Nazista, który ocalił rabina Lubawiczera
Kiedy 1 września 1939 roku wybuchła wojna, rabin Josef Icchak Schneersohn, szósty Rebe Lubawiczer, przebywał w Otwocku, kurorcie pod Warszawą, gdzie założył jesziwę Chabad. Rebe cierpiał na stwardnienie rozsiane, miał nadwagę i był nałogowym palaczem. Szedł z trudem.
Podróż z Otwocka do Warszawy liczyła zaledwie 60 kilometrów, ale była niebezpieczna. Samoloty bojowe Luftwaffe Stutka bombardowały i ostrzeliwały ruch uliczny oraz niszczyły linie kolejowe, pozostawiając okaleczone ciała i martwe konie zaśmiecające drogę. Przydrożne rowy zapełniały się Polakami ukrywającymi się przed samolotami, co nazywano „śmiercią na skrzydłach”.
Rebe przybył do Warszawy wraz z rodziną i grupą uczniów, mając nadzieję, że złapie pociąg do Rygi na Łotwie, gdzie Mordechaj Dubin, zwolennik Chabadu i członek łotewskiego parlamentu, załatwił rabinu i jego rodzinie obywatelstwo łotewskie. Jednak rabin Schneersohn zastał zniszczony dworzec kolejowy w Warszawie i był zmuszony szukać schronienia wśród zwolenników Chabadu w mieście.