FR. RAWITA-GAWRONSKI KOZACZYZNA UKRAINNA W RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ DO KOŃCA XV||| WIEKU

Article Index



150
rękę sąsiedztwo Białej-Cerkwi, która się stała celem jego tajemnych życzeń.
Niedługo trwała idylla konstytucji 1685 roku o „wiernej służbie kozaków". Niezależnie od osadnictwa Palij ze swoją watahą rozbójniczy! w stepach, rabując Turków i Tatarów, palił przedmieścia miast tureckich, niszczył ułusy Budżackiej i Białogrodzkiej ordy, a wszystko to robił na własną rękę, sprowadzając na Rzpltą wiele kłopotów. Jak wyglądało „wojsko zaporoskie" Palij a, daje o niem pojęcie człowiek współczesny, pop Łukjanow, który przez Pastów przejeżdżał do Ziemi Świętej. Byli to oberwańcy, którzy jak zgłodniałe wilki rzucali się na każdego i rozszarpywali wszystko, co znaleźli na wozach. Odpowiednia do wojska była „obrona narodu", która polegała na tern, że kozacy Palijowi rabowali majątki polskie, a szlachtę wypędzali.
Przewidując, że prędzej czy później przyjść musi do starcia z Polakami, powziął zamiar poddania się Roąji. • Świadczyło to najlepiej o braku u tego człowieka wszelkiego zmysłu poli¬tycznego, braku wszelkiego orjentowania się w stosun¬kach istniejących. Moskwa, jakkolwiek skora do podtrzymywa¬nia wszelkich niepokojów w Polsce, odmówiła mu, radząc, ażeby się udał na Zaporoże. Co do tej rady, orjentował się dobrze: wolał obfity chleb w Fastowszczyźnie, niż głodową wolność na Zaporożu. Mazepa przychylał się do przyjęcia Palija „mocną ręką", bo w ten sposób zbliżyłby się do swoich stron rodzinnych. Ale te sympatje niedługo trwały. Mimo odmowy Moskwy, Palij otrzymywał stamtąd podarunki i „żałowanje".
Im bardziej zbliżał się do Moskwy, Lem więcej okazy¬wał zawziętości do szlachty. Rabunkowe najazdy na dwory i folwarki szlacheckie bardzo się podobały kozakom, bo jak niegdyś za Chmielnickiego, majętności szlacheckie przecho¬dziły we władanie kozaków, jakoteż licznych samozwańczych pułkowników i watażków. Ciężką spuściznę pozostawił So¬bieski w tej wrzekomo „odrodzonej" Kozaczyźnie, bo anarchję wewnętrzną, tern gorszą, .że zawistnem okiem poczęli patrzeć na nią sąsiedzi. Osobliwie Piotr Wielki spoglądał ciągle chciwem okiem przez Smoleńsk na Litwę, wzrok swój za¬puszczając ku Bałtykowi, a przez kijowskie okno, otworzone Moskwie przez króla, który ratował Wiedeń od Turków, śle¬dził pilnie, co się dzieje na Rusi.

151
W miarę wzmacniania się w Fastowszczyznie rosły także kozackie marzenia Palija. Szedł'on pod pewnym względem dalej, niż jego poprzednicy, którym przecież świtała jakaś idea państwowa, w imię której nie decydowali się niszczyć starego ustroju społecznego i wyrobionego przez wieki po¬działu uwarstwienia, pragnęli tylko własność szlachecką zamie¬nić na kozacką. Warchoł fastowski, tak sympatyczny pierwot¬nym pojęciom społecznym ludu wiejskiego, pragnął wszystką ludność Ukrainy skozaczyć, zastępując wszelkie powinności stanu włościańskiego albo obowiązkiem służby wojennej, albo opłatą pieniężną na utrzymanie wojska kozackiego. Były to halucynacje pijanej głowy, nieuwzględniające prawidłowego istnienia jakiegokolwiekbądź organizmu państwowego i nie liczące się z niemożliwością przeprowadzenia własnemi si¬łami takich reform nawet w osłabionej Rzpltej.
