchy” w ciągu szeregu tysiącoleci nieznacznej zaledwie uległa zmianie i że dawniej bardziej jeszcze skłonna była żyć z rozboju i łupieztwa, niż w roku 1903, kiedy się z nią zetknąłem w Palestynie i w Syrji. Jeśli mamy wierzyć relacji biblijnej, to raczej, zgodnie z dzisiejszym stanem rzeczy, koczujący patrjarchowie wnosili szalbierstwo do środowisk ówczesnej cywilizacji. Patrjarcha Abraham, przybywszy do Egiptu i niby to bojąc się, że go „dzicy” Egipcjanie zabiją, iż piękną ma żonę, przedstawia Sarę jako swoją siostrę, oddając ją za nałożnicę Faraonowi i biorąc w zamian „owce, woły, osły, sługi, służebnice, oślice, wielbłądy”, przez co stał się bardzo zasobnym „w stada, srebro i złoto”, a gdy symulacja się ujawniła, do żadnego pogromu nie doszło (Genes. XII, 10 — 20; XIII, 1 — 2). W podobny sposób „obmyśliwał wiarę dla ludzkości” patrjarcha Izaak, gdy ciągnąc do króla Abimelecha, znowu Rebekę, żonę swoją, przedstawił jako sio strę, także niby to bojąc się pogromu. Ale nikt jej nie tknął, Abimelech prawdę wykrył, nie ukarał nawet patrjarchy za kłamstwo i pozwolił mu dorabiać się. „I wzmógł się on mąż, i stawał się coraz możniejszym, aż został bardzo możnym. I miał stada owiec, i stada wołów, i czeladź liczną”. Wreszcie przebrała się miara i Abimelech rzekł do patrjarchy: „Oddal się od nas, boś wzmógł się nad nas wielce” (Genes. XXV1, 6 — 16). Oto, jak w świetle źródeł wyglądają deklamacje Renana. Ale to nie koniec. W swej „Histoire generale des langues semitiques” powiada, że Semici nigdy nie pojmowali w Bogu różności, wielości, płci, a słowo „bogini” byłoby w języku hebrajskim najstraszliwszym barbaryzmem. Zaś w pierwszym tomie swej „Histoire du peuple d’Israel” powiada, że już w nader odległej epoce pasterz semicki ma na czole znak jedynowładnego Boga, który głosi: „Przez tę rasę ma zabobon być ze świata wytępionym”. Tymczasem jakby na urągowisko dotąd żydów naszych obowiązuje jako autorytet świątobliwy sławetny Szulchan-Aruch, zawierający takie zabobonne Curiosa, jakie uczeni nasi notują np. w „Zbiorze wiadomości do antropologji krajowej”, Niemiec Seligman w „Złym wzroku i rzeczach pokrewnych”, Duńczyk Lehman w swym „Przesądzie i czarnoksięstwie od czasów najdawniejszych aż do chwili obecnej”, że z owej sławetnej księgi jeden tylko przepis przytoczę: „Gdy dotykasz się swego otworu odchodowego grudką ziemi lub wiórkiem, aby przyspieszyć wypróżnienie, czyń to, nim siądziesz, ale nie czyń tego, gdyś już siadł, bo narażasz się na to, że zostaniesz zaczarowany” (Orach Chajim § 3 art. 3). Oto, jak w drugim miejscu wali się w gruzy gmach deklamacji Renanowskiej. Ale idźmy dalej. Jak świadczy prorok Jeremjasz, w stołecznej Jerozo limie i we wszystkich miastach judzkich składano ofiary Królowej Niebios, czyli po hebrajsku „Melechet ha-szamaim” (XLIV, 15 — 19). A jak świadczy prorok Ezechjel, w samej świątyni jerozolimskiej niewiasty opłakiwały śmierć Tammuza (VIII, 14). Oto, jak w trzecim miejscu wali się niby dom z kart mniemanie Renana. A chodzi przecież o teksty najpopularniejsze, które każdy znać może, nie roszcząc żadnych pretensji do uczoności.

