FR. RAWITA-GAWRONSKI KOZACZYZNA UKRAINNA W RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ DO KOŃCA XV||| WIEKU

Article Index



111
miotał, tem silniej, im bardziej wszystkie jego plany wiatr rozwiewał. Szwedzi byli wypierani zgranie Polski, Rakoczy krótką kampanję przegrał. Miał tylko nad karkiem Moskwę, która swoją centralistyczną polityką naciskała go coraz bardziej.
Może te wszystkie wypadki wywołały otrzeźwienie w umyśle Chmielnickiego. Posiadał upór i złość wielką, ale nie posiadał rozważnej stanowczości, stąd też było ciągłe jego miotanie się od brzegu do brzegu. Z niczego nie był zadowolony. Chciał odstąpić Moskwy—i bał się. Imponowała mu ta stanowczość, jakiej jemu i Rzpltej brakło... Chciał rozbić Rzpltą — i nie udało mu się. Zrabował część jej i zniszczył, ale gmach polityczny stał jeszcze mocno. Cesarz Ferdynand, po nieudanej Komisji Wileńskiej, 10 stycznia 1657 r. wprost do Czehrynia wysłał poselstwo z propozycją pośrednictwa zgody między Kozakami, a Rzptą. Może rezul¬tatem tego było odezwanie się Chmielnickiego i Wyhow- skiego z przychylnością do zgody i rozpoczęcie dyskusji. Czujna Moskwa niepokoiła się częstemi poselstwami różnych państw do Czehrynia. Wysłano Kikina na wywiady do Kijowa. Układając się z Bieniewskim o powrót do Rzpltej, zapewniał Cara, że ,.nigdy go nie odstąpi*'. Przez carskiego gońca Korobkę pisał, że ,,Lachy myślą tylko o tem, aby zgnieść prawosławije", a Króla zawiadamiał, że poufnie rozmawiał z Bieniewskim, zapewniał,że stara się o „ukontentowanie“Króla i o to, ażeby ,,majestat w poniewieranie, a nasze swobody nie poszły w upadek4*. Czegóż właściwie pragnął ten człowiek?
Moskwa niepokoiła się temi rzutami, widocznie zdener-wowanego hetmana, i już w końcu kwietnia 1657 r. wysłała Buturlina do zbadania stanu rzeczy. Ostafi Wyhowski, ojciec Jana, wręcz oświadczył, że Chmielnicki pragnie oderwać się od Cara. Poseł carski zaledwie na początku czerwca stanął w Czehryniu. Chmielnicki był chory. Tygrys czehryński dogorywał. Jeszcze przed śmiercią mataczył. Zwołał Radę Kozacką, a właściwie swoich zaufanych, między innemi Wy- howskiego, którym opiekę nad ostatnim synem swoim, Ju- ryszką, powierzył, a Cara prosił osobnem poselstwem dawniej jeszcze o przyznanie betmaóstwa Juryszce. 27 lipca 1057 r. życie zakończył, zostawiwszy kraj cały zwichrzony i zrujno¬wany przez siebie, otoczony zewsząd wrogami, których sam

— 112
stworzył, i rzucony na fale niepewnych losów. Daremnie*
Zorko, dawny jego pisarz na Siczy, w mowie pogrzebowe}
wołał: „naucz nas, jak mamy postępować z przyjacioły
i nieprzyjacioły naszemi".— Chmielnicki umiał rozrywać, ale
łączyć nie umiał, umiał niszczyć, ale budować nie potrafił.
Zasiał tylko i pogłębił niezgodę wewnętrzną dwóch narodów,
które sama historja w nierozerwalnym związku obok sie-
bie umieściła.
Ledwie złożono do grobu Hetmana kozackiego, gdy z po-
siewu jego zrodziły się nowe burze.
Po śmierci Chmielnic-
kiego Wyhowski ujął odra-
zu ster rządu, powołując
się na życzenie ojca, ażeby
synem opiekował się aż doj-
dzie do pełnego rozumu —
niestety, nie doszedł nigdy,
bo go nie miał wcale. Wy-
howski był intrygantem,
równie zręcznym jak jego
mistrz Chmielnicki, ale le-
piej od niego orjentował
się. Dążył on do zwierzch-
niczej władzy w Kozaczy-
żnie, ale wiedział i widział
dobrze do czego zmierza po-
lityka moskiewska, z którą
pogodzićby się nie mógł.
JurAs CkmieiDlczeako. Wychowaniec kultury poi-
skiej i życia konstytucyj¬nego, nie chętnie uginał szyi pod jarzmo carskiego cen¬tralizmu, ale musiał udawać wierność i pokorę wobec Mos¬kwy, dopóki nie ułożą się pomyślniejsze warunki, o które potajemnie traktował z Bieniewskim. Jako „Lach" śród Starszyzny kozackiej nie miał miru, a podejrzewany o sym- patje polskie zarówno przez Moskwę, jak i przez Starszyznę, trudne miał zadanie przed sobą — lawirowania między Scyllą a Charybdą. Ale i zwolenników, szczerych lub nieszczerych, brakło mu.
Na zwołanej radzie Kozackiej, tytularny hetman Ju-


