Antoni Chołoniecki: Duch dziejów Polski

Article Index

Szerzycielka wolności

Promieniowanie swobód. Szlachta litewska przed unią i po unii. Stuletnie oddziaływanie na Moskwę. Program federacyjny Żółkiewskiego – myśl unii polsko-litewsko- moskiewskiej. Emi­gracja bojarów do Polski. Po utracie państwa. „Za wolność naszą i waszą “. Udział w ruchu wolnościowym Europy. Uniwersalizm sprawy polskiej. Nowoczesna rola Polaków jest konty­nuacja ducha dawnej Rzeczypospolitej.

W długim swym bycie dziejowym Polska, wchodząc w styczność z innymi narodami, mianowicie ze słabszymi lub niżej rozwinięty­mi, niosła im nie więzy lecz ich rozkucie, nie jarzmo lecz dar wolności. Gdy w roku 1611 wojska polskie zdobyły po długim oblężeniu potężna twierdzę graniczną Smoleńsk, która by­ła od dawna przedmiotem sporu między Polską a Moskwą, wybito w Warszawie dla upamięt­nienia tego zwycięstwa medal ze znamiennym napisem: „Dum vincor liberor” – zwyciężony otrzymuje wolność. Istotnie, przez ponowne przyłączenie do Rzeczypospolitej stawał się Smoleńsk uczestnikiem jej szerokich swobód. Medal smoleński, to jakby symbol naszej roli dziejowej, która polegała na promieniowaniu idei wolności wszędzie dokąd dotarła polska stopa. O tej roli mówią po pierwsze warunki w jakich dochodziły do skutku związki i unie, któ­re zawierały z nami ościenne kraje i ludy: przy­stąpienie miast i rycerstwa Prus, przystąpienie Inflant. Obu tym krajom przyniosła Rzeczpo­spolita bądź wyzwolenie spod ucisku już istnie­jącego, bądź zabezpieczenie przed uciskiem grożącym, a w obu wypadkach udział w wy­tworzonych przez siebie instytucjach, wyro­słych na bujnej glebie wolności.

Nade wszystko jednak występuje tu promie­niowanie swobód polskich w stosunku do roz­ległych ziem Rusi i Litwy.

W chwili zbliżenia się do Polski Litwa i złą­czone z nią ziemie ruskie rządzone były przez najklasyczniejszy despotyzm we wszystkich warstwach swej ludności. Wieki książę był wła­ścicielem całego państwa i wykonywał swoją władzę niczym nieograniczoną. Ulegał jej nie tylko lud prosty. Bojarzyn rusko-litewski nie mógł rozporządzać ani swą posiadłością ani nawet losem najbliższej rodziny, nie mógł po­ślubić swojej żony bez wiedzy swego kniazia, nie wolno mu też było opuszczać granic swego kraju: był niewolnikiem. Akt unii horodelskiej z roku 1413 mówił o bojarach wyraźnie i z całą plastyką: „jarzmo niewoli, w której do tego czasu zamotani i związani byli, z szyi ich skła­da się i rozwiązuje”. Od pierwszego zetknięcia się z despotią litewską Polska szerzy tu wol­ność.

