Leon XIV nie reprezentuje zerwania bergogliańskiego „pontyfikatu”, lecz raczej jego doskonałe ukoronowanie
W doskonałej kontynuacji działań Bergoglio, Prevost mianuje zwolenników błogosławieństw homoseksualnych, promotorów obrządku amazońskiego i wrogów starożytnej mszy do Dykasterii Życia Konsekrowanego.
W doskonałej kontynuacji działań Bergoglio, Prevost mianuje zwolenników błogosławieństw homoseksualnych, promotorów obrządku amazońskiego i wrogów starożytnej mszy do Dykasterii Życia Konsekrowanego.
Filip napisał:
Każdy, kto żywi złudzenie, że Leon XIV reprezentuje doktrynalną restaurację, nieuchronnie będzie rozczarowany. Za pozorną liturgiczną pogodą kryje się bardziej wyrafinowana — i być może bardziej podstępna — forma globalnego synkretyzmu, przebrana za ortodoksję i zakamuflowana kanonicznym rygorem. Ale to nie jest ewangeliczny rygor: to nowa duchowa geopolityka, nowego wielobiegunowego porządku świata, rozwijająca się pod znakami pozornej ciągłości, aby ukryć istotne zerwanie. Robert Prevost nie jest alternatywą dla Bergoglio: jest jego kontynuacją z innymi kodeksami, wypełnieniem, w liturgicznym stroju, pontyfikatu, który otworzył drzwi kościelnemu relatywizmowi.
I to właśnie ta wyrafinowana fałszerstwo ortodoksji — trzeźwa w geście, uspokajająca w tonie, ale niejednoznaczna w istocie — stanowi prawdziwe niebezpieczeństwo obecnych czasów: Kościół, który zachowuje formę kultu, ale opróżnia jej istotę; który ubiera się w szaty Baranka , a jednak nieświadomie przygotowuje drogę dla bestii; który głosi pokój, a jednak przypieczętowuje kompromis z mocami tego świata. W tym scenariuszu Leon XIV nie reprezentuje zerwania pontyfikatu Bergogliana, ale raczej jego doskonałą kulminację w porządku religijnym nadchodzącego nowego świata.