Antoni Chołoniecki: Duch dziejów Polski

Article Index

Wojny polskie

Wstręt do wojen zaborczych. Piast – symbol. Zamiłowanie pokoju. Kultura obyczajowa. Po­spolite ruszenie. Polska wobec narodzin milita- ryzmu. Idea wojen polskich. Przedmurze Euro­py. Kompetencja sejmu w sprawach wojen­nych. Problem „wojny słusznej”.

Polska wyrosła szybko z barbarzyńskiego zami­łowania we wojnach, które zresztą nigdy, nawet za Piastów, nie stanowiło jej szczególnie zna­miennej cechy: instynkt narodu, podobnie jak innych ludów słowiańskich, skłaniał się raczej do zaspokojenia swych potrzeb własna pracą, niż łupiestwem popełnianym na sąsiadach; przeważna część orężnych wystąpień polskich była już wtedy wywołana koniecznością zasła­niania się przed napaściami – Niemców, Prusa­ków, Litwy. „Na gospodarczo – twórczej pracy rozbudował się gmach Polski – stwierdza eko­nomista H. Radziszewski („Polska idea ekono­miczna”), uzasadniając to stwierdzenie szero­kim zarysem historycznym. Od wyjścia zaś z młodzieńczego okresu swych dziejów, przez pięć ostatnich wieków państwowego bytu, oj­czyzna nasza nie prowadziła nigdy wojen za­borczych. Zbójecki najazd na czyja własność, choćby przystrojony „racją stanu”, uważany był w tym wielkim i tak wielkimi zasobami rozpo­rządzającym państwie za rzecz nikczemną. Państwo dobywało miecza tylko w wypadkach nieuniknionych, dla obrony własnej i dlatego wojna nazywała się u nas charakterystycznie „ potrzebą”. Buszczyński w swym „Znaczeniu dziejów Polski” podkreślił trafnie znamienny fakt, że gdy u innych ludów mit o pierwotnych bohaterach narodowych owija się niemal zaw­sze dokoła krwawych postaci wielkich zdobyw­ców i wielkich zbrodniarzy, to polska legenda postawiła u przedtysiącletniej kolebki wyłania­jącego się narodu króla – rolnika Piasta, uoso­bienie twórczej pokojowej pracy. Równie zna­miennym jest, że jedyny raz w dziejach Polski przyznane monarsze miano „Wielkiego” otrzymał od narodu nie znakomity wojownik, jakich nie brakło, lecz król, który upamiętnił się wydaniem kodeksu praw (Statut Wiślicki) i za­słynął sprawiedliwością, który założył pierwszy w kraju uniwersytet (1364) i zbudował mnó­stwo monumentalnych gmachów i całych miast, tak, ze przeszedł do potomności z pochwałą, że „zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowa­ną”. Właśnie ten król – budowniczy, król miło­śnik pokojowej pracy, zyskał miano „Wielkie­go”.

Te dwa symbole przeniknęły całą treść dziejo­wą Polski.

W chwili największego wzniesienia się potęgi państwowej, gdy Rzeczpospolita tworzyła naj- rozleglejsze w Europie mocarstwo, obłędna żą­dza „panowania nad światem”, która tyle razy pustoszyła kwitnące niwy ziemi i zalewała krwią całe kraje, pozostała obcą naturze narodu polskiego, chociaż słynął on z rycerskiej brawu­ry. „Pośród powszechnego łupiestwa – mówi Julian Klaczko – pozostała Polska czysta od niesprawiedliwej grabieży cudzych ziem, obcą wszelkiej chciwości, nawet wówczas, kiedy miała łatwą sposobność „sprostowania granic” lub przyjęcia „misji Opatrzności”. Ten rys, godny prawdziwie cywilizowanego narodu, wystąpił w pełni swego uświadomienia we wspaniałej mowie hetmana wielkiego koronne­go Jana Zamoyskiego, który wołał w sejmie:

„Ci wszyscy, którzy napaści czynią na ziemie obce, są burzycielami świata i nieprzyjaciół­mi ludzkiego plemienia. Bądźmy gotowi gi­nąć przy obronie własnej ojczyzny, odłóżmy jedną połowę majątku dla ocalenia drugiej jego połowy, twórzmy wojsko dla bezpie­czeństwa naszej granicy, nie dla najeżdżania ziem cudzych”.

Potworność nazywająca się wojnami sukcesyj­nymi, które dla interesów dynastycznych sze­rzyły mordy i zniszczenie, tak zwykła w historii Europy, była w Rzeczypospolitej Polskiej czymś nieznanym i obcym. Król Zygmunt Sta­ry, gdy ofiarowano mu koronę czeską i węgier­ską, rzekł te niespotykane w dziejach słowa:

„Po co chcieć panować nad kilkoma narodami, gdy tak trudno przysporzyć szczęścia jedne­mu”, słowa których głęboką mądrość życie tyle razy sprawdziło.