Ale niekiedy własne słowa Renana zwracają się przeciw niemu. We wstępie do „Żywota Jezusa” pisał, że za mało dotąd uwzględniano Talmud, że starał się zło naprawić i sprawę zbadać „możliwie gruntownie”. Korzystał nawet z pomocy uczonego talmudysty Neubauera, dzięki czemu udało mu się „iść nawet dalej i na najciemniejsze punkty” swoich „poszukiwań rzucić nieco światła”. Jakże tedy dziwne, że Renan nie postrzegł w Talmudzie u Boga wielości! Ducha Świętego wspomina jako pojęcie znane Miszna w traktacie Sota IX, 6. Wspomina Tosefta w traktacie Pesachim IV, 1. Wspomina Mechilta do Exodusu XV, 2. Ale dalej mamy u żydów pojęcie rodzaju żeńskiego: Szechina. Eryk Bischoff tłomaczy to jako „Obecność bożą”, „Gottesgegenwart” (Babilonisch-Astrales im Weltbilde des Thalmud und Midrasch, str. 106). I rzeczywiście, w traktacie Baba Batra 25b cechą Szechiny jest (o, że znajduje się na zachodzie. Tosefta w traktacie Sota XIV, 3 głosi, że z chwilą, gdy w sądzie żydowskim rozmnożyli się podszeptywacze, Szechina oddaliła się od Izraela. Mechilta w miescu wspomnianym całkiem wyraźnie czyni Szechinę Obecnością Boga. Ale zgoła inaczej rzecz się przedstawia w Zoharze. Czytamy w I 24a wyraźnie o łączeniu się Szechiny „ze swym niebieskim małżonkiem”, zaś w I 23a o tym, iż Szechina rzekła była do Boga „uczyńmy ludzi”,

wreszcie w I 22 a o tym, że Mojżesz żył w związku małżeńskim z Szechiną, nieco zaś dalej, iż rozwiódłszy się ze swą żoną, żył, aczkolwiek był w ciele, z Duchem Świętym. Lecz i to nie wyczerpuje kwestji. Wedle Zoharu w imieniu bożym Jahwe (Ihvh) litera Jod reprezentuje pierwiastek męzki, litera He pierwiastek żeński a litera Waw pierwiastek synowski. Zohar w I 28 głosi: „Waw jest synem Jod i He, które są ojcem i matką”. Oto, jak w świetle źródeł wygląda „gruntowność” mniemania Renana, powołującego się na „pomoc” uczonego talmudysty Neubauera, że Semici nie pojmowali w Bogu różności, wielości i płci. Wszak Zohar w III 74b i 77b wspomina nawet u Boga „pudenda”!!!

Panteon żydowski jest nieprzeliczony i roi się przedewszystkim od tak zwanych bożków wydziałowych, czyli aniołów, pełniących różne funkcje. Szczególniej obfituje pod tym względem księga Henocha. Ukażemy tu bożków meteorologicznych tej księgi wedle zestawienia i objaśnienia Encyklopedji Żydowskiej (Jewrejskaja Encikłopedja II, 471):

Baradjel od barad anioł albo bożek gradu

Ruchjel od ruach anioł albo bożek wiatru

Barakjel od barak anioł albo bożek błyskawicy

Zaamael od zaam anioł albo bożek grzmotu

Zawael od zwao anioł albo bożek wichury

Zaafjel od zaaf anioł albo bożek huraganu

Raamjel od raam anioł albo bożek gromu

Raaszjel od raasz anioł albo bożek trzęsienia ziemi

Szalgjel od szeleg anioł albo bożek śniegu

Matarjel od matar anioł albo bożek deszczu

Szamsjel od szemesz anioł albo bożek słońca

Lajlahel od lajlah anioł albo bożek nocy

Galgaljel od galgal anioł albo bożek pierścienia słoneczn.

Ofanjel od ofan anioł albo bożek księżycowego

Kochabjel od kochab anioł albo bożek gwiazd

Rehatjel od rahat anioł albo bożek planet.