113
ryszko zrzekł się buławy,jako zbyt młody. Część Starszyzny podzielała te motywy. Ale ponieważ stary hetman opiekę nad synem polecił Wyhowskiemu, życzono sobie, ażeby het¬manem został „do czasu“ dawny Pisarz wojska Zaporoskiego, na czas wojny, jako człowiek doświadczony. Miał posługiwać się tytułem: „Jan Wyhowski na ten czas Hetman Wojska Za¬poroskiego0. Ażeby mieć więcej czasu dla promowania wła¬snych interesów, nie zawiadomił nawet Cara o śmierci Chmiel¬nickiego. Sicz także zawiadomił późno, zarówno o śmierci Chmielnickiego, jak i o swoim wyborze. Na to otrzymał od¬powiedź z wymówkami, że wybór odbył się bez wiadomości Siczy, tylko w gronie Starszyzny. Był to pierwszy jawny dysonans.
Około połowy sierpnia nadeszła do Moskwy wiadomość o śmierci Chmielnickiego i długi spis o łaskę Carską. Wszyscy „bili czołem" o majątki: Jan Wyhowski o zwrot majątku żony, Konstanty — także o majątek, Tetera prosił o nadanie Smiły, byle przed Kozakami tego nie wyjawiać. Obłuda i po¬kora górowały wszędzie. Dla wyjaśnienia biegu rzeczy wy¬słano znowu Kikina z hramotami, ostrożnie adresowanemi „do Wojska Zaporoskiego". Niewiadomo było jeszcze, kto z chaosu wypłynie.
Kikin wiedział o tajemnych układach z Bieniewskim, co do powrotu Kozaków do Polski i to zaufanie do Wyhow- skiego, mimo zapewnień wierności, podrywało. Poseł carski wyniósł to przekonanie, że Starszyzna wolałaby Polskę, ale mieszczanie i chłopi raczej Moskwę.
Po wyjeździe Kikina rozpoczęły się znowu komunikacje z Bieniewskim. Ażeby jednak wyjaśnić swoje stanowisko, Wyhowski zebrał rade do Korsunia. Położył buławę i rzekł: „nie chcę być hetmanem. Car dawne nasze wolności łamie, a ja w niewoli być nie życzę“. Starszyzna nie przyjęła re¬zygnacji. Buława została przy Wyhowskim niby już legal¬nie, który też oświadczył, że on carowi nie przysięgał, lecz Chmielnicki. Przyszło do kontrowersji z Puszkarem, pułkown. Perejasławskim, który zajął stanowisko opozycyjne. Ażeby poprawić swoje wystąpienie przeciwko Moskwie, Wyhowski począł wyrzucać Starszyznie, że zdradziła Szwedów, Rako¬czego, Tatarów, Króla polskiego, jeśli jeszcze zdradzi Cara, nikt im wierzyć nie będzie. Starszyzna zdecydowała pozostać
Kocaczyzoa uWalnin. 8

1H
przy Moskwie, a Wyhowski, aby uspokoić Puszkara, głośno
godził się na to. Znosząc się potajemnie z Bieniewskim, Wy-
howski wysłał posłów do Moskwy—Korobkę i jakiegoś Mi-
niewskiego z zawiadomieniem o wyborze swoim na hetmań-
stwo. Bez carskiego potwierdzenia było ono niepewne. Jak-
kolwiek posłowie, dobrze wyćwiczeni, zapewniali, że wybór
hetmana odbył się prawidłowo i jednogłośnie, prosili jednak,
ażeby Car nowe wybory naznaczył w Perejasławiu. Car po-
słał Romodanowskiego, ale z wojskiem—niby przeciw Tata-
rom- Tymczasem nie by-
ło ani Tatarów, ani Wy-
howski ego Przybył wre-
szcie i straszył Romoda-
nowskiego, że Lachy w po-
gotowiu, że Tatarzy sto-
ją we 20 tysięcy gotowi
do wtargnięcia, że na
Zaporożu wielkie bunty.
W tym czasie nadjechał
nowy carski goniec z li-
stem do Wyhowskiego,
z tytułem już hetmana.
0 ponownym wyborze
mowy nie było, tylko o
potrzebie naradzenia się
ze Starszyzną nad uspo-
kojeniem kraju. Mimo to
Chitrowo zaproponował,
ażeby Rada potwierdziła
jeszcze wybór hetmana.
Powiedziano, że całe woj-
sko wybrało hetmanem Wyhowskiego. Wyhowski położył
buławę, oświadczając, że wobec pogłosek jak oby wybrany
był przez przyjaciół tylko, składa buławę. Ceremonjał grze-
czności kozackiej trwał niedługo. Wyhowski buławę przy-
jął i złożył przysięgę wierności.
Ale na radzie nie było Puszkara. Z tej strony słusznie oczekiwał Wyhowski opozycji. Sicz także była przeciwko niemu. Koszowy Barabaszenko żądał jeszcze jednej Rady, mającej się zwołać do Łubniów, ażeby obrać innego hetmana. Skarżyli się przed Carem, że Wyhowski „wolności odejmuje",