Wysłany do Polski Francuz Choisnin w roku 1573 pisał z podziwem: „cette nation deteste l’effusion du sang, si ce n’est contre les enne­mis déclaré” (naród ten nienawidzi rozlewu krwi, chyba, gdy ma przed sobą zdecydowanego nieprzyjaciela). Polacy ówcześni byli świadomi tej odrębności swej psychiki i swej kultury oby­czajowej i szczycili się tym, mówiąc: „o nas inne narody powiadają, że „dulcis set sanguis Polonorum” (słodka jest krew Polaków tzn. mają słodkie usposobienie) i dodawali z duma „Abhorrent lectissimi et dulcissimi mores nostri ab omni crudelitate, natura ipsa nostra ad omnem humanitatem facta, refugit ferocitatem” („nasze obyczaje pełne ogłady i słodyczy brzy­dzą się wszelkim okrucieństwem, a sama nasza natura, skłonna do wszelkiego humanitaryzmu, stroni od krwiożerności” – W. Sobieski „Huge- noci ”).

Typ polskiej siły zbrojnej w nowszych czasach

i    aż niemal do końca tworzyło pospolite rusze­nie. Było ono przeznaczone wyłącznie do obro­ny i zgodnie z tym nie mogło być wyprowa­dzone poza granice państwa. Do służby w po­spolitym ruszeniu, do udziału w jedynie uspra­wiedliwionej w oczach Polaków wojnie – od­pornej, obowiązany był każdy obywatel – szlachcic (mieszczaństwo miało sobie powie­rzoną obronę miast) i spełnienia tej powinności strzegła bardzo stanowcza egzekutywa. W dawniejszych czasach ci, którzy na wezwanie nie stawili się, podlegali wręcz karze śmierci i konfiskacie majątku. Ustawa nowsza z roku 167 skazywała winnych na utratę dóbr, które przechodziły na własność skarbu publicznego. Od obowiązku służenia można było uwolnić się tylko dla ważnych powodów za wyraźnym ze­zwoleniem sejmu. Wojska najemne odgrywały wobec pospolitego ruszenia stosunkowo nie­znaczną rolę.

Gdy w XVII wieku cała Europa reorganizowała się militarnie, stwarzając wielkie stałe siły zbrojne, gdy gorączkowo stosowano wszędzie „podstęp” w taktyce woj ennej w technice bro­ni, aby się módz skuteczniej wyniszczać i mor­dować, Polska nie poszła za ogólnym prądem. Prócz koniecznych załóg dla ochrony bezpie­czeństwa na pograniczach, nie chciała utrzy­mywać wojsk w czasie pokoju. Szlachta zwal­czała namiętnie idee znaczniejszej armii stałej, nie zamierzając podejmować przeciw nikomu wojen napastniczych, a oceniając trafnie, że sta­ła armia prowadzi do absolutyzmu, co doświad­czenie dziejowe wszędzie potwierdziło. Po raz pierwszy, pod naciskiem zewnętrznego niebez­pieczeństwa, sejm w roku 1788 uchwalił uzbro­ić i trzymać pod bronią sto tysięcy ludzi, ale – rzecz nader charakterystyczna, najwybitniejszy ówczesny autorytet wojskowy w Polsce, Ko­ściuszko, w memoriale skreślonym w czasie Sejmu Czteroletniego przemawia za naślado­waniem milicji amerykańskiej, tak podobnej do polskiego „pospolitego ruszenia”, stanowczo zaś oświadcza się przeciw stałej armii, bo to by „kajdany kładło na obywateli”.

Pomimo wstrętu do wojen, który leżał w natu­rze polskiej i mimo wad i niedostatków pospoli­tego ruszenia, historia oręża polskiego jest tak­że w nowszych czasach pełna świetnych czy­nów. O pierś polskiego rycerstwa w długolet­nich i uporczywych walkach w XV w rozbiła się największa wówczas potęga militarna – Za­kon Krzyżacki, który przeobraziwszy się na da­rowanych sobie ziemiach w zbójeckie państew­ko, w imię krzyża uprawiał międzynarodowy rabunek. Chwała zwycięstwa, odniesionego przez rycerstwo polskie nad Krzyżakami pod Grunwaldem, nie zdołała jeszcze przebrzmieć, gdy znamię półksiężyca rzuciło postrach na Eu­ropę. Polska, wysunięta najdalej na ówczesny wschód europejski, wystąpiła teraz do długolet­niego boju w obronie chrześcijaństwa i kultury zachodniej z pełną świadomością posłannictwa, jakie historia na nią włożyła. W roku 1444 młodociany król Władysław padł w bitwie pod Warną. Odtąd, a zwłaszcza od upadku Węgier, zapanowało wśród rycerstwa polskiego przeko­nanie, że stanowi ono żywy mur ochronny, któ­rego przeznaczeniem zasłonięcie Chrystusowe­go krzyża przed fanatyczna potęgą Osmanów.. Zadanie to wśród ciężkich walk zostało świet­nie spełnione. Zasłynęła wówczas w całym świecie niezwyciężona skrzydlata jazda polska

–    husaria – stanowiąca właśnie rdzeń pospolite­go ruszenia. Mogiłami swymi pokryła szlachta stepy Besarabii, Węgier i podnóża Bałwanów. Przez szereg pokoleń najwięksi wodzowie pol­scy ciągnęli na tradycyjny bój z nawałą oto- mańską i nie tylko walczyli osobiście, ale i gi­nęli jak świetny wzór rycerza bez skazy i lęku,

wielki hetman Stanisław Żółkiewski, poległy w roku 1620. Prawnuk jego po kądzieli, król Jan Sobieski, pod murami oblężonego Wiednia złamał ostatecznie przewagę Turcji i położył kres grozie, wiszącej od dwóch przeszło stuleci nad krajami chrześcijańskimi.