Niepokój, wywoływany zachowaniem się Palija, zmusił nareszcie Rzpltą do zbrojnego wystąpienia przeciwko niemu w roku 1691. Nieudałe próby Regimentarza Druszkiewicza zwalczania Palija zakończyły się naznaczeniem nowego Re¬gimentarza Balcera Wilgi, który miał zgromadzić siły pol¬skie, wzmocnić Białą-Cerkiew i opanować Fastów. Przygo¬towania zaniepokoiły Palija, który znowu począł narzucać się Moskwie ze swojem poddaństwem i prosił o wojskową pomoc Mazepę. Uniwersał królewski, traktując Palija i jego kozaków jako buntowników, pozwalał ogniem i mieczem niszczyć ich, i rzeczywiście udało się z niektórych punktów wyprzeć tych „kozaków". W roku 1694 Palij niby upoko¬rzył się i zaproponował wspólną z Jabłonowskim, hetmanem W. K., wyprawę na Turków. Hetman nie dał się złapać na tę przynętę, ostro wyrzucając buntownicze zachowanie się Palija. Mimo wszystko Palij pokornemi listami „do czasu", jak się wyrażał, usypiał czujność Polaków, i Tatarów ze ste¬pów Budżackich spędzał. Była to niby pomoc Polakom w woj¬nie z Turcją.
Ale wojna skończyła się traktatem Karłowickim w r. 1699, mooą którego Ukraina i Podole powróciły do Polski.
Gospodarstwo Palija i innych pułkowników kozackich poruszyło nareszcie całą Rzpltę. Nietylko Woj-dztwa Bracław- skie i Wołyńskie, będące pod bezpośrednim terrorem swa¬woli kozackiej, ale deputaci dalszych województw, osobiście

152
po śmierci Sobieskiego przyjeżdżali na sejm z uchwałami sejmików, żądającemi zniesienia Kozaczyzny. Duchowieństwo rzymsko-katolickie, nękane i prześladowane przez kozaków, wystąpiło także z żądaniem skasowania Kozaczyzny, jako źródła bezustannego niepokoju w państwie. Na sejmie koro¬nacyjnym w r. 1697 August II przyrzekł jej zniesienie. Wreszcie na sejmie pacificationis w czerwcu 1699 r. sejm zdecydował się rozpuścić milicję kozacką, skasować wszyst¬kie pułki, tak piesze jak konne i zawiadomić kozaków o zu- pełnem zniesieniu wojska kozackiego. Jakoż istotnie 20 sier¬pnia tegoż roku hetman W. K. w uniwersale, wysłanym na imię „nakazoego** hetmana Samusia, do pułkowników Palija Iskry, Abazina, Barabasza, jakoteż do wszystkich kozaków, zawiadomił o uchwale sejmu.
Ale łatwiej było powziąść uchwałę i wydać uniwersał, niż znieść „odrodzoną" Kozaczyznę. Palij miał inne poglądy na suwerenne prawa państwa i ustąpić nie chciał. Zapomniał o tern, że państwo, które mu pozwoliło zająć Fastowszczyznę. może ją odjąć, gdy to się okaże niezbędnem. Palij odpowia¬dał: „ja osiedliłem się w wolnej Ukrainie i mam prawo (u siedzieć". Takie pojmowanie prawa mogło wystarczać wa¬tażkom kozackim, ale nie państwu.
Próba wyrugowania siłą na razie nie udała się. Palij siedział, kozaków nie rozpuścił. Opierał się, bo wiedział, że zbliża się wojna Szwedzka. Za jego przykładem poszli inni. Palij zwołał do Fastowa na naradę Samusia, Iskrę i Aba¬zina. Oczywiście narady te mogły mieć charakter tylko opo¬zycji zbrojnej. Tak też się stało. Gdy w r. 1702 w Bohusła- wiu i Korsuniu zjawiła się garstka polskiego wojska w asy-stencji właścicieli ziemskich odebranych przez kozaków ma¬jętności, i zażądała opróżnienia miast, kozacy napadli na nich, częściowo wymordowali; inne miasteczka, jak Łysianka, poszły za ich przykładem, a jednocześnie rozeszła się po¬głoska, że Samuś złożył przysięgę Carowi i poddał się pod regiment Mazepy. Kozacy na czele z Samusiem ruszyli pod Białą-Cerkiew, zwołując czerń ku sobie. Palij prowadził oblężenie Białej Cerkwi, a Samuś udał się w głąb Wołynia, Berdyczów zdobył, żołnierzy wyciął. W ten sposób część Rusi znalazła się w posiadaniu kozaków tych samych, których ..odrodził" Sobieski.

