A co ukrainiec Gladyr robi w Polsce?!
Won z Polski razem ze swoją dyskryminowaną córką, w szkole o czesnym 5.000 PZL miesięcznie. Won!
O ile nikt nie pochwala wyzwisk pod adresem współucznia w szkole, to z drugiej strony, jakie były powody takiego iskrzenia między uczniami?
A wiadomo, co ukraińcy potrafią w stosunku do Polaków. I jakoś nikt ich nie ściga, nie poucza o tym, jak mają się zachowywać w społeczeństwie, które dało im nie tylko gościnę, ale i przywileje. A cały system medialny i prawny, który jest nastawiany na antypolskość i serwilizm w stosunku do wszystkiego, co antypolskie, wspiera i chroni ukraińców z niekorzyścią wobec Polaków. To wiemy z bez żadnych niedomówień. A nawet trzeba tu dodać, że zwulgaryzowanie, prymitywizacja polskiego społeczeństwa, jest dodatkowo przyspieszone przez implementację ukraińskiego bydła do naszego i tak osłabionego już organizmu. Z bydłem ukraińskim, my Polacy, stajemy się tak samo zbydlęceni, jak i oni - jest to proste prawo natury.
Sam ukrainiec ojciec Gladyr wykazał się, niczym innym jak tylko ukraińskim burakiem, bo nie zachował należytego powściągu wobec nieporozumień czy konfliktów w nierozpoznanej mu sytuacji, a rozpoczął pogróżki niespełnione, bo w Polsce, w takich warunkach, nie można pójść do szkoły i zarąbać kolegę w klasie, który robi obraźliwe wpisy wobec jego córki - jak to on sam rozumie, a i może czeka na lepsze czasy.
Gladyr wynocha z Polski, tak szybko, jak tylko możliwe, mamy jakąś nadzieję, że widownia - Aluron CMC Warta Zawiercie - okaże się chociaż trochę szowinistyczna i zacznie gwizdać na jego widok na parkiecie.
Red. Gazeta Warszawska
+
W sobotę 20 grudnia Przegląd Sportowy Onet opublikował szokujący artykuł dotyczący prześladowania 15-letniej Darii Gładyr, córki znanego siatkarza Jurijego Gładyra, w jednej z warszawskich szkół. Udostępniono nagrania, na których słychać hejt nastolatków skierowany w stronę Ukrainki. - Ja jako ojciec jak usłyszałem te nagrania, to tylko jedna myśl chodziła mi po głowie - rzekł środkowy.