Już pod wpływem początkowych unii absolu­tyzm książęcy ulega ograniczeniom, które stop­niowo i stale zataczają coraz szersze kręgi. Bo­jarzy zyskują wraz z godnością zachodniego rycerstwa wolność osobistą i majątkową, z nie­wolników wielkoksiążęcych stają się obywate­lami posiadającymi prawa, których wola wład­cy nie mogła ich pozbawić. Przywilej z roku 1387 zapewnił im swobodę stosunków rodzin­nych. Na podstawie tego samego aktu otrzymu­j ą na własność ziemię, posiadaną dotychczas warunkowo, z rąk księcia. Przywileje z roku 1434 i 1447 czynią ich uczestnikami niedawno przed tem przez szlachtę polską zdobytego prawa, że nie mogą być bez sądu więzieni (”Neminem captivabimus”) i że majątek nie może być im zabrany inaczej, jak wyrokiem sa­dowym. Obok praw obywatelskich zdobywają dzięki zbliżeniu się do Polski prawa polityczne. Dotychczas samowładny wielki książę litewski nie oglądał się zgoła na ich aprobatę, gdy cho­dziło o zarządzenia ustawodawcze, o kwestie skarbu, o stosunki administracyjne, polityczne czy wojskowe. Nawiązanie węzłów z Polską wprowadziło tu gruntowne zmiany. W miarę jak rozwijała się i urzeczywistniała się idea unii, bojarzy uzyskują wzorem polskim udział w rządzie przez odpowiednie instytucje pu­bliczne (sejmiki, sejmy, sądy), a wreszcie po­dobnie jak w Koronie, pełne republikańskie kie­rownictwo spraw państwowych. Te wszystkie swobody nadawane były pod wpływem wolno­ściowego ducha polskiego i łączyły się nawet formalnie z aktami unii, co sami Litwini wy­raźnie określili słowami: „prawa wolnyja, do- bryja chrestiańskija, kak w Korunie polskoj”. Przeistoczenie stosunków sięgnęło tak głęboko, że nawet orientalne dotąd niewolnictwo ludu na Litwie przeszło w poddaństwo zachodnie w je­go umiarkowanej polskiej postaci.

Opór przeciw Unii ze strony Litwy, tak podkre­ślany ze strony historyków obcych, zwłaszcza rosyjskich, był oporem garstki tylko oligar­chów, którzy bali się słusznie, że po zbliżeniu i upodobnieniu się państwa litewskiego do Polski nie będą mogli utrzymać swego prawnie uprzywilejowanego stanowiska. Natomiast par­ła do unii całą siłą liczna rzesza bojarów, którą musiał pociągać szlachecko-demokratyczny ustrój Korony i jej to dziełem był ostateczny związek obu narodów w Lublinie. Niedługo przed sejmem lubelskim bojarstwo, zebrane w obozie pod Witebskiem, związało się w konfe­derację dla energiczniejszego poparcie swoich

żądań i w stanowczo zredagowanym akcie do­magało się ostatecznego utrwalenia łączności z Polską, chcąc zabezpieczyć sobie tym pewniej te wszystkie urządzenia, swobody i wolności, których posiadaniem cieszyła się szlachta pol­ska. Jakoż wolności te, wpłynąwszy raz pełną strugą do despotycznego do niedawna księstwa i    podniósłszy je na wyższy poziom polski, prze­trwały tam aż do końca istnienia wspólnej Rze­czypospolitej .

Misję rozkuwania więzów absolutyzmu, spełnioną tak pomyślnie na Litwie, usiłowała Polska rozciągnąć na dalszy wschód – mo­skiewski.

Wpływ Polski na despotyczną Moskwę rozpoczął się pod koniec XV wieku, gdy wraz z przybywającymi coraz liczniej do carstwa Po­lakami poczęły tam przenikać pojęcia o pra­wach obywatelskich i konstytucyjnym rządzie. „Zetknięcie się z Polakami – pisze Piotr książę Dołgorukow w swej „Verite sur la Russie” (Pa­ryż 1860) przypominało moskiewskim bojarom do jak upadlającego stanu niewolnictwa zostali doprowadzeni, będąc igraszką carskiej woli, podlegając tyranii, a nawet cielesnej chłoście. Szlachta moskiewska patrzyła z zazdrością na liczne swobody, jakich używała szlachta pol­ska”. Pierwszym skutkiem tego była próba wprowadzenia urządzeń polskich w Moskwie za Dymitra Samozwańca (1605) oraz próba bo­jarów ograniczenia absolutnej władzy cara Wa- sila Szujskiego (1606 – 1610), od którego zażą­dano zobowiązania się, że nie będzie samowol­nie konfiskował niczyjego mienia i nie będzie skazywał na śmierć bez sądu i który też rze­czywiście wystawił przy objęciu rządów „za­pis” ograniczający prawa monarsze w stosunku do życia i mienia poddanych. „Zapis” ten – za­uważa Kutrzeba – ”toć to odblask artykułów henrykowskich z roku 1573, toć to moskiew­skie „pacta conventa” na polską modłę. Dla pewniejszego wprowadzenia swobód do Mo­skwy postanowili bojarzy zaprosić na tron do moskiewski Polaka, królewicza Władysława. Dumny diak tj. kanclerz Iwan Gramotin, pod­czas poselstwa w Krakowie zadał wyraźnie, aby przyszły władca „nadał wolności, których przed tym nie bywało w hosudarstwie moskiewskim”