153
Leduchowski na czele pospolitego ruszenia stanął pod Za- sławiem i rozpoczął sądy nad opornymi lub zdrajcami. To po-wstrzymało dalszy rozwój chłopskiego buntu na Wołyniu.
Samuś z pod Berdyczowa ruszył w Bracławszczyznę, razem z Abazinem zdobył Niemirów, a żołnierzy wymordo¬wał. Był to sukces nielada, bo Niemirów uchodził za ostoję Podola, silniejszą niż Bar i Bracław. Równocześnie prawie padła Biała-Cerkiew, w której usadowił się Palij.
Na interwencję Rzpltej wmięszał się w tę wojnę car Piotr I, który Samusiowi i Palijowi radził zaprzestać waśni, a raczej wspólne siły zwrócić na wspólnego wroga—Szwedów. Interwen¬cja Piotra nie przyniosła żadnego skutku. Kozacy zwykle stali twardo, gdy byli zwycięzcami. Powszechnie twierdzono, że het¬man W. K. Lubomirski podtrzymywał kozaków. Zdaje się je¬dnak, że to pochodziło od Sieniawskiego, ambitnego antagonisty Lubomirskiego, który od r. 1702 został hetmanem polnym, utrzymał on naczelne dowództwo dla uspokojenia kozaków. Przekonał się, że powstanie kozackie było hałaśliwe, ale nie posiadało siły odpowiedniej, wzięte wszystko razem, nie przewyższało 12,000 kozaków. Watahy kozackie spotykane pod Konstantynowem, Międzyborem, Winnicą zostały rozpro¬szone. Samuś nie utrzymał się w Niemirowie, kozacy jego rozbiegli się. a Samuś uniknął do Bohusławia. Pod Ładyźynem rozbito doszczętnie Abazina. Inne pomniejsze watahy uciekły przez Dniestr do Wołoszczyzny. Powstał popłoch jak za czasu wojny tureckiej. Ludność posunęła się ku Dnieprowi i oparła się o Fastów i Białą-Cerkiew. Abazin na kole zapłacił swoją wdzięczność Sobieskiemu za pułkowniko9two. Palij trzymał się w Białej-Cerkwi, której Sieniawski nie zdobywał nawet, lecz z wojskiem wyruszył w głąb Polski, gdzie wrzała walka ze Szwedami.
Na Ukrainie panował względny spokój aż do połowy 1704 r. Zawierucha wywołana przez pułkowników Sobieskiego odrywała wojska od walki że Szwedami, co nie było w in¬teresie także Piotra l. Naglił on tych pułkowników do uspo¬kojenia się. W tę całą aferę wmieszał się zręczny intrygant Mazepa. Po Samojłowiczu odziedziczył on tytuł hetmana ,,wszystkiej“ Ukrainy, a tymczasem część zachodniej była w ręku Palija. Odebrać od Palija i objąć ją w swoje wła¬danie można było tylko za pośrednictwem Moskwy. Car po-

154
lecił Mazepie przejść z wojskiem na prawy brzeg Dniepru i tytułem pomocy Rzpltej opanować Białą-Cerkiew. Traktatem w Narwie Car obowiązał się odebrać Białą-Cerkiew, ale Ma¬zepa uprzedził traktat. Przywołał do siebie do Kijowa Iskrę i Samusia, który w ręce jego złożył godność hetmana, buń- czuk i buławę. Mazepa przekroczył granicę niby dla pomocy przeciwko Szwedom tam właśnie, gdzie ani jednego żołnierza szwedzkiego nikt nie widział i stanął obozem pod mogiłą Pere- piata niedaleko Kastowa, dokąd zaprosił Palija, który w obozie hetmana Siewierskiego przesiadywał i według zeznania Ma-zepy, od dwóch tygodni nie wytrzeźwiał się wcale. Spodzie¬wał się, że go car jak Samusia, na swoje „żałowanje** przyj¬mie i upijał się zapewne z radosnego oczekiwania. Żadne perswazje, ażeby „hultajstwo** jego zaprzestało rabunku Po¬laków, nie odnoszą skutku, gdyż „umysł jego zmącony bez- ustannem pijaństwem'*. Ale wisiała na nim burza. Mazepa zdołał dowiedzieć się, że Palij porozumiewa się jakoby z Lu¬bomirskim, który za pomoc Palija Szwedom obiecuje mu prawem dziedzicznem wyjednać posiadanie Białocerkiew- szczyzny. Byłaby to w takim razie konspiracja przeciwko Augustowi II, sojusznikowi Piotra. Mazepa posunął się pod Berdyczów. Według podania ludowego zaprosił Palija na bankiet i pijanego kazał wtrącić do więzienia, oczywiście na rozkaz Gołowina, kanclerza Piotra I, urząd zaś pułkowni¬ka oddał w inne ręce. Z pod Berdyczowa wysłano go do więzienia w Baturynie a stamtąd na Sybir.