Każdy kraj ma anioła-opiekuna. Opiekunem Izraela jest w szczególności anioł Michał (Daniel X, 13). Losy narodów są ściśle związane z losami aniołów. Boża drabina z licznem stopniami jest wskaźnikiem powodzenia. Jeżeli anioł-opiekun wstępuje wyżej po drabinie, narodowi jego powodzi się lepiej, jeżeli zaś zstępuje, powodzi mu się gorzej. Jeżeli Bóg chce powalić jakiś naród, doprowadza najpierw do upadku jego anioła (porów. Bischoff j. w. str. 42).

Dla określenia anioła żydzi mają szereg słów. „Maleach” znaczy „zwiastun”, „poseł” Boga. „Abir” znaczy „mocarz” i bywa również używany dla określenia Boga. „El” znaczy „Bóg” i „Anioł” (el elim = bóg bogów). „Benei elohim” znaczy „Synowie Boga”. „Isz Eiohim” znaczy „Mąż Boży”.

Resz Lakisz w traktacie Berachot 32b tłomaczy, że gdy zbór Izraela skarżył się, iż Bóg go opuścił, a przecież nawet król, gdy bierze drugą żonę, pamięta o sprawach pierwszej — Bóg odparł, iż ustanowił na niebie 12 mazzalot, czyli znaków zodjaku, każdy ma pod sobą 30 armji, każda armja 30 obozów, każdy obóz 30 legjonów, każdy legjon 30 kohort, każda kohorta 30 oddziałów, a każdy oddział 365 gwiazd stosownie do dni roku.

Specjalnemi opiekunami są aniołowie następujący:

Turjel albo Surjel (bokobóg) opiekuje się bydłem.

Dagjel (rybobóg) opiekuje się rybami.

Anpjel opiekuje się ptakami.

Charjel opiekuje się zwierzętami domowemi.

Jechjel opiekuje się zwierzętami dzikiemi.

Ilonjel opiekuje się drzewami owocowemi.

Serakjel opiekuje się drzewami nieowocowemi.

Istnieje specjalny anioł wojny, anioł zemsty, anioł śmierci. Żaden anioł w zasadzie nie może spełniać dwóch obowiązków. Istnieje specjalny stróż nieba, ale ten ma uboczne funkcje: zajmuje się rozpędzaniem żydów, jeśli zbyt gwałtownie chcą przez modły wyczarować deszcz, leczy też ból zębów etc. (Bischoff j. w. str. 33).

Właściwie głównym stróżem niebios jest Abraham, pilnuje bowiem, aby wszyscy obrzezani, czyli żydzi, szli do nieba. Dlatego nie wolno profanować obrzezania i obrzezywać gojów nienawróconych, albowiem Abraham mógłby się omylić (Porów. Loewe, Schulchan-Aruch, I, 289). Wszyscy inni idą naturalnie do piekła (Rosz ha-szanah 17a), zresztą sam Jezus tam się warzy w wrzącym paskudztwie (p. Laible, Jesus Christus im Thalmud, 2-gie wyd. str. 84-88).

Za każdym żydem dążą dwa anioły, dobry i zły. „Dwa anioły — jeden dobry, drugi zły — odprowadzają człowieka w każdy wieczór sobotni, kiedy wraca do domu z bóżnicy. Jeśli znajdzie u siebie stół nakryty, świece zapalone, łóżko zasłane, anioł dobry powiada: „Niech Bóg da, ‚ aby w przyszły szabas było tak samo”. A zły anioł wbrew swej woli mówi: „amen”. Lecz jeżeli panuje w domu nieporządek, zły anioł mówi: „Będzie to samo na przyszły szabas””. A dobry anioł wbrew swej woli mówi: „amen” (Jewrejskaja Encikłopedja II, 455).

