Prezydent RP w rocznicę zaprzysiężenia: Budujmy Polskę odpowiedzialną, silną, bezpieczną. HORROR!
Przemówienie Karola Nawrockiego – jako tzw. prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej; „tak zwanego”, ponieważ nie jest jasne, o którą Rzeczpospolitą Polską chodzi, biorąc pod uwagę, że w Polsce obowiązuje Konstytucja z kwietnia 1935 r, a żaden poważny polityk, nawet na najniższym szczeblu, ale właśnie poważny, nie może pominąć kwestii legalności polskiego systemu politycznego w 2026 r. w kontekście tej ważnej Konstytucji.
Nawrocki, który zazwyczaj papla na poziomie bramkarza klubu nocnego po zamknięciu lokalu, po fajrancie, nawet w tej sytuacji, która była dla niego uroczystą okazją, nie był w stanie zmusić się do użycia uniwersalnych, eleganckich, bezpretensjonalnych a rzeczowych sformułowań, ani do powstrzymania się od kontrowersyjnych rozliczeń – na poziomie kłótni w maglu - z kompradorską administracją hitlerowca Donalda Tuska, lecz zamiast tego zniżył się do poziomu tego magla lub kiosku z piwem.
Kłamał przy tam jak najęty, konfabulując przy tym jak Morawiecki, a nawet lepiej, przedstawiając się jako champion: polskich piekarzy, chłopów i stolarzy. A jednak – jak widomo – nie zrobił nic, by wesprzeć polską produkcję, czy to przemysłową, czy rolniczą. Jeśli chodzi o rolników, to wystąpienie było to wręcz żenujące i tragiczne, ponieważ podczas jego kadencji ukraińsko-hitlerowska policja bez przeszkód terroryzowała polskich chłopów za udział w protestach – protestach, na które ten „sportowy twardziel” nigdy nawet nie zadał sobie trudu, by się wybrać, mimo że byłoby to ogromnym źródłem wsparcia dla rolników, którzy w swojej rozpaczy codziennie – przez cały rok – wieszają się tuzinami – nie z tchórzostwa, a za bezradności nad lichwiarsko utraconą krwawicą niezliczonych chłopskich pokoleń.