Mazepa w Polsce odgrywał podwójną rolę: Moskwie tłumaczył, że obszary po Słucz powinny do niej należeć, a szlachtę głaskał i pułkowników różnych watah brał pod swój „regiment*4, powstrzymując w ten sposób ich swawolę, a zyskując pochwały szlachty.
Mazepa wędrował po ziemiach Rzpltej śladami Chmiel-nickiego, był pod Lwowem i Zamościem, gnębił szlachę do¬stawami żywności i rozciągał pewnego rodzaju protektorat nad watażkami kozackimi, którzy korzystając z ogołocenia kraju z wojska, małemi oddziałami hajdamaczyli na Ukrai¬nie i Podolu zupełnie bezkarnie.
Ukraina znalazła się tedy w położeniu niewyraźaem: politycznie należała do Polski, faktycznie zaś znajdowała się „w posłuszeństwie** Moskwie.

155
W roku 1709, po bitwie Poltawskiej, Palij wrócił do swojej Fastowszczyzny, ale rozpoczął porozumiewanie się z Turcją, które byłoby zakończyło się jeszcze gorzej niż ban¬kiet w obozie pod Berdyczowem, gdyby nie śmierć, która go zaskoczyła prawdopodobnie w roku 1710, bo od tej chwili mowy o nim nie ma.
Wypadki na Zadnieprzu, o których kilka słów powiedzieć należy ze względu na łączność z polską Kozaczyzną, kształ¬towały się odmiennie. Tam, zamiast komisjami, Moskwa jednała sobie Starszyznę kozacką sobolami i rozdawnictwem ziemi, a bunty wszelkie uspakajała toporem kata lub Sybirem.
Po wywiezieniu na Sybir Mnohohrecznego, tegoż roku, za zezwoleniem Moskwy, Starszyzna kozacka wybrała hetma¬nem Iwana Samojłowicza, zwanego Popowiczem, człowieka bardzo gładkiego, usłużnego i niezmiernie przychylnego Mo¬skwie, który też jej wzajemność pozyskał łatwo podjudza¬niem ciągłem przeciwko Rzpltej. I temu marzyła się, jeśli nie mitra wołoska, to hetmaństwo w całej i niepodzielnej Ukrainie. Należał on także do tych hetmanów, którzy poli¬tykę mierzyli własnemi chęciami. Zdawało mu się, że po-nieważ traktatem Buczackim Rzplta zrzekła się Ukrainy na rzecz Turcji, Moskwa może ją zabrać jako res nullius. Z te¬go powodu najprzód prowadził wojnę z Doroszenkiem, aby go zmusić do zrzeczenia się hetmaóstwa, a w końcu zdołał nakłonić go do tego i przychylić ku sobie kilku pułkowni¬ków, ale mimo to hetmanem całej Ukrainy nie został. Był to człowiek zręczny, który umiał lawirować śród niebezpie¬czeństw polityki bojarskiej i przypochlebianiem się Moskwie starał się uniknąć losu swego poprzednika. Na znak wier-ności, synów swoich kształcił w Moskwie, ale potem porobił ich pułkownikami i ze Starszyzny utworzył pewnego rodzaju związek rodzinny.