–     wolności polskich. Utworzyło się w Moskwie stronnictwo reform wolnościowych, ”stronnic- two polskie”, które dąży do połączenia się z Rzeczpospolitą, a do którego należą znakomite rody bojarskie Szachowskich, Sałtykowów, Trubeckich, Mścisławskich, Massalskich, Doł- gorukich, Wałujewów, Szeremietiewów i in­nych. To stronnictwo przeprowadziło w roku 1610 wybór Władysława, strąciwszy z tronu Szujskiego, którego zamknięto wprzód w mo- nasterze, a potem wydano Polakom jako więź­nia. Wpływ Polski na Moskwę doszedł wów­czas do szczytu i wraził się w intensywnym szczepieniu w wyższych warstwach pojęć o swobodach obywatelskich i politycznych.

Wódz polski Żółkiewski, który po pobi­ciu wojsk cara Szujskiego pod Kłuszynem wkracza jako zwycięzca w bramy Moskwy, nie niesie tam pęt niewoli, lecz szeroko zakrojony program federacyjny: rozszerzenie unii polsko- litewskiej na państwo moskiewskie wraz ze wszystkimi wolnościami jakie posiadała Rzeczpospolita Jagiellońska. Kontynuuje on pod tym względem myśl wielkiego kanclerza Zamoyskiego, który już w roku 1585 wypraco­wał był projekt zjednoczenia Polski i Litwy z Moskwą na zasadzie równorzędności, „iżby się nami złączyli i zuniowali w jedną Rzeczpospo­litą. Była to olbrzymia koncepcja objęcia unią całego wschodu Europy. Żółkiewski rozumiej ą- cy w pełni wielkość tego zadania, pouczony tak niedawnym przykładem Litwy, która dwa wieki dojrzewała do zupełnego przyjęcia zasad wol­ności, w liście do kanclerza litewskiego Lwa Sapiehy pisał: „Jeśli nie zaraz tak, jakbyśmy życzyli i jako chcemy, mądrego filozofa sen­tencja: succesive est motus. Z waszmościami, bracią naszą, narodem W.Ks. Litewskiego wy­szło 160 lat od unii króla Jagiełły, niźli do tej, jaka teraz jest, wespólności z Koroną przyszło. Pierwej mała różdżka – mówił obrazowo – z czasem bywa z niej wielkie drzewo. Z tych po­czątków, które teraz Pan Bóg dał, mogą przyjść rzeczy do doskonałości”.

Zrazu rzeczy te szły pomyślnie i zdawa­ło się, że absolutyzm na ogromnych obszarach wielkiego księstwa moskiewskiego padnie pod wpływem polskim, jak padł na Litwie. Wzoru­jąc się na jagiellońskiej Rzeczypospolitej usta­nowiła Moskwa przedstawicielstwo narodu w dwóch izbach (Duma bojarska i ziemska), bez których zgody panujący nie mógł wydawać ustaw, nakładać nowych podatków, zawierać traktatów i przymierzy, wypowiadać wojen, a tracił również prawo karać bez sądu śmiercią i konfiskatą dóbr. Za przykładem Polski wpro­wadzono sądy obieralne. Pomiędzy carem a bo­jarami miała istnieć umowa tym razem istotnie na wzór „pactów conventów”. Jeszcze, gdy o rafę tajonych ambicji Zygmunta III o jego tępy upór i ciasnotę rozbił się plan Żółkiewskiego i po dwuletnim bezskutecznym czekaniu Mo­skwy na przybycie królewicza Władysława na tron wstąpił Michał I Romanow, bojarzy, ko­rzystając z jego młodości, zniewolili go do zło­żenia przysięgi na rządy konstytucyjne, które weszły istotnie w życie. Lecz już w 1618, oj­ciec nowoobranego władcy metropolita Filaret, powróciwszy z Polski, gdzie jako jeniec prze­bywał i objąwszy rejencję przy boku młodocia­nego cara, stanął na czele reakcji, która niena­wistnie i skutecznie poczęła niszczyć te pierw­szą w Moskwie „konstytucję”. Szczątki jej uno­siły się jeszcze długo na powierzchni moskiew­skiego życia. Do Piotra I, ukazy nosiły jeszcze nadpis: „car rozkazał a bojarzy przytwierdzili”. W wieku XVIII – zapisuje A. Giller w czasie swych niedobrowolnych studiów nad Rosją („Z wygnania”) – pod działaniem myśli polskiej w państwie moskiewskim wyrobiło się nie tylko w bojarach, ale i w ludzie silne dążenie do swobód politycznych, co przejawiło się w licz­nych zaburzeniach i wstrząśnieniach tego stule­cia w Rosji”. Aż do schyłku XVI w wszelkie próby moskiewskie ukrócenia absolutyzmu by­ły czerpane ze źródła polskich idei politycz­nych, tak jak znacznie później czerpano je z du­cha wielkiej rewolucji francuskiej. Piotr, tzw. „Wielki”, zdusił ostatnie ślady jagiellońskiego posiewu, zastępując je już całkowicie wzorami przenoszonymi przede wszystkim – z Niemiec. (Równolegle z tym oddziaływaniem politycznym także kultura polska w XVII wieku szerzyła się na wschodzie moskiewskim tak, że bojarzy uczą się polskiego języka i czytają polskie książki w oryginale, poeci piszą wiersze polskie., a damy moskiewskie nawet modlą się na psałterzu Ko­chanowskiego