Mimo więc odrazy do wojen, mimo zasadni­czego wstrętu do armii stałej, mimo swej „dul­cis sanguis” dorastała Polska do najwyższych zadań militarnych owego czasu. Zwycięska i silna nie używała jednak swej broni do napaści

i     grabieży. Przeciwnie – broniła przed napaścią. Była przedmurzem i ochronną tamą Europy. Gdyby przez pół tysiąca lat o polską groblę nie rozbijały się fale niszczącej powodzi Mongo­łów i Turków, Europa nigdy by nie doszła była do późniejszego rozkwitu. Rycerstwo nasze po­siadało pełne poczucie tej swojej wielkiej roli dziejowej, jak świadczą niejednokrotnie wynu­rzenia ówczesne. To górne pojęcie o misji, spełnianej przez oręż polski, wyraziło się mię­dzy innymi prastarym obyczajem, iż podczas czytania Ewangelii obecne w kościele rycer­stwo wyciągało do połowy szable z pochew, w dowód, że gotowe jest bronić w każdej chwili wiary, gdyby była przez kogo zagrożona. W owym okresie było to najwyższe idealne dobro, jakie człowiek uznawał. Tylko takie wzniosłe motywy miały moc porywania Polaków do walki orężnej.

Wypowiedzenie wojny należy w dawnej Polsce do kompetencji narodu, zgromadzonego w oso­bach swych prawnie i swobodnie wybranych przedstawicieli. Nikt poza sejmem nie posiada władzy wezwania pospolitego ruszenia. Już w roku 1496 prawo zwoływania go, przysługujące do tej pory królowi, przeszło na sejm. Od roku 1573, tj. od pierwszych „artykułów” i „pac- tów”, przedłożonych Henrykowi Walezemu, każdy monarcha przysięga: „o wojnie albo ru­szeniu pospolitym nic zaczynać nie mamy mi­mo pozwolenie sejmowe wszech stanów”, od­dając tym sposobem sejmowi prawo decyzji o wypowiedzeniu wojny w ogóle, choćby miała być prowadzona wojskiem zaciężnym i kosz­tem samego króla. Na tym stanowisku utrzyma­ło się prawo polskie bez zmiany zasadniczej aż do końca istnienia Rzeczypospolitej. Decyzja narodu stanowiła hamulec, który utrudniał pań­stwu popadanie w konflikty i to tym bardziej, że towarzyszyła temu zasadnicza niechęć do rzezi wojennych. Wobec możliwości rozlewu krwi ludzkiej, żadne państwo nie rządziło się nigdy tak wysokimi skrupułami moralnymi, jak polskie. Przed rozpoczęciem wojny sejm zasta­nawiał się niejednokrotnie w specjalnej komisji, czy jest ona nieunikniona, czy w sporze, który groził zatargiem zbrojnym, słuszność jest po stronie Polaków. Pojęcie słuszności, które w stosunkach międzynarodowych wygląda jak ton zabłąkany z innego świata, to pojęcie istniało w polityce państwa polskiego jako wartość realna. Uważano je za tak ważny czynnik życia, że wy­chowawca wszczepiał je młodzieży już na ła­wie szkolnej, razem z pierwszymi elementami kształtującymi charakter. Ustawa Komisji Edu­kacji Narodowej z roku 1785 nakazywała szko­łom: „W nauce historii nauczyciel nigdy nie będzie nazywał polityką tj. umiejętnością rządu, ani bohaterstwem tego ci jest chytrością, zdra­dą, podłością, gwałtem, przemocą, najazdem i cudzego przywłaszczeniem”. Takiej urzędowej instrukcji wychowawczej napróżno szukaliby­śmy gdziekolwiek nie tylko wówczas, ale może

i     dziś. W Polsce wypływała ona logicznie z wy­sokiego poziomu, na który wzniosły się były już od wieków poglądy na życie.

Wobec ogólnego zmilitaryzowania się Europy i drapieżnych zabiegów innych państw wysokie to moralne stanowisko zemściło się potem strasznie na Rzeczypospolitej. Że jednak polska myśl, która wzdragała się niegdyś przed wid­mem kiełkującej naówczas powszechnej zbroj- ności – była słuszną, ze interesom kultury od­powiadała ona, a nie idee, które miały przyjść po trupie Polski i z czasem świat zamienić w koszary, o tym przekonywa ta potworna zatrata ludzi i rzeczy, jakiej Europa doczekała się na początku XX wieku.


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location