Dawne „statje“ Bohdana Chmielnickiego wraz ze wszyst- kiemi coraz większemi ograniczeniami, zabezpieczające auto- nomję prowincjonalną już tylko Perejasławskiej Ukrainy czyli „Hetmańszczyzny", jak ją później poczęto nazywać, poszły w kąt. Rządzili bojarowie i Duma bojarska. Aż do czasu objęcia przez Samojłowicza hetmaństwa, jedynie cerkiew pra¬wosławna, po obu stronach Ukrainy, posiadała autonomję i zależną była od Patryarchy carogrodzkiego. Moskwa zaś

1 56
posiadała własnego Patryarchę, któremu podlegało wszystkie duchowieństwo. Ciągle mając na celu nie jakąś, bodaj sztuczną i kulawą federację, lecz zjednoczenie, traktowanie Hetmań- szczyzny jako prowincji, polityka rosyjska dążyła do zjedna¬nia dla uległości patryarchatowi moskiewskiemu duchowień¬stwa kijowskiego, które jednak stało w obronie swojej auto- nomji. Gdy się opróżniła stolica metropolji w Kijowie, rząd moskiewski wrócił do myśli zjednoczenia wszelkiej władzy duchownej w ręku Patryarchy moskiewskiego, względnie Sy¬nodu, Samojłowicz dla przypodobania się rządowi poparł tę myśl. Na metropolję wybrany został Gedeon Świętopełk Czetwertyński, który się zgodził przyjąć święcenie z rąk Pa¬tryarchy moskiewskiego. Carogrodzki Patryarcha zaprotesto¬wał, ale ułagodzony przez Moskwę, zgodził się zrzec się swego prawa. W ten sposób Samojłowicz przyczynił się do złamania autonomji Kościoła greckiego na rzecz Moskwy, co było wiel¬kim krokiem naprzód w zwycięstwie polityki centralistycznej carów moskiewskich względem Rusi.
Potulność Samojłowicza w’obec rządu moskiewskiego i zaufanie, jakiem go ten rząd otaczał, wydobyły na wierzch pychę „Popowicza". Carskim zwyczajem począł się rozpo¬rządzać samowolnie, bez narady ze Starszyzną i jawnie dążył do tego, ażeby buławę hetmańską zrobić dziedziczną w ro¬dzie Samojłowiczów. Oburzył w ten sposób znaczną część Starszyzny, która skorzystała z pierwszego niepomyślnego dla niego obrotu rzeczy.
Sobieski ustępując Moskwie Kijów w roku 1086 nie opuszczał jeszcze myśli, której znaczną część swego życia po¬święcił — walki chrześcijaństwa z muzułmańskim światem. Wciągnął do tego Rosję, która miała uderzyć na Krym, a Au- strja i Wenecja na Turcję. Samojłowicz wspólnie z wojskiem moskiewskiem miał prowadzić tę kampanję. Rozpoczęta póź¬no—nie udała się. Golicyn, stojący na czele tej wyprawy, oskarżył Samojłowicza o zdradę, według podszeptów nieza¬dowolonej ze swego hetmana Starszyzny. Oskarżono go o roz¬myślne przewlekanie. Golicyn otrzymał rozkaz pozbawić Sa¬mojłowicza hetmaństwa i wraz z całą rodziną wysłać do Moskwy, a natomiast wybrać nowego hetmana. Majątek Sa-mojłowicza skonfiskowano, jednemu z synów głowę ucięto, a stary Samojłowicz, zesłany na Sybir, umarł w Tobolsku.

157
Polecono w.ybrać nowego hetmana. Najważniejszy z kan-dydatów, Iwan Mazepa, zapłacił za tę godność Golicynowi, jak powiadają, 10 tysięcy rubli, i w roku 1687 obrany został hetmanem. „Statje" Chmielnickiego coraz bardziej zwężała Moskwa aż przybrały charakter nie prawa, obowiązującego obie strony, lecz przywilejów, nadanych starszyznie przez Cara. Nie wolno było hetmanowi samowolnie odbierać jej urzędów bez ukazu, zabezpieczono posiadanie majętności, a między innemi znalazł się warunek, pozornie nic nie mający wspól¬nego z polityką, wypowiedziany jednak jako życzenie: ażeby jak najwięcej było mieszanych małżeństw z obu stron, i ażeby ludność z Ukrainy przesiedlała się do głębi Moskwy. Była to droga do zmoskwiczenia wyższych warstw ukraińskiego społeczeństwa, która, przy pomocy innych środków, wydała pożądane owoce.