Osobny rozdział przyciągaj ącego dzia­łania polskich swobód przedstawiaj ą tragiczne dzieje Nowogrodu. Pod koniec XVI wieku lud­ność tej starej republiki ruskiej, zagrożona przez despotyzm Moskwy, zdecydowała się szukać ocalenia w opiece Rzeczypospolitej i prosić o wcielenie do sąsiadującej Litwy, Ten samozachowawczy odruch ku połączeniu się z krajem wolności utopił Iwan Groźny we krwi Nowogrodzian wyprawiaj ąc ową słynną w dzie­jach straszliwą rzeź, od której zaczerwieniły się wody Ilmenu.

Urok swobód polskich w ciągu omó­wionego tu okresu był w pewnej części wyż­szych warstw społeczeństwa moskiewskiego tak silny, że od czasów Iwana Groźnego odby­wała się nieustanna emigracja bojarów, którzy raz po raz przekraczali granicę polskie, aby w nich pozostać na zawsze. „Jak ptaki pod jesień

–     pisze prof. Wacław Sobieski w rozprawie „Król a car” – jeden bojar po drugim ucieka od mroźnych lodów północy i szuka schronienia w kraju złotej wolności, a przede wszystkim ów głośny kniaź Kurbski, który przybywszy do Krakowa w słynnym swym liście złorzeczy ty­ranowi i wzywa go na sprawiedliwy sąd Boga”. Gdy w pięćdziesiąt lat później ze wstąpieniem na tron pierwszego Romanowa stronnictwo re­form po krótkim powodzeniu upadło pod cio­sami reakcji, wielu oświeceńszych bojarów, wraz z rodzinami, znowu wynosiło się do Pol­ski wyrzekając się nawet majątków, jak np. znakomity ród Sołtykowów, którego jedna ga­łąź wyemigrowała do Rzeczypospolitej i wkrót­ce dostarczyła nowej ojczyźnie gorących patrio­tów.