115
„zabronił ryby łowić w rzeczkach i nie pozwolił gorzałki sprze¬dawać". Rozdwojenie w kozaczyŹQie było widoczne: prawo¬brzeżna stała po stronie hetmana, lewobrzeżna z Siczą zajęła stanowisko opozycyjne. Na czele opozycji stanął Martyn Pusz¬kar, pułków. Perejasławski, stary kolega występów Chmiel¬nickiego. On sam i wszystka czerń jego pułku [wypowie¬dzieli się za służbą carowi. "Jakkolwiek Wyhowski umiał łudzić Moskwę, nie ukrywałjednak swojej niechęci przeciw jej rządom, a szczególnie systemowi szpiegowskiemu i narzu¬caniu wojewodów carskich. Przewidując starcie się z Puszka- rem, Wyhowski odnowił przymierze z Tatarami, nie bez myśli o Moskwie i oderwaniu się od niej. Zawiadomił jednak Moskwę, że zawarł je przeciwko Lachom i pogróżkom Puszkara. Pra¬gnąc zmusić go do posłuszeństwa, wysłał pod Połtawę najem¬nych Serbów, których Puszkar w drodze rozbił. Przewidując dalszą walkę zebrał cały pułk różnej hołoty, który nazwał Dej- nekami (de ne jaki = byle jacy, zbieranina). Ucierając się ze sobą, przeciwnicy przed forum carskie wytoczyli skargę: Pusz¬kar obwiniał Wyhowskiego o zdradę, — Wyhowski Puszkara
0 szerzenie buntów. W kwietniu 1658 car wydał ukaz Pusz- karowi, aby się poddał władzy hetmańskiej, ale chwaląc jego wierność — zachęcał niejako do buntu. Mając już zamiar ode¬rwania od Moskwy, Wyhowski zgodził się, aby uśpić jej czujność, na wojewodów carskich w Białej-Cerkwi, Korsuniu, Nieżynie, Połtawie, Mirhorodzie i Czernihowie.
Mimo wszystko Moskwa była nieufna, i wysłała do Czehrynia Apuchtina z misją urzędową, i jak zwykle, tajemną. Urzędowa polegała na propozycji rozgraniczenia od Rzpltej, a tajemna na zbadaniu prawomocności wyborów Wyhowskiego
1 przyczyny wewnętrznych niesnasków pomiędzy kozakami. Tymczasem Puszkar mącił. W maju wystosował Wyhowski uniwersał do pułku Połtawskiego i Zaporożców, wzywając do opamiętania się. Mimo uniwersału wyruszył przeciwko Puszkarowi. Pod Hołtwą nadbiegł nowy goniec carski Sku- ratow i oddał hramotę Wyhowskiemu, który po odczytaniu stojąc tytułu carskiego, usiadł. Skuratow zwrócił uwagę, że cały ukaz czytać należy stojąc. Wyhowski uniósł się: „wszy¬stko u was wysoko!*'—zawołał. Na uwagę gońca, że car kazał Puszkarowi upokorzyć się, Wyhowski odparł, że sam potrafi

116
uspokoić jego. Jakoż istotnie uderzył na Puszkara pod Poł- tawą i rozbił go. Puszkar został zabity.
Wyhowski wracając do Czehrynia otrzymał wiadomość od pułk. Biało-cerkiewskiego, że wojewoda jedzie do Białej- Cerkwi, już jest w Kijowie. „Skąd przyjechał — niech wraca“ —odrzekł oburzony. Miał on w zanadrzu projekt opa¬nowania Kijowa, o którym dowiedziano się dopiero w chwili oblężenia. Podstąpił pod Kijów w sierpniu Daniłko Wyhow¬ski, próbował zdobyć, ale garstka Moskali odparła go.
Rękawica była rzucona.


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location