Jwan Mazepa, następca Samojłowicza, nie był byle jaką figurą-ani „mużyckim synem* jak Mnohohreczny, ani sługą, „czurą- Chmielnickiego, jak Brzuchowiecki, ani „popowi- czem“ jak Samojłowicz. Szlachcic polski, z bojarów Biało- cerkiewskich, urodzony około 1640 roku, wykształcony w pol¬skich szkołach, duchem polskiej państwowości ożywiony, z re- ligji był Rusinem, z kultury Polakiem, a z charakteru czło¬wiekiem przewrotnym, niepewnym, pochlebnym i intrygan¬tem. Kręcił się jako „pokojowiec“— rodzaj pazia—na dworze Jana Kazimierza, między rokiem 1659 a 1663, gdzie chcąc przysłużyć się Królowi, wdał się w intrygę przeciwko Pa¬skowi, spoliczkowany przez niego, musiał dwór opuścić. Gdzieś ńa Wołyniu wplątał się w aferę miłosną, która skończyła się dla niego nietylko obiciem, ale przywiązany do konia, zo¬stał w step napędzony. Wyratował się jednak od pewnej śmierci niewiadomo jakim sposobem, a w roku 1675 już go widzimy przy boku Doroszenka, gdzie pełnił różne mało za¬szczytne funkcje: Doroszenko, pragnąc zjednać dla siebie Suł¬tana i baszów posyłał im branki ruskie w prezencie i miąję tę, acz nie doszłą do skutku, powierzył był Mazepie; później wysyłał go na przeszpiegi do Samojłowicza, któremu przy¬padł do smaku i pozostał w Hetmańszczyznie. Z łaski Mo¬skwy i Samojłowicza, piastując rozmaite godności, ku koń¬cowi hetmanowania Samojłowicza był jeneralnym asawułą, coby może odpowiadało godności szefa sztabu.

158
Jako człowiek rozumny i wykształcony, nie mógł nie zdawać sobie sprawy z tego, co się działo i dokąd taki stan rzeczy prowadzi. Na Ukrainie Kijowskiej, po poddaniu się Doroszenka, dogorywała Kozaczyzna, rozkładając się na te same pierwiastki wolnego hultajstwa, z których powstała i, hajdamacząc w kraju, nazywała to wojną, która w rzeczy samej nie miała już żadnej politycznej podstawy. Sprawa zjednoczenia ponownego na razie była już przegraną. Wojna przybrała charakter społecznego zatargu różnych watażków ze szlachtą polską, pozbawioną siły i opieki państwa, a zdaną na łaskę najswawolniejszych żywiołów zdegenerowanej Ko- zaczyzny, zasilanej wyrzutkami społeczeństwa ruskiego. Wy¬suwali oni na czoło swoich niby pragnień lud, który fakty¬cznie był materjałem żołnierskim dla nich, narzędziem ich małych ambicyjek i wielkiej chciwości. W hetmańszczyznie Moskwa prowadziła konsekwentnie i uparcie swoją politykę centralizacyjną, sprowadzając władzę hetmanów do wartości tytułu, gdyż istotnie byli oni niczem innem jak Wojewodami, nie nasyłanymi, lecz wybieranymi z polecenia rządu. Z takiej sytuacji nie było wyjścia i nie dawało się ono przewidzieć. Trzeba było tylko poddać się istniejącemu porządkowi rzeczy i wyczekiwać.
Czy w umyśle Mazepy istniała idea samodzielnego pań¬stwa Ruskiego? Wątpić należy. Ale to jest rzeczą pewną, że znał Ugodę Hadziacką, że w chwili kiedy się agitowała sprawa Księstwa Ruskiego przebywał w Warszawie i duchem tej idei nasiąknął. Jako wychowaniec Konstytucyjnej Polski ideę wolności lepiej rozumiał niż jego poprzednicy, którzy po prostu sprzedawali się za tytuły i majętności, a jeśli przy¬chodzili do zatargu z Moskwą, to tło polityczne miało tutaj najmniejsze znaczenie. Idea jakiejkolwiek niezależoości nie odgrywała śród ludu żadnej roli. On rozumiał wolność jako zupełną ekonomiczną niezależność. Wszelkie prawo, bez któ¬rego żadne społeczeństwo istnieć nie mogło, on uważał za ucisk, za niewolę. Pragnął żyć tak jak ptak w powietrzu. Zadnieprze, Perejasławska Ukraina zaludniała się powoli tylko ludnością prawobrzeżną; tkwiły w niej przeto te same poję¬cia społeczne, co i na Ukrainie Kijowskiej. Na ludzie zatem nie można było oprzeć jakiejkolwiek idei politycznej. A Star¬szyzna była jeszcze gorszą od ludu wiejskiego. Wystąpiła

159
ona w stosunku do niego w roli polskiej szlachty, posiadając wszystkie jej wady, a nie posiadając ani jej wysokiej kul¬tury, ani jej przymiotów i zalet.