Idea wolności, ten główny składnik pol­skiej kultury politycznej, nie przestała promie­niować na obce ludy i po upadku Rzeczypospo­litej . Przez cały wiek XIX Polacy bądź wywo­łują ferment bądź spieszą z pomocą wszędzie, gdzie chodzi o obalenie despotyzmu. Walczą z nim przede wszystkim u siebie w domu, podno­sząc w szeregu krwawych powstań podnosząc broń przeciw ujarzmicielom własnej ojczyzny, przyczem na prześladowców swych, działają­cych z rozkazu rządów zaborczych patrzą z po­gardą a zarazem litością, jako na urodzonych niewolników, a lepsze żywioły niejednokrotnie przeciągają na swoją stronę -przykładem liczne spolszczone urzędnicze rodziny niemieckie, które uległy czarowi idei polskiej i dostarczyły narodowi naszemu najwierniejszych synów. Sprawę własną łączą Polacy nierozdzielnie ze sprawą wolności powszechnej. W roku 1831 żołnierze rewolucji listopadowej, idąc w bój z despotyczna Moskwą, wypisują na swoich zna­kach najwznioślejsze hasło, jakie kiedykolwiek pojawiło się na sztandarach wojennych, hasło „za naszą wolność i waszą”, w którym odbija się cała wielkość dziejowej duszy polskiej zdolną widzieć we wrogu nieszczęśliwego spodlonego brata i pragnącej go podnieść na ludzkie wyżyny. Świadomość łączności sprawy polskiej ze sprawą powszechnego wyzwolenia ożywia wybitnie sejm warszawski w roku 1831, gdy w manifeście swoim woła: „Prawy Polak, jeżeli ulegnie, zginie z tą w sercu pociechą,. Że jeśli własnej wolności nie dozwoliły mu urato­wać nieba, śmiertelną walką zasłonił przynajm­niej na chwilę zagrożone europejskich ludów swobody”. Walcząc przeciw tyranom własnej ojczyzny, rozumieją Polacy, że walczą zarazem

o  szczęście wszystkich ludów i na odwrót, nio­sąc broń przeciw despotyzmowi w jakimkol­wiek zakątku świata, wierzą, że biją się pośred­nio o wolność Polski. Że pogląd ten był trafny, ze rzekomy romantyzm naszych ojców, polega­j ący na popieraniu walki o wolność wszędzie, gdzie się ona toczy, był koncepcją realną i na wskroś trzeźwą, to dziś dopiero zrozumieliśmy w całej pełni, dziś, gdy wiemy, że jedynie pew­ną drogą do wyswobodzenia Polski i najsku­teczniej szą gwarancj ą jej niepodległości j est przebudowa świata na takich podstawach, aby każdy naród mógł sam stanowić o swoim losie.

Przez szereg pokoleń porozbiorowych trwa u nas tradycja czynnej pomocy dla cudzej słusznej sprawy. Zapoczątkowało ją dwóch bo­haterów narodowych, Kościuszko i Pułaski, którzy nie mogąc być chwilowo przydatnymi własnej ojczyźnie, wyprawiają się do Ameryki, by ofiarować jej oręż w walce o wyzwolenie. Kościuszko zdobywa tam prócz szlif general­skich tak wielką popularność, że gdy dwadzie­ścia lat później ponownie staje na ziemi amery­kańskiej, lud w Filadelfii wyprzęga konie od powozu i wiezie go sam jako swego zbawcę. (Kościuszko wyprzedza swojemipojęciami wol­nościowymi nawet tak wielkiego bohatera wol­ności jak Waszyngton, oświadczając się wraz z Jeffersonem gorąco za wyzwoleniem murzynów, czego Waszyngton jeszcze nie rozumiał). Nie­zmiernie charakterystyczna jest rola Pułaskie­go./ Ten ex konfederat, typowy przedstawiciel staroszlachetczyzny polskiej, nie muśnięty na­wet po wierzchu przez idee wieku oświecenia (które znał i podzielał Kościuszko), uważa sprawę młodej republiki północno – amerykań­skiej za tak bliską sobie, że za nią ginie.. Świadczy to dobitnie, że mógł tam widzieć od­bicie przewodnich idei własnej ojczyzny, że ta „zacofana” Rzeczpospolita Polska z przed opo­ki 3 maja była formacją duchowo pokrewną re­publice Nowego Świata. Do Franklina mówił Pułaski z prostotą: „W narodzie naszym jest obrzydzenie do wszelkiej tyranii, więc gdzie tylko na kuli ziemskiej biją się o wolność, uwa­żamy oną jakby własną sprawę. Ta nić snuje się odtąd nieprzerwanie.