W traktacie Berachot 606 znajduje się następująca modlitwa do aniołów towarzyszących żydowi, gdy wchodzi do ustępu: „Wchodząc do ustępu mówią: „Cześć wam, czcigodne, święte sługi Najwyższego! Oddajcie cześć Bogu Izraela i pozostawcie mnie, aż wejdę, spełnię swą potrzebę i przyjdę do was”. Abbai rzekł: nie należy mówić „pozostawcie mnie”, bo mogą opuścić go i odejść, niech przeto mówi: „strzeżcie mnie, strzeżcie, pomagajcie mi, pomagajcie, czekajcie na mnie, czekajcie, aż wejdę i wyjdę, bo to jest ludzka rzecz” „.

Przytoczone dotąd źródła wykazują błędy Renana w świetle tego, co on powinien był wiedzieć, gdyż wykopaliska babilońskie i egipskie, których jeszcze znać nie mógł, rozwiały do reszty iluzję co do nadzwyczajnej roli dziejowej pastuchów żydowskich. Gdy żydom Jahwe przedstawia się jeszcze jako dymiący i ziejący ogniem wulkan (Exod. XIX, 18) i gdy cały ich kodeks wiąże się jeszcze mnemonicznie z dziesięcioma palcami (XX, 2 — 17), co najmniej o pół tysiąca lat wcześniej babiloński król Hammurapi daje państwu swemu w całym tego słowa znaczeniu kodeks prawny, złożony z 282 paragrafów, aby, jak świadczy wstęp i zakończenie, zbożność i sprawiedliwość panowały w kraju, silny nie uciskał słabego a źli zostali poskromieni. Zaś na półtora tysiąca lat przed naszą erą, kiedy żydzi są jeszcze „skarbcem z pomiędzy wszystkich ludów” swego bożka plemiennego (XIX, 5), „zawistnego”, „kanna”, w Egipcie z ust dobrotliwego króla – mędrca Amenhotepa IV rozbrzmiewa hymn miłości na cześć Boga jako istotnego ojca świata i ludzkości (porów. Breasted, Geschichte Aegyptens, tłom. Ranke, str. 304):

Jak wielorodne są twe dzieła.

Choć oko ich nasze nie przejrzy,

Boże jedyny o potędze niezrównanej,

Stworzyłeś ziemię, jako pragnąłeś,

Gdyś jeszcze był samotny,

Ludzi, zwierzęta, i duże i małe,

Wszystko, co żyje na ziemi.

Co z nóg swych umie korzystać,

Wszystko, co w górze, co lata,

Krainy Syrji i Nubji,

Egiptu ziemie, a wszystko

Na miejscu swoim i z potrzebą swoją,

Mając, czego zapragnie.

Liczone są ich dni.

Mową przeróżną brzmią ich języki,

Włos mają różny i barwę i kształt,

Boś umiał człeka odróżnić od człeka.

Jakże humanitarne są myśli, które tchną z innego hymnu tego nadzwyczajnego króla!

Tyś jest, który chłopca stwarza w niewiastach,

A uczynił nasienie w mężach,

Co życie dajesz synowi w łonie macierzy,

Który go uspakajasz, by nie płakał,

Piastunko w łonie matki!

Król rzekomo dzikiego Egiptu, rzekomo niesłychanie niżej stojącego religijnie od pastuchów żydowskich, ma oko i serce nawet dla piskląt:

Pisklę piskli już w skorupce,

A ty mu dajesz tam oddech, by je ożywić.

Kiedyś je całkiem już ukształtował,Że może rozbić skorupkę,

Wychodzi z jajka,

A piszczy, ile tylko może,

A biega w okółko na swych nóżkach,

Wyszedłszy z jajeczka.

Dziwne, że nowsi pisarze, którzy już przyznają, że fakty nie potwierdziły mniemań Renana, jak A. Causse, nie mogą się całkowicie otrząsnąć ze starej sugestji. Causse wprawdzie przyznaje, że Jahwe w pojęciu żydów był pierwotnie bóstwem burzy lub wulkanu i że nawet ślad tych pojęć pozostał u proroków, ale kończy, że „monoteizm hebrajski byt przedewszystkim religją etyczną” i że jedna tylko religja jahwistyczna głosiła jako dogmat podstawowy zasadę, iż „Bóg jest bezwzględnie sprawiedliwy, trzeba, by się działa sprawiedliwość. Jahwe kocha miłosierdzie a nie ofiary!”