W takich warunkach objął Mazepa spuściznę hetmań- stwa. Musiał zatem ulegać Moskwie, musiał okazywać jej powolność, byle na razie uniknąć Sybiru i śmierci. Ale jako człowiek rozumny nie mógł nie wiedzieć, że Moskwa dąży do zupełnego zniesienia wszelkich praw Kozaczyzny i do wcielenia Ukrainy w swój organizm państwowy.
Zwycięstwa szwedzkie podsunęły niewątpliwie Mazepie myśl oderwania się od Rosji i poddania się pod protektorat Szwecji. Byłby to powrót do takiego samego planu, który już Bohdanowi Chmielnickiemu nasuwał się jako zbawienie. Plan ten musiał nabrać w jego oczach większego znaczenia, gdy Karol XII zdetronizował Augusta II, a na jego miejsce ukoronował Stanisława Leszczyńskiego. W ten sposób po¬wstała myśl oparcia się o sojusz polsko-szwedzki, co wywo¬łało potrzebę zbliżenia się do Rzpltej. Ze strony polskiąj robiono także zabiegi zjednania Mazepy. Roli tej podjęła się Księżna Wolska, która, po odwołaniu już Mazepy z Polski jeździła w tym celu do hetmana. W celach pojednawczych brał także udział jezuita Załęski, którego Orlik, wtajemni¬czony w te pertraktacje, pokryjomu wprowadzał do mieszka¬nia Mazepy.
Hetman kozacki nie cieszył się zgoła sympatjami ani Starszyzny, ani wojska — zbyt się różnił od nich kulturą i utrzymywaniem stosunków z Polakami. W Baturynie trzy¬mał przy sobie pułk, wyłącznie prawie z Polaków złożony (serdeniata). Nieskończone „donosy4* o zdradach szły na niego do Cara, które jednak zdołał szczęśliwie odpierać. Wreszcie jawny bunt podniósł Petryk (Iwanowicz), jeden z pisarzy kancelarji Mazepińskiej, który wiedząc o zatargach Mazepy z Siczą, umknął w r. 1691 na Zaporoże i przez dwa lata pra¬wie wichrzył, wciągnąwszy do tej imprezy Tatarów, aż na¬reszcie przez jednego ze swoich przybliżonych dźgnięty został piką i życie zakończył. Należał on do tych trybunów ludo¬wych, którzy dla pociągnięcia tego ludu ku sobie, jako siły, na której oprzećby się mogli, bałamucili go obietnicą, że nie będzie na Ukrainie ani panów, ani Lachów, ani Starszy¬zny żadnej, jeno sami kozacy.

100
Po skończonej wojnie Moskwy z Turcją, Car Piotr 1 przyłączył się do wojny polsko-szwedzkiej, pragnąc sobie utorować szerszą drogę do Bałtyku. Stworzenie floty było jego ulubionem marzeniem. Wojna przerzuciła Mazepę za Dniepr i zbliżyła do Polski. Po usunięciu wichrowatego Pa- lija z Białej-Cerkwi i naznaczeniu tam „nakaznego4* pułko¬wnika Tańskiego, w roku 1708 spotkała go przykrość, którą mógłby życiem przypłacić, gdyby w tę aferę nie była wplą¬tana kobieta; ta okoliczność całej sprawie nadała charakter zemsty osobistej. Było to doniesienie obożnego Koczubeja i pułk. Iskry Carowi o zamierzonej zdradzie Mazepy. Dowo¬dów nie przytoczono, ale poszlaki były wielkie. Impuls do tego doniesienia był zupełnie osobisty. Mazepa od młodości był zalotny, a z płcią piękną miewał różne stosunki i przej¬ścia. Koczubej miał córkę, którą jakoby zbałamucił Mazepa,— a nosił już wtenczas sześć krzyżyków na ramionach, — do tego stopnia, że dziewczyna zwydrzyła się, nie słuchała ro¬dziców i do kochanka-betmana uciekła. Listy miłosne obu stron, jakie doszły do nas, są ciekawym dowodem obustron¬nej, a tak nierównej co do wieku, miłości. Rząd moskiewski tak był pewny wierności Mazepy, że obu donosicieli oddał w ręce hetmana dla ukarania, ten dla przykładu innym i dla zatarcia wszelkich śladów stosunków z Polakami i Szwe¬dami, głowy im kazał uciąć.