Po upadku Rzeczypospolitej pojawiają się Polacy w szeregach rewolucyjnej armii francuskiej i według plastycznego wyrażenia karola marksa „pomagają burzyć feudalną Eu­ropę”. Legiony Dąbrowskiego walczą „za sprawę wspólną wszystkich narodów”, jak głosi pierwsza odezwa werbunkowa z Mediolanu, a legioniści noszą na czapkach z dumą napis: „Ludzie wolni są braćmi”. Ideały te żyj ą w ser­cach Polaków i wówczas, gdy pułki polskie śpieszą za chorągwiami Napoleona, roznoszą­cymi w strupieszałą Europę zdobycze wielkiej rewolucji.. Emigracja polityczna z Polski po roku 1831 daje potężną podnietę ruchowi „Młodej Europy”. W latach 1846 – 1848 znaj­dują się polscy emigranci na wszystkich bary­kadach i polach wszystkich bitew o wolność. Ścigani przez reakcję pogardliwym przezwi­skiem „kondotierów wolności”, znienawidzeni przez rządy despotyczne, walczą jako żołnierze, oficerowie i wodzowie we Francji, we Wło­szech, na Węgrzech, w Niemczech, w Austrii. Polak Mierosławski dowodzi powstaniem nie­mieckim w Badenii i włoskim na Sycylii. Gene­rał Chrzanowski działa w północnych Włoszech na czele armii sardyńskiej. Do Mediolanu z utworzoną przez siebie legią polską ściąga Adam Mickiewicz, proklamując walkę o wol­ność wszystkich ludów i wypisując na sztanda­rze hasło rozszerzenia chrześcijaństwa z dzie­dziny życia jednostkowego na stosunki mię­dzynarodowe. Wśród „tysiąca” garibaldczyków są również Polacy. Śpiewano wówczas we Włoszech pieśń zaczynająca się słowami: „La libera Italia, hec tato dece a vol., braci Polac- chi!” – pieśń dziękczynną za krew naszą, prze­laną dla wyjarzmienia Włoch. W Wiedniu re­wolucję 1848 roku organizuje wojskowo Polak pułkownik Bem, a polski mąż stanu Smolka kieruje obradom, pierwszego parlamentu au- striackiego. Do powstania na Węgrzech zacią­gają się tysiące Polaków: generał Dębiński jest dwukroć wodzem naczelnym wojsk węgier­skich, generał Wysocki dowodzi osobnym pol­skim legionem, generał Bem okrywa się nie­śmiertelną sławą jako niezwyciężony partyzant w Siedmiogrodzie. W roku 1863 na Ukrainie powstańcy polscy, prawie wyłącznie z kół szlachty, ogłosili tzw. „złotą hramotę”, przy­znająca chłopom ruskim wolność i uwłaszcze­nie, chociaż to było wbrew interesom klaso­wym tamtejszego polskiego ziemiaństwa. To samo uczyniono na Litwie.

Jak niegdyś byli przedmurzem dla bar­barzyństwa wschodniego, tak po upadku stali się Polacy szermierzami powszechnej wolności. Ich krwią okupione zostały w znacznej części te prawa, które są dziś udziałem konstytucyjnie rządzonych i wyzwolonych narodów Europy.

Ideał polityczny, który reprezentowała Polska ujarzmiona i Polska w rozsypce emigra­cyjnej, sprawił, że zwłaszcza około połowy

XIX    wieku nabrała kwestia polska charakteru uniwersalnego. „Młoda Europa” widziała w jej rozwiązaniu warunek powszechnego zwycię­stwa wolności. Odczuł to zwłaszcza żywo ge­niusz narodu francuskiego, który od 1831 roku, przez trzy dziesięciolecia w literaturze, w par­lamencie, w demonstracjach ulicznych Paryża parł do wojny o Polskę. Historyk francuski Henryk Martin (La Russie et l’Europe” 1866) uważa, że we Francji sprawa nasza była znacz­niej popularniejsza od włoskiej, która przecież budziła tyle entuzjazmu. Świadomość ścisłego związku między wyzwoleniem Polski a obale­niem reakcji wystąpiła dobitnie wśród najwy­bitniejszych umysłów Rosji, z których np. Aleksander Hercen przewidział trafnie; „Upa­dek sprawy polskiej niezawodnie zatrzyma na­szą rosyjską”. Zatrzymał ją, gdyż zgniecenie polskiego powstania stało się punktem wyjścia do pogrzebania reform liberalnych Aleksandra II i wznowieniem ery najczarniejszej reakcji na obszarze połowy Europy, od Wisły po Ural.. Powszechny prąd popularności sprawy polskiej, jako jednoznacznej z ogólnoeuropejską sprawą ludów, porwał także Niemców. Szczątki pobitej armii naszej z 1831 roku, wychodzące z kraju i dążące na Zachód, były w przechodzie przez kraje niemieckie przedmiotem powszechnego uwielbienia społeczeństwa (równocześnie rząd