Tymczasem aż do dnia 17 miesiąca Panemos (lipiec) roku 70 naszej ery, kiedy wskutek zaciskania się pierścienia oblężniczego Rzymian przerwano w Jerozolimie Nieustającą Ofiarę dla braku ofiarników, jak nam o tym donosi historyk żydowski Józef Flawjusz w „Dziejach wojny żydowskiej przeciwko Rzymianom” (VI, II, I), świątynia żydowska była istną rzeźnią, gdzie ustawicznie krew bluzgała, że aż kanałem trzeba ją było odprowadzać w dolinę Kidron.

W traktacie Miszny Joma czytamy: „Barana ofiaruje jedenastu (kapłanów): mięso pięciu, wnętrzności, mąkę i wino po dwóch. Cielca ofiaruje dwudziestu czterech: głowę i z zadnich nóg prawą, głowę jeden a z zadnich nóg prawą dwóch; kość ogonową i z zadnich nóg lewą, dwóch; piersi i gardziel, piersi jeden, gardziel trzech, obie przednie nogi dwóch i części żebrowe z obu stron dwóch; wnętrzności, wino i mąkę po trzech” (II, 6 — 7). „Szedł do swego cielca. Ten stał między Przedsionkiem a Ołtarzem, z łbem na wschód a obliczem na zachód; kapłan zaś stał na wschód a miał oblicze zwrócone na zachód. Tedy kładł obie ręce na nim i odmawiał wyznanie grzechów” (III, 8). „Zarżnął go, krew zbierał do kropielnicy i oddawał, temu który stał na czwartym stopniu i mięszał ją, aby nie zgę stniała” (IV, 3). „Przywiedli do niego kozła; zarżnął go i chwytał krew jego do kropielnicy. Wszedł znowu tam, gdzie był wszedł, na miejsce, gdzie był stał, i kropił stamtąd raz w górę i siedm razy w dół; ale niebardzo zważał, czy kropił w górę lub w dół, lecz jako ten, co się zamierza. I tak liczył: raz, raz i raz, raz i dwa, raz i trzy, i tak dalej”. „Brał krew cielca a stawiał krew kozła i pryskał z niej na zasłonę, gdzie był naprzeciwko arki, z zewnątrz, raz w górę, siedm razy w dół. Potym brał krew kozła a stawiał krew cielca i pryskał”. „Zlewał krew cielca do krwi kozła” (V, 4). „Pryskał na czyste miejsce Ołtarza siedm razy; resztę krwi wylewał na zachód od zewnętrznego Ołtarza, a resztę pozostałej krwi u zewnętrznego Ołtarza na południe. Ta i tamta mięszała się w kanale i spływała do doliny Kidron; tam sprzedawano ją jako nawóz ogrodnikowi” (V, 6). „Jeżeli przed libacjami wewnątrz krew została wypryskana, musiał inną sprowadzać i jeszcze raz na nowo pryskać” (V, 7). „Szedł (arcykapłan) do cielca, który miał być spalonym: rozrzynał go, wyjmował części ofiarne i kładł na misie” (VI, 7).

„Niepodobna rzecz, aby krwią cielców i kozłów miały być gładzone grzechy”, rozlega się wołanie innego świata (Do Żydów X, 4). Świat ten ma zgoła odmienną teorję. Jeżeli Mojżesz, wziąwszy krew cielców i kozłów, kropił lud i księgi, mówiąc: „Ta krew Testamentu”, Chrystus nie wszedł do świątyni, ręką uczynionej, ale do nieba, i tam się okazał przed oblicznością bożą (IX, 19 — 24). Śród uczniów zaś, wziąwszy kielich z winem, dał im rzekąc: „Pijcie z tego wszyscy. Albowiem ta jest krew moja Nowego Testamentu” (Mat. XXVI, 27 — 28).


People in this conversation

Comments (1)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

4zzUpkRtuT

Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location