W chwili wybuchu rosyjsko-szwedzkiej wojny, a raczej już w czasie jej przychylenia się na stronę szwedzką, w miarę dojrzewania myśli przyłączenia się do Karola XII, położenie Mazepy stawało się trudniejsze, tembardziej, gdy widział wzrastającą ku sobie nienawiść Starszyzny i czerni. Nie mo¬gąc prowadzić jawnie agitacji ani też głośno wypowiadać swoich uczuć i nastroju, wypowiedział je w pieśni, która przeszła do historji. „Wszyscy pragniecie spokoju — pisał, — a każdy z was ciągnie w inną stronę. W tem właśnie nasze nieszczęście**. Nawoływał do obrony wolności kozackich z szablą w ręku. „Niechaj wieczną będzie sława, że przez szablę mamy prawa4*. Niezadowolonych z rządów moskiew¬skich było dużo, dopóki można było narzekać, narzekali je¬den przed drugim, ale przed czynem każdy się cofał, bo by¬łoby to utratą tego materjalnego stanowiska, jakie każdy ze

161 —
Starszyzny już zdobył, a w perspektywie był miecz katowski
lub w najlepszym razie Sybir.
Mimo wszystko jednak Starszyzna rozumiała, że chwila
stanowcza nadchodzi i w znacznej większości stanęła przy
Mazepie. Plan Karola XII-go wkroczenia na Ukrainę był
bardzo nie na rękę Mazepie. Król szwedzki miał na myśli
niewątpliwie łatwiejszą aprowizację armji, a Mazepa obawiał
się, że wkroczenie jego na Ukrainę sprowadzi także wojska
moskiewskie. Ale rękawica była rzucona. Wojska szwedzkie
skierowały się na Nowogród Siewierski. Widocznem było, że
idą w głąb Ukrainy. Piotr I naglił Mazepę, ażeby wyruszył
i połączył się z wojskiem moskiewskiem. Hetman ociągał
się, a równocześnie, jakgdyby nie był jeszcze zdecydowany
przyłączyć się do Szwedów, pytał Starszyzny, badając jej na-
strój: co ma robić? Iść czy nie? Starszyzna nalegała, ażeby
jaknaj rychlej łączył się z Królem szwedzkim, osobliwie Ło*
mikowski. Wobec tego Mazepa z garstką wojska, bo miał
zaledwie pięć tysięcy, późną jesienią wyruszył z Buturyna
ku Deśnie, w końcu października przeprawił się na drugą
stronę. Drugie tyle, t. j. około pięciu tysięcy pozostało za
Desną. Kozacy byli pewni, że idą walczyć ze Szwedami.
Główna kwatera Króla była w Górkach nad Desną. Dopiero
w obliczu prawie obozu szwedzkiego Mazepa oświadczył Ko-
zakom cel przybycia, przedstawił ciężkie położenie Ukrainy
pod Moskwą i wezwał do obrony i wyzwolenia się z jarzma.
Mowa przyjęta została obojętnie. Kozacy rozumieli jaką ma
być wolność kozacka, ale nie mieli pojęcia o państwie i wol-
ności państwowej. Jakże mogli bronić tego, co dla nich było
niewidzialne i niepojęte? Po tej mowie rozpoczęła się na
wielką skalę dezercja, tak, że według jednych pozostało
przy Mazepie mało co więcej nad tysiąc kozaków, według
innych kilkuset tylko. 29 października Mazepa miał audjen-
cję u Króla i powitał go mową łacińską jako wybawiciela
Ukrainy, a u nóg jego złożył buńczuk i buławę, jako znaki
swojej godności hetmańskiej.
Piotr I jeszcze przed przejściem Mazepy przez Desnę
o zdradzie jego dowiedział się i posłał natychmiast oddział
wojska do Baturyna. Stolica hetmańska została doszczętnie
zniszczona, skarbiec hetmański zrabowany, a ludność rozpę-
dzona lub wycięta.
Kozaczyzna ukralooa.
11


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location