pruski chwytał polskich żołnierzy i wydawał ich Moskwie).W roku 1848 rozegrała się w Berlinie pamiętna do dziś scena, gdy Polaków uwolnionych z więzienia tłum poniósł na rę­kach przed zamek królewski i domagał się dla nich natarczywie pokłonu, który też – nastąpił. Niemcy ówcześni, ogarnięci dążeniami wolno­ściowymi, dawali wyraz przekonaniu, że bez wyzwolenia Polski nie ma wolnej Europy. „Wolna Polska – pisał historyk Karol Hagen – dałaby możność ugruntowania się wolności po­litycznej w krajach, których ludy podniosły już rokosz, stałaby się nowym bodźcem dla naro­dów ujarzmionych i umożliwiłaby ruch wolno­ściowy nawet tam, gdzie dotychczas go nie by­ło. W Polsce musi rozstrzygnąć się sprawa wolności”. (Limanowski – „Udział Polaków w walkach wolnościowych”). W owym to czasie liczni poeci niemieccy jak Lenau, Hebbel, Kor- ner, Anastazy, Grun, Holtei, Kinkel, Platten, Uhland, Chamisso, Horwegh, Moser (autor po­pularnej i u nas pieśni „Tysiąc walecznych”) i inni tworzyli natchnione hymny na cześć Polski wojującej z despotyzmem („Polenlieder”). „De- in Krieg – es ist ein heiliger Krieg, dein Sieg- es ist ein Volkersieg” – wojna twoja jest świętą wojną, zwycięstwo twoje jest zwycięstwem lu­dów” – wołał do Polski poeta niemiecki Ernest Ortlepp. W utworach tych biały orzeł uwikłany w śmiertelny bój z orłem czarnym był przed­stawiany często jako symbol walki o wolność. „Cywilizacja europejska i walka o wolność we­dług powszechnego przekonania ówczesnego, walczyły pod sztandarem białego orła” – stwierdził w wiele lat później nienawistny nam historyk niemiecki Treitschke („Deutsche Ge- schichte im XIX J”).

Ludy Europy w okresie swego najwyż­szego wzniesienia się moralnego chylą głowę przed duchową siłą wywłaszczonego i prześla­dowanego narodu, równocześnie zaś w świa­domości polskiej pod wpływem zadawanych przez wroga katuszy powstaje na chwilę, jako odruch obronny, jako źródło dalszego wytrwa­nia, że Polska jest „Chrystusem narodów”, że jak ON cierpi dlatego, aby zbawić ludzkość. Emanacją tego nastroju mesjanistycznego jest wspaniała w potędze swego natchnienia poezja trzech wieszczów narodowych, powstała w owym czasie na emigracji.

Cała ta nowoczesna rola Polaków, nie tylko buntowniczo przeciwstawiających się władzy nieprawej u siebie, lecz także roznieca­j ących żądzę wolności i walczących o wolność na całym świecie, tkwiła głęboko w czasach ubiegłych. Była ona wynikiem wychowania się narodu naszego przez długie wieki w zasadzie kardynalnej, iż nie masz bytu godnego człowie­czeństwa bez możliwości swobodnego o sobie stanowienia. Wśród przelewania krwi polskiej na wszystkich barykadach od Wisły po Tybr, była przejawem tej samej siły wewnętrznej, co niegdyś w świetnym pochodzie, łamiąc despo- tyzmy sąsiednie, z konstytucyjną kartą swobód posuwała się na Litwę i Ruś ku Moskwie. Była logicznym wypływem i kontynuacją ducha sta­rej Rzeczypospolitej, który przed pięciuset laty zdołał już był wytworzyć na wschodzie Europy organizm polityczny, oparty na wielkiej idei władztwa narodu, idei urzeczywistnionej przez nas wówczas w granicach, jakie zakreślały po­jęcia epoki, a w ciągu ostatniego stulecia coraz wyraźniej kształtującej dzieje ludzkości.


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location